Siły zbrojne

Prezydent Duda odwiedził żołnierzy na Łotwie

Fot. Michał Bruszewski/Defence24

Każdy, kto zobaczył Irpień, Borodziankę, Buczę czy Mariupol wie, po co dziś na wschodniej flance NATO są wojska sojusznicze - po to, by nikt nas nie napadł; to się nie opłaca i tak ma być - powiedział prezydent Andrzej Duda we wtorek podczas wizyty w Polskim Kontyngencie Wojskowym w Adazi na Łotwie. Wkrótce na Defence24.pl ukaże się obszerny materiał z wizyty prezydenta Dudy i szefa MON na Łotwie.

Wojna na Ukrainie - raport specjalny Defence24.pl >

We wtorek, w drugim dniu wizyty na Łotwie, prezydent odwiedził PKW funkcjonujący w ramach batalionowej grupy bojowej NATO. Towarzyszył mu szef MON Mariusz Błaszczak.

Prezydent zauważył, że miał odwiedzić żołnierzy stacjonujących na Łotwie już w kwietniu. "Nie dotarłem do państwa w kwietniu, bo wtedy w jakimś sensie pojechałem, by przekonać się na własne oczy, po co tutaj jesteście" – powiedział Duda, przypominając swoją wizytę na Ukrainie. „Pojechałem do Kijowa na zaproszenie prezydenta (Ukrainy) Wołodymyra Zełenskiego i, będąc tam, pojechałem także do Irpienia i Borodzianki, skąd kilka dni wcześniej zostały wyparte odziały rosyjskie" – przypomniał.

Zdaniem Dudy każdy, kto zobaczył Irpień, Borodziankę, Buczę, Mariupol i inne miejsca na Ukrainie, wie, w jakim celu na wschodniej flance NATO są obecnie rozmieszczone wojska sojusznicze i dlaczego polscy żołnierze pełnią służbę w innych krajach, stojąc na straży bezpieczeństwa całego Sojuszu Północnoatlantyckiego.

Czytaj też

Jak mówił, żołnierze NATO stacjonują na wschodniej flance po to, by nikt na nas nie napadł. "Z uwagi na naszą siłę i nasze przygotowanie, z uwagi na naszą wspólną sojuszniczą gotowość i twardość po prostu się to nie opłaca" - podkreślił Duda. Jak oświadczył, każdy, kto zostanie dostrzeżony na naszej ziemi jako napastnik, zostanie natychmiast wyparty lub zniszczony. „Dlatego się to właśnie nie opłaca - tak ma być" - dodał.

Prezydent zaznaczył, że bezpieczeństwo każdego państwa członkowskiego NATO jest jednakowo ważne. Jak dodał, dowiódł tego fakt, że po ataku na Stany Zjednoczone 11 września 2001 r. na wezwanie tego największego państwa Sojuszu stawili się żołnierze z Polski - jako sojusznicy w ramach NATO, wezwani po raz pierwszy w historii na podstawie art. 5 Traktatu Północnoatlantyckiego.

"Wierzę w to głęboko, że także i my, będąc z jednej strony dawcami bezpieczeństwa (...), jesteśmy także jego biorcami, dzięki wszystkim żołnierzom armii Stanów Zjednoczonych i armii sojuszniczych, którzy służą dzisiaj w Polsce" - zaznaczył Duda, dziękując żołnierzom za ich służbę.

Prezydent dodał również, że Polska wzmacnia PKW na Łotwie a jak będzie trzeba to Polska wyśle kolejne kontyngenty.

Szef MON wskazywał, że obecność wojsk Sojuszu Północnoatlantyckiego na jego wschodniej flance jest niezwykle ważna w kontekście wojny, która toczy się na Ukrainie. "Rosja napadła na Ukrainę. Kreml postanowił pogwałcić wszelkie zasady prawa międzynarodowego, postanowił odtworzyć imperium zła, które swego czasu zostało pokonane przez wolny świat, a teraz - jak widać - na Kremlu znowu odżyła wola opresji, ataku, podporządkowania sobie - wbrew ich woli - innych narodów" - mówił Błaszczak.

"Stanowczo się temu sprzeciwiamy i zrobimy wszystko, żeby imperium zła nie odżyło, dlatego wspieramy Ukrainę" - zadeklarował.

Zaznaczył, że podstawowym zadaniem żołnierzy Wojska Polskiego i władz państwa jest dbanie o bezpieczeństwo ojczyzny, dlatego - podkreślał - wzmacniane są polskie siły zbrojne, m.in. wojsko wyposażane jest w nowoczesny sprzęt.

Czytaj też

"Wyciągamy wnioski z tego, co dzieje się na Ukrainie, przygotowując nasze siły zbrojne do tego, żeby odstraszały agresora" - dodał szef MON.

Szef MON podkreślił również, że Polska kupuje Bayraktary, które sprawdziły się na Ukrainie, HIMARS-y, Abramsy, by chronić bezpieczeństwo.

Zwrócił się też bezpośrednio do polskich żołnierzy. "Udowadniacie swoją codzienną służbą, że Polska traktuje poważnie swoje zobowiązania sojusznicze, że w ramach Sojuszu Północnoatlantyckiego stanowimy jedność" - mówił.

"Chcemy, żeby następne pokolenia mogły żyć w pokoju, dlatego odstraszamy agresora. Szykujemy się do wojny, dlatego że chcemy pokoju" - powiedział.

Dowódca obecnej zmiany PKW na Łotwie mjr Wojciech Tuchalski ocenił, że atak Rosji na Ukrainę rozwiał wszelkie wątpliwości co do konieczności wzmocnienia wschodniej flanki NATO poprzez utworzenie batalionowych grup bojowych na Litwie, Łotwie, w Estonii oraz w Polsce.

„Nie można pozwolić, by podobne barbarzyństwo powtórzyło się w innym miejscu Europy. Dlatego wspólnie z naszymi sojusznikami z Albanii, Czech, Czarnogóry, Danii, Hiszpanii, Kanady, Łotwy, Macedonii Północnej, Słowacji, Słowenii, Włoch oraz Stanów Zjednoczonych stroimy na straży pokoju tu, na Łotwie, strzegąc tym samym pokoju w Europie oraz w całym NATO" – powiedział.

Na sam koniec odbyła się defilada PKW na Łotwie.

PKW Łotwa w ramach batalionowej grupy bojowej NATO (sił wzmocnionej Wysuniętej Obecności na Łotwie - eFP, państwem ramowym jest Kanada) wraz z łotewskimi siłami zbrojnymi od czerwca 2017 r. prowadzi w krajach bałtyckich działania związane z odstraszaniem oraz pozostaje w gotowości do obrony przed nagłym ograniczonym atakiem konwencjonalnym Rosji i Białorusi.

X zmianę PKW wystawiła 9. Braniewska Brygada Kawalerii Pancernej. Główne uzbrojenie kontyngentu to 14 czołgów PT-91. Obok kompanii czołgów, Polska wystawia też elementy logistyczne. Grupa na Łotwie została wzmocniona po otwartej agresji Rosji na Ukrainę, m.in. haubicami M109A5 wystawionymi przez Hiszpanię.

Wkrótce na Defence24.pl ukaże się obszerny materiał z wizyty prezydenta Dudy i szefa MON na Łotwie.

Źródło:
PAP
/ Defence24

Komentarze