Siły zbrojne

NATO: Po Ukrainie przyjdzie czas na Mołdawię i Gruzję

Fot. mil.ru
Fot. mil.ru

Naczelny dowódca NATO w Europie, gen. Philip Breedlove uważa, że po Ukrainie celem działań Moskwy może być Mołdawia i Gruzja. Wszystkie trzy kraje są celem długoletnich działań Kremla, które mają zapobiec ich zbliżeniu z Zachodem. 

W Mołdawii, siły rosyjskie prowadzą od 1992 roku tak zwaną "operację stabilizacyjną", podtrzymując konflikt w separatystycznym Naddniestrzu. Moskwa podpisała "traktat" z Abchazją i naciska na podpisanie podobnego dokumentu z Osetią Południową, aby zwiększyć swój nacisk i utrudnić integrację Gruzji z NATO. (…)Rosja świadomie i aktywnie utrwala te konflikty manipulując wsparcie dla uczestników i angażując się dyplomatycznie tylko dla ograniczenia przemocy.

Mówi wprost gen. Philip Breedlove

Głównodowodzący sił NATO uważa, że kolejnym celem ekspansji Moskwy po Ukrainie będzie Mołdawia. Już obecnie trwa w tym kraju intensywna akcja propagandowa w mołdawskich mediach, realizowana za pieniądze z Moskwy. Bardzo aktywni są też zwolennicy Kremla wśród polityków, również partii parlamentarnych. Natomiast celem stacjonujących w autonomicznym rejonie Naddniestrza sił rosyjskich jest powstrzymanie Mołdawii przed zbliżeniem z Zachodem i stabilizacją sytuacji politycznej.

Najwięcej mówi się o batalionie rosyjskich „sił pokojowych”, liczącym 400 żołnierzy, jednak nie są to główne siły rosyjskie w tym rejonie. Trzonem kontyngentu rosyjskiego w Naddniestrzu jest tzw. Operacyjna Grupa Rosyjskich Wojsk w Naddniestrzu (ros. OGRW - Opieratiwnaja Grupa Rosyjskich Wojsk). Liczebność OGRW to dzisiaj minimum ok. 1200-1500 żołnierzy kontraktowych (2-3 bataliony) wyposażonych głównie w transportery BTR i BRDM, ale posiadających też odwód śmigłowcowy i dostęp do zmagazynowanego w Naddniestrzu ciężkiego sprzętu, oraz liczących około 7 tys. ludzi sił „separatystycznych”, w tym ponad 4 tys. żołnierzy regularnej armii. Dla porównania całe regularne siły zbrojne Mołdawii liczą sobie niecałe 5,5 tys. żołnierzy, a wydatki na obronę w 2014 roku wyniosły około 20 mln euro, czyli w granicach trzech promili mołdawskiego PKB.

Siły stacjonujące na terytorium Naddniestrza stanowią zagrożenie nie tylko dla integralności i bezpieczeństwa Mołdawi, ale mogą też zostać wykorzystane do ataku na sąsiednie terytoria południowo-zachodniej Ukrainy. Wraz z rosyjskimi oddziałami stacjonującymi na Krymie, kontyngent naddniestrzański stanowi stałe zagrożenie dla sił ukraińskich, wiążąc siły, które można by wykorzystać w działaniach na wschodzie kraju. 

Komentarze (10)

  1. AS

    Też bym tak stawiał. W tym czasie trzeba popracować jeszcze w Polsce nad rozmiękczaniem jej od środka, założeniem podsłuchów nawet w korytarzach sejmu, napuszczeniu narwanej opozycji, którą łatwiej jest serować i ustaleniami co do znaczniejszych dowódców i ich rodzin, bo wyłączenie łączności w Polsce załatwi się jednym pstryknięciem w kilka godzin przed atakiem.

  2. vigg

    Naczelny dowódca NATO odkrył Amerykę? Przecież to dawno temu mówił nieżyjący Prezydent! Wówczas wszyscy się cieszyli i co? Niech się śmieją dalej .

  3. jang

    a Chińczycy rozpoczynają budowę drogi i kolei zwanej Jedwabnym Szlakiem czyli łączącym Chiny z Unią via Rosja Rola tej linii w kolonizowaniu otoczenia jest identyczna jak kiedyś kolei na tzw. Dzikim Zachodzie w Ameryce. Może poskromi zapędy agresora

  4. qwerty

    Ciekawe jak zareagują Rumuni, gdy Rosjanie wejdą do Mołdowy.

    1. say69mat

      Pytanie, kto pierwszy wejdzie do Mołdowy??? Rumuni i Ukraińcy??? Czy ... Rosjanie???

  5. Magnes

    A niech przychodzi i co nas to obchodzi nie nasz cyrk i nie nasze małpy

    1. Zgryźliwy

      "Do zachodniej Ukrainy" - no to oprócz Kaliningradu, masz kolejny kierunek do ew. ataku na Polskę. A media "podniecają się" np. Białorusią, bo tak najprościej myśleć... Więc jednak lepiej, żeby sztabowcy i to uwzględnili bo mo inaczej to my możemy okazać się "małpami", do których przyjedzie ten "cyrk"....

    2. say69mat

      A czy zastanawiałeś się kiedyś nad problemem, co się stanie w przypadku kiedy sam staniesz się rzeczoną małpą, i to w nie swoim cyrku???

  6. hp7

    Nie Baltika, a właśnie Mołdawia i Bałkany to sposób aby tanim kosztem wprowadzić chaos w Europie.

    1. Wojtekus

      Dokladnie, moim zdaniem Putin rozumie ze na razie kraje NATO sa poza jego zasiegiem, ale tez wie ze NATO nic nie zrobi aby pomoc militarnie krajom ktore sa poza NATO ktore Rosja zechce okupowac tak jak np Ukraina czy Gruzja. Moldawia i Balkany sa logicznym nastepnym krokiem. Krok numer jeden to odtworzenie bylego ZSSR z krajow ktore nie sa w NATO plus pere innych malych przyjacielskich krajow jak np czesc Balkan. Krok drugi to byc moze wlasnie my czyli Polska a nie kraje Baltyckie. Bez nas nie ma reszty srodkowo-wschodniej Europy wiec kraje baltyckie puzniej beda latwym celem. Jestem przekonany ze nie wyjdzie mu z Polska gdyz po pierwsze wreszcie wzielismy sie do roboty, po drugie, USA pragnie pokazac swiatu kto tu rzadzi i ma dosyc politiki z Kremla, i po trzecie, ruskie zaczynaja miec tarapaty u siebie. To wszystko wplywa nie korzystnie na putlerowskie plany dominacji.

  7. psiakrew

    Ciekawe jak zareagują Rumuni, gdy Rosjanie wejdą do Mołdowy.

  8. 1andrzej

    Trzy promile to miał mój szwagier ...., a tak poważnie to moja malutka firma ma większe obroty roczne niż 20 mln euro.

  9. Rico

    No i co w związku z tym drogie NATO i EU?

  10. mireks

    To nie Mołdawia ma się obawiać.Proponuję takie rozdanie, na początek Rumunia wyśle ,,zielone ludziki,, oczywiście nie oznakowane, zestawy plot na granicy Rumunii, Mołdawii i Ukrainy.W drugiej fazie jest jeszcze, woda,gaz,elektryczność,przy uszczelnieniu granic to nawet słońce tam nie dotrze.Ci cali ,,mirotworcy,,i kozaczyny sami z Naddniestrza wyjdą, a Rumunia,,to nie my,,