Siły zbrojne

Dwa Kormorany wejdą do służby jeszcze w 2022 roku

Prototypowy ORP Kormoran
Fot. Jarosław Ciślak/defence24.pl

Jak informuje rzecznik prasowy Agencji Uzbrojenia ppłk Krzysztof Płatek, obecnie budowane dwa seryjne niszczyciel min projektu 258 wejdą do służby jeszcze w 2022 roku. Przyszły ORP Albatros ma zostać przekazany w sierpniu, a ORP Mewa w listopadzie 2022 roku. Nieoficjalnie można spodziewać się uroczystości podniesienia bander 15 sierpnia (w Święto WP) i 28 listopada (w rocznicę dekretu z 1918 roku powołującego Marynarkę Polską).

Wojna na Ukrainie - raport specjalny Defence24.pl

Po wielu latach przygotowań i prac koncepcyjnych 23 września 2013 roku podpisano umowę na budowę prototypu 258/1 z opcją na dwie seryjne jednostki. Prototyp, który otrzymał nazwę ORP Kormoran (601) uroczyście wcielono do 13.Dywizjonu Trałowców w Gdyni i podniesiono na nim banderę 28 listopada 2017 roku. Niecały miesiąc później podpisano kolejną umowę na dwa seryjne okręty i pakiet wsparcia logistycznego dla całej trójki.

Pierwotna umowa na nie opiewała na kwotę 1,186 mld zł brutto i zakładała przekazanie zamawiającymi jednostki 258/2 w lutym 2021 roku, a jednostki 258/3 w grudniu 2021 roku. W trakcie ich budowy wprowadzono szereg zmian wynikających z badań eksploatacyjno-wojskowych prototypu. W wyniku negocjacji 14 sierpnia 2020 roku podpisano kolejny aneks, zwiększający cenę budowy dwóch seryjnych okrętów o 115 mln zł brutto do 1,39 mld zł. Aneksem tym zmieniono terminy dostawy 258/2 na 30 listopada 2021 roku oraz 258/3 na 31 marca 2022 roku. Jak widać z dzisiejszego komunikatu, obecnie obowiązują nowe terminy.

Przyszły ORP Albatros w czasie prób morskich
Fot. Jarosław Ciślak/defence24.pl

Serię niszczycieli min buduje konsorcjum pod wodzą Remontowa Shipbuilding w Gdańsku, z niewielkim udziałem Ośrodka Badawczo-Rozwojowego Centrum Techniki Morskiej w Gdyni i PGZ Stoczni Wojennej w Gdyni. Pierwsze cięcie blach pod 258/2 nastąpiło 18 września 2018 roku, a położenie stępki 5 grudnia 2018 roku. Uroczyste wodowanie i nadanie imienia Albatros miało miejsce 10 października 2019 roku, po czym okręt wrócił na nabrzeże stoczniowe i powtórnie został wodowany w grudniu 2019 roku. Podobna uroczystość pierwszego cięcia blach pod 258/3 nastąpiła 19 czerwca 2019 roku, a położenie stępki 10 października 2019 roku. Okręt został wodowany i nadano mu nazwę Mewa 17 grudnia 2020 roku. Okręty otrzymały już numery taktyczne 602 i 603 i wejdą w skład również 13.Dywizjonu Trałowców w Gdyni.

Czytaj też

Niszczyciel min projektu 258 przeznaczony jest do poszukiwania i zwalczania min morskich w rejonie Morza Bałtyckiego i Północnego. Kadłub jednostki wykonany został ze stali amagnetycznej. Ośmioma grodziami wodoszczelnymi podzielony jest na dziewięć przedziałów wodoszczelnych. Na pokładzie głównym kadłub płynie przechodzi w nadbudówkę, która zajmuje około połowy długości okrętu. Na dziobie i rufie pokład główny osłaniany jest częściowo pełnym nadburciem, konstrukcyjnie połączonym z kadłubem. Tylko w rejonie samego dziobu, nadburcie staje się coraz niższe. Tam dodatkowo znajduje się klasyczny reling. Pokład główny nie jest ciągły, a w połowie długości okrętu jest on załamany.

W ten sposób kadłub na rufie zajmuje siłownia, a na dziobie dwa pokłady (nie licząc pierwszego przedziału wodoszczelnego). W związku z tym w dziobowej części kadłuba okrętu znajduje się dodatkowy międzypokład. Również nadbudówka nie ma konstrukcji ciągłej. Rufowa część nadbudówki składa się z jednego pokładu, a dziobowa z dwóch. Górną kondygnację nadbudówki, na pokładzie nawigacyjnym, zajmuje m. in. sterówka. Na nadbudówce, na pokładzie namiarowym został postawiony maszt, który w zasadniczej części ma konstrukcję pełną. Również nadbudówka zamiast relingów posiada pełne osłony.

Fragment wnętrza sterówki ORP Kormoran
Fot. Jarosław Ciślak/defence24.pl

Kadłub i nadbudówka zostały zaprojektowane z widocznym celem, jakim ma być zmniejszenie skutecznego pola odbicia radiolokacyjnego. Wewnątrz znajdują się wszystkie pomieszczenia mieszkalne, służbowe i bojowe. Kadłub ma 58,50 m długości maksymalnej, 55,58 m długości miedzy pionami, 10,30 m szerokości maksymalnej, a 9,75 m szerokości na wodnicy pływania. Wysokość do pokładu głównego (w części rufowej) wynosi 4,70 m, a wysokość do międzypokładu (w części dziobowej) wynosi 3,70 m. Wyporność standardowa okrętu wynosi około 850 t.

Napęd główny okrętu składająca się z dwóch silników głównych MTU 8V369TE74L o mocy nominalnej 1000 kW każdy. Każdy silnik poprzez przekładnię napędza swój pędnik cykloidalny Voith Turbo 21 GH/160 o mocy 1000 kW każdy. Pędniki te zapewniają zarówno napęd jak i sterowanie okrętu. Do pomocy w manewrach i precyzyjnym dynamicznym utrzymaniu pozycji (DPI) służy dziobowy ster strumieniowy Schottel typu STT 170 AMAG o mocy 100 kW. Niezbędna na okręcie energię elektryczną zapewniają trzy zespoły prądotwórcze MTU 6R1600M20S, każdy o mocy 380 kVA. Etatowa załoga okrętu liczy około 45 osób.

Przyszły ORP Albatros w czasie prac wyposażeniowych w stoczni
Fot. Jarosław Ciślak/defence24.pl
Przyszły ORP Mewa w czasie prac wyposażeniowych w stoczni
Fot. Jarosław Ciślak/defence24.pl

Ze względu na przeznaczenie najważniejszym wyposażeniem niszczyciela min są systemy wykrywania i niszczenia min. Do ich wykrywania służą podkadłubowa stacja hydrolokacyjna SHL-101/TM i samobieżna SHL-300. Prototypowy ORP Kormoran wyposażony jest w bezzałogowe pojazdy podwodne Saab Double Eagle Mk III, Kongsberg Hugin 1000 oraz polski Morświn (opracowany na Politechnice Gdańskiej). Dodatkowo na okręcie jest komplet zdalnie sterowanych pojazdów podwodnych jednorazowego użycia do identyfikacji i niszczenia min morskich Głuptak (również opracowanych na Politechnice Gdańskiej). Pojazd Głuptak po zlokalizowaniu miny wybucha w jej pobliżu, niszcząc minę i siebie.

Seryjne OORP Albatros i Mewa dodatkowo wyposażone będą w holowany sonar Kraken Katfish 180 oraz pojazdy podwodne Gavia i Saab DE Sarov, które odpowiednio zastąpią pojazdy Saab Double Eagle Mk III i Morświn. Na rufie, w płaszczyźnie symetrii okrętu, znajduje się duży hydrauliczny żurawik, o składanym ramieniu. Służy on do wydawania za burtę i innych prac związanych z pojazdami i osprzętem przeciwminowym. Większość wyposażenia rufowego pokładu głównego jest demontowalna.

Czytaj też

Uzbrojenie niszczycieli min służy do samoobrony, szczególnie przeciwlotniczej. Na dziobie ORP Kormoran, na podwyższeniu została ustawiona podwójna armata kalibru 23 mm ZU-23-2MR Wróbel-II produkcji Zakładów Mechanicznych Tarnów. Kiedyś pod tym oznaczeniem krył się zestaw rakietowo-artyleryjski. Obecnie po wycofywaniu z eksploatacji rakiet przeciwlotniczych Strzała-2M armaty nie zintegrowano z nowymi rakietami Grom. W związku z tym na dziobie znajduje się sama podwójna armata 23 mm, a na okręcie są osobne stanowiska dla czterech strzelców przenośnych przeciwlotniczych zestawów rakietowych Grom produkcji Zakładów Metalowych Mesko w Skarżysku Kamiennej.

Rakiety będą odpalane z wyrzutni naramiennych. Dwa takie stanowiska przewidziano na pokładzie namiarowym (nad sterówką), a dwa na pokładzie nadbudówki w rufowej jej części. Uzbrojenie strzeleckie uzupełniają wielkokalibrowe karabiny maszynowe kalibru 12,7 mm produkcji Zakładów Mechanicznych Tarnów na podstawie słupowej. Uzbrojenie w armatę ZU-23-2MR nie jest docelowe. Docelowym uzbrojeniem okrętów ma być polska 35 mm armata morska OSU-35K. Są one jeszcze na etapie produkcji i na razie nie zostały zamontowane na seryjnych jednostkach. Na 602 jest to dostawa armatorska, a na 603 armat została zamówiono przez konsorcjum. Nie jest wykluczone, iż w przyszłości taka armata zostanie zamówiona również na 601 w celu zastąpienia ZU-23-2MR.

Fragment pokładu rufowego na ORP Kormoran z dobrze widocznym pojazdem Kongsberg Hugin 1000
Fot. Jarosław Ciślak/defence24.pl
Dziobowa armata ZU-23-2MR na ORP Kormoran
Fot. Jarosław Ciślak/defence24.pl

Prawdopodobnie w okolicach tegorocznego Święta Marynarki Wojennej czyli 26 czerwca zostanie podpisana umowa na kolejną serię trzech jednostek 258/4-6 z terminem dostaw pod koniec obecnej dekady. Planuje się, że zostaną one wcielone do służby w 12.Dywizjonie Trałowców w Świnoujściu. Oba wspomniane dywizjony wchodzą w skład 8.Flotylli Obrony Wybrzeża. Obecnie 13.Dywizjon oprócz niszczyciela min projektu 258 dysponuje jeszcze czterema trałowcami bazowymi projektu 207M i jednym projektu 207DM, a 12.Dywizjon ma dwanaście trałowców bazowych projektu 207P. Przy czym jeden z nich ORP Drużno (641) ma całkowicie wymienioną siłownię (silniki MTU) oraz niedawno otrzymał pojazdy podwodne Ukwiał i Głuptak (pochodzące z dostaw na wycofane już z eksploatacji trałowce bazowe projektu 206FM). Kolejny ORP Hańcza (642) otrzyma je niebawem. Prawdopodobnie budowa okrętów 258/4-6 zakończy cykl budowy w Polsce tradycyjnych trałowców i niszczycieli min, a kolejne lata budowy polskiego systemu obrony przeciwminowej będą oparte o nowe generacje pojazdów bezzałogowych.

Czytaj też

Komentarze (16)

  1. Conrad

    "Niszczyciele min" to piękna i bardzo pompatyczna nazwa dla bezbronnych i bezużytecznych trałowców. W czasie "W" żaden armator nie wyśle swojego statku w rejon zagrożenia bo żadną firma ubezpieczeniowa nie wystawi na taki rejs polisy. Zobaczcie jak wygląda ruch statków na Morzu Czarnym. Z całkowitą pewnością na Bałtyk nie wpłynie także żaden gazowiec z ładunkiem LNG. Wspaniałe "Niszczyciele min" będą musiały przeczekać wojnę na Bałtyku gdzieś w Hiszpanii lub Irlandii. Na pewno mogą się przydać już po zakończeniu działań wojennych jeśli nasze porty i terminale nie będą wygadały jak port w Mariupolu. Pytanie tylko czy to jest priorytet dla naszej MW? Czy po zakończeniu W nie taniej będzie wynająć trałowce z innych krajów. W sumie oczyszczanie Bałtyku z min to musi być wielka międzynarodowa akcja na szeroką skalę bo inaczej nie da się tego zrobić. Ale najpierw trzeba wygrać wojnę na morzu. Czy wygramy ja trałowcami?

    1. mick8791

      @Conrad najpierw może dowiedz się jaka jest różnica między niszczycielem min i trałowcem. Tak w ramach podpowiedzi - ich sposoby działania są zdecydowanie różne! "Z całkowitą pewnością na Bałtyk nie wpłynie także żaden gazowiec z ładunkiem LNG" <-- czyżby? Bo widzisz jeżeli Szwecja i Finlandia wejdą do NATO (z którym i tak od lat współpracują) to Bałtyk stanie się w praktyce wewnętrznym morzem sojuszu! Rosyjska Flota Bałtycka jest diablo słaba, a dostarczenie posiłków wymaga przejścia rosyjskich okrętów przez Cieśniny Duńskie - powodzenia w tym eksperymencie! A co do statków... widzisz, nie bierzesz pod uwagę jednej zasadniczej kwestii - prawo czasu pokoju i prawo czasu wojny to dwie różne bajki. Znowu podpowiedź - na czas wojny państwa mają zastrzeżone w swoich kodyfikacjach prawnych możliwość przejęcia środków cywilnych na potrzeby obronności.

    2. mick8791

      I żeby była jasność - dotyczy to m.in. prywatnych ciężarówek, samochodów terenowych, samolotów, statków. Nawet kierowcy posiadający odpowiednie uprawnienia mogą być jedną decyzją przekierowani do wspomagania działań wojennych. Wiesz chłopcze, że nawet w Polsce posiadając samochód terenowy znajdujesz się z automatu w odpowiednim rejestrze? A konwoje przez Atlantyk w czasie II WŚ to niby na jakiej zasadzie pływały i dlaczego to były adaptowane cywilne statki? I nikt się nie spuszczał nad towarzystwami ubezpieczeniowymi!!!

    3. Conrad

      Jeśli Bałtyk będzie wewnętrznym morzem NATO to kto postawi te miny? Tak wiem okrety podwodne. To może lepiej inwestować w okręty ZOP niż trałowce? Większość naszej floty stanowią trałowce. Jest ich chyba 17. Polska nie ma własnych tankowców LNG i trudno sobie wyobrazić, ze na czas wojny zarekwirujemy jakis gazowiec z Emiratów do przywiezienia gazu do naszego terminalu. Nasze zaopatrzenie może się odbywać bezpośrednio przez granicę zachodnią której nieprzyjaciel ze wschodu nie może zablokować. Dla odmiany okręty wielozadaniowe mogą być użyteczne już teraz i nie będą czekać na wojnę, która może nie wybuchnie przed ich złomowaniem. Potrzebujemy kolejnych „Ślązaków” przy tym każdy nowy egzemplarz może mieć swoją specjalizację: ZOP, przeciwlotniczy, także niszczyciel min. Na bazie tej jednej konstrukcji można realizować różne wersje ale wszystkie mogą pełnić funkcje patrolowe co jest potrzebne teraz. Konstrukcja tych okrętów pozwala zamontować różnorodne uzbrojenie.

  2. Żelazny

    Tak kosztowne okręty bez sensownej opl to jest chyba żart. W czasie "W" bez osłony to nawet z portu nie wypłyną. Przy ich rozmiarze powinny mieć rakiety CAMM, kontener przynajmniej na 8 pocisków i armatę 35mm zintegrowaną z piorunami, a nie wyrzutnie ręczne.

    1. Extern.

      Nie koniecznie, specyfika tych okrętów jest taka że w razie W będą działały głównie w zasięgu naszych brzegowych rakietowych systemów obronnych, czyszcząc trasy podejść do portów które jakiś mały okręt podwodny by nam zaminował . Same dalej i tak nigdzie nie popłyną. Ale fakt że OSU na dziobie i jakaś morska odmiana wyrzutni znanej z Poprada jako taki zestaw minimum powinny na nich być.

    2. VIS

      Wyjdą z portu i nie potrzebują tak silnej obrony bo nie będą działać same tylko w ugrupowaniu. Koszt dodatkowego wyposażenia które wymieniłeś podniosło by koszty okrętów o 40%.

  3. szczebelek

    To okręty na czas pokoju.

    1. VIS

      w czasie pokoju będą rozminowywać? Przestań bredzić, one nie będą działać same tylko pod parasolem obrony przeciwrakietowej i przeciwokrętowej.

  4. Kordian

    Sam jesteś bezsensowny.

  5. Prezes Polski

    Przeraża mnie bezmyślność MON w zakupach dla pmw. Bezsensowny wydatek na bezużyteczne okręty.

  6. Grażewicz

    Takie okręty nie działają same tylko w osłonie innych okrętów wiec nie muszą być uzbrojone po zęby. W kometarzach pojawia się słowo żart. Żartem nie będzie to jak zostaną zaminowane podejścia do naszych portów a mogą to zrobić np okręty podwodne Moskali.

  7. Lycantrophee

    Czy to jest jakiś niedostosowany do daty żart na Prima Aprilis? XD

  8. Gryfin

    Okręty,tego typu działają na zapleczu więc uzbrojenie ofensywne jest drugoplanowe. Poprzedni typ. chociaż pamiętał głęboką komunę miał silniki Fiata i trzy Wróble,każdy z dwiema ruskimi wyrzutniami chyba 2.5km zasięgu.Teraz mamy dobre działo 35mm,ale można by do niego dodawać jakieś wyrzutnie w typie Popradu na zabudowie rufowej? Wreszcie marynarze mogą być dumni z tego na czy przyszło im służyć...

  9. Croaking_Copperhead

    Mam nadzieję, że OSU K szybko przejdą testy i dostosują je jako wieże bezzałogowe też do rosomaków - z tego co pamiętam to dzięki zastosowaniu kompozytów ładnie zeszli z masy w porównaniu do poprzedniej wersji a nowa głowica to też jest zupełnie nową jakość. Kiedyś była koncepcja 2x takie 35mm na podwoziu Andersa - z amunicją programowalną do ochrony wojsk pancernych przed amunicją krążącą idealne rozwiązanie

  10. Był czas_3 dekady

    Tego typu okręty jako uzbrojenie powinny posiadać minimum: 2xOSU-35K (na rufie i w części dziobowe) / 2 wyrzutnie stacjonarne pocisków PIORUN/PIORUN2. Jako dodatkowe wyposażenie artyleryjskie 2xZSMU 12,7mm z Tarnowa lub OSU z grupy WB. Żołnierze obsługujący uzbrojenie powinni mieć stworzone do tego komfortowe warunki, by obrona okrętu była skuteczna. Zaraz pojawią się głosy, że taki okręt działa w zespole i inny okręt będzie go chronił. Niestety NIE! Okręt musi się sam chronić i bronić, by nie został wyeliminowany z działań choćby w pierwszych dniach ewentualnego konfliktu zbrojnego.

    1. Chyżwar

      Jeden OSU-35K na dziobie. Na rufie niczego tam nie dodasz, bo to fizyczna niemożliwość. Stacjonarne wyrzutnie Piorunów dałyby się zrobić. Mimo nazwy "niszczyciel min" to nic więcej niż trałowiec. Nie ma co oczekiwać od niego cudów jak od Gryfa, którego zamówiono dlatego, żeby mógł stawiać miny pod samym sowieckim nosem.

  11. OptySceptyk

    Zadania przeciwminowe na Bałtyku można realizować bezzałogowcami i nie kosztowałoby to miliarda i nie narażało 43 ludzi załogi. To jest najlepszy rower wyścigowy w erze motocykli.

  12. Kamil Kurek

    Przepraszam, ale ostatnio pokazał się u was właśnie artykuł nt. tego jak niezbędne dla przeżycia okrętu są systemy przeciwlotnicze i przeciwrakietowe. Zdaję sobie sprawę że na niszczyciel min nie trafi nic przeciwko seaskimmerom ale 4 Gromy i 23mm armata to jest nieśmieszny żart, bo to sprawia że "Kormorany" są w stanie realizować tylko działanie przeciwminowe ze względu na fakt że nawet rejony zagrożone aktywnością piratów są dla naszych "Kormoranów" obszarami w których okręt musi działać w ciągłym pogotowiu bojowym. Przepraszam, ale śmiem twierdzić że bayraktar byłby dla w.w. jednostek poważnym zagrożeniem, zwłaszcza ze względu na fakt że jest w stanie odpalić pocisk z odległości przekraczającej zasięg Gromów. I pomimo niskiej masy głowic rakiet dokona poważnych zniszczeń ze względu na rozmiar i upakowanie sprzętu na okręcie.

  13. X

    Ciekawe czy pozostałe systemy tych okrętów są też tak "dopracowane" jak ich uzbrojenie :/

  14. RK

    Rakiety odpalane z ramienia podczas sztormu... Tam powinny być rozwiązania typu Kusza ale automatycznie sterowane i podłączone pod system radarowy okrętu, żeby dało się wykrywać nadlatującą rakietę zanim może zostać rozpoznana przez głowicę termowizyjną.

  15. Dyzma

    Kosztowne cele. || wś się kłania i niedawne "sukcesy" ruskich.

    1. SzaraEminencja

      Niewielka ilość takich statków jest potrzebna w czasie pokoju, żeby chociażby zabezpieczy szlaki do gazportu. W czasie wojny to nie oszukujmy się, te jednostki powinny albo pływać w grupie albo uciekać jak najdalej od przeciwnika ;)

  16. Anka

    Uzbrojenie - wyrznie naramienne. Tak to można i Malucha uzbroić.