Siły zbrojne

Obama i Erdogan o konflikcie w Syrii. Rząd USA zastrzega sobie prawo do użycia siły

fot. wikipedia
fot. wikipedia

Podczas spotkania z premierem Turcji, Recepem Erdoganem, prezydent USA powiedział, że nie wyklucza użycia zarówno dyplomatycznych, jak i militarnych środków nacisku na Syrię. Nie wcześniej jednak niż po zdobyciu niepodważalnych dowodów na stosowanie przez Bashara al-Assada broni chemicznej.



Premier Erdogan jest zwolennikiem bardziej zdecydowanych działań w stosunku do syryjskiego dyktatora. Po tym jak kilka dni temu ataki dotarły do przygranicznego tureckiego miasta, obserwatorzy spodziewają się presji na Baracka Obamę ze strony tureckiego przywódcy.

Więcej: Chuck Hagel: Syrii grozi rozpad

Obama dał do zrozumienia, że jego administracja może podjąć bardziej zdecydowane kroki dopiero gdy pojawią się twarde dowody na użycie przez dyktatora broni chemicznej. Podkreślił również, że problem syryjski ma charakter międzynarodowy i USA nie podejmie jednostronnych działań, nie chcąc powtarzać pochopnej interwencji w Iraku.

Liderzy zgodzili się co do potrzeby zaprowadzenia syryjskiego rządu i opozycji do stołu negocjacyjnego, co komplikują jednak ostatnie rosyjskie żądania by w międzynarodowych rozmowach uczestniczył  największy sojusznik Syrii Iran

Więcej: Turcja oskarża Syrię o dokonanie krwawego zamachu

Turcja jest jednym z największych krytyków al - Assada. Wspierała powstanie pozwalając na organizowanie się rebeliantów na tureckim terytorium. Udziela także schronienia dla 400 tys. uchodźców. Wcześniej ustami swojego prezydenta, Abdullah Gula, skrytykowała odpowiedź świata na wydarzenia w Syrii jako ograniczone do „retoryki”.

(MS)

 

Komentarze