Siły zbrojne

Bezzałogowy Orlik z Bydgoszczy

Wiceprezes Szymon Dankowski i system bezzałogowy PGZ-19R. Fot. WZL nr 2.
Wiceprezes Szymon Dankowski i system bezzałogowy PGZ-19R. Fot. WZL nr 2.

Konsorcjum spółek Polskiej Grupy Zbrojeniowej dostarczy Siłom Zbrojnym RP 8 zestawów Bezzałogowych Systemów Powietrznych klasy taktycznej typu PGZ-19R. Płatowce zostaną zbudowane w Wojskowych Zakładach Lotniczych nr 2 w Bydgoszczy, a cały system będzie budowany w kooperacji spółek PGZ. W rozmowie z Defence24.pl Szymon Dankowski, Dyrektor Jakości i Wiceprezes Zarządu WZL nr 2 SA podkreślił, że ten kontrakt jest ważnym krokiem na drodze do przekształcenia spółki z zakładu typowo remontowego w centrum produkcyjno-obsługowe.

Zawarta 30 listopada 2018 roku w ramach programu Orlik umowa między Inspektoratem Uzbrojenia MON a konsorcjum spółek Polskiej Grupy Zbrojeniowej umożliwi wprowadzenie do służby co najmniej 8 (opcjonalnie 12) zestawów BSP klasy taktycznej krótkiego zasięgu PGZ-19R. Jego komponenty zostały rozbudowane wokół wcześniejszej koncepcji platformy bezzałogowej E-310.

Zamówienie złożone w programie Orlik przez Inspektorat Uzbrojenia MON zakłada pozyskanie co najmniej 8 zestawów PGZ-19R (w perspektywie realizacji na lata 2021-2023), a także możliwość skorzystania z klauzuli opcjonalnej w celu nabycia kolejnych 4 kompletów (realizacja w latach 2023-2026). W zakresie ilości samych płatowców oznacza to pozyskanie co najmniej 40 BSP z możliwością uzupełnienia o kolejne 20 egzemplarzy. Poza wskazanymi kompletnymi zestawami, w ramach umowy z Inspektoratem Uzbrojenia MON przewidziano również zapewnienie dostępu do zintegrowanych systemów logistycznych i szkoleniowych oraz pakietu inicjującego eksploatację i kształcenie instruktorów oraz personelu Sił Zbrojnych RP w zakresie użytkowania systemów Orlik.

Jest to dla nas przełom. Realizacją tego programu pokazaliśmy, że polski przemysł jest w stanie proponować takie zaawansowane rozwiązania. Zdecydowana większość, nawet ponad 90 proc. zaangażowania produkcyjnego pozostaje w obrębie Polskiej Grupy Zbrojeniowej.

Szymon Dankowski, Dyrektor Jakości i Wiceprezes Zarządu Wojskowych Zakładów Lotniczych nr 2 S.A.

W rozmowie z Defence24.pl Szymon Dankowski, Dyrektor Jakości i Wiceprezes Zarządu Wojskowych Zakładów Lotniczych nr 2 S.A. podkreślił, że te systemy bezzałogowe w ponad 90 proc. powstają w spółkach Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Pojawienie się systemów PGZ-19R w ofercie dla Sił Zbrojnych RP jest traktowane jako rezultat podjęcia w 2016 roku decyzji o budowie przez Polską Grupę Zbrojeniową kompetencji w zakresie projektowania i produkcji zintegrowanych systemów bezzałogowych. Na terenie Wojskowych Zakładów Lotniczych nr 2 S.A. w Bydgoszczy powstało wówczas Centrum Kompetencyjne Systemów Bezzałogowych Statków Powietrznych. Ośrodek podjął się realizacji prac nad innowacyjnymi technologiami BSP w ramach struktury Grupy Kapitałowej PGZ.

Jesteśmy znani z modernizacji samolotów, jednak od 2016 roku wchodzimy na zupełnie nowe tory. Postawiliśmy sobie wówczas za cel przekształcenie naszego zakładu ze stricte remontowego w centrum produkcyjno-obsługowe. Dzięki temu będą mogły u nas powstać produkty flagowe, które będziemy mogli produkować od początku do końca, nie tylko indywidualnie, ale z udziałem outsourcingu. Chcemy w Bydgoszczy wytwarzać kompletne rozwiązania, zgodnie z naszą polityką w ramach Polskiej Grupy Zbrojeniowej – najpierw w oparciu o spółki rodzime i przemysł krajowy, co też aktualnie się dzieje.

Szymon Dankowski, Dyrektor Jakości i Wiceprezes Zarządu Wojskowych Zakładów Lotniczych nr 2 S.A.

Szymon Dankowski podkreślił, że budowa centrum to element tworzenia kompetencji produkcyjnych w spółce, która do tej pory kojarzyła się głównie z modernizacją, remontami i wsparciem eksploatacji samolotów wojskowych. Dodał, że wiąże się to z potrzebą wprowadzania zmian organizacyjnych.

Wszystko to wymaga pewnej zmiany mentalności organizacyjnej: zakres produkcji wymaga przede wszystkim całkiem innego zespołu pracowników, o innym typie specjalizacji i zakresie obsługi – jest to szansa dla nowych pracowników. Nasz zakład zatrudnia bez mała 900 osób, to wzrost w ciągu niemal dwóch lat o blisko 200 nowych zatrudnionych. Szanse dla młodych pracowników upatrujemy przede wszystkim w dziale bezzałogowych systemów powietrznych, a w przyszłości być może także – z czym wiążemy duże nadzieje – w dziale budującym samoloty załogowe.

Szymon Dankowski, Dyrektor Jakości i Wiceprezes Zarządu Wojskowych Zakładów Lotniczych nr 2 S.A.

Efektem nakreślonego w 2016 kierunku działania stała się oferta przygotowana przez konsorcjum spółek PGZ w ramach programu „Orlik”, obejmująca zaprojektowany od podstaw i wyprodukowany w Polsce system bezzałogowy. Trzonem kompletnego rodzimego rozwiązania uczyniono platformę lotniczą służącą do długotrwałego prowadzenia rozpoznania obrazowego na rozległym obszarze, w różnych warunkach terenowych i klimatycznych, niezależnie od pory dnia.

Pojedynczy zestaw PGZ-19R ułożono z 11 odrębnych elementów składowych: pięciu bezzałogowych statków powietrznych o napędzie spalinowym lub hybrydowym, mobilnej wyrzutni startowej, wozu logistycznego, naziemnej stacji kontroli, naziemnego terminalu danych, a także dwóch rodzajów terminali wideo – wynośnego i przenośnego.

BSP PFZ-19R. Fot. Juliusz Sabak/Defence24.pl
BSP PGZ-19R. Fot. Juliusz Sabak/Defence24.pl

Obok samych bezzałogowych statków powietrznych, ważnym elementem działania systemu pozostaje również naziemna stacja kontroli. Kanałem integrującym te dwa komponenty jest system łączności i przesyłania danych w oparciu o naziemny terminal danych. Naziemna stacja kontroli pozwala operatorowi na zdalne sterowanie BSP oraz zarządzanie ładunkiem użytecznym (obejmującym układ kamer i czujników). Dane przesyłane są w czasie rzeczywistym, a maksymalny promień działania wynosi 150 km.

Wśród podstawowych cech systemu wskazuje się przede wszystkim wysoką mobilność, system może być transportowany drogą lądową, morską lub lotniczą. System PGZ-19R został zaprojektowany jako rozwiązanie całkowicie niezależne od infrastruktury lotniskowej - naziemna stacja kontroli i wóz logistyczny zbudowano w oparciu o kontenery umieszczone na platformach samochodowych.

Maksymalna masa startowa BSP zastosowanego w systemie PGZ-19R wynosi 90 kg, przy udźwigu maszyny sięgającym do 20 kg. Ładunek użyteczny stanowi głowica optoelektroniczna składająca się z kamery dziennej, kamery na podczerwień, dalmierza laserowego i takiegoż wskaźnika celu. Ponadto PGZ-19R wyposażony jest w szczelinowy radar SAR (syntetycznej apertury) o bardzo wysokiej rozdzielczości.  Zgodnie ze specyfikacją techniczną, bezzałogowiec może przebywać w powietrzu do 12 godzin na wysokości do 5000 metrów. Lądowanie odbywa się w sposób klasyczny lub z zastosowaniem spadochronu.

PGZ-19R jest wersją rozwojową E-310. Różni się parametrami rozpiętości skrzydeł, długości, ale generalnie jest to model zbliżony. Wymagane było także dostosowanie objętościowe i aerodynamiczne obudowy do systemów montowanych we wnętrzu maszyny. Po próbach, które miały miejsce wiemy już, że wszystkie parametry są spełnione, nawet ponad poziom. E-310 to jednak sam w sobie dobry produkt, który można nadal wykorzystać na rynku cywilnym, gdzie nie ma zapotrzebowania na radar SAR i czterosensorową głowicę optoelektroniczną z laserowym dalmierzem czy podświetlaczem celu oraz IFF.

Szymon Dankowski, Dyrektor Jakości i Wiceprezes Zarządu Wojskowych Zakładów Lotniczych nr 2 S.A. 

Polska Grupa Zbrojeniowa rozważa złożenie MON koncepcji rozwoju i produkcji systemu bezzałogowych statków powietrznych średniego zasięgu w ramach programu „Gryf”. Jednocześnie kontynuowane są prace badawczo-rozwojowe w zakresie lekkich BSP na potrzeby służb mundurowych i rynku cywilnego. Choć PGZ-19R jest dedykowany głównie siłom zbrojnym, zakłada się, że po płytkiej modyfikacji może być również systemem odpowiadającym zapotrzebowaniu operacyjnemu m.in. Straży Granicznej.

Rozmowa z Szymonem Dankowskim, Dyrektorem Jakości i Wiceprezesem Zarządu Wojskowych Zakładów Lotniczych nr 2.

Marcin Kamassa: W ostatnim czasie podpisano umowę na dostawę systemów bezzałogowych PGZ-19R dla Wojska Polskiego. Jakie znaczenie ma ona dla Wojskowych Zakładów Lotniczych nr 2 i całego zaangażowanego konsorcjum?

Szymon Dankowski, Dyrektor Jakości i Wiceprezes Zarządu Wojskowych Zakładów Lotniczych nr 2 S.A.: Jest to dla nas przełom. Realizacją tego programu pokazaliśmy, że polski przemysł jest w stanie proponować takie zaawansowane rozwiązania. Zdecydowana większość, nawet ponad 90 proc. zaangażowania produkcyjnego pozostaje w obrębie Polskiej Grupy Zbrojeniowej.

Podstawowy poziom to 40 bezzałogowych systemów powietrznych plus opcja na kolejne 20 – wierzymy, że dojdzie do jej realizacji, gdy Wojsko Polskie odbierze już pierwszą dostawę naszych bezzałogowców.  Zwracam uwagę na funkcjonalności naszego systemu. Chodzi tutaj przede wszystkim o radar SAR, który występuje u nas jako dodatkowy element.

Patrząc nieco szerzej, jakie są obecnie priorytety rozwojowe WZL nr 2?

Cały czas rozszerzamy swoje kompetencje i skalę możliwości – nie tylko w zakresie trzonu naszej działalności, jakim są remonty samolotów wojskowych: F-16, MiG-29, Su-22 czy C-130 Hercules. To także zamówienia w obszarze lotnictwa cywilnego, których znaczenie i skala realizacji konsekwentnie rośną – chcemy, by w niedalekiej przyszłości ten zakres zleceń stał się drugim równorzędnym filarem aktywności biznesowej spółki, obok projektów MON.

Pukają do naszych drzwi leasingodawcy z Bliskiego Wschodu, Ameryki Łacińskiej, a także Ameryki Północnej. Jak dotąd jest to wciąż tylko pewien procent naszej działalności, ale liczymy, że w ciągu pięciu kolejnych lat stanie się to poważnym dodatkowym wzmocnieniem naszego przychodu.

Wcześniej spółka zajmowała się głównie obsługami wojskowych statków powietrznych.

Jesteśmy znani z modernizacji samolotów, jednak od 2016 roku wchodzimy na zupełnie nowe tory. Postawiliśmy sobie wówczas za cel przekształcenie naszego zakładu ze stricte remontowego w centrum produkcyjno-obsługowe. Dzięki temu będą mogły u nas powstać produkty flagowe, które będziemy mogli produkować od początku do końca, nie tylko indywidualnie, ale z udziałem outsourcingu. Chcemy w Bydgoszczy wytwarzać kompletne rozwiązania, zgodnie z naszą polityką w ramach Polskiej Grupy Zbrojeniowej – najpierw w oparciu o spółki rodzime i przemysł krajowy, co też aktualnie się dzieje.

Wszystko to wymaga pewnej zmiany mentalności organizacyjnej: zakres produkcji wymaga przede wszystkim całkiem innego zespołu pracowników, o innym typie specjalizacji i zakresie obsługi – jest to szansa dla nowych pracowników. Nasz zakład zatrudnia bez mała 900 osób, to wzrost w ciągu niemal dwóch lat o blisko 200 nowych zatrudnionych. Szansy dla młodych pracowników upatrujemy przede wszystkim w dziale bezzałogowych systemów powietrznych, a w przyszłości być może także – z czym wiążemy duże nadzieje – budowie samolotów.

O jakiej skali postępu i zaangażowania jest mowa w tym przypadku?

Mamy tutaj przynajmniej dwie płaszczyzny, na których chcielibyśmy się realizować, przy czym jest to obecnie przedmiot szerokich rozmów z instytutami, innymi podmiotami lotniczymi, biurami konstrukcyjnymi i partnerami zagranicznymi. Wielu renomowanych partnerów zagranicznych chciałoby z nami podjąć te rozmowy, zwracając uwagę na nasze dogodne położenie infrastrukturalne, pobliskie lotnisko, ale też dobrze przygotowany kapitał ludzki, hale produkcyjne, narzędzia, sprzęt kontrolno-pomiarowy. Posiadamy odpowiednie certyfikaty (AS 9100). To wszystko uprawnia nas do tego, że możemy stać się konkurentem na skalę światową, a sam system Orlik pokazuje, że możemy nie tylko modernizować i remontować, ale też produkować.

Jesteśmy po różnych etapach produkcji prototypowej – wiemy już, jakie można popełnić błędy, mamy przygotowaną halę produkcyjną, będziemy rozwijać kolejną z założeniem przygotowania do realizacji następnych kontraktów. Prowadzimy już zresztą rozmowy w sprawie dostaw bezzałogowców z potencjalnymi kontrahentami rodzimymi i zagranicznymi. Mamy nadzieję doprowadzić je do pozytywnego końca w ciągu najbliższego roku.

BSP Drozd. Fot. Juliusz Sabak/Defence24.pl
BSP Drozd. Fot. Juliusz Sabak/Defence24.pl

Włączony do programu Orlik system PGZ-19R ma wiele wspólnego z rozwijanym wcześniej projektem bezzałogowego statku powietrznego E-310. Jak dalece zmodyfikowano pierwotną konstrukcję?

PGZ-19R jest wersją rozwojową E-310. Różni się parametrami rozpiętości skrzydeł, długości, ale generalnie jest to model zbliżony. Wymagane było także dostosowanie objętościowe i aerodynamiczne obudowy do systemów montowanych we wnętrzu maszyny. Po próbach, które miały miejsce wiemy już, że wszystkie parametry są spełnione, nawet ponad poziom. E-310 to jednak sam w sobie dobry produkt, który można nadal wykorzystać na rynku cywilnym, gdzie nie ma zapotrzebowania na radar SAR i czterosensorową głowicę optoelektroniczną z laserowym dalmierzem czy podświetlaczem celu.

Widzą Państwo zainteresowanie polskich służb cywilnych pozyskaniem tych bezzałogowców?

Prowadzimy rozmowy z różnymi służbami na temat wykorzystania bezzałogowych systemów powietrznych w różnych wariantach. Można zastosować wspomniany E-310, w wersji Kormoran (bo tak go nazwaliśmy w wersji odmiennej od PGZ-19), bądź inne produkty, które posiadamy w naszym asortymencie. Wszystko zależy od skonkretyzowanych potrzeb podmiotów zainteresowanych naszą ofertą. Może to być Kormoran, ale może to być również Drozd, który jest mniejszym i tańszym produktem, nadal rozwijanym.

Nie każdej organizacji jest potrzebny zakres osiąganego pułapu na poziomie 5000 m, nie każdy też musi być zainteresowany płatowcem – odpowiednie dla nich możliwości może zapewnić wspomniany Drozd lub też wielowirnikowce, jakie również mamy w naszej ofercie. Przeznaczenie wielowirnikowca jest zupełnie inne. Podczas gdy samolot jest stworzony do pokonywania dalekich dystansów, wielowirnikowiec nastawiony jest na statyczną obserwację terenu i ma możliwość wykonania zawisu nad wyznaczonym obszarem. Taki rodzaj rozwiązania też spotyka się z zainteresowaniem naszych partnerów, trwają zresztą w tym zakresie już stosowne rozmowy.

Produkcja systemów bezzałogowych wymaga jednak nie tylko wdrażania technologii lotniczych, ale też stosowania odpowiednich rozwiązań telekomunikacyjnych i obliczeniowych.

Istotnie, bezzałogowiec to nie sam samolot. Kluczowym elementem jest tak naprawdę łączność, cały system przesyłania danych w czasie rzeczywistym o wysokich parametrach jakościowych, odpornych m.in. na próby zakłócania. To zarówno nakład pracy naszej kadry, jak i partnerów w ramach Polskiej Grupy Zbrojeniowej, a także różnych innych podmiotów i instytutów technicznych. W zależności od wybranego programu, współpracujemy szeroko z Instytutem Technicznym Wojsk Lotniczych, jest też Wojskowy Instytut Techniczny Uzbrojenia (z którym współpracujemy w innych zakresach), więc posiłkujemy się tutaj wsparciem partnerów.

Mamy również pewne zdolności produkcji elementów kompozytowych – posiadamy kompozytownię, ale jest to tylko „prototypownia”. Badamy zatem możliwości, wersje aerodynamiczne, możemy na bieżąco poprawiać i udoskonalać pewne kluczowe założenia, ale też nie ma potrzeby, byśmy zajmowali się w całości budową wszystkich podzespołów, bo na tym skupiają się z powodzeniem inne spółki w ramach PGZ. Warto tutaj wskazać chociażby WZL nr 1 oddział w Dęblinie, który posiada dwa autoklawy i swoją kompozytownię, więc oni de facto mogą nam zabezpieczyć odpowiedni wkład. Wszystko jednak już w momencie, gdy sprawdzimy cały prototyp, jego zdolności aerodynamiczne i inne parametry, a przede wszystkim to, czy jest w całości utrzymany w procesie technologicznym i może być wprowadzony do ciągłej produkcji.

A końcowa integracja systemu?

My integrujemy cały sprzęt u siebie, by otrzymać już działający, funkcjonalny egzemplarz całego urządzenia. Dotyczy to również systemów łączności i obsługi danych.

Wspominał Pan, że w związku z dynamicznym poszerzaniem pola działalności WZL nr 2 dokonywały ostatnio naboru nowych kadr – na jakim etapie są Państwo w tym zakresie?

Na etapie realizacji Orlika niezbędne będzie dokonanie dalszego naboru – szukamy już kadry i wraz z początkiem 2019 roku będziemy pozyskiwać nowe osoby do współpracy. Rynek jest ciężki w obecnym czasie, ale na szczęście lotnictwo przyciąga ludzi z otwartym umysłem, wykwalifikowanych pasjonatów.

Program Orlik to również elementy wsparcia eksploatacji oraz szkolenie i przygotowanie instruktorów w ramach Sił Zbrojnych RP.

Tak, w skład zamówienia, oprócz systemu i obsługującej go stacji, jest też pakiet szkoleniowy, inicjujący, logistyczny, gdzie osoby z całego konsorcjum będą zajmowały się przygotowaniem kadry, która będzie później użytkowała te samoloty. Ich zadaniem będzie dopilnować, by pełne zdolności obsługi systemu i jego spożytkowania zostały przyswojone przez odbiorcę, który w efekcie będzie mógł przekonać się, że warto skorzystać z przewidzianej w umowie opcji powiększenia dostawy o kolejne 4 zestawy systemu.

image
Samolot Bombardier 400 w hali WZL nr 2. Fot. Juliusz Sabak/Defence24.pl. 

W ramach podsumowania chciałbym zapytać, co zakład planuje w najbliższej przyszłości? Będą kontynuowane remonty statków powietrznych Sił Zbrojnych RP?

Na pewno nie zaniechamy dotychczasowej działalności remontowej, chcemy w tym obszarze nadal się rozwijać, utrzymywać zdolności bojowe polskich sił powietrznych. Nie chcemy jednak zamykać się, chcemy wykazać się podejściem biznesowym, konkurencyjnym – wychodzimy na zewnątrz, na rynek cywilny. Stajemy się tutaj liderem, m.in. dzięki naszej potężnej malarni, jedynej w tej części świata.

Oprócz tego staramy się wyjść naprzeciw oczekiwaniom w zakresie zapewnienia zintegrowanej obsługi poprawek strukturalnych i malowania – większość firm na świecie posiada albo jeden, albo drugi mechanizm. My jesteśmy już praktycznie na ukończeniu trzech elementów, czyli malowania, obsługi hangarowej i obsługi liniowej głównych statków powietrznych. Można powiedzieć, że mamy w tej chwili zrealizowane więcej niż dwa z tych trzech elementów, co już obecnie owocuje, gdyż duzi przewoźnicy zgłaszają się do nas z zapytaniami o realizację ich zamówień. To jest ten nowy zakres, w którym notujemy obecnie rozwój.

Dziękuję za rozmowę.

Komentarze