Siły zbrojne

Greckie myśliwce obroniły swojego ministra

Greckie Mirage 2000, Fot.  stefg74 (CC BY 2.0)
Greckie Mirage 2000, Fot. stefg74 (CC BY 2.0)

Nad Morzem Egejskim doszło do kolejnego pojedynku pomiędzy greckimi i tureckimi myśliwcami. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie to, że tureckie F-16 zdaniem Greków tym razem „atakowały” śmigłowiec, którym leciał grecki minister obrony.

Do wydarzenia doszło w niedzielę 3 maja, kiedy to ofiarą „żartów” tureckich pilotów zidentyfikowanych przez Greków jako dwa F-16C Block 40 padał śmigłowiec NH90 przewożący greckiego ministra obrony Nikosa Panagiotopoulosa i jego współpracowników.

W reakcji poderwano parę Mirage 2000-5 z 331. dywizjonu “Tezeusz” należącego do 114 Grupy Bojowej stacjonującej w bazie Tanagra w Attyce. Grecy zdołali podejść do tureckich maszyn i stoczyli z nimi walkę powietrzną. Przy tym – jak to zawsze bywa w licznych walkach toczonych między tymi państwami nad Morzem Egejskim - nie użyli przenoszonego uzbrojenia, a jedynie stworzyli okazje do ich użycia z wysoką pewnością zniszczenia celu. Pierwszy z greckich samolotów uzyskał „trafienie” za pomocą pocisku naprowadzanego na podczerwień, drugi zdołał podejść blisko i utrzymać przez dłuższa chwilę Fighting Falcona w celowniku działka pokładowego.

W sieci pojawiło się nagranie z kamery jednego z Mirage, tego, który miał użyć działka.

Piloci komentujący na świecie ujawniony film wskazują, że widoczny cel nie manewruje zbyt agresywnie, co może być spowodowane jedną z dwóch rzeczy. Pierwsza przyczyna może być taka, że turecki pilot wiedział, że walka jest symulowana i celowo nie reagował gwałtownie, żeby nie narażać siebie i samolotu na wysokie przeciążenia. Drugą może być to, że był słabo wyszkolony. Od czasu do czasu pojawiają się bowiem informacje, że w czystkach w tureckich siłach zbrojnych, które nastąpiły po nieudanej próbie zamachu stanu kilka lat temu, ich ofiarami padło wielu oficerów lotnictwa, w tym np. piloci, którzy zestrzelili nad Syria rosyjskiego Su-24. Co za tym idzie ogólny poziom wyszkolenia tureckich pilotów mógł spaść.

Czy tak jednak jest naprawdę nie wiadomo, szczególnie że tureckie samoloty coraz częściej naruszają sporną przestrzeń powietrzną nad Morzem Egejskim. Np. w 2014 dokonały one 2244 naruszeń, a tylko przez pierwszych 10 miesięcy 2019 roku – niemal 4 tysięcy.

Co ciekawe Grecy kupili kilkadziesiąt swoich Mirage 2000 (obecnie w służbie 42 sztuki) właśnie do walk z tureckimi samolotami. Powodem jest zastosowanie w nich systemu identyfikacji swój-obcy (IFF), który greckie siły powietrzne mogły sobie dowolnie skonfigurować, podczas gdy greckie F-16 mają IFF ustawiony tak aby rozpoznawał tureckie (czyli NATO-wskie) samoloty jako „swój”. Z podobnym problemem spotkali się zresztą Turcy, którzy zaimplementowali na swoich F-16C/D własne IFF.

Komentarze