- WIADOMOŚCI
- WAŻNE
Szef MON: Będziemy silni własnymi przemysłami albo nas nie będzie
Albo będziemy silni własnymi przemysłami, albo nas nie będzie – powiedział wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz, który wziął udział w otwarciu Polsko-Słowackiego Dialogu Przemysłowo-Obronnego w Bratysławie. Konferencję zorganizowały Defence24 i słowacki think tank European Defence Analytics.
Autor. Mikołaj Teperek / Defence24.pl
„Trzydzieści firm z Polski i Słowacji, stu uczestników; to początek drogi, ale już widać, że mamy ogromny wspólny potencjał” – mówił Kosiniak-Kamysz. Powołując się na doświadczenia z Ukrainy podkreślił, że w razie konfliktu i zaburzenia dostaw niezbędna jest niezależność własnego przemysłu zbrojeniowego. „Przenoszenie zdolności poza UE okazało się niewystarczające, żeby nie powiedzieć błędne” – powiedział, zastrzegając, że dzisiejsza perspektywa jest inna niż była 20-30 lat temu. Stąd, dodał, temat konferencji – zbudowanie niezależnego wypracowanie niezależnych zdolności do produkcji obronnej.
Szef MON wyraził przekonanie, że partnerstwo polsko-słowackie w tej dziedzinie „ma ogromny sens”; przypomniał że oba kraje współpracują wojskowo m.in. w obszarze działań wojsk specjalnych i obrony terytorialnej.
Wskazał też, że oczekiwanie USA, by Europa robiła więcej dla własnej obronności, jest stałe i można go oczekiwać także po kolejnych prezydentach Stanów Zjednoczonych. Stąd – mówił – takie programy jak SAFE, dążenie do uniezależnienia się od produkcji azjatyckiej i np. zakup przez MON Huty Częstochowa zdolnej produkować blachy pancerne.
Kosiniak-Kamysz wyraził nadzieję na wspólne zakupy ze Słowacją w ramach programu SAFE. „Zazdroszczę zdolności w produkcji amunicji 155 mm, chcemy połączyć siły” – powiedział, przypominając podpisany w lutym ub. r. list intencyjny. Mówił też o innych potencjalnych obszarach współpracy „Mamy Borsuka, wy macie bardzo dobrą wieżę; bardzo ciekawa jest oferta Tatry, potrzebujemy partnerów jak najbliżej nas” – powiedział, zaznaczając, że możliwości produkcyjne Jelcza nie zaspokoją wszystkich potrzeb polskiego wojska na pojazdy. „Nie chcę powiedzieć, że jesteśmy na siebie skazani; to wybór, ale podyktowany zdrowym rozsądkiem, przyjaznymi relacjami” – oświadczył.
„Rosomak stał się europejskim fenomenem”
Tak jak jego słowacki odpowiednik, wicepremier, minister obrony Słowacji Robert Kaliňák, szef MON mówił też o dwóch konfliktach toczących się w pobliżu – wojnie w Ukrainie i konflikcie na Bliskim Wschodzie. Ten drugi tlił się, a obecnie rozgorzał na pełną skalę i nie wiadomo, jak długo będzie trwał, choć prezydent Donald Trump dzień wcześniej w Waszyngtonie, skąd Kosiniak-Kamysz przybył do Bratysławy, mówił o trzech-czterech tygodniach.
Kaliňák zwrócił uwagę, że kraje Zachodu przejęły retorykę, którą wcześniej posługiwała się Polska; a Słowacja, podobnie jak Polska, postawiła na wsparcie swojego przemysłu zbrojeniowego. „Podobnie jak Polska zaczęliśmy wspierać przemysł obronny; widzimy pierwsze wyniki” – powiedział Kaliňák. Do mocnych stron Słowacji zaliczył produkcję amunicji 30-155 mm, sensorów i symulatorów.
Jak mówił słowacki wicepremier, „Rosomak stał się europejskim fenomenem”, uznaniem cieszy się też system przeciwlotniczy Piorun. Podkreślił znaczenie ekonomii produkcji zbrojeniowej i ceny produktów. Wyraził przekonanie, że kraje regionu są w stanie zbudować zakłady o większych zdolnościach produkcyjnych niż na Zachodzie.
"Szansa na efektywną współpracę"
Pełnomocnik rządu ds. SAFE Magdalena Sobkowiak-Czarnecka zauważyła, że „toczące się konflikty nadają niesłychanej dynamiki”, a rozwiązania adekwatne 5-10 lat temu są już nieaktualne. Zwróciła uwagę na zmianę podejścia UE do spraw obronności, które nazwała zasługą polskiej prezydencji.
„Polska i Słowacja zakończyły negocjacje z Komisją Europejską. Najbardziej się cieszę, że rozmawiamy o konkretach. Wreszcie dialog jest pełen nie tylko deklaracji, ale i konkretów” – powiedziała o projektach SAFE. Za istotną uznała możliwość dostosowywania list projektów do zmieniających się wymagań.
„Nasze przemysły mają inne specjalizacje, a to zawsze szansa na efektywną współpracę, współpraca w ramach SAFE jest pierwszym krokiem. Horyzont roku 2030 sprawia, że te kroki są bardziej intensywne, ale nawet gdyby nie terminy - widzimy, co się dzieje na świecie” – powiedziała. Przestrzegła, że otwierające się okno współpracy nie potrwa długo. „Albo skorzystamy, zacieśnimy współpracę i zaczniemy być poważnymi graczami na światowym rynku, albo będzie to ktoś inny” – powiedziała. „Chciałabym, żeby to, co wypracujemy, służyło odstraszaniu i gospodarce; aby efekt naszej współpracy nigdy nie musiał się sprawdzać w boju”.

WIDEO: Chaos na Bliskim Wschodzie. Nadchodzi kolejna fala migracji?