Siły zbrojne

Tumak-22: logistycy ćwiczyli na przesmyku suwalskim

Bojowy wóz piechoty BMP-1 podczas pokonywania przeszkody wodnej.
Fot. 16 Dywizja Zmechanizowana/ Facebook

Żołnierze 16. Dywizji Zmechanizowanej zakończyli w piątek ćwiczenia TUMAK - 22, które miały sprawdzić gotowość bojową wojska w północno-wschodniej Polsce. W podsumowaniu ćwiczeń w Płocicznie k. Suwałk (Podlaskie) wziął udział wicepremier, minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak.

Wojna na Ukrainie - raport specjalny Defence24.pl

Jak informuje wojsko, głównym celem ćwiczeń było sprawdzenie stopnia przygotowania jednostek podległych dywizji, osiągnięcie gotowości i prowadzenie działań taktycznych we współdziałaniu z pododdziałami sojuszniczymi.

W okolicy miejscowości Płociczno na przesmyku suwalskim odbyło się oficjalne zakończenie ćwiczeń, które obserwował wicepremier Mariusz Błaszczak.

"Byliśmy świadkami epizodu, który jest rozgrywany w ramach cyklicznych ćwiczeń zorganizowanych w terenie przygodnym, a więc poza poligonem, przygotowanych po to, aby żołnierze polscy mogli ćwiczyć interoperacyjność z żołnierzami amerykańskimi, brytyjskimi, rumuńskimi i chorwackimi" - powiedział Błaszczak.

Czytaj też

Ciężki kołowy wóz pojazd ewakuacji i ratownictwa technicznego Hardun podczas ćwiczeń Tumak-22.
Fot. 16. Dywizja Zmechanizowana.

Wicepremier chwalił żołnierzy za dobrą współpracę i przygotowanie do ochrony "całej flanki sojuszu północnoatlantyckiego". Dodał, że w ćwiczeniach wzięli także udział żołnierze Wojsk Obrony Terytorialnej.

"Budujemy interoperacyjność, budujemy zgranie różnych formacji, tak żeby żołnierze doskonale wiedzieli, jak należy ze sobą współpracować" - mówił Błaszczak.

Generał brygady Piotr Fajkowski, dowódca 15. Giżyckiej Brygady Zmechanizowanej poinformował, że w okolicy Płociczna powstało w tym celu, na potrzeby ćwiczeń, jedno ze stanowisk dowodzenia.

Czytaj też

Epizod, który został zaprezentowany w piątek dotyczył dostarczenia zaopatrzenia dla jednostki, która walczy w okrążeniu na przesmyku suwalskim. Kolumna logistyczna, która transportowała zabezpieczenie logistyczne do jednostek wojskowych została zaatakowana. Doszło do wymiany ognia. Z pomocą medyczną musiały interweniować wojskowe karetki.

Mjr Magdalena Kościńska, rzecznik prasowy 16. Pomorskiej Dywizji Zmechanizowanej poinformowała, że w ćwiczeniach, które trwały tydzień wzięło udział ok. 2 tysięcy żołnierzy i tysiąc jednostek sprzętowych.

Czytaj też

Fot. 16. Dywizja Zmechanizowana/ Facebook
Źródło:
PAP

Komentarze (2)

  1. Rybak

    Czyli, znając trochę realia naszej armii, całe to ćwiczenie było nastawione na tej jeden epizod dla VIP. Efektów szkoleniowych, jak zwykle zero.

    1. Piotr Glownia

      @Rybak. Winno zakazać się w Polsce obecności podczas ćwiczeń wojskowych wszystkim, którzy nie biorą czynnego udziału w ćwiczeniach? Czy niezależni obserwatorzy są konieczni dla ćwiczeń wojskowych na poligonie?

    2. Box123

      Pytanie jakby wyglądały te ćwiczenia gdyby żadnych obserwatorów na nich nie było:)

    3. Rybak

      Tu nie chodzi o jakichś obserwatorów. Zawsze tak było i jest nadal, że przyjazd jakiegokolwiek przełożonego dezorganizował całe ćwiczenie. W naturze ludzkiej jest chęć dobrego pokazania się, a co dopiero, gdy przyjeżdza przełożony, od którego może zależeć mój awans. Całe więc ćwiczenie jest wtedy ustawiane pod ten jeden moment. Wiem, bo sam wielokrotnie byłem tego świadkiem. Na razie nikt nie wymyślił, jak to zmienić.

  2. Dnd

    Coś chyba nie trybie, 1000 jednostek sprzętowych i 2000 żołnierzy czyli na 1000 jednostek przypada jeden kierowca czy operator i do każdej jednostki plus jeden żołnierz WTF?