- ANALIZA
- WIADOMOŚCI
Czy są nam potrzebne Orki bez rakiet manewrujących? [OPINIA]
Sam nie wierzę, że stawiam tytułowe pytanie w publicznej debacie. Od początku lat 90. XX wieku jestem gorącym zwolennikiem posiadania przez Polską Marynarkę Wojenną okrętów podwodnych.
Autor. Royal Navy/Wikipedia
Przez lata głównym orężem okrętów podwodnych były torpedy i miny, ale wraz z rozwojem techniki na ich pokłady zawitały rakiety. Najpierw wystrzeliwane były z pozycji nawodnej, ale bardzo szybko opracowano możliwość ich odpalania ze skrytej pozycji podwodnej. Ogólnie rakiety te można podzielić na rakiety balistyczne wystrzeliwane z pionowych wyrzutni oraz rakiety wystrzeliwane z wyrzutni torped. Te ostatnie służą do zwalczania okrętów nawodnych oraz celów nadbrzeżnych i lądowych. Oczywiście takie rakiety można też wystrzeliwać pionowo, ale wtedy okręt musi posiadać oprócz wyrzutni torped osobne wyrzutnie pionowe. Wadą stosowania wyrzutni pionowych jest potrzeba powiększania gabarytów okrętów. W przypadku okrętów podwodnych działających na oceanach i dużych morzach nie ma to tak wielkiego znaczenia, jak na okrętach przeznaczonych do działania na morzach płytkich i zamkniętych.
W latach 60. XX wieku Polska zakupiła w ZSRR cztery okręty podwodne projektu 613 (wg kodu NATO Whiskey). Były to jednostki w prostej linii wywodzące się z rozwiązań jeszcze wojennych. Ich głównym uzbrojeniem były parogazowe torpedy 53-39PM i „zygzakujące” 53-56W przeciwko celom nawodnym oraz elektryczne, akustyczne torpedy SET-53 przeciwko okrętom podwodnym. Torpedy te również były rozwinięciem torped wojennych.
W 1986 roku polska bandera została podniesiona na okręcie podwodnym ORP Orzeł (291) projektu 877E (wg kodu NATO Kilo). Wtedy też zakupiono zupełnie nowe uzbrojenie torpedowe. Były nimi tlenowe torpedy 53-65KE przeciwko okrętom nawodnym oraz elektryczne kierowane przewodowo torpedy TEST-71ME przeciwko okrętom podwodnym. Ostatecznie zakup kolejnych okrętów tego typu nie doszedł do skutku i ORP Orzeł pozostał jedynakiem. W związku z tym także zakupy nowych torped w ZSRR były niewielkie. W 1986 roku było 9 torped TEST-71ME oraz 18 torped 53-65KE. ORP Orzeł na pokład mógł ich przyjąć maksymalnie 18. Przy czym torpedami TEST-71ME można było strzelać tylko z dwóch wyrzutni. W 1988 roku ZSRR dostarczył jeszcze 3 dodatkowo zakupione torpedy 53-65KE. Łącznie dało to 30 torped, czyli 1,66 pełnej jednostki ognia dla ORP Orzeł.
Później pojawiły się dwa pierwsze polskie gap-fillery, czyli wydzierżawione w ZSRR okręty podwodne projektu 641 (wg kodu NATO Foxtrot). One również były okrętami tylko torpedowymi. Polskie Foxtroty, tak jak Whiskey, uzbrojone były w parogazowe torpedy 53-39PM i 53-56W. Równolegle z ich wejściem do służby Polska w ZSRR dokonała zakupu elektrycznych torped SET-53M. Co prawda teoretycznie była to zmodernizowana wersja torped SET-53, ale już ówcześnie były one mocno przestarzałe. W 1988 roku do Polski dotarło 14 takich torped, a w roku 1989 kolejne 14. Torpedy SET-53M, oprócz Foxtrotów, używał również ORP Orzeł oraz szereg okrętów nawodnych.
Druga seria gap-fillerów
Od połowy lat 90. XX wieku zamierzano dla naszej Marynarki Wojennej zakupić fabrycznie nowe okręty podwodne. W całej naszej historii mieliśmy ich tylko sześć. Przedwojenne OORP Wilk, Ryś, Żbik, Orzeł i Sęp oraz powojenny ORP Orzeł. Polska przystąpiła jako obserwator do skandynawskiego programu Viking, ale po latach perturbacji cały ten program upadł. Zakup okrętów podwodnych był odkładany w czasie głównie z powodów finansowych. W budżecie MON nie było na nie środków.
Autor. US Navy
Obie są wystrzeliwane z wyrzutni 533 mm, przy czym amerykańska Mk 37 ma kaliber 480 mm i wymaga specjalnych prowadnic kalibrujących w wyrzutni. W czasie wprowadzenia do eksploatacji oba typy tych torped były zdecydowanie nowsze od eksradzieckich i bardziej zaawansowane technologicznie.
Jak wiadomo wszystkie Kobbeny zostały już wycofane ze służby, a nasz rodzynek w postaci ORP Orzeł właśnie będzie obchodził czterdziestą rocznicę podniesienia biało-czerwonej bandery, i niedługo przejdzie już do historii.
Dlatego od kilku lat znowu powróciło marzenie o zakupie nowych okrętów podwodnych. Program ich zakupu otrzymał kryptonim Orka. 14 lipca 2023 roku Agencja Uzbrojenia opublikowała informację o zamiarze przeprowadzenia wstępnych konsultacji rynkowych dla okrętu podwodnego nowego typu Orka. W opisie tych konsultacji znalazł się punkt 6 „Zdolność do rażenia celów lądowych na głębokiej donośności uzbrojeniem rakietowym”.
Autor. Jarosław Ciślak/Defence24.pl
Chyba po raz pierwszy tak mocno wtedy wyartykułowano potrzebę uzbrojenia nowych okrętów podwodnych nie tylko w torpedy, ale również w rakiety manewrujące dalekiego zasięgu.
Dość szybko okazało się, iż zakup rakiet manewrujących musi być oddzielony od zakupu samych okrętów podwodnych. Wiązanie tych zakupów razem zawężało grono potencjalnych oferentów. Ale wtedy pojawiły się informacje, iż okręty podwodne Orka będą przystosowane do instalacji w przyszłości na ich pokładzie rakiet.
Zaskoczenie w Sejmie
25 marca 2026 roku w Sejmie odbyło się posiedzenie połączonych Komisji Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej oraz Komisji Obrony Narodowej. Przedmiotem posiedzenia było rozpatrzenie informacji na temat modernizacji Marynarki Wojennej RP w ramach programów Orka, Miecznik i Delfin oraz ich wpływu na rozwój krajowego przemysłu stoczniowego. Niewątpliwie największą niespodzianką była informacja przedstawicieli Agencji Uzbrojenia i Dowództwa Generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych, iż w czasie negocjacji mających na celu opracowanie i podpisanie umowy na okręty podwodne projektu Orka nie jest poruszane zagadnienie uzbrojenia ich w rakiety manewrujące!
Nie wszystkie wyrzutnie torped kalibru 533 mm przystosowane są do wystrzeliwania rakiet. Rakieta do wyrzutni wprowadzana jest w pojemniku. Pojemnik ten musi być wypchnięty z dużą siłą z wyrzutni, aby oddalić się na bezpieczną odległość od okrętu, wyjść na powierzchnię morza, odrzucić pokrywy i dopiero wtedy może uruchomić się silnik samej rakiety. Odbywa się to już w otoczeniu powietrza, a nie pod wodą.
Reasumując, jeśli nasze Orki mają mieć w przyszłości kły w postaci rakiet, same okręty już w czasie ich budowy powinny być do tego przystosowane. Muszą mieć odpowiednie wyrzutnie torped przystosowane do tego, a nie takie które są zalewane wodą i w niej uruchamiane są silniki torped. Ewentualna wymiana wyrzutni w późniejszym okresie będzie bardzo droga i będzie wymagała przebudowy całego dziobu okrętu.
Polska obecnie jest obserwatorem programu Kongsberg NSM-SL, czyli rakiety NSM przystosowanej do wystrzeliwania z wyrzutni torped. Ale na razie przedstawiciele naszego wojska nie wiedzą, kiedy zakończą się nad nią prace oraz jakim zasięgiem będzie ona dysponowała. W Sejmie równocześnie poinformowano, iż nie są prowadzone rozmowy dotyczące zakupu np. amerykańskich rakiet Tomahawk. Oznacza to, iż nasze Orki będą uzbrojone tylko w torpedy i przystosowane do stawiania min morskich oraz podwodnych operacji nurków bojowych.
Jakie torpedy do Orek?
Obecny układ sił na Bałtyku nie wskazuje na możliwość szerszej działalności rosyjskich okrętów w czasie ewentualnej wojny, ani utrzymywania szlaków handlowych do rosyjskich portów. Oznacza to, iż nasze Orki na Bałtyku nie będą miały zbyt dużych szans na użycie torped w większej liczbie. Inaczej byłoby z rakietami manewrującymi. Orka posiadając sześć wyrzutni torped, będzie przystosowana do przenoszenia 12-18 torped lub zamiennie rakiet. Najbardziej optymalnym wariantem okrętowej jednostki ognia byłoby kilka torped do zwalczania wrogich okrętów podwodnych i samoobrony oraz kilkanaście rakiet manewrujących o dużym zasięgu. Przeciwnik nie znając położenia naszych 2-3 okrętów w toni Bałtyku, musiałby odczuwać to jako duże zagrożenie dla swoich instalacji nadbrzeżnych lub lądowych.
Autor. M.Dura
Wracając do torped, to na razie nie wiadomo, zakup jakich torped planowany jest dla Orek. W przypadku podpisania umowy ze Szwecją Polska odpłatnie przejmie gap-fillera w postaci używanego okrętu podwodnego typu A-17. Odbędzie się to po pełnym przeszkoleniu polskiej załogi, jednak nie później niż do końca 2027 roku. W tym przypadku również na razie nie wiadomo, czy Polska pozyska przejściowo jakieś nowe torpedy. Przy tej okazji warto przypomnieć, iż Singapur po zakupie w Szwecji dwóch starszych okrętów typu A-17 zdecydował się na ich integrację z włoskimi nowoczesnymi torpedami Black Shark. Już teraz warto myśleć o zakupie bardzo nowoczesnych torped oraz po raz pierwszy kupić miny morskie przystosowane do stawiania z okrętów podwodnych. Albo przez wyrzutnie torped, albo ze specjalnych zaburtowych pojemników misyjnych.
Na koniec muszę wrócić do tytułowego pytania „Czy są nam potrzebne Orki bez rakiet manewrujących”? Niestety nie potrafię na nie jednoznacznie odpowiedzieć. Z jednej strony wydaje się, iż wydatek grubo przekraczający 3 mld euro na okręty podwodne bez rakiet jest mało efektywny. Z drugiej strony, jeśli Orki byłyby fabrycznie przystosowane do wystrzeliwania pojemników z rakietami manewrującymi, to zawsze można wrócić do pomysłu ich zastosowania.
Do tej sprawy na pewno będę jeszcze wracał wielokrotnie. Bo wojna i przygotowania do niej to zbyt poważne sprawy aby zostawić je tylko wojskowym i politykom.


WIDEO: Chaos na Bliskim Wschodzie. Nadchodzi kolejna fala migracji?