Geopolityka

Rosja uzbroi obie strony konfliktu o Górski Karabach

  • Granaty NGO-1N przeznaczone są dla granatników GPBO-40 wykorzystywanych przez WP między innymi w Afganistanie - fot. st. chor. sztab. A.Roik/Combat Cam DORSZ
  • Ćwiczenia wojsk armeńskich, Fot. Wikipedia

Premier Dmitrij Miedwiediew opowiedział się za kontynuowaniem przez Rosję współpracy wojskowo-technicznej z Armenią i Azerbejdżanem. Jak wyjaśnił, jeśli Moskwa zrezygnowałaby ze swej obecnej roli, to pojawiliby się inni dostawcy uzbrojenia. 

Premier, jak relacjonuje agencja TASS, ocenił, że utrzymanie współpracy z Armenią i Azerbejdżanem jest konieczne, ponieważ sprzyja to zachowaniu w regionie równowagi sił. "Jeśli wyobrazimy sobie, że Rosja na chwilę zrezygnowała z tej roli, to rozumiemy bardzo dobrze, że to miejsce nie pozostaje wolne. Będą kupować broń w innych krajach" - powiedział.

 Taka sytuacja - kontynuował Miedwiediew - "może w znacznym stopniu zniszczyć istniejącą równowagę, w związku z tym, że my rozumiemy, jakie są potrzeby naszych partnerów i wszyscy mają wyobrażenie, jaki jest układ sił w regionie". Premier wyraził przekonanie, że "broń może i powinna być kupowana nie tylko po to, by jej kiedyś użyć, ale też po to, by była czynnikiem powstrzymywania".

Ocenił również, że relacje, jakie Moskwa ma od stuleci z Baku i Erywaniem umożliwiają zwracanie się przede wszystkim do niej jako do pośrednika. "Ta rola Federacji Rosyjskiej w danej sytuacji jest absolutnie organiczna ze względu na to, jak powiązane są nasze kraje" - powiedział Miedwiediew.

Premier powiedział także, że nie wyklucza czynników zewnętrznych wpływających na konflikt w Górskim Karabachu. Skomentował wymieniony przez dziennikarza "czynnik turecki" słowami: "Na pewno jest ten czynnik turecki choćby dlatego, że Turcja wyraziła swoje stanowisko". Jak dodał, stanowisko Rosji w konflikcie sprowadza się do tego, że "w żadnym wypadku nie można dopuścić do eskalacji".

 W mijającym tygodniu Miedwiediew odwiedził kolejno Armenię i Azerbejdżan. W Erywaniu powiedział, że Rosja podejmie konieczne kroki, by zapewnić pokój w Górskim Karabachu i nie dopuścić, aby konflikt wszedł w ostrą fazę. W wyniku walk miedzy Armenią, a Azerbejdżan, do których doszło na początku kwietnia br. zginęły, co najmniej 64 osoby

Czytaj też: Karabaska wojna o ropę. Atak rakietowy odetnie Europę od kaspijskiego surowca?

PAP - mini

Komentarze (7)

  1. A

    Dlaczego Polacy nie potrafią zbroić wszystkich stron jakiegokolwiek konfliktu?

  2. Afgan

    W ostatnich latach głównymi dostawcami uzbrojenia do Azerbejdżanu były Izrael, Turcja i RPA. Turcja dostarczyła m.in. 155mm haubice samobieżne T-155 Firtina, systemy artylerii rakietowej T-122 i T-300, kołowe pojazdy opancerzone Otokar, Izrael dostarczał głównie drony (w tym uzbrojone), systemy artylerii rakietowej LAR-160 i Lynx, systemy przeciwlotnicze Barak-8 i przeciwpancerne Spike, karabinki Galil i Tavor, granatniki B-300 i Matador, wykonał modernizacje T-72 (standard SIM2), BMP-2, Su-25 (Scorpion). RPA dostarczało głównie pojazdy MRAP, wykonało modernizację Mi-24 (Super Hind). Ostatni poważniejszy kontrakt z Rosją to zawarty kilka lat temu na dostawę 100 T-90 i 100 BMP-3 i jak na razie na tym się skończyło. Obecnie toczą się rozmowy z Izraelem na temat dostaw PPK Spike NLOS i pocisków ziemia-ziemia o zasięgu około 300km (odpowiednik Homara). Informacje o kontynuowaniu współpracy azersko-rosyjskiej to jakaś dezinformacja, być może nacisk na Armenię aby ta zaciągnęła kolejne kredyty na zakup rosyjskiej broni.

    1. Zenio

      Rosja poza setką t-90 i setką BMP-3 sprzedała jeszcze Azerom armatohaubice 2S19 Msta-S ,9A52 Smiercze , czy moździerze 2S31 Wena i TOSy-1A.. S

  3. ecik

    I Armenia i Azerowie nie mają zbytnio wyjścia. Jeśli mają kupić coś w miarę dobrego i tanio to tylko u Ruskich. Zostają jeszcze Chińczyki. W Izraelu drożej, w USA i EU to dopiero drogo. A u Azerów dzięki niskim cenom ropy ostatnio krucho z kasą. Armenii to Putin raczej z łapek nie zamierza wypuścić. Dla Polski raczej mało dobra wiadomość - Moskwa znajdzie dodatkowe źródło dochodów ze sprzedaży broni, skompensuje częściowo spadek dochodów ze sprzedaży węglowodorów.

    1. darek

      W 2013 roku broń to było 2,5 % eksportu Rosji a eksport surowców (a więc głownie węglowodorów i metali) to było prawie 70%. Oczywiście broń dla Rosji jest ważna ale nijak nie jest w stanie skompensować węglowodorów.

  4. Przemo

    Co to za karabin , wygląda na nowoczesna konstrukcje.

  5. Geoffrey

    Szczyt cynizmu - sprzedawać broń obu stronom, żeby się wykrwawiały i żeby przypadkiem któraś ze stron nie miała szans na wygraną - a jednocześnie oficjalnie mówić o "niedopuszczeniu do eskalacji". Jak zwykle robią jedno, a mówią dokładnie odwrotnie.

  6. mikel

    biznes idealny! przy okazji przetestuja...

  7. gość

    Rosja uważa Kaukaz za swoją strefę wpływów politycznych, militarnych i gospodarczych. W tym celu będzie odwoływać się do swojej historycznej obecności na tym terenie.