Rosja i lekcje z boju. Korea Północna stawia na drony [ANALIZA]

Autor. Rodong Simung
W grudniu 2022 r. nad terytorium Korei Południowej pojawiło się pięć północnokoreańskich dronów, spośród których jeden dość swobodnie penetrował przestrzeń powietrzną nad Seulem. Wprawdzie uruchomiono natychmiast 20 jednostek powietrznych, z których jedna uległa wypadkowi, ale działania te nie przyniosły pełnego pozytywnego efektu. Incydent wywołał skandal w południowokoreańskich kręgach rządowych.
Dla Korei Północnej był to test skuteczności tego typu broni, ujawniający też słabe strony defensywy południowokoreańskiej. Po trzech latach północnokoreański program rozwoju dronów wykazuje tendencje rozwojowe, na co wpływ ma partnerstwo strategiczne z Rosją, a w konsekwencji udział wojsk północnokoreańskich w wojnie na Ukrainie w obwodzie kurskim.
Pierwsze próby z bezzałogowymi statkami powietrznymi
Jeszcze za czasów rządów Kim Ir-sena Korea Północna skierowała uwagę ku bezzałogowym statkom powietrznym, kiedy to w latach 1970-1973 Stany Zjednoczone z bazy lotniczej w Osan w Korei Południowej wykorzystywały tego typu jednostki do patrolowania północnokoreańskich wybrzeży i infrastruktury komunikacyjnej. Bodźcem, który wpłynął na przyjęcie już bardzo konkretnego programu była podjęta w 1988 r. decyzja Korei Południowej o tworzeniu rozpoznawczych bezzałogowych statków powietrznych. W odpowiedzi Korea Północna nawiązała współpracę z Chinami, od których w latach 1988-1990 nabyła drony zwiadowcze D-4. Dopiero jednak dekada lat 90. okazała się wejściem KRLD na drogę rozwoju realizacji i wykorzystania własnych dronów rozpoznawczych.
Pierwsze egzemplarze były wzorowane na modelach chińskich. Później jednak w sukurs przyszła Syria, z którą rozwijano współpracę od 1994 r., polegającą na przyjęciu rosyjskich modeli dronów typu RD3-Rays, które weszły na wyposażenie armii, a także systemów ich operacyjnego wykorzystania. Współpraca z Rosją w latach 1997-1998 zaowocowała nabyciem 10 sztuk niewielkich rozpoznawczych dronów typu Pczeła-1T, rozbudowując też własny arsenał oparty na chińskim modelu D-4, który nazwano Panghyon. Wykorzystywano je przede wszystkim do patrolowania Strefy Zdemilitaryzowanej (DMZ) oraz wysp położonych przy strefie granicznej u ujścia rzeki Han, a także na wodach Morza Żółtego.
Lata 2005-2022 zaznaczyły się kolejnym etapem rozwoju programu powietrznych jednostek bezzałogowych, w którym przyjęto strategię zwiększenia wydajności systemowej przy jednoczesnym obniżeniu kosztów jednostkowych. Istotnym elementem było stworzenie bezzałogowego statku powietrznego o zadaniach szturmowo-rozpoznawczych. Impulsem stało się pozyskanie przez Pyongyang, prawdopodobnie od Syrii lub Egiptu kilku egzemplarzy amerykańskiego drona rozpoznawczo-szturmowego Beechcraft MQM-107D Streaker, który stał się bazą technologiczną dla własnej konstrukcji tego typu – zaprezentowanej zresztą na paradzie wojskowej w kwietniu 2012 r.
Miało to również znaczący wydźwięk propagandowy, pozwalający Korei Północnej dołączyć do grona państw będących w posiadaniu dronów szturmowych. Nie była to bynajmniej kopia amerykańskiego oryginału, gdyż charakteryzował się innymi rozmiarami oraz konfiguracją silnika. W tym samym czasie podejmowano też próby modyfikacji rosyjskiego drona typu Pczeła-1T i przekształcenia go w jednostkę szturmową, rozwijając jednocześnie własną konstrukcję wielozadaniowego drona typu Durumi, prawdopodobnie opartego na chińskiej technologii.

Autor. Rosoboronoexport
Okazją do sprawdzenia możliwości rozpoznawczych północnokoreańskich dronów były przeprowadzone w sierpniu 2010 r. ćwiczenia artyleryjskie nieopodal wyspy Yeongpeyong pozostającej pod jurysdykcją Korei Południowej, a znajdującej się zaledwie 80 km od południowokoreańskiej miejscowości Incheon i 12 km od północnokoreańskiej prowincji Hwanghae. Wywiad południowokoreański odczytał to jako działania testujące. Niemniej, zważywszy na wybuchły w listopadzie 2010 r. wokół wyspy kryzys, mogły to być działania przygotowawcze.
W latach 2013-2014 miały miejsce trzy incydenty z północnokoreańskimi dronami penetrującymi południowokoreańską przestrzeń powietrzną, które w wyniku awarii bądź braku paliwa rozbiły się na terytorium Korei Południowej. Chodziło o bezzałogowe obiekty typu Taiyuan Sky-09P. Pozwoliło to na w miarę dokładne ich zbadanie potwierdzające rozwój badań Pyongyangu w tej dziedzinie. Wciąż jednak pozostawało pytanie o niezidentyfikowaną liczbę lotów rozpoznawczych nad Koreą Południową.
Wniosek, jaki wówczas przedstawiły południowokoreańskie kręgi wojskowe, był jednoznaczny: chociaż dronom północnokoreańskim daleko było do stanu głębokiego zaawansowania technologicznego, to jednak należało traktować je bardzo poważnie jako zagrożenie dla bezpieczeństwa Korei Południowej, jak i stacjonujących tam wojsk amerykańskich. I bynajmniej nie ukrywano, że w przyszłości rozwój programów obiektów bezzałogowych mógłby stanowić już znacznie szersze zagrożenie, obejmujące Japonię i siły amerykańskie stacjonujące w krajach Azji Południowowschodniej.

Autor. KCNA
W przemówieniu wygłoszonym w 2021 r., a więc już po załamaniu się krótkiego okresu odprężenia na linii Północ-Południe oraz fiaska spotkania na szczycie w Hanoi Kim Jong-una i Donalda Trumpa w lutym 2019 r., przywódca Korei Północnej, wskazał na rozwój programu dronów, szczególnie rozpoznawczych, jako istotny element polityki bezpieczeństwa narodowego.
Incydent 2022 roku
Wprawdzie nie był pierwszym, albowiem po raz ostatni południowokoreańska strefa powietrzna została naruszona w 2017 r., ale dotychczas najpoważniejszym, wywołującym określone konsekwencje. Pięć dronów północnokoreańskich przekroczyło strefę graniczną 26 grudnia 2022 r. ok. godz. 10.30 i zostało skierowanych na prowincję Gyeonggi, ale jeden z nich penetrował północne obszary Seulu.
W odpowiedzi wojska południowokoreańskie uruchomiły 20 jednostek w postaci śmigłowców bojowych i samolotów odrzutowych, przy czym jedna z maszyn – samolot szturmowy KA-1 – uległa wypadkowi przy starcie. Nie wiadomo też, czy zdołano unieszkodliwić którykolwiek z wrogich dronów, gdyż powściągliwe w oświadczeniu władze wojskowe nie potwierdziły zestrzelenia jakiegokolwiek obiektu. Z całą pewnością można było potwierdzić powrót do bazy przynajmniej jednej maszyny, która dokonała zdjęć wywiadowczych nad Seulem. Na ponad godzinę wstrzymano ruch powietrzny na lotniskach Incheon i Gimpo.
Zgodnie z zasadą panującą na Półwyspie Koreańskim Korea Południowa wysłała w odwecie samoloty zwiadowcze na Północ w celu sfotografowania instalacji wojskowych. Nie ulega wątpliwości, że działania Pyongyangu miały charakter prowokacyjny, ale również propagandowy. Był to wyraźny sygnał narastającego napięcia po fiasku polityki odprężenia 2018-2019 r. Ponadto Korea Północna wykorzystała incydent propagandowo, ukazując luki w południowokoreańskim systemie defensywnym nie tylko poprzez sam fakt wejścia w jej strefę powietrzną, ale również kilkugodzinnej możliwości jej penetracji.
Potwierdziło to noworoczne przemówienie ówczesnego prezydenta Korei Południowej Yoon Seok-yula, z naciskiem podkreślające nieprzygotowanie na tego typu prowokacje ze strony Północy. W konsekwencji przyspieszono prace nad powołaniem do życia specjalistycznej jednostki do zwalczania dronów, przekazując również ponad 400 mln $ na poprawę zdolności zwalczania obcych obiektów nad terytorium kraju.
Trzeci etap rozwoju, 2023-2025 – doświadczenia z wojny na Ukrainie
Włączenie się Korei Północnej w konflikt na Ukrainie oraz zawarcie w czerwcu 2024 r. partnerstwa z Rosją wpłynęło na strategię wykorzystania dronów przez armię północnokoreańską. Z politycznego punktu widzenia obecność w obwodzie kurskim ma świadczyć o realnym sojuszu i obustronnych korzyściach. Taktycznie, dla armii północnokoreańskiej jest to test nowoczesnych warunków wojny, w których drony odpowiadają – zdaniem wielu ekspertów – za około 70 proc. ofiar na polu walki.
Wojska północnokoreańskie przed wysyłką na front przeszły krótkie szkolenie z walki z dronami. Pole bitwy wymuszało poszukiwanie skuteczniejszej taktyki. Pod koniec 2024 r. oddział ukraińskich dronów jednym uderzeniem wyeliminował 50 żołnierzy, w innych incydentach padły dwa plutony. Jednocześnie wojska północnokoreańskie dostosowały się do nowoczesnego pola bitwy, stosując własną taktykę wabienia i niszczenia – tworząc wysunięte punkty obserwacyjne i mniejsze grupy bojowe, a następnie wystawiając jednego żołnierza w charakterze „przynęty”, podczas gdy dwóch innych w ukryciu strącało drona.
Najskuteczniejszą bronią przeciw bezzałogowcom okazał się karabin typu Vepr‑12. Z doświadczeń wynikało też, że większe grupy są łatwym celem, dlatego rozbija się je na mniejsze jednostki. W lutym 2025 r. wykryto w wyposażeniu niewielką liczbę detektorów i zakłócaczy dronów, co stanowi kolejny punkt w zdobywaniu doświadczenia w obsłudze urządzeń i technologii. Nie oznacza to jednak, że stanowią standard wyposażenia. Jednocześnie użycie przez Rosjan dronów światłowodowych, odpornych na zakłócenia radiowe, zostało odnotowane przez wojska północnokoreańskie, a technologia ta, według ekspertów, dotarła już do Pyongyangu.
Spotkaniu Kim Jong-una z Władimirem Putinem na kosmodromie Wostocznyj we wrześniu 2023 r. nadano znaczny rozgłos propagandowy, zwłaszcza że Kim udzielił swego pełnego wsparcia dla „świętej wojny z Zachodem”, jaką prowadzi prezydent Rosji. Mało kto jednak dostrzegł, że wśród wielu prezentów, jakie otrzymał północnokoreański przywódca, było pięć dronów samobójczych. Reakcja była wręcz błyskawiczna, kiedy po powrocie do kraju Kim wydał rozkaz rozpoczęcia produkcji na masową skalę tego typu obiektów bezzałogowych, kładąc jednocześnie nacisk na rozwój sztucznej inteligencji. Skorelowanie obu tych elementów oznacza nie tylko realizację nowego programu, ale również nowe podejście do wielu aspektów teorii wojskowej.
Kim jest w pełni świadom wyścigu technologicznego, a także zacofania własnych sił powietrznych, ale wydaje się, że wciąż poszukuje nowych możliwości, by zniwelować różnicę między własnym a obcym potencjałem. Jeśli wierzyć informacjom ukraińskim w 2024 r. Korea Północna miała wysłać swoich pracowników do rosyjskich zakładów zbrojeniowych produkujących samobójcze drony. Rosja z kolei nie pozostaje bierna na propozycje Korei Północnej i zgodziła się nawet przeszkolić w pilotażu dronów bojowych niewielką grupę północnokoreańskich specjalistów z sektora lotniczego. Efekt – już w 2025 r. Rosja aktywnie wsparła Koreę Północną w produkcji dronów-samobójców dalekiego zasięgu typu Garpyia i Geran-2, który jest de facto irańskim dronem-kamikadze Shahid-136.
Wnioski
Według szacunków północnokoreański arsenał bezzałogowych statków powietrznych nie dorównuje rosyjskiemu, południowokoreańskiemu, a tym bardziej amerykańskiemu – 600 sztuk w 20 typach nie stanowi siły konkurencyjnej. Jednak świadomość rosnącej roli dronów i ich zróżnicowanego zastosowania sugeruje, że potencjał Korei Północnej w tej dziedzinie będzie szybko wzrastał, stanowiąc obok broni nuklearnej kolejny element zagrożenia, nie tylko na Półwyspie Koreańskim.
Czytaj też
To szansa na dalsze umocnienie pozycji kraju, zwiększając jego możliwości defensywne i ofensywne, a także umożliwiając wykorzystanie dronów jako narzędzia nacisku na społeczność międzynarodową. Dzięki wsparciu Rosji Korea Północna uzyskuje dostęp do nowoczesnej technologii, przy niskich kosztach produkcji i prostocie procesów – jak podkreśla Kim Jong-un – co w połączeniu z zaktualizowaną strategią wojskową pozwala niwelować różnice w innych typach broni. Wreszcie drony stają się kluczowym elementem polityki i strategii na Półwyspie Koreańskim.
WIDEO: Święto Wojska Polskiego 2025. Defilada w Warszawie