Siły zbrojne

Rosyjskie rakiety manewrujące na Morzu Czarnym. Polska w zasięgu?

Fot. mil.ru
Fot. mil.ru

Rosjanie poinformowali o planowanym na listopad br. wprowadzeniu do Floty Czarnomorskiej dwóch nowych okrętów rakietowych projektu 21631. Są to takie same jednostki pływające, jak te, które z Morza Kaspijskiego zaatakowały rakietami manewrującymi cele w Syrii oddalone o ponad 1500 km. Oznacza to, że w ich zasięgu najprawdopodobniej znajdzie się Polska.

Dwa małe okręty rakietowe: „Sierpuchow” i „Zielenyj Doł” zostały zbudowane w stoczni zielenodolskiej im. A.M. Gorkowa w Republice Tatarstanu. Obecnie przechodzą one intensywne testy zakładowe i państwowe realizując szereg wyjść w morze w oparciu o bazę morską w Noworosyjsku nad Morzem Czarnym.

Obie nowe jednostki pływające mają wejść jeszcze w 2015 r. w skład Floty Czarnomorskiej. Flota ta zostanie wzmocniona w sumie o sześć okrętów projektu 21631, które zgodnie z planem mają zostać wprowadzone do końca 2018 r.

Pomimo niewielkich rozmiarów (wyporność 950 t, długość 74,1 m i szerokość 11 m) Rosjanie znacząco wzmocnią nimi możliwości swoich sił morskich na Morzu Czarnym. Wskazuje się przy tym na dwie najważniejsze zalety nowych jednostek pływających. Pierwszą jest niewątpliwie system uzbrojenia Kalibr, który z ośmiu stanowisk pionowego startu może odpalać rakiety manewrujące przeciwko celom lądowym o zasięgu ponad 2000 km. Z bardzo dużym prawdopodobieństwem można więc stwierdzić, że w zasięgu rakiet znajdzie się Polska.

Wprowadzenie małych jednostek dysponujących pociskami manewrującymi na zamkniętym akwenie, jakim jest Morze Czarne zwiększy zdolność oddziaływania sił Federacji Rosyjskiej w Europie Środkowo-Wschodniej. Do ataków będzie można bowiem wykorzystywać już nie np. samoloty czy naziemne wyrzutnie rakiet, ale właśnie okręty rozlokowane na Morzu Czarnym. Jednocześnie zastosowanie rakiet manewrujących bazowania morskiego o zasięgu ponad 500 km nie stanowi złamania zasad traktatu INF, jak ma to miejsce w wypadku wyrzutni lądowych.

Drugą ważną cechą bojową jednostek projektu 21631 ma być szeroko wykorzystywana przy ich budowie technologia stealth. Ogranicza ona zasięg wykrycia okrętów, co jest szczególnie ważne, jeżeli zakłada się ich działanie w „cieniu” wysokiej linii brzegowej lub na akwenach o dużym natężeniu ruchu statków cywilnych.

Czytaj więcej: Atak na Syrię zaskoczeniem dla NATO. Zmiana w doktrynie rakietowej Sojuszu?

 

 

Komentarze (10)

  1. as

    Skończyłeś? Amerykanom nie opłaca się budowac takich łupin. A biorąc pod uwagę "możliwości" ruskich rakiet, skoro spadają one tam gdzie chcą, to chyba lepiej rzucić koścmi. A tak w ogóle to traktat INF to kpina. Na lądzie be, a na morzu już nie? Szkoda papieru było.

    1. myslacy

      A kto powiedział że spadają gdzie chcą? CNN, PENTAGON - jak spadają gdzie chcą to o co tyle szumu, po co te całe konferencje i zapewnienia. Jak lepiej rzucać kośćmi to czym się martwić? przecież nie dolecą - prawda? No jednak chyba jakieś 80% osiągnęło cel - czy też nie wszystkie spadły 100 m od statku? Amerykanie nie budują takich łupin bo i po co? Nie mają morza - otoczeni są oceanem i w zasadzie nie mają kogo się bać to w ogóle nie wiem po kiego grzyba się tak zbroją - przecież kanada czy meksyk ich nie napadną co mają inni zrobić - zająć wybrzeże? Ale nie przecież USmany niosą wolność i demokrację - zapomniałem i po to te lotniskowce i niszczyciele - gołąbki pokoju. A w jakiż to cudowny sposób Amerykanie śledzili trasę przelotu pocisku - z kosmosu przy pomocy satelity uchwycili cały przelot 24 rakiet z prędkością ok tys km/h na 100 i niżej metrach - dobre dobre a może mają tajne radary w Iranie albo co? A funboye to łykają jak pelikany jak prawdę objawioną.

    2. hev

      A co tam robili ruskie???

    3. Kuba Ptrlicka z Pradubic

      Wspierali Etiopię w wojnie z Erytrea, mieli na Dahlak bazę i placówkę wywiadowczą, ale opuścili ja prawie w takim popłochu jak Tartus w obawie przed Tomahawkami. Pośrednio, na skutek nieudolności Rosjan poszkodowani zostali Polacy z m/s Bolesław Krzywousty, uprowadzeni przez Erytrejczykow

  2. myslacy

    Ale te rakiety można odpalić z kontenera przewożonego przez zwykły ciągnik siodłowy lub umieścić taki kontener na dowolnej krypie na Bałtyku. Więc POLSKA była jest i będzie w zasięgu takich rakiet bez jakiejkolwiek ochrony przed nimi. W zasięgu takich rakiet są też Berlin czy Paryż. Więc zanim zaczniecie znowu opowiadać o tym jaką to my jesteśmy żelazną pięścią i inne bajki wystarczy pomyśleć ile czasu mamy na reakcję od chwili dostania się takiej rakiety w naszą przestrzeń powietrzną. A salwa takich rakiet w zasadzie jest w stanie zniszczyć wszystkie pasy startowe dla naszego lotnictwa, mosty, czy radary. I co dalej? Możemy rzucać Jasimmami i innymi rakietkami czy czym tam chcemy. Po kolejnych 60 minutach i ataku lotniczym na składy amunicji, bazy sprzętu, mosty - NATO będzie się zbierało - DO NEGOCJACJI POKOJOWYCH. Taka jest rzeczywistość. A Rosjanie wrócą do siebie i co się wydarzy? Nikt rozsądny nie będzie próbował uderzenia przy ich OPL- żaden eurfighter, F16 czy gwiazda śmierci F22 nie zbliżą się do ich przestrzeni powietrznej. Będą ubolewania, narady, sankcje, srogie miny, wystąpienia. Ale NATO to wie i ROSJA to wie - więc ta medialna gorączka jest śmieszna - ma napędzić kupowanie sprzętu i rozbudzać antyrosyjskie nastroje - Bo więcej porażek hegemon świata nie zniesie.

    1. Milutki

      Nie Egipt jest zły a tamtejszy dyktator Sisi jest zły którego władza pochodzi z siły i zamachu stanu, on widzi w Turcji zagrożenie że Turcja wesprze naród Egipski w powstaniu przeciwko niemu. Sisi kupuje broń od Rosji, USA, Europy aby zjednać sobie te państwa , w tym samym czasie miliony Egipcjan żyje poniżej progu ubóstwa i pod butem dyktatora. Sisi i inni dyktatorzy są w stanie zagrać na nosie Turcji na różne sposoby ale to nie Turcja na tym cierpi, to arabskie społeczeństwa na tym cierpią, to ich nędza jest powiększana, w Egipcie, Libii, Jemenie , Syrii, nawet w krajach Zatoki Perskiej ludzie muszą żyć jako poddani despotom, w stagnacji, bez wolności

  3. bolo

    Wygląda na to, że musimy jednak stać się państwem morskim. Okręty do 2000ton(nawodne i podwodne) z rakietami i to nie w jednym egzemplarzu ale w po 6 każdego typu i rozlokować je w pobliżu brzegów Estonii i Łotwy.

    1. say69mat

      2000 t wyporności oznacza okręt wielkości ORP Błyskawica. Czyli, jak na warunki naszej floty to nie jest żadna nowa jakość. 4 tysięczniki OHP posiadają możliwość instalacji ośmiokomorowej wyrzutni VLS. Burki - czyli DDG oznaczają wyporność rzędu 9100t i 96 komorowy VLS. Czyli, optymalną na warunki naszego kraju byłaby jednostka o wyporności 4000t - 5000t z zabudowaną ośmiokomorową rewolwerową wyrzutnią systemu VLS. Zbliżona do brytyjskich fregat typu 26.

    2. Ukryta opcja nierosyjska

      Po co? Z Białegostoku do Moskwy jest 980 km, a do Petersburga - 880 km. Nie trzeba mieć okretow w zatoce Ryskiej aby mieć w zasięgu cele w Rosji.

    3. Davien

      I zerwie układ z Montreaux, czego boi sie jak ognia?:)) Az takim... Erdogan nie jest:)

  4. Afgan

    Znowu czytam co niektóre wypociny, że w związku z zaistniałą sytuacją należy zakupić dla naszej MW kilka jednostek klasy Arleigh Burke lub coś podobnego. Załóżmy że zakupujemy 2 niszczyciele typu Burke i wywalamy na nie całą kasę przeznaczoną na modyfikacje MW. Mamy 2 niszczyciele typu Burke i nic więcej i proszę mi teraz przedstawić jakąś logiczną i sensowną taktykę ich użycia na Bałtyku na wypadek wojny z Rosją....... Optymalnym rozwiązaniem dla nas były by właśnie 3-4 okręty podwodne z pociskami manewrującymi i 6-10 uniwersalnych lekkich (max 2000-2500 t) okrętów bojowych o silnym uzbrojeniu (w tym pociski manewrujące) i cechach obniżonej wykrywalności. Tych minimum 6 okrętów możemy mieć nie zwiększając specjalnie nakładów na modernizację MW, wystarczy do 3 planowanych "Mieczników" dodać 3 kolejne takie same jednostki, zamiast 3 bezsensownych patrolowców "Czapla". Wystarczy nam jeden okręt patrolowy, który właśnie powstaje czyli "Ślązak", poza tym do patrolowania jest Straż Graniczna, a MW powinna mieć okręty typowo do walki. Jednak mówienie o niszczycielach typu Burke to jakieś przegięcie, mało tego fregaty Perry które posiadamy to też jeszcze za duże krypy jak na warunki Bałtyku, no i co oczywiste przestarzałe.

    1. Moshe Schwantz

      ... to, że ludziska sobie piszą, co by tam chcieli, to nic - demokracija przecież jest, ale najgorsze jest to, iż wybrani przedstawiciele narodu wydają nasze pieniądze na bezsensowne zakupy broni - to z punktu widzenia czytelnika-"hobbysty" trąci świadomym, z góry zaplanowanym działaniem obniżającym ( w razie ewentualnego konfliktu zbrojnego, zewnętrznego/wewnętrznego) zdolność obrony państwa i bezpieczeństwo obywateli. Istnieje druga opcja, bliższa ciału - nażreć się przy korycie do bólu, w świetle prawa, bo ich nikt nie pociągnie do odpowiedzialności, przecież handel bronią jest intratnym zajęciem. A tak pozostaje ci Afgan myśleć, co by było, gdyby było - a to nie boli....

    2. say69mat

      Ślązak doskonale się wpina w sugerowany przez ciebie przedział wyporności 2000 - 2500t. Problem polega na tym, że na okrętach tej wielkości nie zamontujesz wyrzutni systemu VLS. Czyli okręty nadal nie będą w stanie pełnić roli zbliżonej do tej, jaką pełnią chociażby brytyjskie fregaty typu 26, lub fregaty klasy Sachsen z Bundesmarine.

    3. Jolka

      jedynie sensowne jest zatopienie tych kilku jednostek zanim wpadną w łapy Moskali :))))). nic tylko już atakują. może lepiej nie kupować, bo zanim je zwodują to Putin zdąży zatopić wszystkie stare krypy MW ? :))))))

  5. Drzewica

    Nie ma sensu stawać do wyścigu zbrojeń z systemami zabezpieczającymi wszystko, bo nie jest możliwa pełna zasłona od ataku z każdej strony. Trzeba stworzyć realne odstraszanie, tak, aby oni się bali skutków zaatakowania nas.

  6. antyTurban

    Skoro Rosja ma wyrzutnie kontenerowe, to takie rakiety mogą się znaleźć wszędzie, nawet na cywilnych statkach czy w naczepie ciągnika siodłowego. Dlaczego więc podniecać się tymi na Morzu Czarnym?

    1. w

      Czyms trzeba gawiedz straszyc. Zlowieszcze artykuly ze znakami ???, przerozne analizy. Prawda jest taka, ze w kazdej dziedzinie (wojskowej) jestesmy jak pluskwa-zero polotu, tydzien spokojnych nalotow i cofamy sie o 60 lat. Zadne inwestycje tego nie zmienia, conajwyzej beda musieli sie dwa dni wiecej napracowac.

  7. sorbi

    Pytanie - ile baterii rakiet - głównie chodzi mi o Narew - ale i Wisła będziemy musieli zakupić , aby zabezpieczyć nie tylko Warszawę, Trojmiato i północno-wschodni obszar Polski, mający chronić przede wszystkim wojska operacyjne od strony Kaliningradu i Białorusi? Ile baterii, aby można zabezpieczyć również Polskę południową i wschodnią na całej długości granicy i wszystkie ważne obiekty infrastruktury ,czy zakłady przemysłowe - zwłaszcza zbrojeniowe???. MYślicie ,że nam inni pomogą włąsnymi wyrzutniami, kiedy będą musieli bronić własnych granic?

    1. say69mat

      Ciekawe czy izraelski system Iron Dome jest w stanie poradzić sobie z zagrożeniem generowanym przez rakiety manewrujące. Wykorzystane przez FR do ataku na syryjski branch IS. Tym bardziej, że jego wersja morska - C-Dome - ma w swym założeniu służyć do obrony bezpośredniej okrętów i zwalczania sea skimmerów.

  8. R.Majewski

    czy ktoś wie , jakim cudem te okrety znalazły się na Morzu Czarnym ??....jak je przetransportowano ?

    1. TTT

      Na lawecie w nocy

    2. trycykl

      Pewnie same dopłynęły. Zielenodolska stocznia im. Gorkiego stoi nad Wołgą, a więc Wołga -> Don -> Morze Azowskie -> Morze Czarne.

    3. MDx

      Przypłynęły? Przecież nikt nie ogłosił blokady Rosji. Wręcz przeciwnie - są sygnały przygotowań do wycofywania się z niektórych sankcji

  9. Szalony Iwan

    Małe okręty, a ile mogą. Ich siła ognia porównywalna jest z amerykańskimi statkami typu Allright Burka, a biorąc pod uwagę możliwości rosyjskich rakiet właściwie większa. Amerykańskie są większe bo wiadomo - bar, kapliczka, kasyno, świetlica, biblioteka, salon gier, boisko do kosza i gabinety w tym gabinet psychologa na wypadek wizyty z Su-24. Coś na pewno jeszcze przegapiłem. Rosjanie tym czasem uważają że statek wojskowy ma być wojskowy, a amerykanie lubią dużo wydawać i wydają i wydają na głupoty, takie jak wielkie Allright Burka :)))

    1. wert

      Policz sobie ilość wyrzutni przeznaczonych dla rakiet, to zrozumiesz dlaczego amerykańskie okręty są większe. Porównywalna siła ognia? "statek wojskowy" "allright burka" i oczywiście Su24. Witam kolejnego zbłądzonego z onetu.

    2. nasam

      Szalony Iwan Dzisiaj, 19 Października, 12:51 "Małe okręty, a ile mogą. Ich siła ognia porównywalna jest z amerykańskimi statkami typu Allright Burka," Te "allright burka" mają 96 wyrzutni VLS . A ile te twoje porównywalne a "nawet potężniejsze ogniowo" rosyjskie "statki"? Trochę powagi.

    3. trycykl

      "Statek wojskowy" to okręt :) A nawodne jednostki amerykańskiej marynarki wojennej (w tym niszczyciele typu Arleigh Burke) operują na całym świecie, nie zaś głównie w pobliżu swoich portów, jak rosyjskie. Logiczne zatem, że muszą być większe, tak z uwagi na wszelkiego rodzaju zapasy, jak i kondycję załóg. Widzisz, Stany Zjednoczone są supermocarstwem, a Rosja państwem o średnim potencjale z mocarstwowymi ambicjami.

  10. Piotrek

    Trasa: Wołga, kanał Wołga-Don, Don, morze Azowskie, morze Czarne.