USA nadal bez strategii zwalczania małych dronów [Komentarz]

10 stycznia 2021, 08:59
180705-F-QN515-0308
Pokaz zorganizowany przez Intel ponad pięciuset dronów nad bazą amerykańskich sił powietrznych Travis w Kalifornii, w czasie uroczystości z okazji Dnia Niepodległości 5 lipca 2018 roku. Fot. U.S. Air Force/ Joey Swafford

Amerykański Departament Obrony opublikował dokument, w którym miała zostać przedstawiona strategia przeciwdziałania niewielkim, powietrznym systemom bezzałogowym. Amerykanie nie tylko jednak nie zamieścili w nim swoich planów na przyszłość, ale przyznali się do nieskoordynowanego wcześniej działania i wynikającej z tego bezradności wobec ataku roju mini i mikro dronów. I niestety ocena ta nie odnosi się tylko do Stanów Zjednoczonych.

Zobacz także
Reklama

Dokument „U.S. Department of Defense - Counter-sUAS Strategy” („Strategia amerykańskiego Departamentu Obrony przeciwdziałania małym dronom”) był oczekiwany przez specjalistów z niecierpliwością. Pomimo bowiem, że zagrożenie powodowane przez mini-bezzałogowce sUAS (small unmanned aircraft systems) z roku na rok jest coraz większe, to analitykom trudno było wcześniej znaleźć jakieś odgórne, skoordynowane działania, mające to zagrożenie zminimalizować.

Opracowanie opublikowane przez Departament Obrony może jednak wzbudzić jedynie rozczarowanie. Po pierwsze nie było w nim konkretnego planu działania - z określonym harmonogramem i planem wydatków. Po drugie z dokumentu tego wyraźnie wynika, że Amerykanie jeszcze nie zaczęli skoordynowanych działań, a prace nad wprowadzeniem zidentyfikowanych precyzyjnie rozwiązań są dopiero na etapie wstępnych analiz. Okazuje się więc, że wprowadzane w amerykańskich siłach zbrojnych różnorodne systemy antydronowe i procedury są wynikiem bardziej oddolnych inicjatyw niż odgórnych programów, synchronizujących dotychczasowe przedsięwzięcia w celu uniknięcia tzw. „dublowania wysiłków”.

Departament Obrony się zresztą do tego przyznaje wskazując, że to, co już zrobiono, opierało się na krótkoterminowych wymaganiach i „zaowocowało wieloma niezintegrowanymi, redundantnymi rozwiązaniami”. Rozczarowanie jest tym większe, że Amerykanie mieli rok czasu na opracowanie konkretnej strategii. Już bowiem w listopadzie 2019 roku Sekretarz Obrony wyznaczył sekretarza wojsk lądowych SECARMY (Secretary of the Army) na agenta wykonawczego EA (Executive Agent) ds. systemów zwalczania małych bezzałogowych statków powietrznych C-sUAS (czyli dronów grupy 1, 2 i 3). By realizować swoje zadania, SECARMY utworzył specjalne, połączone biuro działań antydronowych JCO (Joint C-sUAS Office), które miało kierować synchronizacją działań w Departamencie Obrony - uwzględniając całe spektrum zagrożeń.

image
Ćwiczenia żołnierzy amerykańskich wojsk lądowych z wykorzystaniem systemu antydronowego Drone Defender 30 października 2018 roku. Fot. U.S. Army/ Jason Welch

Po roku czasu istnienia EA i biura JCO powstał dokument, który w bardzo krótkim czasie mógłby napisać każdy dziennikarz branżowy, w którym dopiero wskazuje się na konieczność synchronizacji działań i znalezienia odpowiednich systemów przeciwdziałania oraz w którym pojęcie „rój dronów” pojawia się tylko raz (na str.10) – i to przy definiowaniu zagrożeń, a nie przy opisywaniu zwalczających je systemów antydronowych.

Ogólnikowość opublikowanej „strategii” jest wprost zadziwiająca. Trzy najważniejsze cele strategiczne działań DoD jeżeli chodzi o minidrony zostały np. tak określone, że na zasadzie „kopiuj-wklej” można by je wykorzystać w pracach nad praktycznie każdym systemem uzbrojenia i to w dowolnym państwie. Tak też zrobiono zresztą w strategii – wklejając je do tekstu aż trzykrotnie.

„Aby skutecznie stawić czoła wyzwaniom związanym z sUAS, interesariusze w całym departamencie będą realizować trzy strategie cele: 1. Wzmocnić Siły Połączone poprzez innowację oraz współpracę w celu ochrony personelu DoD, środków i obiektów w ojczyźnie, krajach-gospodarzach i przypadkowych lokalizacjach; 2. Opracować rozwiązania materiałowe i niematerialne, które ułatwiają bezpieczne wykonanie misji zleconych przez DoD i nie pozwolenie przeciwnikom na utrudnianie realizacji celów stawianych przez DoD; 3. Budować i poszerzać nasze relacje z sojusznikami i partnerami w celu ochrony naszych interesów w kraju i za granicą”.

Dokument „U.S. Department of Defense - Counter-sUAS Strategy” – str.7, str. 9 i str. 14

Dowodem na tą „ogólnikowość” są również wnioski zawarte w końcowej części ponad trzydziestostronicowego opracowania. Oczywiście wynika z nich, że Amerykanie są w pełni świadomi konieczności znalezienie środków pozwalających im na wykrywanie, śledzenie, identyfikowanie zbliżających się dronów, a jeśli to konieczne: na ich powstrzymanie lub nawet zniszczenie. Wiedzą również, że pojawienie się bezzałogowych statków powietrznych może być zarówno świadomym działaniem na ich szkodę, jak i również legalnym lub lekkomyślnym korzystanie z dronów przez miejscową ludność, lokalne firmy lub instytucje.

image
Ćwiczenia żołnierzy amerykańskiej piechoty morskiej z wykorzystaniem systemu antydronowego Drone Killer 21 marca 2018 roku. Fot. U.S. Marine Corps US Army/ Rhita Daniel

Później jednak zaczyna się opisywanie tego, co już wszyscy wiedzą i co powinno już zostać dawno zrobione. We wnioskach stwierdza się więc, że wprowadzenie skutecznych rozwiązań antydronowych wymaga działań kompleksowych, obejmujących wszystkie rodzaje sił zbrojnych: w tym dostosowanie systemu szkolenia, taktyki działania, strategii współpracy z władzami, a przede wszystkim sposobu wyposażenia wojsk. Jest to jednoznaczne przyznanie się, że takich „kompleksowych działań” jeszcze nie było i dopiero się je planuje.

Zadanie to ma dopiero zostać zrealizowane przez Departament Obrony, który uwzględniając cały czas rozwijające się technologie ma ocenić dotychczasowe programy realizowane w tej dziedzinie oraz podjąć „przemyślane decyzje inwestycyjne oparte na ryzyku, przy jednoczesnym zapewnieniu Połączonym Siłom (Joint Force) niezbędnego zakresu wsparcia w całym spektrum DOTMLPF-P (Doctrine, Organization, Training, Materiel, Leadership and Education, Personnel, Facilities—Policy)” (Doktryna, organizacja, szkolenie, materiały, przywództwo i edukacja, personel, obiekty – polityka).

Problem polega na tym, że taka ocena była oczekiwana we właśnie opublikowanej strategii DoD. Co gorsza nie wskazano terminu, w jakim odpowiednie analizy mają zostać wykonane i przez kogo. Wskazano jedynie, że ta ocena ma napędzać inwestycje w systemy, które będą interoperacyjne, będą miały otwartą i bezpieczną architekturę oraz będą w stanie przeciwdziałać wielu różnorodnym zagrożeniom, przy szybko zmieniających się technologiach oraz środowisku geopolitycznym.

image
Pokaz zorganizowany przez Intel ponad pięciuset dronów nad bazą amerykańskich sił powietrznych Travis w Kalifornii, w czasie uroczystości z okazji Dnia Niepodległości 5 lipca 2018 roku. Fot. U.S. Air Force/Christian Conrad

Zaskakuje chociażby wniosek, że celem tych działań ma być wprowadzenie do wojsk już konkretnych systemów antydronowych uzupełnionych odpowiednimi procedurami działania oraz rozwiązaniami szkoleniowymi. Oznacza to, że pomimo znanych od lat zagrożeń, takiego planu doposażania sił zbrojnych w systemy antydronowe jak na razie nie ma.

Pomimo tego Amerykanie uważają, że w ten „mało konkretny” sposób wyjdą naprzeciw przyszłym potrzebom, chroniąc własne interesy w Stanach Zjednoczonych i na całym świecie. Chcą przy tym „współpracować ze swoimi sojusznikami i partnerami w celu wypracowania wspólnego zrozumienia zagrożeń, słabych punktów i potrzeb w zakresie interoperacyjności”. Cały dokument kończy się stwierdzeniem, że „dzięki takiemu holistycznemu podejściu Departament Obrony gwarantuje, że Siły Połączone są gotowe stawienia czoła dzisiejszym wyzwaniom i przygotowane na to, co przyjdzie w przyszłości”.

W rzeczywistości amerykańskie siły zbrojne nadal nie są przygotowane na zagrożenia powodowane przez mini i mikro drony. Co gorsza nie ma na razie rozwiązania, które już dzisiaj można by uznać za odpowiednio skuteczne przeciwko rojom dronów. Żaden z systemów prezentowanych na zdjęciach w dokumencie „U.S. Department of Defense - Counter-sUAS Strategy” nie byłby bowiem zdolny do zneutralizowania ataku przeprowadzonego z różnych kierunków i pułapów przez setki, a nawet tysiące minibezzałogowców. Ironią jest to, że scenariusz takiego ataku został pokazany w tym opracowaniu - na zdjęciu z pokazów pięciuset dronów nad bazą lotniczą Travis w Kalifornii w lipcu 2018 roku.

image
Pokaz zorganizowany przez Intel ponad pięciuset dronów nad bazą amerykańskich sił powietrznych Travis w Kalifornii, w czasie uroczystości z okazji Dnia Niepodległości 5 lipca 2018 roku. Fot. U.S. Air Force/Christian Conrad

Jest to tym dziwniejsze, że według „Strategii…”: „Chiny, jako główny producent komercyjnych sUAS, mają 70 procent udziału w światowym rynku i pod względem militarnym chińskie możliwości będą rosły wraz z inwestycjami mającymi na celu opracowywanie i wprowadzenie zaawansowanej broni”. Podobnie jest zresztą z Rosją, która według amerykańskich ocen: „czyni z platform sUAS integralną część swoich przyszłych zdolności bojowych”.

We wstępie do opublikowanego przez DoD dokumentu wyraźnie zaznaczono, że „aby sprostać tym wyzwaniom, Departament Obrony wymaga całościowej strategii przeciwdziałania zagrożeniom związanym z sUAS”. Problem polega na tym, że pomimo tytułu „U.S. Department of Defense - Counter-sUAS Strategy”, w opracowaniu ujawnionym przez Amerykanów, takiej strategii tak naprawdę nie ma.

Problem jest tym większy, że w państwach sojuszniczych jest najczęściej taka sama sytuacja jak w Stanach Zjednoczonych, a najczęściej – o wiele gorsza (np. w Polsce). Są bowiem rozwiązania, są firmy przygotowane na opracowanie konkretnych rozwiązań, ale jednak nie ma chęci, by je zamówić i później wykorzystywać. Amerykanie mogli więc dać wszystkim przykład, co trzeba zrobić i jak szybko.

Z opublikowanego przez DoD dokumentu wyraźnie jednak wynika, że na taki „przykład z góry” trzeba będzie jeszcze trochę poczekać.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 30
Reklama
hm
poniedziałek, 11 stycznia 2021, 15:15

na rój dronów potrzebna broń strzelająca śrutem najszerzej jak się da, już widzę te futurystyczne strzelby Rumcajsa o których każdy żołnierz będzie marzył

Energetyk
poniedziałek, 11 stycznia 2021, 03:00

Dziwi mnie, dlaczego nie mówi się o pomyśle ochrony stałych i półstałych obiektów za pomocą siatki. "Pajęczyna" wykonana z przezroczystej żyłki o oczkach 20x20 cm, rozpięta na kilku słupach, już stanowiłaby zaporę dla małego drona. A działałaby 24h/dobę praktycznie bezobsługowo. Oczywiście na sprzęt klasy reapera czy predatora z pociskami rakietowymi to stanowczo za mało, ale na lekkie drony czy loitering munition powinno wystarczyć.

Wojtek
niedziela, 10 stycznia 2021, 21:25

Taka nasza Pilica jest idealna na drony i nie tylko lepiej ją mieć niż nie mieć .

asdf
niedziela, 10 stycznia 2021, 21:53

tak pocieszaj sie i wynajduj na sile zastosowanie dla Pilicy ktora do tego rowniez sie nie nadaje

Gnom
poniedziałek, 11 stycznia 2021, 12:58

Poważnie, czyżby drony zwalczała tylko amunicja programowalna. Patrz, a w innych krajach wystarczy karabinek z odpowiednim celownikiem. Pilica nie zwalczasz MALE ani HALE tylko drobnicę. "Ośmielasz się" sugerować że wybrany do systemu radar z nad Jordanu nie widzi dronów?

asdf
wtorek, 12 stycznia 2021, 09:34

widac bylo w Gorskim Karabachu jak wystarczał ormianom ten "karabinek" Portfel zamowien z calego swiata na ten wspanialy system Pilica producent ma wypchany? juz nie trzeba bedzie ratowac go takimi ukrytymi dotacjami jak ten "zakup"? czytajac polskie fora pelne lobbystow roznej masci zwiazanych z ppo widac ze najwiekszy beton wcale nie jest w MON a problemem jest towarzystwo wzajemnej adoracji redaktorzy pism militarnych-ludzie zatrudnieni w ppo, wspaniale obnazyl ich RWR w watku militarnym na forum wiezowcow. pozniej zolnierze budza sie z takimi kukulczymi jajami jak np z pistoletem Wist w Afganistanie.

Davien
środa, 13 stycznia 2021, 01:43

Wiec w Górskim karabachu były podwójne działka 23mm ze skomputeryzowanymi celownikami i SKO, zdolne do wymieniania się danymi o celach, i naprowadzane za pomoca radaru i systemów optronicznych?? Do tego każde z dwoma MANPADS??

Ernst Stavro Blofeld
wtorek, 12 stycznia 2021, 20:26

W Górskim Karabachu nie było Pilicy i Ormianie nie mieli tego systemu, ani nawet innego podobne. Choć dla ciebie jak ma 2 lufy to pewnie wszystko to samo.

GB
niedziela, 10 stycznia 2021, 20:01

Ja użyłbym do tego miotaczy ognia.

Extern
niedziela, 10 stycznia 2021, 16:12

Dzięki za ostatnie zdanie artykułu. No i w końcu stało się jasne dlaczego MON aż tak opóźnia rozwój technologii dronowej w Polsce. Po prostu dba żeby kraj podległy jakim jest Polska przypadkiem nie miał lepszej technologi niż kraj nadrzędny jakim są USA. A ja głupi myślałem że oni po prostu są nieudacznikami albo agentami Ruskich.

Kazik :)
niedziela, 10 stycznia 2021, 18:15

Zgadza się-kasa-licencje ect.-to jest kosztowne a obrona/ochrona kosztuje. Nic za darmo. Nawet Prezes słono płaci za fachowców z wojsk specjalnych.

fd
niedziela, 10 stycznia 2021, 15:49

Lotnictwo. Takie drony świetnie zwalcza się z powietrza, czy używając samolotów czy własnych dronów. Rosja i Chiny nie mają takich możliwości bo ich lotnictwo zostanie błyskawicznie posłane na ziemię przez USA. Więc do obrony przed dronami mogą użyć tylko systemów ziemia-powietrze, co jest mało skuteczne i dość drogie (wyrzutnia naziemna nie popędzi za dronem więc musi użyć rakiet, tymczasem samolot może polecieć za wykrytym dronem i użyć działka lub prostego pocisku termicznego).

Husarz
poniedziałek, 11 stycznia 2021, 09:39

Lotnictwo do zwalczania dronów xD I co jeszcze? Może szarża na drony z pustą butelką po wódce w ręku? Samolot nie ściągnie takich małych celów.

asdf
niedziela, 10 stycznia 2021, 21:56

samolot bedzie mial trudnosci z namierzeniem i zniszczeniem mini drona a co dopiero calego roju chyba ze po prostu w niego wpadnie ale to moze byc niebezpieczniejsze dla samego samolotu

Olo
niedziela, 10 stycznia 2021, 16:54

Hahaha, myśliwiec będzie gonił kilka półmetrowych dronów lecących 100km/h.

ito
niedziela, 10 stycznia 2021, 15:32

A ktoś w ogóle ma taką strategię? Na razie nawet nie wiadomo, które z licznych pomysłów ekspertów i laików w ogóle zadziałają, a które świetne są tylko w teorii- i póki nie będzie to jasne tworzenie strategii to sztuka dla sztuki.

Greedo
niedziela, 10 stycznia 2021, 13:10

Nawet jeśli będzie rozwiązanie,to nie jest możliwe zastosowanie go wszędzie. Jednoczesne ataki dużej liczby, różnych drinków to wielkie zagrożenie. Na MSPO prezentowano zdalnie kierowany pojazd wraz z Warmate 2 ukrytym w zasobniku. Po kilka takich tanich mini dronów powinno być w każdym plutonie wsparcia. Do ich obsługi wystarczy nawet BWP. Z resztą inżynierów mamy praktycznych i pomysłowych, tylko woli wdrażania nowych produktów brak po stronie klienta.

Eee tam
niedziela, 10 stycznia 2021, 10:34

Przemysł jeszcze nic na małe drony nie wymyślił to urzędnicy nie mają co napisać

Kazik :)
niedziela, 10 stycznia 2021, 18:47

Użyty w akcji zakłócający system MRZR LMADIS - lipiec 2019 - Zatoka Perska.

dim
niedziela, 10 stycznia 2021, 20:16

Zakłócający co ? Łączność między dronem, a operatorem ? Drony mieć będą własną inteligencję. Operator jedynie podprowadzi rój w pobliże celu, zapewne na jakimś nośniku, rój dostanie następnie rozkazy i dalej zadziała sam, wg algorytmów. A jeśli stracą łączność także między sobą, każdy dron zadziała samodzielnie. Tak czy owak będzie ich cała masa, kilkaset, a nie kilka sztuk. I ze zrobotyzowanej fabryki, produkującej je niczym monitory czy hulajnogi elektrycznie, nie z dużej, wieloosobowej pracowni modelarskiej - jak to dzieje się w tej chwili w Polsce czy USA.

Kazik :)
poniedziałek, 11 stycznia 2021, 09:12

System zakłócający wszelką pracę nie tylko dron-operator ale również dron-dron. W nomenklaturze wojskowej nazywa się to WRE i jest stosowane również przez WP. Nie mówię tu o budowanych wojskach cyberprzestrzeni co może prowadzić do hakowania roju.

dim
poniedziałek, 11 stycznia 2021, 19:31

@Kazik :) Ależ wiem człowieku ! Właśnie pytam, czy coś oprócz zewnętrznej łączności jesteś w stanie zakłócić ? W dobrze wykonanej i ekranowanej elektronice, radiowo nie zakłócisz nic więcej. Przy tym zakłócasz wyłącznie łączność toru odbiorczego - zakłócić toru nadawczego nie ma możliwości, z definicji. Chyba, że jak w telefonach gsm, czy w systemach trunkingowych, byłby on rozmyślnie powiązany konstrukcyjnie z torem odbiorczym. A właśnie nie będzie, też rozmyślnie. Czyli nada obraz i inne dane... Przy tym skuteczność zakłócania spada z kwadratem odległości.

Kazik :)
wtorek, 12 stycznia 2021, 22:01

nadto zadam pytanie - a co ty chcesz umieścić mini czy mikro dronie - 10 szt baterii AA czy AAA by zwiekszyć moc nadawania przełamujących proces zagłuszania? To nie sarkazm a pytanie techniczne.

Kazik :)
wtorek, 12 stycznia 2021, 19:37

@dim. To teraz przeczytaj to co napisałeś powyżej o 20:16 i odnieś do tego co napisałeś o 9:12 - bez złośliwości to napisałem ale z szacunkiem do rozmówcy- oraz dostosuj do sytuacji bojowej (pogoda-deszcz, wiatr, mgła, temperatura od +30C do -30C, manewrowanie celu, wszelakiego rodzaju maskowanie termalne od farb, siatek Berberysów po granty dymne, ASOP, opl walące do roju z pocisków -kaliber od 30 mm w górę nie wykluczając armat czołgowych-120mm- co było częste w wojnie w Zatoce perskiej nawet w tak archaicznych czołgach jak T-55-wspomnienie brytyjskich pilotów śmigłowców- a co dopiero przy taki moździerzu jak RAK-120 mm, np. rosyjskie S60-57 mm-bezzałogowy moduł "Epoch" na BMP-3-rozrywających się zbliżeniowo, rakiety opl tez nie muszą sięgnąć celu-sprawa holenderskiego MH17 nad Ukraina i rakieta z wyrzutni 937 Buk, działka laserowe itd. itp.) gdzie ułamki sekund to być albo nie być (a w powietrzu rój który ma odbicie radarowe/echo sumarycznie jak słoń-zapytaj kontrolera ruchu lotniczego jak wygląda na ekranie radaru stado ptaków-podkreślam ptaków nie dronów mikro czy mini). Podam tylko taki fakt ppk Spike LR - czas lotu na odległość 4 km-26s oraz średnia prędkość to 160 m/s-pocisk w zasadzie od wystrzału do celu naprowadzany na światłowodzie jedynie w ostatnich metrach pracuje głowica (termowizja+kamera i wszystko pozostałe). Nadal twierdzę, że bez sztucznej inteligencji to są jedynie latadełka z dużymi wadami tak jak autonomiczne pojazdy, np.: Tesli. Z wyrazami szacunku ale nadal atak roju dronów z różnych kierunków na jeden cel to jest to SF. Jedyny w historii wojen "rój dronów" działający skutecznie i siejący postrach na ziemi to byli japońscy Kamikadze w samolotach - ale to jednak inteligencja naturalna. Nie popieram tej metody roju. Pozdrawiam i nadal z wyrazami szacunku.

Kazik :)
poniedziałek, 11 stycznia 2021, 07:31

Tak zakłócanie transmisji danych dron a operator, dron a dron-nazywa się to walka WRE.

Davien
niedziela, 10 stycznia 2021, 23:13

Taak, niezła fantasy bo to nawet SF nie jest:)

dim
wtorek, 12 stycznia 2021, 10:46

dla dyletantów tematu radiokomunikacji może to być co chcą. Dla techników tylko oczywistość.

Kazik :)
niedziela, 10 stycznia 2021, 21:50

A kto opracował zminiaturyzowaną sztuczną inteligencję? Na razie jedynie XQ-58A Valkyrie (przyboczni myśliwca - lojalny skrzydłowy) są oparte o zręby sztucznej inteligencji-testy trwają. Zatem jest to SF w fazie prób.

BadaczNetu
poniedziałek, 11 stycznia 2021, 01:42

Do takich celów wystarczy AI na poziomie flagowego smartfona, czy będzie to chip o powierzchni 1cm2.

Kazik :)
wtorek, 12 stycznia 2021, 22:08

Proszę o wyjaśnienie definicji sztucznej inteligencji (AI) na poziomie smartfona bo tego nie kumam - dla awersarza definicja Ai z Wikipedia - "Sztuczna inteligencja (ang. artificial intelligence, niem. Künstliche Intelligenz) – inteligencja wykazywana przez urządzenia sztuczne (w przeciwieństwie do inteligencji naturalnej). Termin ten utworzył John McCarthy. W potocznym rozumieniu jest ona często używana w kontekście „prawdziwej sztucznej inteligencji”. W informatyce i kognitywistyce oznacza także tworzenie modeli i programów symulujących choć częściowo zachowania inteligentne[1][2]. Sztuczna inteligencja jest także przedmiotem rozważań filozofii (filozofia sztucznej inteligencji) oraz przedmiotem zainteresowania nauk społecznych. Termin „sztuczna inteligencja” utworzył John McCarthy w 1956 na konferencji w Dartmouth. Andreas Kaplan i Michael Haenlein definiują sztuczną inteligencję jako „zdolność systemu do prawidłowego interpretowania danych pochodzących z zewnętrznych źródeł, nauki na ich podstawie oraz wykorzystywania tej wiedzy, aby wykonywać określone zadania i osiągać cele poprzez elastyczne dostosowanie”[3]. Sztuczną inteligencją zajmowali się m.in Marvin Minsky, John McCarthy, Alan Turing, Edward Feigenbaum, Raj Reddy, Judea Pearl, Allen Newell, Herbert A. Simon. Sztuczna inteligencja ma dwa podstawowe znaczenia: jest to hipotetyczna inteligencja realizowana w procesie technicznym, a nie naturalnym; jest to nazwa technologii i dziedzina badań naukowych informatyki i kognitywistyki czerpiąca także z osiągnięć psychologii, neurologii, matematyki i filozofii. Głównym zadaniem badań nad sztuczną inteligencją w drugim znaczeniu jest konstruowanie maszyn i programów komputerowych zdolnych do realizacji wybranych funkcji umysłu i ludzkich zmysłów niepoddających się numerycznej algorytmizacji. Problemy takie bywają nazywane AI-trudnymi i zalicza się do nich między innymi: podejmowanie decyzji w warunkach braku wszystkich danych analiza i synteza języków naturalnych rozumowanie logiczne/racjonalne, automatyczne dowodzenie twierdzeń komputerowe gry logiczne, np. szachy, go, inteligentne roboty, systemy eksperckie i diagnostyczne. Sztuczna inteligencja jest powiązana z obszarami uczenia maszynowego, logiki rozmytej, widzenia komputerowego, obliczeń ewolucyjnych, sieci neuronowych, robotyki i sztucznego życia." - w szczególności sztucznego życia.

Tweets Defence24