Siły zbrojne

„Pif paf” zamiast nabojów w holenderskiej armii

fot. Royal Dutch Army
fot. Royal Dutch Army

Holenderscy wojskowi znacząco zredukowali liczbę amunicji, jaka ma być wykorzystana do treningów. Prawdopodobnie w trakcie szkoleń żołnierze krzyczą „pang pang” w momencie oddawania strzału na sucho.

Informacja o tego typu działaniach na ćwiczeniach wyciekła po przechwyceniu przez media (w tym RTL) serii poufnych wiadomości email rozsyłanych w sztabie holenderskich sił zbrojnych. Wynika z nich, że polecono by żołnierze symulowali dźwięk strzału w momencie naciskania na spust swojej broni.

Dziennikarze od razu przypomnieli, że podobny proceder został wprowadzony w malezyjskiej armii, co niechcący ujawniono podczas nakręcania jednego z materiałów filmowych. Żołnierze Malezji zaszokowali wtedy dziennikarzy, gdy ćwicząc bez amunicji krzyczeli „pang pang”.

Wojskowi w Holandii wprost mówią, że sytuacja w zakresie szkoleń jest bardzo zła. Pojawiały się doniesienia o konieczności anulowania części ćwiczeń jednostek, które nie zostały wydzielone do "szpicy" NATO w celu umożliwienia uzyskania zdolności przez komponenty sił natychmiastowego reagowania (VJTF). Holenderska minister obrony wciąż apeluje o zwiększenie wydatków na armię.

Według dostępnych informacji koalicja rządowa zdecydowała o podwyższeniu nakładów o 250 mln euro rocznie od 2016 roku, przy czym w perspektywie siły zbrojne mogą otrzymać dodatkowo do 375 mln euro. Komentatorzy wskazują jednak, że w celu odtworzenia zdolności bojowej holenderskiej armii potrzebne może być podwyższenie funduszy nawet o 1 mld euro rocznie. Zgodnie z informacją NATO Holandia przeznacza na obronę 1,2% PKB.

Komentarze