Rosyjski desant rośnie w siłę

12 stycznia 2015, 08:27
Rosyjskie wojska powietrzno-desantowe zamierzają wprowadzić znaczne ilości wozów BMD-4M, charakteryzujących się silnym uzbrojeniem, w tym armatami 100 mm i 30 mm. Fot. Виталий Кузьмин/Wikimedia Commons/CC-BY SA 3.0.
Fot. mil.ru.
Fot. mil.ru.
Fot. mil.ru.
Reklama

Radzieckie, a potem rosyjskie, wojska powietrznodesantowe (WDW) zawsze uważane były za elitę i miały w siłach zbrojnych, jako osobny rodzaj wojsk, szczególne miejsce.  W chwili obecnej można obserwować ich kompleksowy rozwój i przekształcanie się w siły szybkiego reagowania. 

Koncepcja rozwoju WDW przyjęta została w połowie 2014 r. Polega nie tylko na zmianach strukturalnych idących w kierunku zwiększenia liczby związków taktycznych, a więc i liczebności, ale także przezbrojenia jednostek, poprawy infrastruktury szkoleniowej i socjalnej, włączaniu w skład WDW kolejnych podmiotów instytucjonalnych (np. uczelni wojskowych), wdrażaniu nowych programów szkolenia, przygotowania pod kątem misji stabilizacyjnych (pokojowych), ćwiczenia strategicznych przerzutów itd.

Wszystko to razem wzięte sprawia wrażenie, że WDW – już jako trzon sił szybkiego reagowania – będzie kluczowym elementem w siłach zbrojnych FR, zwłaszcza na pierwszym etapie rozwinięcia wojsk, o znacznym potencjalne ilościowym i jakościowym.

Teoretyczny oraz praktyczny rozwój WDW polega w ostatnich miesiącach na:

- rozwój ilościowy

Przyjęta w sierpniu 2014 r. koncepcja rozwoju WDW zakłada podwojenie składu osobowego wojsk powietrznodesantowych – w 2019 r. ich liczebność ma wynieść 72 tys. żołnierzy (w 2010 ok. 35 tys.). Zakłada to zmiany strukturalne już istniejących związków taktycznych oraz powstawanie nowych oddziałów i jednostek na całym terytorium Rosji.

Plany już są w trakcie realizacji i polegają na razie na włączeniu w skład WDW istniejących już brygad desantowo-szturmowych, rozwinięciu pułków w brygady (38 i 45 pułki (łączności i specnazu)) oraz zmianach strukturalnych w istniejących dywizjach, np. poprzez sformowanie w istniejących związkach batalionów rozpoznawczych (na bazie istniejących kompanii, co jest po prostu powrotem do wcześniejszego stanu, gdy bataliony (tzw. razwiedbaty) w dywizjach przekształcano w kompanie (razwiedroty). Koncepcja zakłada także formowanie trzecich pułków w jednostkach o dwupułkowej strukturze.

Szczególnie warto zwrócić uwagę na rozwój organicznych sił rozpoznawczych (tzw. razwiedka) WDW – w batalionach rozpoznawczych pierwsze kompanie mają mieć charakter specnazu, a elitarny 45 Samodzielny Pułk Rozpoznawczy z Kubinki (45 ORP, specnaz WDW) rozwijany jest w brygadę.

- przezbrojenie jednostek

Zwiększenie potencjału WDW ma odbywać się także poprzez przezbrojenie istniejących związków taktycznych. Od 2015 r. do jednostek WDW będą dostarczane większe ilości (w tej chwili są niewielkie serie próbne) nowego sprzętu - wozu bojowego BMD-4M i uniwersalnego transportera Rakuszka.

W sumie do 2025 r. WDW mają otrzymać ok. 1500 sztuk wozów bojowych desantu BMD-4M i ok. 2500 uniwersalnych transporterów BTR-MD Rakuszka (BTR-MDM). Rakuszka ma zastąpić uniwersalne BTR-D, a jako pojazd modułowy posłuży jako baza dla wozów specjalistycznych, np. sztabowych, medycznych itp.

Oprócz tego odnowiony zostanie park samochodowy – według ostatnich doniesień KamAZ ma zająć się opracowaniem nowych, desantowych, modułowych pojazdów taktycznych w formule 4x4 i 6x6.

Do jednostek WDW docierają także nowe rodzaje uzbrojenia (np. systemy przeciwlotnicze Wierba), cyfrowy sprzęt łączności i dowodzenia oraz wyposażenia desantowego, w tym. m.in. nowe systemy spadochronowe D-10 i Arbalet oraz – co oczywiste – nowe platformy do desantowania nowego rodzaju techniki (BMD-4, BTR-MD, 2S25 Sprut itd.).

- poprawa infrastruktury

Bezpośrednio na proces szkolenia jednostek WDW wpływa poprawa infrastruktury szkoleniowej oraz wdrażania nowych koncepcji szkolenia oraz programy przygotowujące nowe specjalności. Przykładowo w głównej uczelni wojsk powietrznodesantowych w Riazaniu w 2014 r. oddano cały kompleks z obiektami bazy określanej mianem szkolno-materiałowej. Pojawiły się nowe poligony i strzelnice, realizowany jest nowy kurs przygotowania górskiego, wodnego (głębokościowego) oraz konnego (konie mogą odgrywać istotną rolę w działaniach w terenie górskim (zaopatrzenie), warto przypomnieć, że 7 Dywizja z Noworosyjska ma charakter jednostki desantowo-szturmowej i górskiej).

Nowym elementem szkolenia jest (będzie) program przygotowania żołnierzy i pododdziałów do działań w warunkach arktycznych oraz nowe programy szkolenia do skoków z dużych wysokości w ramach całych pododdziałów.

- strategiczne przerzuty wojsk

Mobilność zawsze była atutem WDW – tak jest i teraz. Ćwiczone są niemal rutynowe przerzuty strategiczne na dalekich dystansach drogą powietrzną oraz morską. Możliwości strategiczne ograniczone są jedynie zdolnościami lotnictwa transportowego (WTA) – nie ma w zasadzie żadnych ograniczeń organizacyjnych i geograficznych.

Przykładowo w trakcie ćwiczeń Wschodniego OW oddziały ze składu 83 Samodzielnej Brygady Desantowo-Szturmowej z Ussuryjska przerzucone zostały na Sachalin na pokładach samolotów z transportowej grupy powietrznej z lotniska Kresty pod Pskowem. Standardowe elementy ćwiczone w jednostkach to podniesienie oddziałów trybie alarmowym, marsz na wyznaczone rejony załadunku, załadunek ludzi i sprzętu, przelot, rozładunek, marsz na wyznaczone rejony koncentracji.

- nowe jednostki instytucjonalne

Rozwój WDW polega także na wchłanianiu przez ten rodzaj wojsk różnego rodzaju podmiotów instytucjonalnych. Warto pamiętać, że na potrzeby WDW i w ich składzie jest w chwili obecnej kilka dużych podmiotów szkolących kadry różnych szczebli i specjalności. W maju 2014 r. w skład WDW włączony został Omski Korpus Kadetów.

- przygotowanie WDW do misji stabilizacyjnych i międzynarodowych

Oddziały WDW, jako rodzaju wojsk o wyborowym jak na warunki rosyjskie składzie osobowym, odgrywały (obok specnazu) istotną rolę w misjach stabilizacyjnych (pokojowych) oraz często biorą udział w ćwiczeniach o charakterze międzynarodowym. Tak jest i dzisiaj (o specyficznym pojmowaniu owych misji na obszarze byłego ZSRR pisać tu nie będziemy). WDW wydziela także oddziały jako siły stabilizacyjne w ramach sił szybkiego reagowania Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym (OUBZ). 

Marcin Gawęda


Absolwent Instytutu Historii Uniwersytetu Jagiellońskiego. Publicysta wojskowy, pisze dla magazynów branżowych, autor serii książek wydanej przez WarBook.

Defence24
Defence24
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 38
Reklama
pat
czwartek, 15 stycznia 2015, 14:49

W mojej ocenie wojska te mają stanowić odpowiednik sił szybkiego reagowania. Olbrzymi obszar kraju przy małym zagęszczeniu ludności szczególnie na wschodzie powoduje duże rozproszenie sił. WDW mogą w krótkim czasie zostać przerzucone w dowolne miejsce kraju jako wsparcie w przypadku nagłych konfliktów. Ich docelowa liczebność robi oczywiście wrażenie i należy ją uwzględniać w ocenie zagrożeń ale w pełnowymiarowym konflikcie nie są to wystarczające siły, żeby choćby pokonać naszą armię bez dużego zaangażowania pozostałych formacji. A te jak wiadomo wymagają żmudnego i długotrwałego przygotowania logistycznego łatwego do wykrycia. Niewątpliwie jako jednostki lepiej wyszkolone moga być używane do działań hybrydowych, destabilizacyjnych, dywersyjnych. Natomiast szkolenie i wyposażenie oraz utrzymanie tego typu wojsk jest bardzo kosztowne. I tu nasuwa mi się taka refleksja. Skąd Rosja weźmie na to kasę? Ja zdaję sobie sprawę, że to nie kraj zachodnioeuropejski ale głównym hasłem jest modernizacja armii. Nowoczesne technologie muszą kosztować nawet w Rosji. Wynagrodzenia żołnierzy szybko wzrastają i nie wiem czy nie są już wyższe niż u nas. Przed awanturą z Ukrainą PKB Rosji było zbliżone do Włoch. Teraz jak spadły ceny ropy i rubel stoczył się na pysk będzie dużo niższe. Czy wyobrażacie sobie, że kraj taki jak Włochy rzuca wyzwanie ponad połowie PKB świata? Jestem pewien, że gospodarka Rosji tego kolejnego wyścigu zbrojeń nie wytrzyma. Możemy sobie tworzyć legendy na temat wytrzymałości narodu rosyjskiego ale w gospodarce cudów nie ma. Budżetowa kołdra w Rosji robi się coraz mniejsza i realne wydatki na "obronę" wynoszą już teraz około 6% PKB. Sankcje i kontrsankcje powodują, że Rosja musi wszystko sama produkować. To też kosztuje. Jak w tym kontekście wyglądają te dalekosiężne plany i jakość ich realizacji?

Przemo
czwartek, 15 stycznia 2015, 20:53

Wszystko prawda co piszesz, owszem prawda, że to mają być jednostki szybkiego reagowania, ale nie tylko, to maja być też jednostki ekspedycyjne. Rosja nie jest zadowolona z bycia mocarstwem regionalnym i ma ambicje bycia mocarstwem światowym, jednostki powietrznodesantowe to jedyne jednostki, które można wysłać daleko poza granicę (poza marynarką i lotnictwem). Zwiększenie ilości jednostek WDW to kolejny krok w kierunku budowy możliwości globalnego reagowania, a właściwie narzucania swoich widzimisię krajom dalej położonym od granic Rosji. Warto też przypomnieć, że WDW brało udział w Rosyjskiej inwazji na Afganistan, w inwazji na Gruzję, i oczywiście w Czeczeni. Nie tak dawno temu marynarka rosyjska wspierała reżim Asada w Syrii, rosyjski krążownik ustawił się między Syrią a flotą amerykańską, w czasie kiedy amerykanie grozili ostrzelaniem Syrii rakietami manewrującymi. To pokazuje ambicje Rosji, a właściwie Putina. Miejmy nadzieję, że pustki w kasie ograniczą plany zbrojeniowe Rosji.

stach
poniedziałek, 12 stycznia 2015, 14:27

Wszystko to razem nie wygląda na zwyczajne podnoszenie poziomu wyszkolenia i wyposażenia sił zbrojnych. Ruscy lepiej niż inni zdają sobie sprawę, że nikt nie ma wobec nich agresywnych planów: ani uśpiona Europa, ani syte Niemcy, ani Ameryka, ani wciąż zależne od ich technologii i surowców Chiny. Zresztą za główne zagrożenie aktualna rosyjska doktryna uznaje NATO, o którym wiadomo, że nie tylko nie posiada planów ataku na FR, ale wciąż nie wiadomo, czy posiada już kompletny plan obrony przed nią. Rosja Putina więc szykuje się ewidentnie do ataku i nie sposób ich działań interpretować inaczej. Jeśli on nie nastąpi, tym lepiej, ale nastąpi tym pewniej im słabiej my i całe NATO będziemy przygotowani na jego odparcie. Jest to prawda gorzka i nieprzyjemna dla nas - pokolenia przekonanego, że przeżyło już 'koniec historii'. Ale zdecydowanie lepiej teraz spojrzeć tej brzydkiej prawdzie w oczy, niż udać, że nic się nie dzieje. Wtedy przebudzenie będzie o wiele bardziej gorzkie i bolesne..

Weteran III RP
wtorek, 13 stycznia 2015, 18:10

72 tysiące spadochroniarzy ma opanować cały świat chyba jesteś nie do końca zdrów. W dzisiejszych czasach ta formacja wojskowa jest już przeżytkiem. Jak przerzucisz te siły do USA czy nawet Kandy na to potrzeba kilka godzin lotu to co uważasz że nikt nie zauważy takiej flotylli samolotów transportowych w przestrzeni i nie rozwali nim dolecą do celu?

Piotr Kraczkowski
wtorek, 13 stycznia 2015, 12:38

@stach: "Ruscy lepiej niż inni zdają sobie sprawę, że nikt nie ma wobec nich agresywnych planów: ani uśpiona Europa, ani syte Niemcy, ani Ameryka" - chyba, że w przeciwieństwie do pana przeczytali książkę Z. Brzezińskiego "The Grand Schachboard", czy jakoś tak :-), oraz książkę katolickiego dziennikarza Peter Scholl-Latour pod tytułem "Rosja w żelaznym uścisku" ("Rusland im Zangengriff"), która opisuje okrążanie Rosji przez USA min. siecią baz wojennych. Także tysiące artykułów i filmów w mediach Zachodu, np. "Gazeta Polska" od dawna chwali agresję USA na Rosję.

jastrząb
wtorek, 13 stycznia 2015, 08:24

Tak masz bez wątpienia rację nie wiem czy nasze wypowiedzi czytają ludzie konstytucyjnie odpowiedzialni za bezpieczeństwo naszego kraju, jakże w obecnej chwili wyglądają wypowiedzi poniektórych polityków {jeden jest nawet szefem parlamentu UE} że jesteśmy tak bardzo bezpieczni, nie wiem jak czują się redaktorzy poniektórych gazet, wiodących telewizji, ośmieszających tak zajadle tych którzy przestrzegali przed imperialnymi zakusami Rosji. Osobiście będąc na miejscu tychże prześmiewców wstydził bym się patrzeć w lustro przy codziennym goleniu, a tu nic słowa przeprosin, "Polacy nic się nie stało" żenujące i podłe.

sorbi
poniedziałek, 12 stycznia 2015, 14:25

Sowieci będą mieli więcej wojsk powietrznodesantowych niż my regularnej armii. "Przykryją nas spadochronami jak czapką Leninówką" -znaczy się obecnie - Putinówką

płk.Rafał Kroplewski
poniedziałek, 12 stycznia 2015, 22:19

Panie Marcinie! Desanty rosyjskie/sowieckie to były zawsze groźne w teorii Potem jak pokazały działania wojenne następowała kompromitacja logistyki i ogromne straty.Mieli milion spadochroniarzy w 1941 r? No i co z nimi zrobili??Rzucili na czołgi.A i na wschód od Moskwy zorganizowali kocioł...swoich desantowców. Nie straszmy się czymś co nigdy nie potrafiło nikogo zniszczyć

Janek
środa, 14 stycznia 2015, 11:42

Dokladnie to zawsze wygladalo na pokazach a w rzeczywistosci? Masakra. A te BMD.... pojedynczy pocisk z podwieszanego granatnika 40mm zrobi z tego durszlak. Im wiecej takich rozwiazan u nich tym lepiej dla nas.

Piotr Kraczkowski
wtorek, 13 stycznia 2015, 12:29

No nie, samoloty desantowe były przecież kiedyś zupełnie inne niż dziś. Dziś żołnierze lądują nawet nie na własnych spadochronach, lecz we wnętrzu BWD-4, na jego spadochronie, czyli nie muszą samemu potrafić skakać ze spadochronem, a BWD-4 natychmiast jest gotów do walki. Wąskim gardłem jest zatem tylko ilość samolotów desantowych.

Pakosław
poniedziałek, 12 stycznia 2015, 11:56

Dla Rosji jednostki desantowe to priorytet, ponieważ z uwagi na olbrzymi obszar kraju muszą dokonywać szybkich przerzutów (co ostatnio ćwiczyli) pomiędzy różnymi częściami Rosji. Mam tylko wątpliwości co do zastosowania desantu w pełnoskalowym konflikcie. Myślę ze dokonanie desantu bez panowania w powietrzu jest conajmniej problematyczne. Wojska powietrznodesantowe miały dwie zasadnicze "przewagi" mobilność i zaskoczenie, a często i trzecią - wyszkolenie. W dzisiejszym świecie odpada zaskoczenie, bo o ile można przerzucić mały oddział do zadań dywersyjnych, to przerzucenie dywizji jest obserwowane przez przeciwnika już na etapie przygotowania operacji.

miki
poniedziałek, 12 stycznia 2015, 18:57

Bez żartów proszę - na głównych lotniskach świata samoloty zabierające 300-500 pasażerów lądują co kilkadziesiąt sekund. Wystarczy 4-5 takich Airbusów by np na Okęciu wylądowało w ciągu 5 min. z 1500 "turystów" z "bratniej FR. Kto powstrzyma ich od zajęcia lotniska i przyległych terenów w warunkach totalnej przewagi Rosjan w powietrzu i szybkich dostaw ludzi i sprzętu ? Może 8-10 ludzi z dyżurującej akurat jednostki AT, czy może kilkunastu lotniskowych gliniarzy ?? W dzisiejszych czasach, to WCALE nie takie niemożliwe Panowie ...

spoza gór i mórz
poniedziałek, 12 stycznia 2015, 11:36

Oczywiście mało realne jest w 5 lat podwojenie wojsk pow-des, ale nawet jeśli będą opóźnienie, to sam plan zorganizowania wysokomobilnych WDW w liczebności aż 72 tys. żołnierzy powinien budzić respekt i zapalić czerwone światełka w państwach NATO.

GrizzlyBear
niedziela, 18 stycznia 2015, 11:24

Oczywiście masz rację. Zapalą się światełka NATO (No Action Talks Only) i tyle.

tomicki1914
poniedziałek, 12 stycznia 2015, 10:21

Szkoda, że Autor nie uświetnił swojego dzieła najnowszymi fotkami BMD 4 M z dodatkowymi osłonami pancernymi i bocznymi fartuchami.

say69mat
poniedziałek, 12 stycznia 2015, 10:09

def24: Rosyjski desant rośnie w siłę; say69mat: Z reguły to słabość potencjalnego przeciwnika stanowi siłę desantu. Przynajmniej w jego kluczowej, dla powodzenia operacji fazie. Tę zasadę doskonale ilustruje zarówno przebieg niemieckiego desantu na Kretę, jak i brytyjskiego pod Arnhem. Gdzie pozbawieni ciężkiego uzbrojenia i wsparcia powietrznego spadochroniarze brytyjscy, trafili na czołgi i artylerię 11 Korpusu Pancernego ss. Stąd jak widzimy, jednostki zmechanizowane oparte o KTO i WWO, plus artyleria samobieżną na kołach. Wydają się być skutecznym remedium na atak jednostek spadochronowych. Patrząc na problem z drugiej strony, wydaje się że do działań ofensywnych, należałoby doposażyć jednostki spadochronowe. Przynajmniej w przyzwoity WWO, przystosowany do desantowania na platformie desantowej. Tylko po to, aby nie powielać w praktyce, bądź co bądź tragicznych doświadczeń brytyjskich i polskich spadochroniarzy spod Arnhem.

xxx
poniedziałek, 12 stycznia 2015, 18:30

Nigdy nie powstało coś takiego jak 11 Korpus Panc. SS. W okolicach Arnhem stacjonował II KPanc. SS (drugi).

pp
poniedziałek, 12 stycznia 2015, 16:47

Mowisz o srodku wojny. 1. WPD zasosowane w godzinie zero maja podwojna przewage zaskoczenia i nie ma nawet co porownywac takich scenariuszy. 2. W przypadku wojny przy takiej przewadze przeciwnika nasze jednostki beda mialy problem by same so obronic. Pod warunkiem, ze przetrwaja godzine 0. 3. Nie bedzie komu ani czym bronic drog, wezlow, skrzyzowan, waznych budynkow i zakladow, miast i wsi bo nasza obrona terytorialna praktycznie nie istnieje. Wystarcza doslownie pojedynczy zolnierze Rosyjscy rozrzuceni po kraju by calkowicie sparalizowac dzialania wladz. 4. Polski spoleczenstwo jest rozbrojone. Jedynie mysliwi i policja maja bron ale nie mieli by szans z lepiej uzbrojonymi WPD. Zreszta probowaliby raczej ratowac swoje rodziny. 5. Czas gralby na nasza korzysc. Gdybysmy jako panstwo utrzymali sie kilka dni moze dostalibysmy realna pomoc i nie bylibysmy pozniej tylko karta przetargawa przy negocjacjach Rosja/Bialorus-Panstwa zachodu. Polska ma 312 tys km2 i majac 300 tys zolnierzy wypadalby 1 zolnierz na km2 . Mamy ich realnie 6 razy mniej. Rosjanie ile, 2 mln?? 70 tys. desantu. Sami policzcie..

sad
poniedziałek, 12 stycznia 2015, 12:36

Kiesyś nie było atomówki, dziś są. Jak nie pójdzie desantem to wystrzeli się kilka rakiet i po problemie.

Leo
poniedziałek, 12 stycznia 2015, 09:52

Silne uzbrojenie, papierowe pancerze. U nich ciągle wszystko ma pływać, kiedy u nas odejdzie się w końcu od tego idiotycznego podejścia?

Tania Rosjanka
poniedziałek, 12 stycznia 2015, 11:50

Jak Wisła i kilka innych rzek wyschnie...

patriot
poniedziałek, 12 stycznia 2015, 10:40

przeciez one mają byc zrzucane samolotem to maja ważyć 40 ton?

echo
poniedziałek, 12 stycznia 2015, 10:18

To są wojska powietrzno-desantowe! Próbowałeś kiedyś zrzucić desantem Leoparda? Ba, spróbuj coś takiego zrobić z "naszym" KTO! Powodzenia.

myślenie ma przyszłość
poniedziałek, 12 stycznia 2015, 10:10

Pomyśl: jak desantować coś z ciężkim pancerzem? Chcesz Pumy na spadochronach zrzucać? Czy ty w ogóle myślisz? Nasi spadochroniarze (i inni NATOwcy też) nie mają nawet takiego papierowego pancerza oraz oczywiście porównywalnej siły ognia!

trzynasty
poniedziałek, 12 stycznia 2015, 09:46

Ewidentnie przygotować się trzeba na duże zmiany bo putyn szykuje Europie zamieć,nakazał właśnie przygotowanie zapasów leków,na wypadek W. Należy przyspieszyć dozbrajanie Polskiej Armii !!!

echo
wtorek, 13 stycznia 2015, 07:56

A to twoje dozbrajanie to się zaczęło w ogóle??? O ile wiem to mamy tylko perspektywy umów na kredyty na zakup określonych rzeczy jak się kolejny rząd nie rozmyśli, nie padnie gospodarka albo Wykonawca dostanie od swojego Rządu zakaz sprzedaży z jakiś tam politycznych powodów. Możemy tylko przepłać albo kupować powypadkowy złom.

Przeor
poniedziałek, 12 stycznia 2015, 09:37

A nie mówiłem... ( we wcześniejszych postach ) ? Rosjanie odrabiałem lekcje i są świadomi że ich też nie stać na wielomilionową armię. Ćwiczenia desantu lotniczego, mistrale francuskie i ich odpowiedniki ze stoczni własnych pokazują kierunek reorganizacji sił rosyjskich. To i "ostrzelanie" w konfliktach na pograniczu i nie tylko daje nam niepokojący obraz wojsk na wskroś wyszkolonych i zmotywowanych do walki. Jak kiedyś pisałem najgorszy scenariusz to mieć na granicy rosyjską armie z niemieckim wyposażeniem. O bym nie wykrakał...Plus Czeczeni Kadyrowa....Nie wiecie po ile nieruchomości na Madagaskarze ?

magu
poniedziałek, 12 stycznia 2015, 18:49

I wszystko jasne - WPD od zawsze były komponentem ofensywnym sił zbrojnych. NIKT, kto myśli o obronie swych granic NIE zwiększa tak forsownie liczby, uzbrojenia i wyszkolenia wojsk powietrzno-desantowych. Ma ktoś jeszcze jakieś wątpliwości co do intencji Moskwy ??

nrp47
środa, 14 stycznia 2015, 19:47

Na początku XX był: atak na bagnety, obrona i głębsza obrona. W kolejnej wojnie a także w konfliktach współczesnych (do drugiej wojny w Zatoce) liczył się: manewr i siła ognia. Wojska pow-des. to manewr w najlepszym wydaniu (przede wszystkim do wykonywania zadań zapewniających manewr jednostkom, które dysponują siła ognia, np: zdobycie i utrzymanie mostu do nadjechania swoich czołgów). Dlatego ważne jest aby dowódcy byli kompetentni i nie wysyłali żołnierzy na śmierć. Dziś natomiast moim zdaniem należało by powiedzieć: informacja, precyzja uderzenia, manewr. Siła ognia straciła trochę na znaczeniu, bo jeśli razimy precyzyjnie i w korzystnej sytuacji taktycznej, można się obejść mniejszymi bombami;) Warto zwrócić uwagę, że część WDW stanowi Specnaz. Wydaje mi się, że możliwe użycie dużej ilości WDW przez rosję będzie wyglądać następująco: WDW jest zrzucone i zajmuje mosty i inne ważne trakty komunikacyjne. W tym samym czasie (albo nawet wcześniej, jeśli chcecie wiedzieć jak polecam: W.Suworow "Specnaz") desant Specnazu zajmuje się namierzaniem i naprowadzaniem swojego lotnictwa na opl, stanowiska dowodzenia itp. Oczywiście natarcie z powietrza musi mieć wsparcie lądowe, w końcu dla kogo zajmują te mosty.

echo
wtorek, 13 stycznia 2015, 07:50

mamy wątpliwości co do Twojego wieku bo o siłach zbrojnych i uzbrojeniu nie wiesz zupełnie nic a pleciesz androny jak polityk podpalony

Przemo
środa, 14 stycznia 2015, 16:31

Czytam sobie komentarze i jedna rzecz mnie uderza, komentatorzy nie zauważają jednej rzeczy, jednostki powietrznodesantowe WDW, można jak najbardziej użyć jak klasyczną piechotę mechanizowaną. WDW ma po prostu potrzebne wyposażenie czyli BTR-y i WDM-y. Do tego dochodzi bardzo wysoka mobilność strategiczna, jednostki WDW można przerzucić kilka tysięcy kilometrów w bardzo krótkim czasie. Co przekłada się na możliwość błyskawicznej koncentracji jednostek WDW. Efekt jest taki, że NIE TRZEBA desantować WDW gdzieś na teren Polski za plecy polskich jednostek wojskowych. Można błyskawicznie przerzucić WDW na Białoruś w pobliże granicy Polsko-Białoruskiej i zaatakować Polskę jednostkami WDW, które by działały jak klasyczna piechota zmechanizowana. Oczywiście jednostki WDW potrzebowałby wsparcia czołgów i artylerii. Jak taką inwazję można zorganizować ? Organizujemy ćwiczenia dla całości sił WDW gdzieś w głębi Rosji. W tym samym czasie, relatywnie niedaleko granicy z Polską na Białorusi organizujemy stosunkowo niewielkie ćwiczenia, kilka batalionów czołgów i kilka dywizjonów artylerii,nie więcej niż kilka tysięcy żołnierzy żeby nie budzić niepokoju w Polsce i NATO. Gdzieś w Rosji w pobliżu z granicy z Białorusią może ćwiczyć i osiągać gotowość bojową trzecie ugrupowanie, tym razem głównie złożone z jednostek zdolnych do szybkich i dalekich przemarszów, czyli jednostki wyposażone w Tigry BTR-y i inne kołowe pojazdy kołowe. Kiedy wszystkie jednostki osiągną już gotowość bojową można błyskawicznie przerzucić jednostki WDW drogą powietrzną na granicę Białoruś-Polska, połączyć je z jednostkami pancernymi i artylerią i ruszyć w głąb Polski. Jednostki zmotoryzowane na kołowych platformach ruszają z terenu Rosji i będą drugim rzutem/odwodami/posiłkami. Przed kontratakami Polskiego lotnictwa, Rosja mogłaby się zabezpieczyć ustawiając przy Polskich granicach na Białorusi i w Kaliningradzie dywizjony S-400. Taki scenariusz jest na tyle niebezpieczny, że zostawia zbyt mało czasu na reakcję, po prostu Polskie jednostki nie będą miały czasu osiągnąć gotowości bojowej nie mówiąc już o koncentracji, a 70 tyś WDW wzmocnione czołgami i artylerią stanowi bardzo poważną siłę.

h5bx
piątek, 16 stycznia 2015, 05:19

Przydadzą się im też desantowce z FRANCJI, po coś je zamawiali mimo że tak drogie. Planują.

nrp47
środa, 14 stycznia 2015, 19:30

Nie podpowiadaj im Sun-Tzu! ;)

zenek
poniedziałek, 12 stycznia 2015, 09:03

"nowe platformy do desantowania nowego rodzaju techniki" Nie da się napisać bez rusycyzmów?

say69mat
poniedziałek, 12 stycznia 2015, 10:06

Wydaje się, że określenie 'technika wojskowa' nie narusza aksjomatów poprawności lingwistycznej języka polskiego. Poza tym określenie 'technika wojskowa', 'technika militarna', jest całkiem zgrabnym zamiennikiem klasycznego 'uzbrojenie'.

Klawisz spod 6
poniedziałek, 12 stycznia 2015, 09:36

Gdzie tu rusycyzm?

siła spokoju
wtorek, 13 stycznia 2015, 11:06

Rosjanie od lat spokojnie rozwijają swój potencjał militarny, co jakiś czas testując przyjęte rozwiązania na poligonach w skali która może przyprawić o zawrót głowy. Czy założenia jakimi się kierują są właściwe, to pokażą przyszłe konflikty. Jednak wiadomo że nawet niezbyt trafna, ale konsekwentnie realizowana koncepcja rozwoju jest zawsze dużo lepsza od braku jakiejkolwiek wizji i rozdrabnianiu się na doraźne działania.

Weteran III RP
wtorek, 13 stycznia 2015, 19:05

Na mój gust to ten desant ruskim potrzebny do tłumienia własnych republik które niebawem zaczną odpadać od federacji. Ropa już dochodzi do 40 $ za baryłkę a więc kasy zabraknie i na dokarmianie tych republik jak i kto wie czy na ten super desant też.

Tweets Defence24