Siły zbrojne

Gen. Skrzypczak: Wojsko potrzebuje nowego niszczyciela czołgów. Podwozie: BWP-1

Fot. st. chor. Rafał Mniedło/11 LDKPanc.
Fot. st. chor. Rafał Mniedło/11 LDKPanc.

Wojsko Polskie definitywnie potrzebuje nowego niszczyciela czołgów. Uważam, że powinien to być pojazd na podwoziu wozu BWP-1, wyposażony w trzy-, lub czteroprowadnicową wyrzutnię przeciwpancernych pocisków kierowanych nowej generacji – mówi w rozmowie z Defence24.pl Gen. broni rez. Waldemar Skrzypczak, były dowódca Wojsk Lądowych.

Jakub Palowski: MON podjął decyzję o odbudowie 14 pułku artylerii przeciwpancernej w Suwałkach. W praktyce oznacza to, że Wojsko Polskie powinno zyskać nowy typ niszczyciela czołgów. Panie Generale sprzęt powinien trafić do tej jednostki?

Gen. broni rez. Waldemar Skrzypczak, były dowódca Wojsk Lądowych: Obecnie 14 dywizjon ma na wyposażeniu system przeciwpancerny 9P133 Malutka na podwoziu BRDM-2, który jest przestarzały i w zasadzie nie ma wartości bojowej na współczesnym polu walki. Przypomnę, że nowsze zestawy przeciwpancerne 9P148 Konkurs zostały z Suwałk wycofane kilka lat temu, po wyczerpaniu resursów rakiet, gdy pułk został przeformowany w dywizjon. Dziś ewentualny powrót do tego systemu z różnych powodów nie ma sensu. 

Wojsko Polskie definitywnie potrzebuje nowego niszczyciela czołgów. Uważam, że powinien to być pojazd na podwoziu wozu BWP-1, wyposażony w trzy-, lub czteroprowadnicową wyrzutnię przeciwpancernych pocisków kierowanych nowej generacji. Takie połączenie zapewni dobre zdolności zwalczania celów opancerzonych, przy zachowaniu bardzo wysokiej mobilności i niezawodności, a także przy ograniczonym koszcie.

Dlaczego nowe pojazdy powinny być osadzone na podwoziu BWP? 

W Polsce mamy obecnie ponad 1200 wozów tego typu. Ich podwozia mają – pomimo upływu czasu – bardzo dobre parametry, przystosowane do polskich warunków terenowych. 

W przyszłości, dzięki wprowadzaniu na wyposażenie KTO Rosomak z wieżą bezzałogową i BWP Borsuk pojazdy BWP-1 będą mogły być wycofywane z czynnych jednostek zmechanizowanych. Wciąż mają one jeszcze duży potencjał i nie powinny trafić do lamusa, a niszczyciel czołgów jest jednym z najlepszych zastosowań dla podwozia BWP.

Pojawiają się koncepcje oparcia niszczyciela czołgów na nowej platformie gąsienicowej, lub na pojeździe kołowym 4x4. 

Moim zdaniem nie ma potrzeby wprowadzania nowej platformy do zastosowania, do którego Polska dysponuje dużym zapasem dobrych i niezawodnych pojazdów. Byłoby to też nieracjonalne ekonomicznie. 

Powtórzę, że – w przeciwieństwie do obecnego uzbrojenia – same podwozia BWP, ich układy napędowe mogą być jeszcze długo i z powodzeniem eksploatowane. Niektóre cechy BWP-1, jak na przykład pływalność, powodują że są one szczególnie przydatne do działań na terytorium Polski. Naprawdę nie ma potrzeby poszukiwania innej platformy dla jednostek wsparcia na szczeblu związku taktycznego, czy dla nowo formowanego pułku artylerii przeciwpancernej. 

A transportery Rosomak? 

Jeżeli natomiast chcielibyśmy wprowadzić niszczyciele czołgów na poziom batalionu, powinny one być na takim samym podwoziu, jak dany batalion. Należy rozważyć wprowadzenie takich pojazdów na przykład do batalionów zmotoryzowanych, na KTO Rosomak. Obecnie ich obrona przeciwpancerna jest bardzo słaba, to tylko nieliczne przenośne wyrzutnie Spike-LR. 

Takie pojazdy mogłyby otrzymać armatę 105 lub nawet 120 mm, wraz ze zdolnością do odpalania przeciwpancernych pocisków kierowanych. Przypomnę, że wcześniej realizowano program Wozu Wsparcia Ogniowego Wilk, wyposażonego między innymi w ppk Falarick. Mamy więc doświadczenia w tym zakresie. Transportery uzbrojone w podobny sposób mogłyby nie tylko wzmacniać obronę przeciwpancerną, ale też wspierać pododdziały zmotoryzowane ogniem pośrednim, podobnie jak ma to miejsce np. z moździerzami Rak. To byłoby więc znaczące wzmocnienie ich potencjału. 

Czym powinien się charakteryzować przeciwpancerny pocisk kierowany, znajdujący się na uzbrojeniu niszczyciela czołgów?

Moim zdaniem Wojsko Polskie powinno dążyć do wprowadzenia ppk nowej generacji, o zasięgu do około pięciu kilometrów. Oczywiście nowy pocisk musi być zdolny do zwalczania ciężko opancerzonych celów, przede wszystkim czołgów z zaawansowanymi pancerzami kompozytowymi i reaktywnymi.

Jestem natomiast sceptyczny wobec możliwości wprowadzania na platformy lądowe pocisków przeciwpancernych o zasięgu powyżej 5 km. W warunkach, jakie mamy w Polsce, uwzględniając ukształtowanie i pofałdowanie terenu, trudno o użycie podobnego uzbrojenia w sposób skuteczny.

Dziękuję za rozmowę. 

Jeśli jesteś przedstawicielem wybranych instytucji zajmujących się bezpieczeństwem Państwa przysługuje Ci 100% zniżki!
Aby uzyskać zniżkę załóż darmowe konto w serwisie Defence24.pl używając służbowego adresu e-mail. Po jego potwierdzeniu, jeśli przysługuje Tobie zniżka, uzyskasz dostęp do wszystkich treści na platformie bezpłatnie.