Siły zbrojne

Rosyjski atomowy okręt podwodny traci napęd w Cieśninach Duńskich

Liczna grupa rosyjskich marynarzy na pokładzie dziobowym atomowego okrętu podwodnego „Orioł”. Fot. Royal Danish Navy/3. Eskadre
Liczna grupa rosyjskich marynarzy na pokładzie dziobowym atomowego okrętu podwodnego „Orioł”. Fot. Royal Danish Navy/3. Eskadre

Atomowy okręt podwodny Floty Północnej „Orioł” utracił napęd w Cieśninie Kattegat i zaczął dryfować na duńskich wodach terytorialnych w kierunku wyspy Sejerø. Załodze udało się dokonać awaryjnej naprawy, co nie zmienia faktu, że cały czas w gotowości do holowania była załoga asystującego, rosyjskiego holownika „Altay” oraz duński okręt patrolowy HDMS „Diana”.

Niebezpieczny incydent miał miejsce 30 lipca 2021 roku na ruchliwych wodach na wschód od drugiego co do wielkości miasta w Danii, Århus. Atomowy okręt podwodny „Orioł” oraz dwa inne okręty Floty Północnej kilka godzin wcześniej przepłynęły pod mostem Wielki Bełt w drodze z Sankt Petersburga do Murmańska. Był to rejs powrotny, ponieważ wszystkie te jednostki wzięły udział w paradzie morskiej zorganizowanej z okazji święta rosyjskiej marynarki wojennej.

Kłopoty zaczęły się po opuszczeniu najwęższego miejsca Cieśnin Duńskich. Zdarzenie było jednak bardzo niebezpieczne, ponieważ napęd utracił atomowy okręt podwodny „Orioł” (K-266) projektu 949A typu Antiej (według NATO typu Oscar), który ma wyporność podwodną 23 900 ton, długość 154 m, średnicę kadłuba 18,2 m i zanurzenie 9,2 m. Jest to więc prawdziwy „krążownik podwodny”, który dodatkowo jest bardzo trudny w manewrowaniu na powierzchni.

Rosyjski okręt nie mając możliwości poruszania się własnymi siłami zaczął dryfować z prędkością 1,5 węzła w kierunku duńskiej wyspy Sejerø. Rosjanie przewidując taką możliwość mieli jednak w pobliżu dwie inne jednostki pływające – jako asysta. Jednym z nich był duży okręt zwalczania okrętów podwodnych „Wiceadmirał Kułakow” projektu 1155 (o wyporności 7620 ton, długości 163,5 m i szerokości 19 m. O wiele przydatniejszą w tym przypadku była druga jednostka – duży holownik ratowniczy „Ałtaj” projektu 1452 (o wyporności 3075 ton, długości 92,6 m i szerokości 15,39 m).

image
Załoga rosyjskiego holownika „Ałtaj” przygotowana do podania liny holowniczej na „Orioła”. Fot. Royal Danish Navy/3. Eskadre

 

To właśnie jego załoga zaczęła się przygotowywać do udzielenia okrętowi podwodnemu „Orioł” pomocy. Duńska marynarka wojenna opisywała całą sytuację jako „dramatyczną” tym bardziej, że śledził ją z bliska asystujący przejściu rosyjskich jednostek, okręt patrolowy HDMS „Diana”. Duńczycy mieli przecież w pamięci wypadek na okręcie podwodnym „Kursk”, który był tego samego typu co „Orioł”. Wtedy na jego pokładzie zginęła cała, 118 osobowa załoga.

Dramatyczna sytuacja z „Oriołem” została opisana przez Duńczyków na Facebooku. To właśnie oni dostrzegli członków załogi rosyjskiego okrętu podwodnego, którzy nagle w kamizelkach ratunkowych pojawili się na pokładzie dziobowym. Duńczycy zwrócili również uwagę na holownik „Ałtaj”, którego załoga zaczęła przygotowywać na rufie linę do holowania. Sami też zaoferowali pomoc, jednak Rosjanie „uprzejmie, ale niespodziewanie odmówili”. Była to jednak decyzja zrozumiała biorąc pod uwagę fakt, że HDMS „Diana” to niewielka jednostka patrolowa mająca wyporność tylko 185 ton. Duńska marynarka wojenna zwróciła dodatkowo uwagę, że łączność nie była utrzymywana bezpośrednio z załogą okrętu podwodnego, ale pośrednio – poprzez niszczyciel „Wiceadmirał Kułakow”.

image
Dryfujący w Cieśninach Duńskich, atomowy okręt podwodny „Orioł”. Fot. Royal Danish Navy/3. Eskadre

Ostatecznie załodze „Orioła” udało się uruchomić napęd i okręt ruszył ponownie w kierunku Cieśniny Skagerrak i później Morza Północnego. Duńczycy byli jednak pod wrażeniem całej sytuacji, ponieważ tłum rosyjskich marynarzy, który nagle pojawił się na pokładzie wielkiego, rosyjskiego okrętu podwodnego bardzo im przypominał sceny ze sławnego filmu „Polowanie na Czerwony Październik”.

Na Morzu Północnym śledzeniem rosyjskiego zespołu okrętowego zajęła się norweska marynarka wojenna. To właśnie ona poinformowała, że początkowo okręt podwodny „Orioł” płynął na powierzchni, ale później się zanurzył. Norwedzy asystują więc okrętom nawodnym, które płyną w kierunku swoich baz na Półwyspie Kolskim. Cały czas asystuje im okręt patrolowy norweskiej straży przybrzeżnej „Bergen” typu Barentshav.

Przypomnijmy, że nie był to pierwszy przypadek utracenia napędu przez rosyjski okręt. Do podobnego zdarzenia doszło m.in. 5 stycznia 2019 r., gdy krążownik rakietowy „Marszał Ustinow” projektu 1164 typu Atlant (według NATO typu Slava) przechodząc przez Cieśninę Bosfor nie mógł sobie poradzić z silnym wiatrem, musiał zostać odholowany i rzucić kotwicę, by nie uderzyć w tureckie nabrzeże.

Komentarze