Reklama
  • WIADOMOŚCI

Druga akcja ratownicza lotników morskich w 2026 roku

Rano, w niedzielę 25 stycznia, ratownicy z Gdyńskiej Brygady Lotnictwa Marynarki Wojennej (GBLMW) otrzymali sygnał SOS z duńskiego statku Wind Osprey. Wezwanie dotyczyło pilnej ewakuacji medycznej jednego z członków załogi.

Śmigłowiec poszukiwawczo-ratowniczy W-3WARM Anakonda
Śmigłowiec poszukiwawczo-ratowniczy W-3WARM Anakonda
Autor. Brygada Lotnictwa Marynarki Wojennej/ https://www.facebook.com/GBLMW/posts/-w-niedziel%C4%99-25-stycznia-za%C5%82oga-dy%C5%BCurna-%C5%9Bmig%C5%82owca-w-3warm-z-gdy%C5%84ska-brygada-lotn/1195338142783343/

Na wezwanie z pomocą przybyła załoga dyżurna śmigłowca W-3WARM „Anakonda”. Przy współpracy z morskim statkiem ratowniczym Huragan z Łeby, udało się ewakuować członka załogi Wind Osprey, u którego podejrzewano zawał serca. Chorego na pokładzie śmigłowca ewakuowano do Koszalina, gdzie mieli się nim zająć medycy.

Po całej akcji poszukiwawczo-ratowniczej (SAR - Search and Rescue) załoga z Gdyńskiej Brygady Lotnictwa Marynarki Wojennej miała wrócić na lotnisko w Darłowie gdzie, jak podaje na swoich mediach społecznościowych: „odtworzyła gotowość bojową”. Jak pisze kmdr ppor. Marcin Kołodziejski z GBLMW: „Była to druga akcja poszukiwawczo-ratownicza lotników morskich w 2026 roku”. Ponadto wcześniej cytowany podsumowuje, że łącznie w historii działalności jednostki, załogi poszukiwawczo-ratownicze mają już na koncie 828 akcji, podczas których pomogły 447 osobom.

Duńska jednostka, na której miało dojść do akcji ratunkowej, to statek przeznaczony do stawiania turbin wiatrowych, zwodowany w 2012 roku. Wind Osprey uczestniczy również w realizacji budowy polskiej farmy wiatrowej na Bałtyku - Baltic Power - projektu którym, zajmuje się polski Orlen z kanadyjską firmą Northland Power, a duńska firma Cadelera (do której należy Wind Osprey) zajmuje się transportem i instalacją turbin wiatrowych na Baltic Power.

Maszyna, którą wykorzystali wojskowi ratownicy, czyli W-3WARM „Anakonda”, to śmigłowiec przeznaczony do zadań poszukiwawczo-ratowniczych. Jak podaje GBLMW, wiropłat ma działać „w zróżnicowanych warunkach atmosferycznych w dzień i w nocy”, nad wodą i lądem. „Anakondy” mogą uzyskać maksymalną prędkość do 260 km/h - co jest wystarczające, patrząc na obszar działań. Natomiast prędkość przelotowa wynosi ok. 200 km/h, a pułap praktyczny maszyny to 4550 metrów.

Anakondy” mogą operować w odległości ok. 180 km od bazy - co jest określane jakotaktyczny promień działania - do tego dochodzi 30 minut, jakie maszyna może wykorzystać w ramach akcji, zanim wróci do bazy. Wymiary techniczne śmigłowca to 18,86 m długości, 15,70 m rozpiętości głównego wirnika oraz wysokość maszyny licząca 5,1 m. Maksymalna masa startowa to 6400 kg (jest to masa własna maszyny, a w tym załogi, paliwa, pasażerów i bagaży oraz wszystkiego, co znajduje się na pokładzie w momencie startu). „Anakonda” na swój pokład może zabrać do ośmiu rozbitków, a załoga może liczyć pięć osób: dowódca załogi, drugi pilot, technik pokładowy, ratownik i lekarz. Gdyńska Brygada Lotnictwa Marynarki Wojennej wykorzystuje obecnie osiem maszyn tego typu.

Całe wydarzenie było również pokazaniem skuteczności wojskowych zespołów ratowniczo-poszukiwawczych na Bałtyku. Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych określa akcję słowami: „Profesjonalizm, gotowość i szybka reakcja”.

Reklama
WIDEO: "Koordynacja jest najważniejsza". Dowódca GROM o operacjach specjalnych
Reklama