Defence24.pl - wojsko, przemysł, bezpieczeństwo, geopolityka

Rosjanie wodują kolejny klasyczny okręt podwodny. Sukces, czy dowód problemów? [ANALIZA]

Fot. Admiralty Shipyard
Fot. Admiralty Shipyard

Rosyjskie ministerstwo obrony poinformowało o wodowaniu kolejnego okrętu podwodnego z napędem diesel elektrycznym. To co jest przez Rosjan przedstawiane jako sukces, jest jednak jednocześnie sygnałem wielkich problemów, jakie Rosja ma z wymianą najbardziej jej potrzebnych okrętów podwodnych z napędem atomowym.

Uroczystość wodowania okrętu podwodnego projektu 636.3 typu „Warszawianka” przeprowadzono 28 marca w stoczni „Admirałtiejskije Wierfi” w Sankt Petersburgu. Zwodowana jednostka otrzymała nazwę „Pietropawłowsk Kamczackij”. Wydarzeniu próbowano nadać dużą rangę, ale do stoczni nie przybył nikt ważny z Minoborony, dowództwo Wojennomorskowa Fłota reprezentował jej szef sztabu wiceadmirał Igor Muchamietszyn a dowództwo Floty Oceanu Spokojnego, która ma otrzymać kończony właśnie okręt jej szef sztabu - kontradmirał Siergiej Riekisz.

Obecny był także generalny dyrektor stoczni „Admirałtiejskije Wierfi” Alieksandr Buzakow, który starał się podnieść wagę całej uroczystości łącząc ją z tegorocznym jubileuszem 315-lecia powstania zarządzanych przez niego zakładów stoczniowych. Podkreślał przy tym znaczenie faktu przekazania pierwszego, zbudowanego w Sankt Petersburgu okrętu podwodnego dla Floty Oceanu Spokojnego podobnie zresztą jak wiceadmirał Muchamietszyn. Problem polega w tym, że to co sprawdza się na akwenie Morza Śródziemnego nie musi być idealnym rozwiązaniem do realizacji zadań na tak wielkim akwenie jak Pacyfik i to dodatkowo w starciu z amerykańskimi, atomowymi okrętami podwodnymi.

„Tych okrętów podwodnych bardzo oczekuje się we Flocie Oceanu Spokojnego. Okręty tej klasy potwierdziły już swoją wysoką skuteczność, w tym podczas wykonywania misji bojowych na Morzu Śródziemnym”.

Wiceadmirał Igor Muchamietszyn - szef sztabu rosyjskiej marynarki wojennej

 Co budują Rosjanie w Sankt Petersburgu?

Okręt podwodny „Pietropawłowsk Kamczackij” należy do drugiej już serii okrętów podwodnych projektu 636.3 typu Warszawianka, jakie buduje się w stoczni „Admirałtiejskije Wierfi” w Sankt Petersburgu dla rosyjskiej marynarki wojennej. Pierwsza z nich, składająca się z sześciu jednostek, została zbudowana w latach 2010 – 2016 i w całości była przekazana do Floty Czarnomorskiej. Druga seria, której produkcja rozpoczęła się umową podpisaną we wrześniu 2016 roku i położeniem stępki pod „Pietropawłowsk Kamczackij” 28 lipca 2017 r., ma liczyć również sześć okrętów podwodnych i będzie w całości przekazana do Floty Oceanu Spokojnego. Jak na razie planuje się oddać je wszystkie do 2022 roku, co pomimo pozornie krótkiego terminu jest bardzo prawdopodobne. Trzy kolejne okręty („Wołchow”, „Magadan” i „Ufa”) są już bowiem na różnych etapach budowy, a dwa kolejne są już zakontraktowane.

image
Fot. Admiralty Shipyard

Pomimo, że od 2010 roku wykorzystuje się ten sam numer projektu (636.3) w rzeczywistości kolejne okręty różnią się pewnymi rozwiązaniami – w tym również wersjami okrętowego systemu walki. Rozwój ten trwa już zresztą od ponad dwudziestu lat, ponieważ okręty rodziny „636” są budowane seryjnie od 1996 roku. Produkcja „Warszawianek” zaczęła się bowiem od dwóch jednostek projektu 636 dla chińskich sił morskich (oddanych w 1997 i 1998 roku), dziesięciu jednostek projektu 636M dla Chin (8 sztuk oddanych w latach 2004-2005) i Algierii (2 sztuki oddane w latach 2009-2010) oraz ośmiu jednostek projektu 636.1 zbudowanych dla Wietnamu (6 sztuk w latach 2012-2015) i Algierii (2 sztuki w 2019 roku).

Rosjanie za zagraniczne pieniądze uzyskane ze sprzedaży aż dwudziestu okrętów mieli więc możliwość dopracowania konstrukcji i jego wewnętrznego wyposażenia otrzymując jednostki w pełni sprawdzone oraz niezawodne. Mogą więc systematycznie modernizować swoją flotę podwodną, ale jak się okazuje nie w jej najważniejszej części. Część tą w mocarstwach morskich tworzą bowiem atomowe okręty podwodne: z rakietami balistycznymi (tzw. boomery) i uderzeniowe, służące głównie do zwalczania boomerów.

Lepsze atomowe czy diesel-elektryczne?

Okręty podwodne projektu 636.6 są jednostkami z napędem diesel-elektrycznym ze wszystkimi ograniczeniami z tym związanymi. Teoretycznie mają one autonomiczność 45 dni, ale większość z tego czasu muszą spędzać na powierzchni lub na głębokości peryskopowej. Trzeba pamiętać, że rosyjskie okręty nie posiadają skutecznego napędu niezależnego od powietrza, a więc mogą przebywać pod wodą przez maksymalnie trzy doby. W przypadku atomowych okrętów podwodnych ten czas jest praktycznie ograniczony jedynie przez wytrzymałość psychiczną załogi.

Nie oznacza to wcale, że „Warszawianki” są gorzej uzbrojone od współczesnych, uderzeniowych, atomowych okrętów podwodnych. Ich ograniczeniem jest oczywiście wielkość. Przy wyporności 4000 ton mogą więc zabrać nie więcej niż osiemnaście jednostek uzbrojenia, ale i tak są najlepiej wyposażonymi, klasycznymi okrętami podwodnymi w swojej klasie. Rosjanie wyposażyli je bowiem w rakiety manewrujące systemu „Kalibr” o zasięgu ponad 2000 km. Wcześniej do przenoszenia uzbrojenia tej klasy trzeba było budować gigantyczne okręty podwodne o kilkakrotnie większej wyporności.

image
Fot. mil.ru

Ta wielkość to jednak również ograniczenia w życiu 52-osobowej załogi na pokładzie. Tymczasem atomowe okręty podwodne, nawet rosyjskie, mają specjalne udogodnienia dla załogi, które pozwalają jej działać podczas kilkumiesięcznych misji operacyjnych. Z wymianą takich okrętów Rosjanie jednak sobie wyraźnie nie radzą i to nie z powodu trudności technicznych, ale najprawdopodobniej z powodu braku pieniędzy.

Budowa ich atomowych okrętów podwodnych się więc przeciąga i rosyjska marynarka wojenna w żaden sposób nie może uzupełnić nowymi jednostkami tych okrętów, które z powodu wieku lub stanu technicznego trzeba było wycofać. Szczególnie trudna sytuacja jest w przypadku uderzeniowych okrętów podwodnych (rosyjskie boomery projektu 955A typu Boriej-A powoli, ale jednak są wprowadzane do linii).

Okręty podwodne projektu 971 typu Szczuka B (wg NATO typu Akula), projektu 949A typu Antiej (wg. NATO Oscar II) i projektu 945 oraz 945A typu Barracuda/Kondor (wg. NATO – typu Sierra) miały być bowiem zastępowane przez jednostki nowej generacji projektu 885M typu Jasień-M, których przekazanie jest cały czas odkładane. Doszło do sytuacji, w której od 2009 roku rozpoczęto budowę sześciu okrętów i jak na razie żadnego z nich nie skończono. Wyzwanie jest tym większe Rosjanie prze kilkoma laty chwalili się ich oddaniem do 2020 roku. Termin ten jednak się zbliża, a żadnego z „Jasieni-M” nadal nie przekazano.

W tym samym okresie (od 2009 roku) Amerykanie rozpoczęli budowę dziewiętnastu uderzeniowych okrętów podwodnych typu Virginia z których dziesięć już wprowadzono do służby. Do tego należy doliczyć jeszcze okres od 1996 roku (data oddania ostatniego okrętu projektu 949A typu Antiej) do 2009 roku, w którym Rosjanie oddali tylko jeden okręt podwodny projektu 971 typu Szczuka B i jeden projektu 885 typu Jasień („Siewierodwińsk”). W tym czasie Amerykanie zbudowali siedem jednostek typu Virgnia i trzy typu Seawolf.

Rosja nie jest więc już w stanie dogonić Stany Zjednoczone i na pewno wymusiło to zmianę taktyki działania jej marynarki wojennej. Jest to związane prawdopodobnie m.in. z rezygnacją tropienia każdego, „zachodniego boomera" przez wyznaczone, uderzeniowe okręty podwodne, bo ich Rosjanie w odpowiedniej ilości po prostu nie posiadają. Zgodzili się więc również na to, że podwodny system odstraszania strategicznego Stanów Zjednoczonych będzie niezniszczony i w razie konieczności zostanie użyty.

Najważniejsze dla Rosji stały się więc lądowe siły strategiczne a jej uderzeniowe okręty podwodne mają głównie za zadanie straszyć o wiele mniej niebezpiecznymi rakietami manewrującymi takie państwa, które nie posiadają broni atomowej. Do tego rodzaju zadań „Warszawianki” nadają się idealnie.

Komentarze (46)

  1. Voodoo

    Mam taki apel do kmdr Dury, czy mogły Pan napisać artykuł...dlaczego Klio ma nazwę właściwą WARSZAWIANKA skąd ta nazwa i polskich modyfikacjach ORŁA przeprowadzonych w SMW i przez inżynierów WAT (chyba że ciągle jest to utajnione)

    1. Fun funów USA

      Potoczna nazwa "Warszawianka" jest schedą po rozwiązanym w 1991 r. Układzie Warszawskim. Po prostu "protoplasta" typu 636.3 przeznaczony dla "zagranicy" tj. typ 877 (a w zasadzie typ 877E) miał być standardowym typem okrętu podwodnego własnie w tym Układzie Warszawskim stąd "Warszawianka". Układ się dawno rozpadł, potoczna nazwa "pozostała". PS. Myślę, że pan komandor się nie "obrazi", że odpowiadam na cześć pytania skierowanego do niego.

  2. ciekawy

    hM Hm widac śrube okretu?? a ja często widzialem foto natowskich podwodnych z zakrytymi śrubami - PRZED wodowaniem - po kształcie mozna poznac , ocenić- poziom szumów ??

    1. anda

      Rosyjskie Ap też mają zakryte śruby, natomiast śruby stosowane na Klio nie są tajemnicą, to że je widać to tylko można powiedzieć ile maja łopat natomiast istotne jest ukształtowanie powierzchni łopat i to jest tajemnicą.

    2. robo

      @anda/halny/fanklub/yaro etc: nie sądzę aby tajemnica rosyjskich śrub spędzała sen z oczu inżynierom General Dynamics?

    3. anda

      Oczywiście, że nie prawa hydrodynamiki są takie same w USA i w Rosji

  3. zyg

    Z naszego punktu widzenia powinniśmy kibicować każdemu okrętowi wodowanemu przez Rosję jak również każdemu samolotowi wprowadzonemu do służby .. gdyż jak historia uczy .. wszystkie pomimo niezmiernych nakładów okazują się bezużyteczne.. W okresie zimnej wojny to natowskie OP wpływały w rosyjskie wody terytorialne fotografując prototypy ich krążowników czy też wręcz kradnąc prototypy ich sonarów a nie odwrotnie. Przez cały okres zimnej wojny NATO znało pozycje sowieckich OP lepiej niż ich własna admiralicja. "Osiągi" rosyjskiego/sowieckiego lotnictwa przez cały okres historii .. bez komentarza.. I cóż miałoby się zmienić? Duch Św zstąpił na nich i ich oświecił?

    1. Pirat

      Przez cała zimną wojnę rosyjskie okręty podwodne były głuche i ślepe w porównaniu z Zachodnimi odpowiednikami.

  4. Davien

    NO dobre, Rosjanie budują klasyczny 636, a w Stanach do słuzby wchodza kolejne Virginie z czego obecnie 10 jest w budowie naraz. Obecnie w słuzbie jest 17 Virginii i 10w budowie. Ciekawe porównanie. Choc akurat jak mam bys szczery to żeby była inna sytuacja geopolityczna to 636 byłby doskonałym okretem dla Polski.

    1. bmc3i

      Naprawdę? Trudno powiedzieć jak to wygląda w 636, ale układ zarządzania walką naszego Kilo obsługuje dwa cele jednocześnie, podczas gdy już na przełomie lat 60./70. układy zarządzania walką amerykańskich jednostek typu Sturgeon mogły jednocześnie zwalczać 10 celów podwodnych.

  5. rene

    Pytanie nasuwa się samo.Czy Rosja w swojej historii kiedykolwiek traktowała marynarkę wojenną jako priorytet jednego z komponentów sił zbrojnych. Otóż odpowiedz jest prosta nie.I tak jest do dzisiaj.Z prostej przyczyny że nigdy nie aspirowała do bycia mocarstwem kolonialnym posiadając całą tablicę mendelejewa na swoim terytorium.Co innego strefy wpływu.Ale tego nie uzyskuje się poprzez ilość posiadanych okrętów wojennych.Siły morskie które utrzymują tak naprawdę to są im potrzebne do obrony granic morskich.A co do przegrzania możliwości przemysłu obronnego Federacji Rosyjskiej i ogólnie możliwości militarnych to znów posłużmy się historią. Otóż nie przypominam sobie aby ktokolwiek podbił Rosję z wyjątkiem nazwijmy to krótko trwałego pobytu na terenie Rosji.

    1. Boczek

      "Z prostej przyczyny że nigdy nie aspirowała do bycia mocarstwem kolonialnym..." A co to za bzdura? Rosja jest do dziś mocarstwem kolonialnym i do tego nie trzeba żadnego morza.

    2. hym108

      Niemniej Rosja pownna miec kilka dobrych statkow oceanicznych. Bez sensu z jej punktu widznia jest inwestwac zbyt wiele w marynarke. Ale cos tam pownno byc.

    3. rene

      Szanowny Panie Boczek proszę podać gdzie i kiedy posiadali kolonie.Nie mylić z strefą wpływu.

  6. X-70

    Czy wodowanie okrętu 636 jest sukcesem ? I tak i nie. Tak bo pokazuje, że przemysł stoczniowy FR jest w stanie budować OP hurtowo, w ciągu 24 miesięcy. Nie ponieważ projekt 636 to konstrukcja, której protoplasta powstał z 1980 roku, owszem podlegająca ulepszeniom, ale i tak nie posiadająca napędu AIP i zbyt duża gabarytami w porównaniu z dzisiejszymi zachodnimi konstrukcjami przenoszącymi podobną ilość uzbrojenia. Pozostanie przez prawie 40 lat przy budowie konstrukcji projektu 636 pokazuje, że FR jest zacofana technologicznie w stosunku do techniki zachodniej, w szczególności do OP Niemiec i Japonii. Po 2000 roku próbowali z napędem AIP w OP typu 677 ale jakoś do dziś nic z tego nie wyszło. Świat poszedł technologicznie do przodu, Rosja pozostała przez 40 lat przy typie 636 i najprawdopodobniej przez kolejne 5-10 lat nie ulegnie to zmianie

  7. śmiech na sali

    O "powadze" sytuacji (w kwestii upadku naszego systemu edukacji) świadczy dobitnie wysyp postów funbojów z czołowym Davienem na czele. Znafcy "zęby zjedli" na "podwodniactwie" bo przegrali dziesiątki godzin w gry na PC (czy innym PS) a prawdziwy op widzieli w telewizji (ew. w kinie) co nie przeszkadza im w żadnym stopniu błaźnić się idiotycznymi "tekstami" mającymi wykazać jacy z nich "fachowcy".

    1. Piotrek

      Ja mogę się pochwalić, że w 1989 zwiedzałem ORP Dzik, cała grupa z AGH przeszła przez całą długość okrętu. Jak wyszedłem, to stwierdziłem, że nigdy bym się zanurzył w tej puszce. To co pamiętam najbardziej - to miejsce do spania obok torpedy. Przy nabrzeżu był też ORP Orzeł, oficerowie oprowadzający nas po porcie w Gdynii mówili, że jeszcze niema go oficjalnie na "stanie". ORP Dzik był bezpośrednio po powrocie z dłuższego rejsu, cały w kolorze rdzy, też oficerowie mówili, że po takim rejsie zawsze jest do malowania.

  8. Buba z Polski

    Tak rene i dla tego w 89 mieli ponad 200 konwencjonalnych op. Proszę cie. Szanujmy swój intelekt.

  9. t p 1

    litości, od kiedy szybkie budowanie to oznaka problemów, autor stawia sprawę trochę na głowie, zbytnia przewrotność, poza tym AIP nie jest im niezbędny, mają jednostki atomowe, konwencjonalne to uzupełnienie, najważniejsze na koniec - mikroreaktory atomowe - np. w status-6 czy rakiecie buriewiestnik, tylko czekać, jak pojawią się w małych okrętach albo od razu idą w drony w małych jednostkach, oj autorze.......

    1. GB

      AIP jest niezbędny dla klasycznych OP działających na otwartych morzach z daleka od swoich wybrzeży. Inaczej z takiego OP robi się okręt obrony wybrzeża. A OP jest okrętem stricte ofensywnym. Jak się analizuje historię działań OP to one osiągały duże sukcesy tylko w działaniach ofensywnych, a rzadko kiedy, czy w ogóle w działaniach obronnych... To są podstawy. Rosja ma coraz mniej atomowych okrętów podwodnych. Z 11 wykazywanych SSN typu 971 obecnie w służbie jest 1, pozostałe 1 idzie na złom, 1 do Indii, a 8 jest w remoncie/modernizacji, która trwa latami i nie może się skończyć. Co do typu 945A to jest ich dwa i są obecnie w służbie. Kolejne 2 945 idą na złom. Z 3 wykazywanych 671 jeden jest w służbie, 1 w remoncie, a 1 idzie już na złom. Co do SSGN typu 949A to jest ich 8, ale 5 w służbie i 3 w remoncie/modernizacji, która także trwa latami. Jest jeszcze jeden nowy SSGN typu 885 w służbie. Podsumowując: Rosja dysponuje obecnie zaledwie 4 SSN w służbie i 6 SSGN, co nie znaczy że są one na patrolach. Można jeszcze dodać że większość okrętów typów 971, 945A, 671, 949A ma około 25- 30 lat i ich kres służby nieuchronnie zbliża się do końca. I nie chodzi o wytrzymałość kadłuba, tylko o życie reaktora, który dla bezpiecznego użycia wynosi około 35 lat. Zresztą Rosja nawet teraz wycofuje atomowe OP, które weszły do służby w pod koniec 1990 roku np. Magadan (971 – wszedł do służby 31.12.1990 roku), co oznacza że był on w służbie 28 lat. Mikroreaktory – czym innym jest zamontowanie reaktora na rakiecie, czy bezzałogowym dronie, a czym innym na załogowym okręcie podwodnym. Po prostu chodzi o zabezpieczenie załogi…

    2. Davien

      Panie t.p.1 takie małe podsumowanie: reaktor Posejdona ma mieć ok 4MW, reaktor na 885 ma 200MW, widzisz taka mała róznice?

    3. Boczek

      "A OP jest okrętem stricte ofensywnym. Jak się analizuje historię działań OP to one osiągały duże sukcesy tylko w działaniach ofensywnych, a rzadko kiedy, czy w ogóle w działaniach obronnych... " ### Mówisz? A jakąż to ofensywną rolę odgrywało 5 OP w obronie Finlandii? Szwedzka i Niemiecka taktyka leżenia na dnie i nasłuchiwania jest taka ofensywna? A tak naprawdę, to która technologia mil nie jest ofensywna? Taki ELINT, który tylko nasłuchuje i lokalizuje, ale podaje dalej ewentualne koordynaty celów, to działania ofensywne czy defensywne?

  10. hym108

    Ciekaw jestem ich technicznych mozliwosci i ataku z porownaniu z ich odpowiednikami zachdnimi, np 3 opcjami oferwanymi polsce od Scorpione np pocznajac. No i ciekaw jestem ceny?

    1. Davien

      Hym, jeżeli chodzi o atak na cele naziemne to najwiekszy maja własnie 636, zaraz potem Scorpene. W walce na morzu z innymi jednostkamia zwłaszcza z OP są gorsze od 212A/Scorpene o A26 cokolwiek będzie mozna powiedziec jak spłynie na wodę Sa to jednostki najstarsze z tej trójki czyli 636/212A/Scorpene, największe i o najgorszym wyciszeniu: pare lat temu była afera zakończona dodawaniem pokrycia anechoicznego bo hałasowały jak diabli.

    2. Boczek

      Żaden aktualny klasyczny nie ma "prawdziwej" zdolności zwalczania celów lądowych - Scorpène też nie. Jedyna możliwość to Exocet (od ~2008) na Scorpène , albo SubHarpoon (od ~2000) na wszystkich aktualnych niemieckich. Od zakończenia prac i osiągnięciu zdolności wejścia do służby (standard dla 212CD) doszedł jeszcze IDAS, ale ze względu na niewielką głowicę tylko dla wybranych celów jak np, radary, punkty łączności etc. i to nadbrzeżnych (bo zasięg 20 km). ### P.S. Przy czym ciekawe, że ani Norwegowie, ani Niemcy, ani Szwedzi nie są szczególnie zainteresowani wykorzystaniem CM odpalanych OP. Np. dla 212CD Norwegowie i Niemcy traktują integrację z Sub NSM jako nice to have, podczas kiedy IDAS będzie stale i od początku zintegrowany z OP.

    3. hym108

      Dzieki. Ciekawe jak cena?

  11. obserwator

    To jest kraj o gospodarce 3 razy z małym hakiem Polska, to ich przerasta totalnie. Długo tak nie pociągną.

    1. Vcc

      Odejmij przychody z exportu wrglowodorow i sie okaze ze realny potencjal przemyslowy mimo 3x wiekszejiczby ludnosci i 30x jest porownywalny z PL

  12. Wojciech

    Czyli wracamy do źródeł. Rosja jest mocarstwem LĄDOWYM a jej flota jest słaba i przestarzała. Oczywiście w zestawieniu z flotami USA i Chin, nie Polski. Wniosek dla Polski? Wzmacniać wojska lądowe i obronę przeciwlotniczą i przeciwrakietową. Marynarkę w zasadzie możemy sobie odpuścić. Tylko ostatnio zaczynam się zastanawiać czy my jesteśmy we właściwym obozie. Kiedyś NATO i UE to była siła militarna, wolność i demokracja a teraz to LBGT, nachodźcy, Komisja Europejska, bezzębne NATO i 447.

    1. Extern

      Póki co nie ma oficjalnie innego obozu który moglibyśmy wybrać. Ale już powoli kształtują się zaczątki dwóch głównych siły w europie . Jedna oceaniczna pod kierunkiem USA z Anglią, druga lądowa pod kierunkiem Niemiec z Francja (Francja pewno i tak w końcu przejdzie do Aliantów) i Rosją. Póki co zapisaliśmy się do tej oceanicznej. Ale jakoś na logikę biorąc to nijak tam nie pasujemy z naszym położeniem i powiązaniami gospodarczymi. Co prawda my rogate dusze mamy długie tradycje nielogicznych wyborów geo-politycznych, więc choć z rozsądku powinniśmy wybrać "ląd" to pewno tak na "złość mamie" wybierzemy jednak "ocean".

    2. Mikroszkop

      Jeżeli chcemy mieć jakąś samodzielność państwową to nie możemy wybrać "lądu". NORDSTREAM pokazuje że Niemcy razem z Rosją realizują strategie "ronda" a praktyka z poprzednich lat wskazuje że samodzielnie to możemy decydować o legalizacji małżeństw jednopłciowych.

    3. Extern

      Masz rację co do naszej roli u boku Niemiec, jednak taktyka że wybieramy "ocean" postawi nas w bardzo niekorzystnej pozycji wyspy otoczonej przez "wrogów". Może się to dla nas skończyć jeszcze szybszą i bardziej boleśniejszą utratą samodzielności. Wszystko będzie dobrze jeśli USA nie utraci zdolności projekcji siły w naszym regionie. Jeśli jednak utraci, co według mnie nastąpi gdy Niemcy się usamodzielnią, to o ile na czas nie zmienimy sojuszu to będzie po nas w ten bardziej bolesny sposób.

  13. zyg

    Odpowiedz na Seawolfy (na miarę rosyjskich możliwości)

    1. Davien

      Odpowiedzia na Seawolfy a;le tylko pod wzgledem ceny jest 885M, drozszy o ponad 500mln od Seawolfów.

  14. młody Grzyb

    Zimny prysznic na głowę: Wyniki, przekroczyły oczekiwania: broń i sprzęt wojskowy o wartości 15 mld USD zostały dostarczone za granicę i podpisano nowe kontrakty o wartości ponad 20 mld USD, co jest jednym z największych wskaźników w historii nowoczesnej współpracy wojskowo-technicznej. Osiągnięto to w pierwszym roku wejścia w życie amerykańskich sankcji CAATSA, które mają na celu, między innymi, kraje współpracujące z Rosją.

    1. Davien

      Lepszy zimny prysznić: sama AS kupiła od USA broń o wartości 110mld wiec te 15mld...

    2. anda

      Na ile lat? a ile kupiła rosyjskiej?

    3. Davien

      Rosyjskiej? Za całe potezne 2mld czyi 55 razy mniejszą sume wydali w rosji niz w USA:)

  15. AWU

    Po tym jak rosyjskie media zachwycały się Kilo "przeganiającego" Astute spod wybrzeża Syrii , JDF trzezwo zauważył że klasyczny Kilo w odróżnieniu od jednostki z napędem AIP może nadążać za OP z napędem nuklearnym przez maksimum 3 godz a bardziej realistycznie 2 godz biorąc pod uwagę konieczność wyjścia na gł peryskopową i wypuszczenie chrap. Wyższość AIP wykazują n.p. japońskie Soryu bez problemu przechwytujące rosyjskie SSB/SSN wychodzące na Pacyfik rejestrując ich sygnatury akustyczne. Inną rzeczą jest fakt iż Sowieci/Rosjanie nigdy nie byli w stanie wyciszyć swych jednostek do stopnia porównywalnego ze współczesnymi jednostkami zachodnimi. Fakt że Virginia na pełnej szybkości jest "bardziej cicha niż Los Angeles przycumowana do nadbrzeża" nie wróży im dobrze. O łodziach klasy Seawolf nie wspominając.

    1. anda

      a skąd wziąłeś te 3 godziny. Jak działają Warszawianki to proponuję poszukać i poczytać wspomnienia polskich oficerów którzy na nich służyli a potem wypisywać głupoty. Ao cichości amerykańskich okrętów są to mity i tylko mity. Ani amerykanie nie maja przewagi ani rosjanie są na mniej więcej tym samym poziomie.

    2. GB

      Czytałem jak działają Warszawianki i AWU bardzo dobrze napisał że nie mogą podążać za atomowym okrętem podwodnym który będzie szedł ze swoją prędkością operacyjna, czyli w zależności od typu od kilkunastu do ponad 20 węzłów. A co do porównania cichosci atomowych to fakty są takie że rosyjskie SSGN 949a Oskar mają dwie śruby więc choćby z tego powodu są głośniejsze od każdego zachodniego Op. Do tego nowe amerykańskie SSN ( typu Virginia i Sea Wolf) oraz nowe brytyjskie SSN maja pędniki strugowodne przez co są cichsze od wszystkich rosyjskich SSN. Więc nie wypisujesz bzdur.

    3. Davien

      Anda, z prostej przyczyny, taki Astute rozpedzi sie do 12-15w i płynie prawie bezszelestnie, jakby wrzucił maks to jest głośny ale 636 zostaje daleko w tyle. A co do tych trzech godzin tomu na dłużej energioi w kumulatorach na maksymalnej nie wystarczy, to nie SSN który moze tak pływac latami. Musi sie wynurzyc na peryskopową by wystawic chrapy i właczyć diesle wieć nie dość ze hałasuje... Astute pod woda wyciaga 30w przez nieograniczony czas, 636 ledwo 20 wiec Astute płynac w reżimie cichym osiąga prędkości porównywalne z 636 zarzynającym silniki:) A co do głosności to najnowsze 885 maja ten poziom jak 688 block II wiec powodzenia:)

  16. FrankDux

    Napiszcie ile zwodowanych okrętów podwodnych ma nasz kraj, a dopiero krytykujcie Rosję.

    1. Tupet

      Dlaczego?

  17. aptekarz

    A może po prostu szykują się bardziej na wojnę na Bałtyku, Morzu czarnym i Śródziemnym? Tam nie potrzeba okrętów atomowych.

    1. dim

      Wojna na Bałtyku będzie raczej lotniczo-rakietowa, Rosjanie zawsze też rozważają maksymalny zakres dywersji (przykład ujawnionych, starych opisów dosłownie każdego mostka w Szwecji czy Wlk.Brytanii - jak go uszkodzić). Do czego oczywiście, że okręty podwodne nadają się znakomicie. Jeśli agresja rozpocząć się ma z zaskoczenia, a pewnie tak jest to planowane.

    2. Mikroszkop

      I o to dokładnie chodzi. Szykują się do wojen wokół swoich granic.

    3. Kaczan

      Raczej wewnątrz ich granic, czy raczej granic federacyjnych...

  18. Niuniu

    To co robią Rosjanie to nie oznaka problemów tylko na zimno skalkulowane działania. Putin wielokrotnie deklarował, że Rosja nie da się wciągnąć w nowy wyścig zbrojeń z USA/NATO. I konsekwentnie to realizuje. Po co mu flotylla kilkudziesięciu atomowych okrętów skoro do obrony wód przybrzeżnych wystarczą Warszawianki? A strategiczne bomery jak najbardziej budują. Nawet zapowiedzieli przedłużenie serii o kolejne 2 okręty. To co robi Rosja z budżetem ok 50 mld w porównaniu z dokonaniami USA przy budżecie 750 mld to i tak niesamowite osiągnięcie. A robią dokładnie to co gwarantuje im bezpieczeństwo i zachowanie potencjału strategicznego jądrowego odstraszania. Natomiast nie napinają się na osiągnięcie militarnej przewagi nad USA.

    1. Łukasz

      Co jest niesamowitym osiągnięciem, to że się wysyła żołnierzy do Donbasu, a gdy Ci giną to się rodzinie podaje informacje, że żołnierz umarł na poligonie na zawał? Ile zarabia oficer rosyjskiego okrętu podwodnego a ile oficer amerykański / francuski / niemiecki? To samo tyczy się inżynierów, projektantów i innych pracowników specjalistycznych, nie pisząc już o zwykłych robotnikach. Równie dobrze można podziwiać III rzeszę za efektywne wykorzystanie darmowej, niewolniczej siły roboczej.

    2. GB

      OK. Problem w tym, że te rosyjskie OP są ze względu na napęd po prostu przestarzałe. Jak sobie wyobrażasz funkcjonowanie OP nawet w obronie wybrzeża, które muszą - co jakiś czas w zależności od prędkości poruszania się - wynurzać się aby ładować głośnymi dieslami akumulatory?

    3. Synek

      Putin mówi, że się nie da wciągnąć w wyścig zbrojeń. To posłuchaj co mówią jego generałowie - Gerasimov, 2 marca w Akademii Sztuki Wojennej. Generalnie ta jego cała doktryna, przyjęta z resztą "na stan" to jeden wielki wyścig zbrojeń. Hitler też mówił, że wojny nie chce wcale.

  19. Pirat

    Na Pacyfiku lub Atlantyku Seawolf i Viginia zjedzą te powolne okręty na śniadanie.

  20. mc.

    To się nazywa - podtrzymywanie zdolności produkcyjnych. Na Atlantyk (i inne oceany) za bardzo się nie nadaje, ale jak będzie potrzeba wpłynie na Bałtyk, Morze Czarne, Morze Śródziemne itd. i będzie robił co mu każą. A my powinniśmy zrobić wszystko żeby go łatwo wykryć i mieć możliwość zniszczenia. Będziemy budowali (OBY !!!) Baltic Pipe, czy nie możemy na nim umieścić odpowiednich czujników ?

    1. pytajnik

      A jak myślisz czy na NS i NS2 tego nie ma ?

    2. mc.

      Ależ oczywiście że są. Myślę że dzięki temu Rosjanie kontrolują ruch statków i okrętów na całym Bałtyku. Jest to jeden z powodów dla których nasz OP ma małe szanse przetrwania. Ale my też powinniśmy wykorzystać sytuację i "utrudnić życie Rosjanom". Uniemożliwić im skryte podejście do zachodniej części Bałtyku.

    3. GB

      Żaden z obecnie posiadanych i planowanych rosyjskich klasycznych OP nie będzie operował w zachodniej części Bałtyku w przypadku W. Zobacz jakie tam są głębokości. Granicę operowania rosyjskich OP wyznacza mniej więcej Przylądek Rozewie, dalej na zachód jest już za płytko aby OP mógł w miarę bezpiecznie operować w czasie wojny.

  21. Agrestor

    My nic nie budujemy ani nie wodujemy , to chyba ogromny sukces ?

  22. Ok bajdur

    Jeśli wprowadze do służby siódmej nowoczesnej, ekonomicznej w utrzymaniu jednostki to życzę naszej Marynarce Wojennej przynajmniej czterech takich "problemów".

  23. MaG

    My też mamy Warszawiankę,lekko nadpaloną ale to i tak jedyny OP w naszej Marynarce który ma jakąkolwiek wartość bojową i chyba już zanurzać się może :)

    1. Davien

      MaG, mógł cały czas ten "pożar" to była jedna tablica przyrządów( zreszta zdublowana) który sama zaloga ugasiła. Gorzej juz z przeciaganą i ciągle odwlekana modernizacja systemów,

  24. AlS

    Mój kolega z pracy służył jako brytyjski podwodniak jeszcze kilka lat temu. Mówił, że na Atlantyku i innych otwartych wodach, okręty dieslowsko-elektryczne są cały czas śledzone, a ich przybliżona pozycja jest cały czas znana. Okręt bowiem ma niewielki zasięg pod wodą, więc wystarczy znać pozycję gdzie się zanurzył, wyznaczyć cyrklem na mapie maksymalny zasięg i w tym regionie prowadzić intensywny nasłuch sonarowy. Tak się dzieje, co potwierdzają ostatnie przejścia okrętów Kilo przez Atlantyk - zawsze po wynurzeniu miały już na powierzchni eskortę niszczycieli i fregat, co świadczyło iż były cały czas "na widelcu". Okręt atomowy zanurza się zaraz po wyjściu z portu i tyle go widzieli. Nikt poza dowództwem MW nie zna jego pozycji. Owszem, da się go wykryć, ale na olbrzymich obszarach oceanu jest to trudne, jeśli brakuje punktu odniesienia. I na tym polega zasadnicza przewaga napędu atomowego. Tradycyjne okręty dieslowsko-spalinowe, nie posiadające AIP, nadają się dziś jedynie do działań na małych akwenach przybrzeżnych, na otwartych oceanach są mało przydatne.

    1. Extern

      To kwestia dobrze znana również Rosjanom. Na pewno ta nowa Warszawianka jest raczej przeznaczona na straszenie takich "potęg" gospodarczo-militarnych jak Ukraina, Polska, Finlandia, Szwecja, Turcja, Rumunia, Gruzja, na przyległych do nich "rozległych" akwenach, a nie prawdziwych mocarstw oceanicznych.

    2. Rafal

      Ta, taka mala Warszawianka, moze skutecznie zaangazowac dobra czesc floty i lotnictnictwa NATO i nie tylko. Wystarczy spojrzec na mape, Morze Srodziemne, Polnocne, Baltyk i wiele innych miejsc.

    3. Jaro

      okręty o napędzie atomowym są dużo głośniejsze od tych napędzanych tradycyjnymi pailiwami

  25. MTB

    Obyśmy my w POLSCE mieli takie kłopoty przy budowie takich typów łodzi podwodnych czy budowie jakich kolwiek statków dla wojska Polskiego ?