Geopolityka

Saudyjsko-jemeńska wojna rakietowa – kto wygrywa [ANALIZA]

Jednym z elementów trwającej od 2015 roku wojny pomiędzy Arabią Saudyjską a wspieraną przez Iran jemeńską partyzantką z grupy Al-Husi (Ansar Allah) jest kampania rakietowa. Pomimo ograniczonych sił jemeńskie bojówki są w stanie atakować dużo potężniejszą Arabię Saudyjską rakietami krótkiego zasięgu. Łącznie wystrzelono ich już kilkadziesiąt. Pomimo deklaracji Rijadu o skuteczności saudyjskiej obrony przeciwrakietowej istnieją uzasadnione wątpliwości, czy faktycznie Saudyjczycy są w stanie przechwytywać jemeńskie rakiety.

Do ostatniego ataku rakietowego na cele w Arabii Saudyjskiej doszło 24 czerwca. Wtedy to al-Husi wystrzelili rakiety Burkan na stołeczny Rijad. W oficjalnym komunikacie jemeńscy partyzanci stwierdzili, że celem uderzenia było między innymi ministerstwo obrony Arabii Saudyjskiej. Według informacji naocznych świadków dało się usłyszeć sześć eksplozji i błyski. Ostatni atak to pierwsze uderzenie od 12 czerwca, kiedy to siły saudyjskie rozpoczęły ofensywę na dużą skalę. Jej celem jest złamanie oporu Jemeńczyków i zajęcie portu Al-Hudajda nad Morzem Czerwonym.

Atak można odczytywać na dwa sposoby. Dobrą wiadomością z perspektywy saudyjskiej jest to, że rakiety udało się wykryć i skutecznie (?) przechwycić zanim wyrządziły szkody – nie tylko materialne, ale również wizerunkowe. Z drugiej jednak strony trudno nie dostrzec dowodu na fiasko saudyjskiego wysiłku militarnego. Pomimo długotrwałej kampanii wojskowej w umęczonym Jemenie Arabia Saudyjska nie jest w stanie zniszczyć ani z lądu, ani nawet powietrza – pomimo całkowitej dominacji – stanowisk ogniowych Ansar Allah. Po drugie, Jemen jest objęty pełną blokadą morską i powietrzną a pomimo tego zaopatrzenie z Iranu do tego państwa ciągle dociera (pustynią przez Oman, aczkolwiek większość wystrzeliwanych rakiet pochodzi najpewniej z magazynów jemeńskiego wojska). Pewnych szkód wizerunkowych nie udało się uniknąć – nawet jeśli system Patriot sprawdził się zgodnie z założeniami (co utrzymuje strona saudyjska) to szczątki jemeńskich rakiet uszkodziły kilka budynków. Niektóre z nich spadły na dzielnicę ambasad, w tym kilka niedaleko ambasady Stanów Zjednoczonych oraz przy szkole dla dzieci dyplomatów. W co najmniej jednym miejscu doszło do pożaru.

Ofensywa Ansar Allah

Łącznie w ostatnich miesiącach Jemeńczycy wystrzelili na Arabię Saudyjską kilkadziesiąt rakiet. Na stołeczny Rijad rakiety spadły szósty raz od grudnia 2017 roku. Najpopularniejsze to rakiety o nazwie Burkan (Wulkan) – krótkiego zasięgu, który wynosi około 800 kilometrów (Burkan-1) i około 850-900 kilometrów (Burkan-2). Według źródeł amerykańskich i saudyjskich rakiety oparte są na komponentach i technologii Iranu, który rakiety balistyczne różnego typu i zasięgu uznaje za najważniejszy element swojej doktryny wojskowej. Jemeńskim rakietom technologicznie, najbliżej ma być do irańskiej konstrukcji Kiam-1, który z kolei opiera się na północnokoreańskich rakietach Hwasong-6, będących zmodyfikowaną kopią sowieckich rakiet SCUD-C (które Jemen swego czasu nabył). Zasięg irańskich rakiet Kiam-1 to około 750 kilometrów, a celność to około 500 metrów. Rakieta zaprojektowana jest tak, aby maksymalnie zwiększyć swoją prędkość w ostatniej fazie lotu – w czasie opadania na cel. W Burkan-2 usunięto również stateczniki ogonowe, by utrudnić ich wykrywanie i śledzenie przez stacje radiolokacyjne obrony przeciwrakietowej. Głowica oddziela się w fazie opadania, a to właśnie wówczas działa Patriot – rakieta przechwytująca musi trafić więc mały i szybko poruszający się obiekt.

Ansar Allah ma na swoim wyposażeniu również rakiety Kaher-1 o zasięgu około 250 kilometrów. To przerobiona na wariant ziemia-ziemia rakieta sowieckiego systemu S-75 Dźwina. Wyposażona jest w 195-kilogramową głowicę odłamkowo-burzącą. Konstrukcja ta miała zostać wykorzystana na atak na saudyjską bazę lotniczą im. króla Chalida niedaleko Chamis Muszajt tuż przy granicy z Jemenem. By przełamać się przez obronę antyrakietową Ansar Allah dokonał wówczas zmasowanego ataku (cztery rakiety). Ocena znów jest niejasna – Arabia Saudyjska stwierdza, że Patriot zatrzymał uderzenie, podczas gdy Ansar Allah utrzymuje, że wyznaczone cele zostały rażone.

Na ile skutecznie?

Ocena skuteczności saudyjskiej obrony przeciwrakietowej jest z obiektywnych powodów niemożliwa – Arabia Saudyjska nie udostępnia wszak żadnych oficjalnych danych. Pozostaje więc poruszać się w sferze doniesień prasowych i spekulacji. Pierwsza rakieta Burkan-1 została wystrzelona we wrześniu 2016 roku na bazę lotniczą niedaleko At-Ta’if w południowo-zachodniej części Arabii Saudyjskiej. Zdaniem Al-Husich atak był udany, ale według Saudyjczyków nie doszło do żadnych zniszczeń. Najprawdopodobniej Saudyjczycy dali się zaskoczyć, bowiem nie spodziewali się ataku rakietowego ze strony rebeliantów. W październiku tego samego roku system Patriot miał zestrzelić zmierzającą w stronę międzynarodowego lotniska w Dżuddzie rakietę (według Ansar Allah celem była baza lotnicza, gdzie mieszczą się samoloty transportowe C-130). Według Saudyjczyków do neutralizacji doszło około 65 kilometrów od Mekki. W lipcu 2017 roku kolejna rakieta miała zostać zestrzelona przez system Patriot. Niemal w każdym przypadku przechwycenie (a przynajmniej próba) następuje na bardzo krótkim dystansie.

Zarzuty co do faktycznej skuteczności pojawiły się pod koniec marca 2018 roku, kiedy to Jemeńczycy wystrzelili w stronę Arabii Saudyjskiej siedem rakiet Burkan-2. Według Saudów wszystkie zostały ponoć przechwycone w powietrzu przez system Patriot, a dokładnie przez wariant PAC-2 (Patriot Advanced Capability-2) i rakiety MIM-104C. Według Rijadu zniszczenia i ofiary (jedna zabita wówczas osoba) to efekt obrażeń w wyniku upadku szczątków rakiet. Według Defense News „na materiale wideo widać, że wystrzelona rakieta Patriot została skierowana w złą stronę – w środkowej fazie lotu zmieniła swój kurs, a następnie rozbiła się i eksplodowała w Rijadzie. Inna najprawdopodobniej wybuchła tuż po wystrzeleniu”. Innymi słowy – na siedem wystrzelonych wówczas rakiet MIM-104C dwie miały zawieść. Oczywiście przy założeniu, że amatorski film o niskiej rozdzielczości pokazujący nocne strzelanie został zinterpretowany prawidłowo. Jeżeli nawet doszło do awarii rakiety, a dokładnie albo jej silnika, albo systemu kierowania i naprowadzania, to pojawiają się nowe pytania – czy to wina samych rakiet, ich konstrukcji, czy też złego używania lub składowania? W każdym przypadku odpowiedź może być zarówno pozytywna jak i negatywna.

Tak czy inaczej podważana skuteczność systemu Patriot, przynajmniej wersji saudyjskiej, jest faktem i w dużym stopniu zrozumiała. Saudyjczycy mają dość duże problemy z jemeńskimi rakietami, szczególnie z wariantem Burkan-2, który został pierwszy raz wystrzelony w lipcu 2017 roku. Wówczas atak był najprawdopodobniej udany, bowiem uderzono w infrastrukturę rafinerii, co doprowadziło do pożaru. W listopadzie 2017 roku doszło do kolejnego wątpliwego sukcesu saudyjskiej obrony przeciwrakietowej. Rakieta Patriot najprawdopodobniej albo w ogóle nie trafiła w rakietę Burkan-2, albo też uderzyła ją pod złym kątem i zbyt lekko, by ją zneutralizować. Być może uderzono w momencie oddzielenia się głowicy bojowej od rakiety nośnej. Efektem była eksplozja jemeńskiej rakiety niedaleko międzynarodowego lotniska w Rijadzie, co było wielką prestiżową klęską Saudyjczyków – tym bardziej, że do eksplozji miało dojść niedaleko pasa startowego.

Analizę prób przechwycenia jemeńskich rakiet z listopada i grudnia 2017 roku podjęli się naukowcy z Middlebury Institute of International Studies w kalifornijskim Monterey. Ich praca polegała na zmapowaniu szczątków przechwytywanych rakiet oraz rozlokowania wyrzutni Patriot. W ocenie napisano: „pocisk spadł w Rijadzie, kiedy to głowica oddzieliła się i przeleciała nad linią obrony, uderzając niedaleko celu. Jedna z głowic spadła kilkaset metrów od terminala 5 na rijadzkim lotnisku. Druga głowica, wystrzelona kilka tygodni później, niemal zniszczyła salon Hondy. W obu przypadkach, pomimo stanowiska strony saudyjskiej, żaden z pocisków nie został zestrzelony (...) Nie ma dowodów, że podczas konfliktu jemeńskiego Saudyjczykom udało się zestrzelić jakikolwiek pocisk Al-Husich”.

Konkluzje

Czy wnioski ekipy z Monterey są słuszne? Sceptycy mogą ripostować, że nie jest to zespół inżynierów, a główny analityk Jeffrey Lewis to znany krytyk systemu Patriot, który nigdy w jednym zdaniu nie użył nazwy systemu i słowa „sukces”. Jak zostało wcześniej nadmienione, Burkan-2 ma względnie niewielką efektywną powierzchnię odbicia radarowego, a także oddziela głowicę bojową od rakiety nośnej. To bez wątpienia utrudnia jakiemukolwiek systemu przeciwrakietowemu działanie, a szczególnie starszemu PAC-2. Tym bardziej, że system PAC-2 musiał radzić sobie z kilkoma celami jednocześnie na małej przestrzeni operacyjnej. Z drugiej jednak strony trudno przejść do porządku dziennego nad faktem, że Burkan-2 to rakieta mimo wszystko prosta konstrukcyjnie. Głowica nie posiada żadnych wyrafinowanych przeciwśrodków, nie manewruje, by zmylić rakietę przechwytującą. Jeśli więc przyjąć tezę (niemożliwą do zweryfikowania), że Patriot (a przynajmniej jego saudyjski wariant) ma problem z taką rakietą to jak wyobrazić sobie starcie z rakietą bardziej wyrafinowaną technologicznie, jak rosyjski Iskander? Może jednak nowsze wersje są pozbawione niedoskonałości starszego wariantu saudyjskiego? A może krytyka jest przesadzona, skoro wspomniane powyżej niepowodzenia rakiet to pojedyncze przypadki, podczas gdy na Arabię Saudyjską spadło łącznie kilkadziesiąt rakiet Ansar Allah i ponoć zostały one skutecznie przechwycone?

Przy tak wielu niewiadomych i braku jakikolwiek twardych danych trudno o rzeczowe konkluzje. Wydaje się jednak, że pokusić się można o jedną – zarówno operacyjne użycie systemu Patriot (niezależnie od konfiguracji) jak i obiektywnie istniejące wątpliwości co do jego skuteczności w konflikcie saudyjsko-jemeńskim powinny sprowokować polskie organy decyzyjne do bliskiego monitorowania saudyjskich poczynań, a nawet jeśli będzie to możliwe do wysłania grupy wojskowych i naukowców, by na miejscu – w Arabii Saudyjskiej – analizowali działania systemu Patriot i wyciągali wnioski przez pryzmat naszych własnych planów i koncepcji w świetle planowanych zakupów systemu Patriot. Skoro jest możliwość uczenia się na błędach i niedoskonałościach innych to należy to robić. Tym bardziej jeśli w grę wchodzi życie polskich obywateli i bezpieczeństwo naszego państwa.

Komentarze