- ANALIZA
- WIADOMOŚCI
Rosyjskie stare „nowości” na froncie
Rosyjski przemysł chwali się nowymi systemami wprowadzonymi w 2025 roku do rosyjskich wojsk walczących na Ukrainie. Ale czy na pewno nowymi?
Autor. Ukraińskie siły zbrojne/Telegram
Oficjalnie Władimir Putin jest zachwycony rosyjskim przemysłem zbrojeniowym. Pod koniec grudnia 2025 roku podkreślił, że „w porównaniu z rokiem 2022 produkcja wyrobów i towarów najbardziej poszukiwanych podczas specjalnej operacji wojskowej, w tym amunicji i pojazdów opancerzonych, wzrosła wielokrotnie”. Podchwycili to rosyjscy propagandyści, którzy informują o nawet ponad pięciokrotnym wzroście produkcji – w tym przede wszystkim dronów, pocisków, rakiet i amunicji. Twierdzą również, że dzięki temu: „potrzeby frontu są obecnie zaspokajane w maksymalnym, możliwym stopniu”.
Kremlowska propaganda podkreśla dodatkowo, że w ten sposób „rosyjski kompleks wojskowo-przemysłowy zdołał wyprzedzić kompleks wojskowo-przemysłowy całego Zachodu, który wspiera Ukrainę” oraz że rosyjska armia „utrzymuje inicjatywę na polu bitwy” w dużej mierze „dzięki jakości sprzętu wojskowego i wystarczającej ilości amunicji”.
By to udowodnić, w rosyjskich mediach dokonano przeglądu najważniejszych nowości, jakie wprowadzono na ukraiński front w 2025 roku. Kiedy jednak przeanalizuje się przedstawiane przez Rosjan uzbrojenie i wyposażenie wojskowe, to nie znajdzie się wśród nich niczego, co można by opisać określeniem „nowe i nowej generacji”. Są to bowiem najczęściej modernizacje tego, co zostało już kiedyś wprowadzone do służby albo proste pomysły, które na froncie mogą okazać się przydatne.
Takim „przydatnym pomysłem” jest np. chwalone przez Rosjan urządzenie „Wieriewka”. Nie bez powodu użyto tutaj nazwy, która w Rosji wcześniej była wykorzystywana w odniesieniu do specjalnych, grubych lin (Fast Rope), pozwalających żołnierzom na bezpieczny i szybki zjazd z helikopterów i obiektów wysokościowych, bez klasycznego wyposażenia zjazdowego (np. jumarów i dresslerów w alpinizmie czy ósemek w straży pożarnej).
Autor. Mil.ru
„Wieriewka” dronowa jest bowiem zwykłą liną, którą wypuszcza się z własnego drona nad obcym bezzałogowcem, by wplątać w nią śmigła, co spowoduje jego opadnięcie na ziemię. Rosjanie zastosowali więc dokładnie to, co wcześniej wymyślili Ukraińcy, nie wspominając jednak o ograniczeniach takiego rozwiązania.
„Wieriewka” jest dowodem na to, jak ważne dla Rosjan stają się drony przechwytujące – interceptory, które są przeznaczone do zwalczania bezzałogowych statków powietrznych sił zbrojnych Ukrainy. To właśnie bezzałogowe myśliwce są wymieniane na pierwszym miejscu w rankingach najbardziej przydatnego, nowego uzbrojenia w 2025 roku, a nie rakiety lub jakieś pojazdy.
Specjalistycznym dronem przechwytującym, który zachwalają Rosjanie, jest „Cyklop”, który podobno został wprowadzony do działań w 2025 roku. Jego wyróżnikiem mają być ramiona w kształcie krzyża, co według rosyjskiego generała Władimira Popowa ma być „dość rzadkim” rozwiązaniem. Już w sierpniu 2025 roku rosyjscy korespondenci twierdzili, że „jeśli rosyjskie drony przechwytujące „Cyklop” zostaną rozmieszczone na linii frontu na dużą skalę, to ukraińska armia straci kontrolę nad „małym niebem””.
„Cyklop” ma być wystrzeliwany w powietrze z mechanizmu startowego bardzo podobnego do karabinu. Mechanizm ten może być rozstawiany nawet 500 m od operatora, co zapewnia mu odpowiedni stopień bezpieczeństwa. Jest to system pozwalający na niszczenie dronów przeciwnika z odległości dwóch kilometrów. Cały zestaw ma być wyposażony w kamerę, dalmierz i oświetlacz laserowy oraz w system śledzenia celów.
Autor. zala-aero.com
Nowością, na którą zwracają uwagę rosyjscy specjaliści, jest nowa wersja bezzałogowego statku powietrznego ZALA T-20. Do budowy kadłuba tego drona koncern „Kalasznikow” miał podobno zastosować „materiały radioprzepuszczalne”, które utrudniają jego wykrycie przez systemy radiolokacyjne. Ma to zwiększyć żywotność tego systemu, który nie może być dzięki temu namierzany specjalistycznymi systemami przeciwlotniczymi.
W dronie tym zastosowano dodatkowo akumulator o zwiększonej pojemności, pozwalający na przebywanie w powietrzu przez ponad siedem godzin i pokonywanie dystansu ponad 500 kilometrów. Wprowadzono też kamerę o wysokiej rozdzielczości oraz system obróbki sygnału wideo, który podobno, dzięki zastosowaniu sztucznej inteligencji, jest zdolny do automatycznego rozpoznawania celów.
Autor. Siły zbrojne Ukrainy
Za ważną innowacją 2025 roku uznano modernizację dronów kamikaze Gierań, opracowanych na bazie irańskich bezzałogowców Szachid-136. W Gieraniach wprowadzono potężniejszą głowicę odłamkowo-burzącą, która waży już nie 50 kg, a 90 kg i którą można już detonować w powietrzu, zwiększając strefę rażenia. Do dronów wcześniej atakujących cele na wskazanej pozycji dodano także kamerę, dzięki czemu wyborem celu może się zająć operator. Zwiększono także prędkość do 170 km/h dzięki zastosowaniu silników odrzutowych. Rosjanie już się cieszą, że dzięki temu uzyskają możliwość atakowania pociągów wiozących amunicję i sprzęt wojskowy z Polski do Ukrainy.
Autor. Mil.ru
Za ważną zmianę uznano modernizację taktycznych samolotów bombowych Su-34, która według służby prasowej koncernu Rostiech pozwala na atakowanie celów lądowych „oddalonych o setki kilometrów od bazy z jeszcze większą precyzją i siłą ognia”. W rzeczywistości chodzi o wprowadzenie po prostu nowych wersji bomb lotniczych, których zasięg próbuje się zwiększyć nawet do 200 km, dodając im nie tylko uniwersalne moduły szybująco-korekcyjne UMPK (czyli rozkładane skrzydła i system naprowadzania), ale również silniki odrzutowe lub rakietowe. W samym układzie naprowadzania dokonano dodatkowo zmiany, stosując nową wersję modułu odbioru danych satelitarnych Kometa, który ma być bardziej odporny na zakłócenia. Z kolei w bombach większych masowo wprowadzono dłuższe skrzydła i ogon, co zwiększyło ich zasięg do 100 km.
Za ważną zmianę uznano rozpoczęcie prób w warunkach bojowych wieloprowadnicowej wyrzutni rakiet termobarycznych TOS-3 Drakon, opartej na podwoziu czołgu T-80 (a nie jak wcześniej wskazywano T-90. Rosjanie chwalą się, że pomimo iż prace nad tym zestawem rozpoczęły się w 2024 roku, to pierwsze, prototypowe egzemplarze tego uzbrojenia od lipca 2025 roku już są wykorzystywane na froncie przez 29. Samodzielną Brygadę Obrony Radiacyjnej, Chemicznej i Biologicznej Grupy Wojsk „Centrum”.
Autor. Telegram
Zmiany wprowadzone w tej wyrzutni nie są znane, jednak tym, co się od razu rzuca w oczy, jest po raz kolejny zmniejszona jednostka ognia na pojeździe. W TOS-1A były to bowiem 24 rakiety termobaryczne, w TOS-2 – 18 rakiet, a w TOS-3 już 15. Oficjalnie uważa się, że ograniczenie liczby prowadnic ma na celu zmniejszenie masy pojazdu, by ułatwić jego poruszanie się w terenie. Problem w tym tłumaczeniu polega na tym, że same prowadnice nie są tak ciężkie jak rakiety, których po prostu można było ładować mniej. W rzeczywistości może chodzić o to, że przy ewentualnym i bardzo prawdopodobnym zniszczeniu pojazdu (np. dronami) traci się mniejszą ilość amunicji.
Mniej bojowym rozwiązaniem jest dwumiejscowy samochód terenowy „Ułan”, którego eksploatacja w strefie walk rozpoczęła się w 2025 roku. Pojazd ten ma dwuosobową kabinę, za którą umieszczono przestrzeń ładunkową. To, co jednak uznano za nowość, w rzeczywistości jest uwojskowioną, ale uproszczoną i bardziej ekonomiczną wersją znanego radzieckiego samochodu terenowego Niwa. Rosjanie, zdając sobie jednak sprawę z krótkiego życia tego rodzaju pojazdów na froncie, jeszcze bardziej uprościli to, co i tak już było proste, wyrzucając z niego wszystko to, co nie służy do jazdy.
W ten sposób uzyskano masowo produkowany, tani produkt, który z tego, co kiedyś określono jako normy wojskowe, ma tak naprawdę tylko kolor i opony skopiowane z zachodnich pojazdów. W ten sposób próbuje się sprostać dużemu zapotrzebowaniu jednostek frontowych na lekkie środki transportowe, które według Rosjan nadają się „do każdej misji – zarówno szturmowej, jak i ewakuacyjnej oraz zaopatrzeniowej” i które zastąpią zupełnie odkryte tzw. „wózki golfowe”.
Autor. kalashnikovgroup.ru
Jako ważne udogodnienie piechoty uznano wprowadzenie w 2025 roku dużych ilości kompaktowych karabinów szturmowych kalibru 5,45 mm AM-17 (ważącego bez magazynka nie więcej niż 2,5 kg) i AK-12K (ważącego bez magazynka do 3,4 kg). Są one bowiem uznawane przez żołnierzy za „wygodniejsze w użyciu w okopach i budynkach, gdzie trudniej jest rozmieścić większą broń”. W przypadku proponowanego przez koncern Kałasznikow karabinka AM-17 sprawa jest o tyle dziwna, że wcześniej miał on być przeznaczony przede wszystkim dla pilotów (w tym samolotów myśliwskich Su-35 i Su-57). Jak się jednak okazało potrzeby frontu zweryfikowały te plany i tego rodzaju broń otrzymują również pododdziały piechoty.
Autor. www.kalashnikov.ru
Nowości z 2025 roku, którymi chwalą się Rosjanie, nie są, jak widać, zapowiedzią jakiejś rewolucji technologicznej w rosyjskiej armii. Są one jednak dowodem na to, że przemysł zbrojeniowy w Rosji zatrzymał się w wielu dziedzinach i może w tej chwili realizować jedynie zamówienia na już gotowe uzbrojenie. A jeżeli już dochodzi do modyfikacji, to często wiąże się ona jedynie z zastąpieniem starszych elementów dostępnymi komponentami i materiałami, realizującymi dokładnie to samo.
PROGNOZA 2026 | Jakie drony na Ukrainie? | Flota cieni na Bałtyku | Defence24Week #142