Reklama
  • ANALIZA
  • WIADOMOŚCI

Jakie nazwy dla nowych polskich okrętów? [ANKIETA]

Okręty mają duszę i dlatego muszą mieć swoje nazwy. Zwyczaj ich nadawania we wszystkich marynarkach wojennych świata znany jest już od wieków. W najbliższych latach przed Polską stoi wybór jeszcze pięciu nazw nowych okrętów.

Ratownik w widoku od dziobu.
Ratownik w widoku od dziobu.
Autor. PGZ SW

Proces wyboru nazw dla okrętów jest skomplikowany i pozostaje przeważnie w zaciszu admiralskich gabinetów. Głównie mają na niego wpływ tradycja i polityka. Nazwy okrętów powtarzane są wielokrotnie, ale nigdy równolegle. Czyli nowy okręt nie dostanie nazwy do czasu, aż jego starszy imiennik przebywa w służbie. Najstarsze i największe marynarki wojenne świata lubują się w powtarzaniu tych samych nazw okrętów przez wieki.

Jednak czasami na wybór nazwy okrętu wpływ mają inne czynniki, niemające nic wspólnego z tradycją. Dotyczy to przeważnie nadawania okrętom nazw pochodzących od imion i nazwisk zasłużonych dla państwa czy też samej marynarki wojennej postaci historycznych.

Polska Marynarka Wojenna została utworzona w 1918 roku i nie miała swoich tradycyjnych nazw okrętów, ponieważ wcześniej nie istniały. Walczące dla Polski okręty w Bitwie pod Oliwą były wynajęte i ich znane w literaturze nazwy są polskimi tłumaczeniami. Jedyny budowany za królewskie pieniądze galeon nie został nigdy ukończony, ale prawdopodobnie miał nosić nazwę Smok.

W związku z tym nasza przedwojenna i wojenna Marynarka Wojenna dopiero tworzyła zasady wyboru nazw okrętów.

Niszczyciel ORP Błyskawica
Niszczyciel ORP Błyskawica
Autor. Jarosław Ciślak/defence24.pl

Po wojnie, mimo narzucenia nam obcego ustroju, w Marynarce Wojennej - o dziwo - zachowano wiele z świeżych, bo przedwojennych i wojennych, ale polskich tradycji. Wyjątkiem była pierwsza połowa lat 50. XX wieku, czyli najmroczniejsze czasy stalinizmu. Wtedy próbowano wcielić w Marynarce Wojennej wiele zapożyczeń z ZSRR, ale bez trwałych efektów. Po „odwilży” 1956 roku nastąpiło wymieszanie tradycji przedwojennych i wojennych z nowymi trendami reprezentowanymi przez Polskę Ludową. Nawet nazwę okrętu szkolnego ORP Zetempowiec (od skrótu ZMP czyli Związek Młodzieży Polskiej) zamieniono na ORP Gryf (przedwojennego stawiacza min).

Intensywny rozwój polskiej floty wojennej, szczególnie w latach 60. i 70. XX wieku, zaowocował wprowadzaniem do służby kolejnych, stosunkowo długich serii okrętów. Poszczególne serie otrzymywały nazwy z jednego klucza. Np. okręty nawodne:

  • niszczyciele projektu 30bis - OOR Grom i Wicher;
  • niszczyciel projektu 56AE, a później projektu 61MP – ORP Warszawa;
  • dozorowiec projektu 620D – ORP Kaszub;
  • kutry rakietowe projektu 205 – OORP Hel, Gdańsk, Gdynia, Kołobrzeg, Szczecin, Elbląg, Puck, Ustka, Oksywie, Darłowo, Świnoujście, Dziwnów, Władysławowo;
  • małe okręty rakietowe projektu 1241RE – OORP Górnik, Hutnik, Metalowiec, Rolnik;
  • małe okręty rakietowe projektu 660 (151) – OORP Orkan, Piorun, Grom;
  • duże kutry torpedowe projektu 663D/664 – OORP Błyskawiczny, Bitny, Bystry, Dzielny, Dziarski, Sprawny, Szybki, Odważny, Odporny;
  • duże ścigacze okrętów podwodnych projektu 122bis, a później projektu 912M – OORP Czujny, Nieugięty, Zawzięty, Zwrotny, Zwinny, Zręczny, Wytrwały, Groźny;
  • trałowce bazowe projektu 254K/254M – OORP Żubr, Tur, Łoś, Dzik, Bizon, Bóbr, Rosomak, Delfin, Foka, Mors, Ryś, Żbik;
  • trałowce bazowe projektu 206F – OORP Orlik, Krogulec, Jastrząb, Kormoran, Czapla, Albatros, Pelikan, Tukan, Flaming, Rybitwa, Mewa, Czajka;
  • trałowce bazowe projektu 207D/207P/207M – OORP Gopło, Gardno, Bukowo, Dąbie, Jamno, Mielno, Wicko, Resko, Sarbsko, Necko, Nakło, Drużno, Hańcza, Mamry, Wigry, Śniardwy, Wdzydze
  • średnie okręty desantowe projektu 770D/770MA – OORP Oka, Bug, Narew, San, Wisła, Pilica, Bzura, Warta, Noteć, Odra, Nysa;
  • średnie okręty desantowe projektu 771/771A i okręt dowodzenia desantem projektu 776 – OORP Lenino, Brda, Studzianki, Siekierki, Budziszyn, Polichno, Janów, Rąblów, Narwik, Głogów, Cedynia, Grunwald;
  • okręty transportowo-minowe projektu 767 – OORP Lublin, Gniezno, Kraków, Poznań, Toruń;
  • oraz wiele innych nazw okrętów specjalnych i pomocniczych jednostek pływających.

W 1995 roku ochrzczono i wcielono do służby ostatni okręt wywodzący się jeszcze z PRL-owskich planów. Był nim mały okręt rakietowy ORP Piorun. W następnych kilku latach nic efektownego nie działo się w budownictwie okrętowym. Dopiero od 2000 roku zaczęto wcielać do służby używane okręty i rozpoczęto budowę nowych. Na nowo ruszył proces dyskusji i wyboru nowych nazw.

Od 2000 roku do dzisiaj wybrano 25 nazw dla okrętów, z których 22 zostało już ochrzczonych i wodowanych. Te 22 okręty mają już swoje matki chrzestne. Do ochrzczenia pozostały natomiast jeszcze trzy fregaty projektu 106, dla których wybrano już nazwy. Wszystkie 25 nazw, z numerami taktycznymi, typami okrętów, datami chrztu i matkami chrzestnymi przedstawia poniższe zestawienie.

Zestawienie wybranych nazw polskich okrętów od 2000 roku.
Zestawienie wybranych nazw polskich okrętów od 2000 roku.
Autor. Zestawienie Jarosław Ciślak

Ale to nie wszystko, co zaplanowano jeszcze na tę dekadę i początek następnej. Budowany jest już okręt ratowniczy projektu 108 Ratownik, dla którego nie wybrano jeszcze nazwy. A potrzebna będzie już 30 września 2027 roku czyli na planowane wodowanie.

Jeśli plany dotyczące budowy okrętów podwodnych projektu Orka i otrzymania podwodnego gap-fillera zostaną zrealizowane, to potrzebne będą kolejne cztery nazwy. Już około 2027 roku dla wspomnianego gap-fillera, około 2030  roku dla prototypu Orki, a później jeszcze dla dwóch seryjnych okrętów tego typu.

Łącznie Polska Marynarka Wojenna musi wybrać jeszcze pięć nazw dla tych okrętów.

Zestawienie budowanych i planowanych polskich okrętów, które nie mają jeszcze wybranej nazwy.
Zestawienie budowanych i planowanych polskich okrętów, które nie mają jeszcze wybranej nazwy.
Autor. Zestawienie Jarosław Ciślak

Oczywiście propozycji tych nazw może być dużo i na pewno będą one miały solidne uzasadnienia. Moje propozycje wyglądają następująco:

Dla okrętu ratowniczego projektu Ratownik najlepszą nazwą wydaje mi się ORP Smok. Nawiązywałaby ona do budowanego w XVI wieku pierwszego polskiego galeonu, ale również do potężnej i masywnej sylwetki budowanego okrętu. Przed wojną mieliśmy już ORP Smok, który początkowo był jednostką szkolną, a później holownikiem. Ciekawymi propozycjami są również nazwy obecnych okrętów ratowniczych projektu 570M czyli ORP Piast i ORP Lech. Szczególnie ta druga ma już swoje tradycje. Przed wojną mieliśmy holownik o nazwie Lech. Ale mieliśmy również zmobilizowany statek rzeczny Piast. Również ORP Nurek byłby okrętem z tradycjami. Przed wojną Marynarka Wojenna dysponowała taką motorówką nurkową, a potem okrętem nurkowym. Po wojnie eksploatowane były trzy kutry nurkowe o nazwach Nurek-1, Nurek-2, Nurek-3. Ciekawą nazwą jest również ORP Dragon. W czasie wojny od Wielkiej Brytanii wypożyczyliśmy lekki krążownik HMS Dragon. Kierownictwo Marynarki Wojennej nie zmieniło tej nazwy na polski odpowiednik czyli ORP Smok, ale zostawiło angielską nazwę, która w języku polskim oznacza piechura przemieszczającego się konno.

Dla gap-fillera okrętu podwodnego najlepszą nazwą wydaje mi się ORP Wilk lub ORP Dzik. Gap-filler będzie jeden, dlatego może nosić on nazwę inną niż ptak drapieżny. ORP Wilk był jednym z dwóch polskich przedwojennych okrętów podwodnych, które w 1939 roku przedarły się do Wielkiej Brytanii. Natomiast ORP Dzik, czyli brytyjski okręt typu U, zasłużył się jako jeden ze „strasznych bliźniaków na Morzu Śródziemnym. Obie te nazwy zostały później nadane okrętom podwodnym projektu 614. Na koniec zostają jeszcze dwie nazwy bliźniaków przedwojennego ORP Wilk, czyli – ORP Ryś i ORP Żbik.

Okręt podwodny ORP Orzeł (291) w widoku od dziobu.
Okręt podwodny ORP Orzeł (291) w widoku od dziobu.
Autor. Jarosław Ciślak/Defence24.pl

Dla prototypu okrętu podwodnego projektu Orka najlepszą nazwą wydaje mi się ORP Orzeł. Jest to niewątpliwie najbardziej z znanych polskich okrętów podwodnych. Oprócz przedwojennej jednostki o tej nazwie, po wojnie nadano ją jeszcze dwa razy. Najpierw okrętowi projektu 613, a później okrętowi projektu 877E. Jest on nadal eksploatowany, ale jego stan i brak perspektyw dalszego utrzymania przy życiu powodują, iż do 2030 roku, gdy ma trafić do nas prototypowa Orka, raczej już zostanie wycofany. Może to nastąpić już po przejęciu wspomnianego gap-fillera.

Jeśli prototyp Orki otrzymałby nazwę ORP Orzeł, to dla dwóch kolejnych jednostek najlepszymi nazwami byłyby ORP Sęp i ORP Jastrząb. Oba te okręty służyły w czasie wojny. ORP Sęp był bliźniakiem ORP Orzeł i po internowaniu w Szwecji wrócił do Polski i przez długi czas był naszym najnowocześniejszym okrętem podwodnym. Natomiast ORP Jastrząb służył co prawda krótko i został omyłkowo zatopiony przez sojuszników, ale pochodził z USA i należał do typu S. Do dyspozycji są jeszcze dwie nazwy, czyli ORP Bielik i ORP Kondor. W obu przypadkach nosiły je nasze okręty projektu 613, a później typu Kobben. Wielce zasłużona nazwa ORP Sokół niestety raczej nie wchodzi w rachubę. Co prawda nosił ją zarówno eksbrytyjski okręt typu U, jak i eksradziecki okręt projektu 613, ale jako trzeci otrzymał ją okręt typu Kobben. Został on zachowany dla potomnych i obecnie znajduje się w zbiorach Muzeum Marynarki Wojennej w Gdyni.

ORP Sokół w widoku od Bulwaru Nadmorskiego.
ORP Sokół w widoku od Bulwaru Nadmorskiego.
Autor. Jarosław Ciślak/Defence24.pl

Z kronikarskiego obowiązku warto wspomnieć jeszcze o jednej serii nazw polskich okrętów podwodnych. Były to małe eksradzieckie jednostki typu Malutka seria XV. W naszej Marynarce Wojennej otrzymały one nazwy OORP Kaszub, Krakowiak, Kujawiak, Kurp, Mazur i Ślązak. Jednak dwie z tych nazw czyli dozorowiec ORP Kaszub i korweta ORP Ślązak, są używane do większych okrętów nawodnych. Warto, aby pozostałe zostały do ewentualnego użycia, np. w przypadku budowy korwet projektu Murena.

Proponujemy PT szanownym Czytelnikom Defence24 zabawę w postaci poniższej ankiety. Jej wyniki opublikujemy za jakiś czas w postaci osobnego artykułu.

Zobacz również

WIDEO: Polska broń atomowa? Wschód NATO potrzebuje bomby | Skaner
Reklama