Siły zbrojne

Pancerz wraca do łask w Europie. Leopardy podbiją Wyspy Brytyjskie? [KOMENTARZ]

Fot. KMW.
Fot. KMW.

Choć podstawowym czołgiem British Army pozostaje Challenger 2, a oficjalne plany mówią o jego modernizacji, w Wielkiej Brytanii trwa dyskusja o możliwości zastąpienia tych czołgów przez Leopardy 2. To kolejny dowód, że czołgi „wracają do łask” w Europie.

Przyszłość brytyjskich wojsk pancernych cały czas budzi kontrowersje. Londyn, jako jedyne państwo w NATO używa wciąż wyprodukowanych w kraju czołgów Challenger 2, których w służbie jest 227. Od dłuższego czasu przygotowywana jest ich modernizacja, niezbędna do utrzymania w służbie i zachowania wartości bojowej.

Przeprowadzenie takich prac może jednak być drogie, zważywszy na obecność unikalnych rozwiązań konstrukcyjnych, która powoduje że ich ulepszenie wymaga szeroko zakrojonych i kosztownych prac. W tym kontekście mówi się choćby o potrzebie wymiany uzbrojenia głównego – z gwintowanej armaty 120 mm na gładkolufową o tym samym kalibrze (tą samą, jaka jest montowana w najnowszych Leopardach 2). Takie rozwiązanie jest elementem jednego z wariantów propozycji, przygotowanej wspólnie przez Rheinmetall i BAE Systems (które w 2019 roku stworzyły spółkę joint venture RBSL).

Jednostkowe koszty modernizacji Challengerów 2 mogą jeszcze wzrosnąć, jeżeli Brytyjczycy zdecydują się na ograniczenie liczby czołgów w linii. Wbrew wcześniejszym doniesieniom o całkowitej rezygnacji z czołgów Londyn niemal na pewno utrzyma przynajmniej część jednostek pancernych, zwłaszcza w świetle ostatnich informacji o znacznym zwiększeniu wydatków obronnych. Nadal jednak nie można wykluczyć pewnych redukcji, przeprowadzonych po to, by zaoszczędzić środki na inwestycje w siły lotnicze i morskie.

Niepewność co do kosztów i celowości modernizacji Challengerów powoduje, że w Wielkiej Brytanii poszukuje się również rozwiązań alternatywnych. Jako jedno z nich wymieniane jest pozyskanie czołgów Leopard 2. Używane wozy tego typu, po modernizacji, były już proponowane Brytyjczykom na przełomie lat 2016 i 2017, o czym informowały media.

Reklama (grafika: Katarzyna Głowacka)
Reklama (grafika: Katarzyna Głowacka)

Okazuje się, że propozycje niemieckiej zbrojeniówki nadal są przedmiotem dyskusji w Wielkiej Brytanii. W sierpniu BBC informowało, że jedną z analizowanych przez armię opcji, obok modernizacji Challengerów i (obecnie najprawdopodobniej zarzuconego) całkowitego wycofania czołgów, był zakup niemieckich Leopardów 2. Tą opcję przeanalizowali niedawno eksperci brytyjskiego RUSI: Jack Watling i Nick Reynolds.

Jak pisze Forbes, z ich analizy wynika, że pozyskanie Leopardów, choć droższe w momencie zakupu, byłoby rozwiązaniem tańszym w cyklu życia, z uwagi na fakt, że czołgi tego typu są używane w kilku tysiącach egzemplarzy i wciąż jest możliwość ich produkcji, istnieje też rozwinięty i sprawdzony system dostaw części zamiennych. Leopardy miałyby się pojawić w linii szybciej, niż zmodernizowane do odpowiedniego standardu Challengery, choć z drugiej strony Brytyjczycy utraciliby potencjał przygotowany przy własnym projekcie czołgu.

Jednakże, koncern KMW oferował stworzenie na Wyspach Brytyjskich linii produkcyjnej/montażowej Leopardów, a ta miałaby osiągnąć opłacalność po zrealizowaniu prac nad 150 czołgami. Z kolei kosztujący nawet 2,7 mld dolarów program modernizacji Challengerów miałby przynieść zysk producentowi dopiero po ulepszeniu 300 maszyn – czyli więcej, niż jest obecnie w linii w British Army.

Trzeba też zauważyć, że niejako „w tle” sporu o modernizację brytyjskiej broni pancernej jest „tradycyjna” rywalizacja między producentami niemieckimi: Rheinmetallem a KMW. Ten pierwszy, podwykonawca programów Leoparda 2, jest jednocześnie partnerem spółki joint venture RBSL stworzonej wraz z BAE Systems, powstałej nie tylko po to, by realizować brytyjski program Boxera, ale i po to by zająć się modernizacją Challengerów. Z kolei KMW, który również uczestniczy w budowie Boxerów w Wielkiej Brytanii za pośrednictwem spółki-córki WFEL, jest głównym producentem Leoparda 2. Obie firmy są więc obecne na brytyjskim rynku i zależy im na uzyskaniu kontraktów.

Ostateczne decyzje w sprawie przyszłości pancernego parku British Army będą zapewne podjęte w ramach przeglądu obrony i bezpieczeństwa, planowanego na początek 2021 roku. Na dziś mimo wszystko bardziej prawdopodobnym wariantem jest modernizacja części lub wszystkich posiadanych Challengerów, a wprowadzenie Leopardów byłoby swego rodzaju rewolucją, do której Brytyjczycy mogą być niechętni, także ze względów prestiżowych.

Należy jednak odnotować, że sama dyskusja o możliwym zakupie Leopardów i prowadzone przez armię analizy są kolejnym dowodem na wzrost zainteresowania współczesnymi czołgami podstawowymi w Europie. Jeszcze kilka lat temu wydawało się, że program modernizacji Challengerów skupi się jedynie na utrzymaniu ich w służbie i ograniczonych modyfikacjach (np. systemów łączności, obserwacyjnych). To byłoby dużo tańsze od poważnie rozważanej obecnie głębszej (i droższej) modernizacji brytyjskich czołgów, której koszty skłaniają do brania pod uwagę również innych rozwiązań.

Wielka Brytania jest więc już kolejnym europejskim państwem NATO, które rozważa poważne ulepszenie posiadanych czołgów III generacji lub ich zastąpienie. Kolejnym, bo na zastąpienie posiadanych czołgów tej samej generacji (Leopardów 2A4NO) zdecydowała się Norwegia. Oslo rozważa zakup koreańskich K2, lub… nowych Leopardów. Na te ostatnie już w 2018 roku zdecydowały się Węgry. Z kolei Niemcy i Dania zwiększają posiadany arsenał Leopardów i zakres jego modernizacji.

Wszystko wskazuje więc na to, że pancerz wraca do łask w Europie. Wiele krajów obok futurystycznych projektów w rodzaju francusko-niemieckiego MGCS, który ma wejść do służby około 2035 roku, decyduje się na szybkie i istotne wzmocnienie swoich jednostek pancernych.

Czytaj też: Powstanie polsko-włosko-hiszpański czołg nowej generacji? „Kluczem są decyzje polityczne”

image
Reklama

 

Komentarze