Londyn stawia na wojsko pomimo pandemii. „Największe inwestycje od czasów Zimnej Wojny”

19 listopada 2020, 16:21
s960_Tempest_1_copy
Fot. Crown Copyright/MoD UK.

Władze Wielkiej Brytanii poinformowały o planowanym znacznym zwiększeniu wydatków na obronę narodową. Mają one być podnoszone o około 10 proc. rocznie, w stosunku do pierwotnych planów. Według rządu są to „największe inwestycje od czasów Zimnej Wojny”.

Brytyjski resort obrony w ciągu czterech lat ma otrzymać dodatkowo łącznie 16,5 mld funtów. Pierwotnie planowano zwiększenie wydatków o 0,5 proc. więcej, niż wynosi inflacja, dzięki czemu brytyjski resort obrony otrzyma nominalnie łącznie o 24,1 mld funtów więcej, niż gdyby budżet pozostał na poziomie z bieżącego roku – około 41,5 mld funtów.

Dodatkowe pieniądze pozwolą na realizację szeregu programów modernizacji brytyjskiej armii. Priorytetami mają być m.in. inwestycje w systemy bezzałogowe, cyberobronę, a także marynarkę wojenną. Przy okazji ogłoszenia wzrostu wydatków poinformowano, że obok ośmiu planowanych fregat typu 26 i pięciu typu 31 zostanie też rozpoczęty program nowych okrętów typu 32. Brytyjczycy zamierzają też inwestować znaczne środki w badania i rozwój w programie myśliwca szóstej generacji Tempest.

Sky News pisze, że tylko dodatkowe 41,5 mld funtów da możliwość wzrostu wydatków o około 10 proc. średniorocznie. Jednakże, nawet pomimo tego nie zostaną zaspokojone wszystkie potrzeby sił zbrojnych i mogą być konieczne cięcia, związane na przykład z redukcją liczby czołgów i innych pojazdów bojowych.

Przyjęte przez Brytyjczyków założenia dotyczące finansowania obronności są więc dość korzystne, zwłaszcza zważywszy na problemy gospodarcze wywołane pandemią. Władze w Londynie same przyznają jednak, że inwestycje mają być wsparciem dla gospodarki, szczególnie dla przemysłu stoczniowego i lotniczego oraz wysokich technologii. 

Na razie wciąż nie określono dokładnego podziału dodatkowych środków. Nadal więc otwarte jest pytanie, czy tym razem uda się uniknąć redukcji wojskom lądowym Wielkiej Brytanii, a w szczególności ich komponentowi ciężkiemu. Podczas posiedzenia parlamentarnej komisji obrony wprost pojawiło się stwierdzenie, że wdrożenie cięć zmniejszających potencjał jednostek pancernych i zmechanizowanych w stosunku do planów z 2015 roku spowoduje, że jedyna brytyjska dywizja ciężka nie będzie w stanie skutecznie przeciwstawić się rosyjskiej jednostce pancernej tego samego poziomu.

Już dziś bowiem wojska lądowe Wielkiej Brytanii borykają się z brakami jeśli chodzi o nasycenie artylerią, zestawami przeciwlotniczymi czy np. systemami rakiet przeciwpancernych na pojazdach, a wprowadzanie dalszych redukcji może doprowadzić do utraty możliwości skutecznego działania w konflikcie o dużej intensywności. Jednocześnie wiadomo, że dodatkowe fundusze nie pozwolą na realizację wszystkich postulowanych przez wojsko programów, więc pytanie o możliwe redukcje w „lądowym” komponencie, odgrywającym szczególną rolę na wschodniej flance NATO, jest otwarte.

Brytyjczycy zamierzają przeprowadzić zintegrowany przegląd obrony i bezpieczeństwa do 2021 roku. Wtedy dowiemy się, czy ambitne założenia dotyczące robotyzacji armii i nowych, kosztownych programów lotniczych oraz morskich (i odstraszania nuklearnego) uda się dzięki dodatkowym środkom połączyć z utrzymywaniem konwencjonalnych zdolności – niezbędnych, aby Londyn utrzymał swoją pozycję w systemie obrony i odstraszania w Europie Środkowo-Wschodniej.

Reklama
Reklama
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 15
Reklama
Danisz
piątek, 20 listopada 2020, 19:27

"inwestycje mają być wsparciem dla gospodarki, szczególnie dla przemysłu stoczniowego i lotniczego oraz wysokich technologii" - podobnie myśli nasz MON...

Ech
piątek, 20 listopada 2020, 00:17

To USA beda zadowlne, prznajmiej z UK, moze nie z Niemiec.

comet
piątek, 20 listopada 2020, 11:07

Warto orientować się, co dzieje się na świecie. A Niemcy już zapowiedziały swoją zwiększoną obecność na Pacyfiku. Niedawno zawarły porozumienie z Australią o współpracy wojskowej. Jak napisali w The Sydney Morning Herald: "Germany refuses to turn a 'blind eye' to China, teams up with Australia. German officers are expected to be deployed with the Australian Navy and a German frigate will patrol the Indian Ocean under Berlin's plan to manage China's influence in the Indo-Pacific region. Annegret Kramp-Karrenbauer, the German Defence Minister, said the Indo-Pacific had become crucial to the world’s well-being. We believe that Germany needs to mark its position in the region, she said in an exclusive interview."

Monkey
czwartek, 19 listopada 2020, 21:49

Europa Środkowo - Wschodnia obchodzi Londyn tyle, co zeszłoroczny śnieg. Wielka Brytania nie ma wiecznych przyjaciół, ma wieczne interesy. Business as usual itp. Stracili już przez takie podejście imperium, zobaczymy jak im pójdzie Brexit. RAF i RN już mogą nie wystarczyć do ochrony Wysp Brytyjskich. Czasy się zmieniły.

Marek
piątek, 20 listopada 2020, 08:59

Londyn wymeldował się z UE. Z NATO się nie wymeldował. I w odróżnieniu od Niemców postrzega Rosję jako wroga.

Danisz
sobota, 21 listopada 2020, 02:37

nikt w UE nie traktuje Rosji jako wroga, tylko jako niepełnosprawnego i agresywnego przeciwnika

Monkey
piątek, 20 listopada 2020, 20:19

@Marek: Ale w razie W będziemy mieli nadzieję, że to Niemcy zdecydują się nam pomóc. Bo Wielka Brytania tego nie zrobi. Nawet gdyby chcieli, nie za bardzo mają jak. Ani na drodze konwencjonalnej, ani niekonwencjonalnej.

baba
piątek, 20 listopada 2020, 08:38

Bez imperium W. Brytanii nie stać na dużą armię. Będą europejskim średniakiem. Dla nich liczyć się będzie marynarka i lotnictwo. Wojska lądowe znacznie mniej. Już to przerabiali w historii. Oni już to wiedzą, ważne żeby inni w porę zrozumieli i dobrze skalkulowali sobie to w swoich strategiach.

piątek, 20 listopada 2020, 11:59

Państwa morskie mają flotę i lotnictwo, siły lądowe miewają. Po Brexicie być może zaczną starą grę, będą pływać wokół i rozgrywać jednych na drugich na kontynencie po to tylko by w dniu podpisania pokoju odwrócić sojusze i zacząć popierać przegranego.

ziomm
piątek, 20 listopada 2020, 03:32

Ale nadal mają Kanadę, Australię, RPA i parę innych krajów, które im raczej pomogą. A Europa Śr-Wsch. też ich obchodzi, a zwłaszcza by nie dopuścić, żeby jakiś kraj za bardzo nie wyrósł na hegemona.

Wojmił
czwartek, 19 listopada 2020, 19:24

To duża zmiana, bo jeszcze nie dawno pod wpływem tego cummingsa planowali ostre cięcia i zmniejszenie armii do 55 tys...

KrzysiekS
czwartek, 19 listopada 2020, 19:03

Powody są co najmniej dwa inwestowanie we własną gospodarkę oraz posiadanie lepszego uzbrojenia w coraz bardziej niepewnych czasach. Tylko pozazdrościć WB

grundy
czwartek, 19 listopada 2020, 18:57

Krótko mówiąc Angole przy okazji chcą przeciwdziałać odpływowi specjalistów ze zbrojeniówki bo to jest nieunikniony proces który się rozpoczyna po pewnym czasie jeśli przez szereg lat tnie się wydatki na wojsko. Nie wystarczy sypnąć groszem i oczekiwać realizacji gdy zwyczajnie nie ma kim zrealizować zamówień i projektów.

comet
czwartek, 19 listopada 2020, 18:51

Siły lądowe odejdą w odstawkę z powodu ograniczeń budżetowych. Jak mówił PM Boris Johnson w parlamencie: "if there was one policy which strengthens the UK in every possible sense, it is building more ships for the Royal Navy" i dalej: "Next year HMS Queen Elizabeth will lead a British and allied task group on our most ambitious deployment for two decades, encompassing the Mediterranean, the Indian Ocean and East Asia. ... We shall forward deploy more of our naval assets in the world’s most important regions, protecting the shipping lanes that supply our nation"

comet
czwartek, 19 listopada 2020, 18:45

Z tym satwianiem to się jeszcze zobaczy. UK ma największy deficyt budżetowwy od 1960 roku sięgajacy 105% GDP, a minister obrony Ben Wallace w wywiadzie telewizyjnym mówi, ze nie wie skąd weźmie pieniądze na asiły zbrojne.

Tweets Defence24