Siły zbrojne

Amerykańska armia wraca do Europy. Rosja już nie jest "szczerym partnerem"

Fot. Tech. Sgt. Jason Robertson/USAF
Fot. Tech. Sgt. Jason Robertson/USAF

Dowódca wojsk NATO w Europie generał Phillip Breedlove stwierdził, że amerykańskie wojska w Europie muszą odzyskać zdolność do prowadzenia działań o dużej intensywności. Podkreślił, że wcześniej Departament Obrony postrzegał Rosję jako „szczerego partnera”, co uzasadniało redukcję wojsk w Europie, wpływającą obecnie negatywnie na poziom gotowości bojowej.

Jak podaje Association of the United States Army, dowódca amerykańskich wojsk w Europie i sił sojuszniczych na kontynencie generał Phillip Breedlove stwierdził, że siły Stanów Zjednoczonych w Europie muszą odbudować zdolność do działań bojowych na dużą skalę. Obecnie nie dysponują one odpowiednimi możliwościami w tym zakresie. Wcześniej bowiem skupiano się raczej na prowadzeniu ćwiczeń, zwiększających interoperacyjność sił państw NATO i krajów partnerskich, czy działań ekspedycyjnych, niż przygotowań do pełnoskalowej operacji obronnej.

Musimy być bardziej siłą bojową, niż "budowniczymi partnerstw". Musimy przemyśleć, czy mamy zdolności i możliwości, aby być siłą bojową. Nie mamy. Musimy rozpocząć przekształcenia.

dowódca US European Command Gen. Phillip Breedlove

Oczywiście wspólne szkolenia, jakie prowadzono między innymi w Niemczech, czy po wybuchu kryzysu na Ukrainie również (na większą skalę) w krajach Europy Środkowo-Wschodniej, podnoszą zdolność do współdziałania w ramach operacji obronnej. Do realizacji tego typu wysiłków, nawet intensywnych, potrzeba jednak znacznie mniej sił, niż do szybkiego i skutecznego wkroczenia w rejon konfliktu na dużą skalę. Jednocześnie obecna struktura sił Stanów Zjednoczonych w Europie powstawała przy założeniu, że działania będą się skupiać właśnie na szkoleniach, czy misjach ekspedycyjnych.

Generał Breedlove zaznaczył w trakcie wypowiedzi dla Kongresu, dotyczącej działań US European Command, że przez ostatnie dwie dekady Stany Zjednoczone i Rosja próbowały rozwijać współpracę partnerską z Rosją, nie tylko w obszarze kulturalnym czy gospodarczym, ale też militarnym. Departament Obrony USA planował redukcję obecności wojskowej w Europie z założeniem, iż Rosja będzie „szczerym partnerem”. Dowódca zaznaczył, że w 2009 roku, już po inwazji Rosji na Gruzj,ę Stany Zjednoczone dążyły do „resetu” relacji z Moskwą – co oznaczało, iż nadal nie była ona postrzegana jako zagrożenie.

Jednocześnie Rosja przez ostatnie 20 lat badała operacje wojskowe Stanów Zjednoczonych, co pozwoliło na stworzenie doktryny i sformowanie sił przeznaczonych do przeciwdziałania zdolnościom USA czy wojsk NATO. Program modernizacji armii jest kontynuowany, a operacje na Ukrainie i w Syrii pozwoliły zademonstrować także zdolności projekcji siły czy logistyczne.

Generał Breedlove zaznaczył wyraźnie, że pomimo prób poprawy relacji z Moskwą podejmowanych przez USA czy państwa europejskie, obecnie jest jasne, iż Rosja nie ma wspólnych celów z Zachodem w zakresie bezpieczeństwa. Prezydent Putin dąży z kolei do zakwestionowania europejskiego systemu bezpieczeństwa, opartego na prawie międzynarodowym.

Rosja stanowi egzystencjalne zagrożenie dla Stanów Zjednoczonych, i dla całego Sojuszu Północnoatlantyckiego

dowódca US European Command Gen. Phillip Breedlove

Jednocześnie zagrożenie ze strony Moskwy ma charakter długoterminowy, a do osiągania celów strategicznych jest ona gotowa do użycia wszystkich środków (włącznie z wojskowymi). Dowódca podkreślił, że Rosja regularnie przypomina o posiadanych przez siebie zdolnościach nuklearnych (co w założeniu ma na celu zastraszenie innych państw). Stwierdził, że Moskwa rozumie znaczenie Artykułu V Traktatu Północnoatlantyckiego, ale rozpoczęła działania w celu skorumpowania i zakwestionowania działań niektórych państw NATO, przez strategię działań pośrednich (hybrydowych).

Departament Obrony wdraża obecnie Rosyjską Inicjatywę Strategiczną, w celu zmaksymalizowania zdolności odstraszania Moskwy, przy jednoczesnym uniknięciu ryzyka eskalacji. Według Breaking Defense argumentem w celu zatrzymania w Wielkiej Brytanii eskadry myśliwców F-15C, która miała zostać wycofana bądź całkowicie rozformowana był brak możliwości przenoszenia przez te samoloty broni nuklearnej, co daje możliwość szybkiego przerzutu ich bez wywoływania obaw o planowanie przez Amerykanów pierwszego uderzenia jądrowego. Jednocześnie europejskie dowództwo sił USA w budżecie na rok fiskalny 2017 zawnioskowało nie tylko o środki na wzmocnienie sił konwencjonalnych, ale też prowadzenie działań informacyjnych.

Generał Breedlove wspomniał oczywiście o innych zadaniach, które wykonuje europejskie dowództwo sił Stanów Zjednoczonych. Obejmują one wsparcie partnerów i sojuszników (w tym państw NATO w zakresie obrony przeciwrakietowej), a także pomoc w formowaniu sił natychmiastowego reagowania Sojuszu (tzw. Szpicy). Dowódca amerykańskich sił w Europie zaznaczył, że o ile zdecydowaną większość wojsk lądowych wydzielają państwa europejskie, to wsparcie logistyczne z USA ma „krytyczne” znaczenie, co świadczy o znaczeniu amerykańskiej obecności, a także niskich zdolnościach państw Starego Kontynentu do podejmowania samodzielnych działań.

Amerykańskie wojska podległe EUCOM rozwijają też zdolności do działań w cyberprzestrzeni, wspierają operacje prowadzone w Afganistanie oraz działania przeciwko Daesh w Iraku i Syrii. Uczestniczą również w strategicznej kooperacji z Siłami Obronnymi Izraela, w tym w obszarze obrony przeciwrakietowej. Dowództwo Operacji Specjalnych sił USA w Europie kieruje w 2016 roku komponentem operacji specjalnych NATO Response Force (w ubiegłym roku podobną rolę pełnili żołnierze polscy). Wreszcie, bazy w Europie są używane do prowadzenia misji w innych obszarach, w tym w Afryce. Może to dotyczyć zarówno operacji bojowych, szczególnie na północy kontynentu, jak i wsparcia logistycznego czy szkoleniowego.

Dowódca wojsk USA w Europie stwierdził, że w celu realizacji skutecznego wsparcia dla członków NATO i prowadzenia działań odstraszających Rosję od dalszej agresji konieczne będzie przynajmniej utrzymanie finansowania na zwiększoną obecność w Europie na poziomie z projektu budżetu na rok fiskalny 2017. Przypomnijmy, że obejmuje on utrzymanie przez cały czas na kontynencie pełnej brygady pancernej bazującej na stałe w USA (a nie tylko wydzielonych pododdziałów), a także rozmieszczenie sprzętu dla kolejnej brygady pancernej. Rozlokowanie dodatkowego wyposażenia ma na celu przede wszystkim przyśpieszenie czasu reagowania w sytuacji kryzysu, a nie ułatwienie prowadzenia wspólnych ćwiczeń. Generał Breedlove w wypowiedzi przytaczanej przez AUSA stwierdził wyraźnie, że Amerykanie nie dysponują w Europie wystarczającą liczbą sił stacjonujących na stałe.

Stanowisko dowódcy US European Command przedstawione Kongresowi jest kolejnym potwierdzeniem, że władze Stanów Zjednoczonych obecnie zdają sobie sprawę z zagrożenia ze strony Rosji i chcą mu przeciwdziałać, przechodząc od ograniczonego wsparcia („reassurance”) do strategii odstraszania („deterrence”). Jednocześnie jednak na zdolności Stanów Zjednoczonych w Europie wpływ wywarły cięcia prowadzone w latach ubiegłych, przy założeniu iż Moskwa będzie „szczerym partnerem”. Obecnie dąży się do odtworzenia zdolności prowadzenia działań na większą skalę, w tym przy wykorzystaniu ciężkiego sprzętu rozlokowanego w Europie i wojsk stacjonujących na stałe w USA.

Prowadzone w US Army redukcje strukturalne utrudniają bowiem, jeśli nie uniemożliwiają tworzenia nowych, dużych jednostek bazujących na stałe poza kontynentem amerykańskim. Generał Breedlove zwrócił też uwagę, że pomimo wzrostu zakresu zadań, stojących przed US European Command nadal planuje się redukcję podległej mu struktury dowódczej i to pomimo, że trwa proces transformacji z jednostek skupionych na regionalnej współpracy w zakresie bezpieczeństwa (obejmującej szkolenia i misje ekspedycyjne) do sił gotowych do prowadzenia pełnoskalowej operacji.

Innym czynnikiem, wpływającym niekorzystnie na zdolności wojsk Stanów Zjednoczonych, jest ogólna sytuacja finansowa Departamentu Obrony i zapóźnienia modernizacyjne, dotyczące chociażby obrony przeciwlotniczej krótkiego zasięgu czy środków walki elektronicznej. Generał Breedlove zaznaczył zresztą wyraźnie, że w dłuższej perspektywie konieczne jest kompleksowe podejście do problemu odstraszania potencjalnej agresji Rosji i musi ono uwzględniać zmiany w doktrynie wojskowej Moskwy.

Nie można również pominąć ryzyka politycznego, związanego z możliwym ograniczeniem zaangażowania USA w Europie po planowanych na listopad 2016 roku. W wypadku wyłonienia kandydatów, kwestionujących rolę Stanów Zjednoczonych w światowym systemie bezpieczeństwa, dalsza obecność Amerykanów na kontynencie może stanąć pod znakiem zapytania. Dziś decyzje o jej znacznym wzmocnieniu zamierza podjąć administracja Baracka Obamy, która przez bardzo długi okres była nastawiona co najmniej niechętnie do wzmacniania wojsk w Europie, czy w pewnym stopniu w ogóle do rozbudowy własnych sił zbrojnych, ale zmieniła nastawienie w wyniku działań kierownictwa politycznego Federacji Rosyjskiej. Wspomniany proces jest jednak utrudniony z uwagi na cięcia z lat poprzednich, a także na wspomniane ryzyko polityczne.

Część komentatorów obawia się też, że wznowienie kontaktów z Rosją, z uwagi na przebieg kryzysu w Syrii może doprowadzić do zahamowania wysiłków w celu wzmocnienia wschodniej flanki NATO. Osobiście uważam, że działania w tych obszarach mogą być i jak na razie są realizowane oddzielnie, a wstępne porozumienie z Moskwą dotyczące zawieszenia broni niemal zbiegło się w czasie z opublikowaniem projektu budżetu na rok fiskalny 2017, istotnie wzmacniającego obecność USA w Europie i stanowiącego pierwszy krok na drodze do realizacji postulatów, o których mówił generał Breedlove.

Biorąc pod uwagę stanowisko dowódcy US European Command oraz niedawny projekt budżetu na rok fiskalny 2017 można postawić tezę, że siły zbrojne Stanów Zjednoczonych są na drodze do „powrotu do Europy”, jako formacja dysponująca szerokim spektrum zdolności bojowych i możliwością szybkiego wejścia do kolektywnej operacji obronnej na dużą skalę. Ten proces jest jednak obarczony ryzykiem, w tym związanym z możliwymi niekorzystnymi zmianami na scenie politycznej w USA. Wreszcie, należy pamiętać, że to Europa, zarówno państwa "wschodniej flanki" jak i rozwinięte kraje zachodnie ponoszą główną odpowiedzialność za zdolności obronne kontynentu i to one powinny znacząco zwiększyć zaangażowanie w budowę zdolności obronnych. Pierwsze kroki w tym celu zostały już podjęte, ale ich zakres jest dalece niewystarczający. Stany Zjednoczone już zdecydowały się więc na przeciwstawienie zagrożeniu ze strony Rosji, natomiast pytanie o adekwatną reakcję Europy pozostaje otwarte.

Jeśli jesteś przedstawicielem wybranych instytucji zajmujących się bezpieczeństwem Państwa przysługuje Ci 100% zniżki!
Aby uzyskać zniżkę załóż darmowe konto w serwisie Defence24.pl używając służbowego adresu e-mail. Po jego potwierdzeniu, jeśli przysługuje Tobie zniżka, uzyskasz dostęp do wszystkich treści na platformie bezpłatnie.