Siły zbrojne

Budżet wojskowy Iranu. Starcie dwóch frakcji

  • Fot. Ministerstwo Finansów
  • Photo: Artur Zakrzewski/MON

Chociaż prezydent Hasan Rouhani zaprezentował projekt budżetu obronnego już w styczniu, to dokument dopiero teraz zanalizowali parlamentarzyści,  którzy zakwestionowali rozdział funduszy zaproponowany przez szefa rządu.

Zgodnie z irańskim systemem prawnym to prezydent, jako przedstawiciel władzy wykonawczej, stojący na czele rządu, przygotowuje projekt budżetu obronnego i następnie przedkłada go na forum parlamentu. Tak jak w przypadku innych państw, także w Iranie budżetowanie jest roczne. Nowy rok podatkowy rozpoczął się 20 marca 2016 roku, ale debaty nad projektem rozpoczęto dopiero w kwietniu.

Walka o wpływy

Uchodzący za osobę umiarkowaną prezydent Hasan Rouhani (wywodzący się jednak ze środowisk konserwatywnych duchownych) od dłuższego czasu stara się ograniczyć polityczne i militarne wpływy konserwatystów, skupionych wokół najwyższego przywódcy Alego Chamenei oraz wojskowych z Korpusu Strażników Rewolucji. Formacja ta stanowi osobne siły zbrojne (obok konwencjonalnych) i pozostaje poza kontrolą prezydenta – władzę nad nią sprawuje formalnie Ali Chamenei, ale z powodu jego słabego zdrowia w praktyce Korpus Strażników Rewolucji jest bytem rządzącym się samodzielnie. Korpus Strażników Rewolucji jest względnie nieliczny – to około 125 tysięcy żołnierzy plus kilkadziesiąt tysięcy ludzi wchodzących w skład struktur paramilitarnych. Zachowuje jednak bardzo duże wpływy w kraju – posiada firmy komercyjne, realizujące największe projekty infrastrukturalne, ma własne cywilne linie lotnicze, obecny jest w szkołach i na uniwersytetach. Prowadzi samodzielny program rakiet balistycznych i jest autonomiczny w realizacji zagranicznych operacji wojskowych. W Korpusie żołd jest wyższy niż w siłach regularnych. Korpus ma również priorytet w otrzymywaniu nowoczesnego uzbrojenia oraz paliwa, którego wojsku irańskiemu notorycznie brakuje. Jednocześnie Korpus Strażników Rewolucji jest krytyczny wobec względnie prozachodniej (jak na Iran) polityki prezydenta Rouhaniego, w której widzi kapitulację, a przede wszystkim zagrożenie dla swoich partykularnych interesów.

Budżetowanie to jedna z tych okazji, by osłabić Korpus Strażników Rewolucji, który otrzymuje więcej pieniędzy niż liczebniejsze siły regularne. W pierwszym roku sprawowania urzędu prezydenta przez Rouhaniego, a więc począwszy od 21 marca 2014 roku, wydatki Iranu na zbrojenia wyniosły 8 miliardów dolarów, co stanowiło wzrost o ponad 1,8 miliarda dolarów w porównaniu z budżetem prezydenta Mahmuda Ahmadineżada. Był to efekt udziału sił Korpusu Strażników Rewolucji w kosztownych operacjach w Iraku, Syrii, a także - na mniejszą skalę - w Jemenie. Przyczyniło się to do wzrostu budżetu Korpusu do około 5 miliardów dolarów. Paradoksalnie, nastąpiło to w czasach umiarkowanego prezydenta Rouhaniego, a nie Ahmadineżada, który uchodził za skrajnie konserwatywnego. Był to jednak efekt chwili, bowiem prezydent Rouhani za priorytet uważa inwestowanie w gospodarkę i rozwój technologiczny, a nie w zagraniczne eskapady.

Projekt budżetu na rok podatkowy 2016 (a więc na perski rok 1395) zakłada pierwszy od wielu lat wzrost finansowania regularnych sił zbrojnych o 15 procent, do poziomu 1,75 miliarda dolarów. Ministerstwo Obrony i Logistyki ma otrzymać 890 milionów dolarów, zamiast ubiegłorocznych 770 milionów dolarów, podczas gdy korpus paramilitarny basidżów (operacyjnie podległy Korpusowi Strażników Rewolucji) zwiększyć miałby swój budżet o 10 procent. Jednocześnie Korpus Strażników Rewolucji, według projektu Rouhaniego, miał otrzymać aż o 16 procent funduszy mniej, co oznacza spadek do poziomu około 4,1 miliarda dolarów.

Krytyka parlamentu

Irańscy parlamentarzyści – to znaczy przedstawiciele jego prawej strony, powiązanej bardzo mocno z Korpusem Strażników Rewolucji – od razu wnieśli kategoryczny sprzeciw  stwierdzając, że projekt budżetu jest całkowicie nie do przyjęcia, a projekt Rouhaniego naraża bezpieczeństwo narodowe. Ostatecznie komisja parlamentarna uznała, że około 1,6 miliarda dolarów, które państwa zachodnie odblokowały z zamrożonych wcześniej kont irańskich, zostanie w całości przekazane na siły zbrojne, w tym na dokapitalizowanie rodzimej zbrojeniówki. Oficjalne wytłumaczenie mówi o konieczności wzmocnienia kraju w obliczu rosnącego zagrożenia ze strony „terrorystów i bandytów”. Nie wiadomo jak dużo z tej sumy otrzyma Korpus Strażników Rewolucji. Jednocześnie parlament przyjął zapis, który zobowiązuje rząd do wydatkowania na cele wojskowe 5 procent PKB rocznie.

Źródłem finansowania zwiększonych wydatków na wojsko mają być – po pierwsze - zaoszczędzone pieniądze. W budżecie państwowym zlikwidowano bowiem rządowe subsydia dla 30 procent Irańczyków z największymi dochodami (powyżej 990 dolarów miesięcznie), co spotkało się ze znaczącą krytyką prezydenta Rouhaniego. Po drugie, środki mają zostać pozyskane ze zwiększonych zysków ze sprzedaży ropy naftowej. Budżet oparto na prognozowanej cenie 40 dolarów za baryłkę i produkcji 2,25 miliona baryłek ropy naftowej dziennie. Obecnie Iran produkuje ponad 2 miliony baryłek ropy naftowej dziennie. Rekord wynosił 2,6 miliona dziennie w 2011 roku. W wyniku sankcji w 2014 roku wskaźnik spadł do 1,4 miliona baryłek dziennie. Przyjęty budżet państwa to 97 miliardów dolarów, co oznacza wzrost z poziomu 72 miliardów dolarów w roku ubiegłym.

Dr Robert Czulda

Komentarze (1)

  1. Afgan

    Najbardziej mnie rozbawiła informacja że w irańskiej armii notorycznie brakuje paliwa pomimo że kraj ten leży na jednych z największych na świecie złożach ropy naftowej. Aż trudno w to uwierzyć.

    1. Ula2

      W Rosji też niedawno były problemy z paliwem, szeroko komentowane, że Białoruś nie chce wysyłać uzgodnionego paliwa ze swich rafinerii do Rosji (a więc brakuje) itp. Sankcje, bałagan, błędy w zarządzaniu, absurd systemu.

    2. RC

      A jednak. Tak samo wygląda sprawa na rynku cywilnym - Iran sprowadza paliwo na przykład z Chin. W przypadku wojska większym paliwem jest brak części zamiennych i przekroczone resursy.