Przemysł Zbrojeniowy

Eurosatory 2018: Serbska ofensywa artyleryjsko-rakietowa [ANALIZA]

Od lewej Aleksander, Nora i Szumadia na stoisku Yugoimport. Fot. Paweł K. Malicki
Od lewej Aleksander, Nora i Szumadia na stoisku Yugoimport. Fot. Paweł K. Malicki

Jedną z bardziej okazałych i interesujących ekspozycji podczas paryskiego salonu miał serbski koncern Yugoimport, prezentujący nie tylko dwa działa samobieżne kalibru 155 mm i system artyleryjsko-rakietowy na podwoziach 8x8, ale też szeroką gamę amunicji oraz rakiet. Były to krajowe konstrukcje, oferowane odbiorcom zagranicznym i własnym siłom zbrojnym. Bez wielkiej przesady można stwierdzić, że Serbia nie tylko ma swój odpowiednik polskiego programu Homar, ale - wciąż rozwijając - oferuje go odbiorcom zagranicznym.

Zobacz też: Raport specjalny Defence24.pl z targów Eurosatory 2018

Serbia z polskiej perspektywy może wydawać się krajem nieco egzotycznym, zwłaszcza w roli eksportera nowoczesnego uzbrojenia. W kategoriach militarnych kojarzy nam się raczej jako cel nalotów lotnictwa NATO w latach 90. ubiegłego wieku, a obecnie jako jeden z bliskich sojuszników Rosji na Bałkanach. Można powiedzieć, że jest to kraj osobliwych kontrastów, od kilku lat lawirujący pomiędzy Rosją i NATO. W pewnym stopniu odzwierciedla to oferta koncernu Yugoimport, która obejmuje uzbrojenie zgodne ze standardem NATO, jak też wykorzystujące rozwiązania znane z rosyjskich systemów. Również flagowe produkty prezentowane w Paryżu były interesującym połączeniem obu trendów. Dwa systemy artyleryjskie kalibru 155 mm i wielozadaniowy, modułowy system rakietowy, stanowiące centralny element ekspozycji Yugoimportu, wykorzystują podwozie rosyjskiego pojazdu Kamaz 6560 w układzie 8x8. 

Aleksander i Nora – serbska artyleria 155 mm

Najnowszy z serbskich systemów artyleryjskich to w pełni zautomatyzowana haubica samobieżna Aleksander kalibru 155 mm, zdolna do prowadzenia ognia z szybkostrzelnością 6 strzałów na minutę. Stanowi ona rozwinięcie produkowanego już od wielu lat i wykorzystywanego przez siły zbrojne Serbii oraz czterech odbiorców zagranicznych systemu Nora B-52 kalibru 155 mm. Jest to działo samobieżne na podwoziu Kamaz 8x8, ale wyposażone w serbskie nadwozie i zamkniętą wieżę (wcześniejsze warianty występowały z wieżą otwartą lub półotwartą), w której umieszczona jest haubica z lufą długości 52 kalibrów i 12 pocisków wraz z ładunkami miotającymi. Kolejne 24 zestawy amunicyjne znajdują się w pojeździe. Nora B-52 ma pięcioosobową załogę, złożoną z dowódcy, kierowcy i trzyosobowej obsługi działa.

System MGS-25 Aleksander wykorzystuje to samo podwozie, ale trzyosobową, opancerzoną wieżę zastąpił w pełni zautomatyzowany moduł uzbrojenia, pod względem rozwiązania zbliżony do systemu artyleryjskiego Archer firmy BAE Systems. Oznacza to, że podczas prowadzenia ognia wraz z armatą odchyla się cały system automatycznego ładowania z 12 gotowymi do wystrzelenia ładunkami i pociskami, co zapewnia szybkostrzelność 6 strz./min przy dowolnej elewacji działa, gdyż do ładowania nie musi ono przejść do pozycji neutralnej, jak w przypadku starszej Nory. Kolejne 12 pocisków znajduje się w pojeździe.

image
Haubica samobieżna Aleksander w pozycji ogniowej. Dobrze widoczny bezzałogowy moduł działa 155 mm i automatycznego systemu ładowania. Fot. Yugoimport

Główne uzbrojenie Aleksandra stanowi haubica 155 mm zgodna ze standardem NATO o lufie długości 52 kalibrów i standardowej komorze objętości 23 litrów. Możliwe jest również zastosowanie komory 25 litrowej, zgodnej z NATOwskim standardem Joint Ballistics Memorandum of Understanding, która pozwala na zastosowanie dodatkowych ładunków miotających, zwiększających donośność. Maksymalny zasięg ognia to 32,5 km w wersji standardowej i 37,5 km z powiększoną komorą, gdy używana jest zwykła amunicja i 41,5/49 km przy amunicji o wydłużonym zasięgu. Na dystansie do 25 km Aleksander posiada zdolność MRSI (ang. Multiple Round Simultaneous Impact – równoczesnego upadku kilku pocisków) dla salwy czterech pocisków. Oznacza to, że automatyczny system kierowania ogniem tak skalkuluje kąty i siłę ładunków miotających dla 4 pocisków, aby spadły na cel w tym samym czasie, jako salwa.

Działo wyposażono w system komputerowego sterowania, korzystający m. in. z radaru mierzącego prędkość wylotową pocisków oraz układu meteorologicznego i systemów pozycjonowania GPS lub GLONASS. Obsługa może być realizowana z opancerzonej kabiny lub z odległości do 100 metrów, dzięki zdalnemu systemowi sterowania.

Nośnikiem systemu Aleksander jest Kamaz 6560 w układzie 8x8 z opancerzonym nadwoziem opracowanym i produkowanym w Serbii. Zapewnia ono ochronę balistyczną STANAG 2 i przeciwwybuchową STANAG 2a/2b. Podczas prowadzenia ognia pojazd jest stabilizowany przez cztery wysuwane wsporniki hydrauliczne. Pomimo tego czas przejścia z trybu marszowego do prowadzenia ognia i odwrotnie nie przekracza 60 sekund. Pozwala to na szybkie opuszczenie stanowiska dla zabezpieczenia przed kontrostrzałem. Zasięg jazdy po drogach to nawet 500 km, a prędkość około 90 km/h. Wyposażenie obejmuje centralny system pompowania opon i wkładki „run-flat”, klimatyzację i uzbrojenie dodatkowe w postaci karabinu maszynowego 12,7 mm.

image
Wyrzutnia Szumadia z czterema pociskami kierowanymi Jerina 1. Fot. Paweł K. Malicki

Szumadia, czyli serbski Homar

Na tym samym podwoziu co systemy Nora i Aleksander Yugoimport zabudował również modułową wyrzutnię pocisków rakietowych Szumadia (Shumadia), którą można nazwać umownie „serbskim Homarem”. Pojazd może przenosić dwa wymienne kontenery-wyrzutnie, które obecnie dostępne są w dwóch wersjach.

Do prowadzenia ognia artyleryjskiego na dystansie do 70 km służą pociski niekierowane J2 (Jerina 2) kalibru 262 mm, wyposażone w głowicę odłamkowo-burząca o masie 20 kg. Moduł wyrzutni zawiera 6 pocisków, czyli Szumadia może odpalić do 12 rakiet w pojedynczej salwie. Parametry odpalenia opracowuje zautomatyzowany system artyleryjski, korzystający z danych nawigacyjnych INS/GPS, mogący korzystać z danych napływających poprzez systemy dowodzenia.

Do rażenia szczególnie ważnych celów, takich jak węzły komunikacyjne, zgrupowania wojsk, magazyny, czy stanowiska dowodzenia serbski system dysponuje pociskami kierowanymi J1 (Jerina 1) o zasięgu 70-285 km. Są one odpalane z podwójnych kontenerów startowych, a więc pojedyncza wyrzutnia dysponuje 4 pociskami. Opcjonalny wariant może przenosić 4 moduły startowe, czyli 8 rakiet. Mogą one być naprowadzane z użyciem systemu INS/GPS z dokładnością CEP < 50 metrów lub - korzystając jedynie z systemu inercyjnego - z dokładnością 150 metrów. Rakieta kalibru 400 mm o masie 1550 kg dysponuje głowicą odłamkowo-burzącą o masie 110 kg. Podwójny kontener startowy wraz z pociskami waży około 4,2 tony.

Wyrzutnia Szumadia ma czteroosobową załogę i jest zdolna do przejścia z konfiguracji marszowej do ogniowej w niespełna dwie minuty. Po odpaleniu pocisków kontenery startowe mogą być odrzucone, ale do załadunku amunicji niezbędny jest specjalny pojazd. Standardowy pojazd amunicyjny, również na podwoziu Kamaz 8x8, wyposażony jest w odpowiedni dźwig i może przewozić jednocześnie cztery jednostki ogniowe po dwa kontenery każda.

image
Ekspozycja Yugoimportu na Eurosatory 2018. Pierwsze od lewej pociski Jerina 2 i Jerina 1. Fot. Paweł K. Malicki 

Zarówno haubice samobieżne, jak i systemy rakietowe produkcji serbskiej reprezentują dość wysoki poziom techniczny i mogą skutecznie konkurować na rynku międzynarodowym dzięki dobremu stosunkowi koszt-efekt. Serbia w ostatnim czasie rozwija wiele własnych systemów uzbrojenia, lawirując pomiędzy NATO a Rosją. W ubiegłym roku po raz pierwszy zaprezentowano np. kierowany światłowodowo pocisk przeciwpancerny/wielozadaniowy (Advanced Light Attack System) ALAS-C o zasięgu 25 km, wystrzeliwany z sześciokontenerowej wyrzutni umieszczonej na samochodzie ciężarowym Nimir wysokiej mobilności w układzie 6x6. W ofercie jest jednak szeroka gama pocisków, wśród których można znaleźć również wiekowe konstrukcje z czasów komunizmu. Droga, którą podąża serbski przemysł zbrojeniowy, wynika ze złożonej sytuacji politycznej - powoduje to pewne problemy, jednocześnie jest to jednak okazja do tworzenia własnych rozwiązań i skutecznego oferowania ich na rynki zagraniczne - zarówno w kooperacji, jak i samodzielnie.

Zobacz też: Raport specjalny Defence24.pl z targów Eurosatory 2018

Komentarze (45)

  1. Marek

    \&quot;całe nieszczęście Kryla wynika z idiotycznego wymogu latania (w dodatku w jednym określonym samolocie) i zgadzam się, że idiotyczny wymóg wymyślili oficerowie naszej niezwyciężonej armii\&quot; @jurgen Nie tylko Kryla. Rzecz w tym, że panowie oficerowie razem z panami politykami nie są konsekwentni. Przypomnij sobie ile spraw przez to do tej pory ze szkodą dla wojska prze to uwalono. Że Krab wyszedł na prostą w ogóle zakrawa na jakiś cud. \&quot;Więc już może pora, żeby się wodzowie od artylerii spotkali z HSW i ustalili, co w końcu wojsko chce i to wyraźnie wyartykułowało.\&quot; No dobrze. Spotkają się z HSW i wyartykułują czego chcą. HSW im zrobi. Tylko, że panom oficerom znowu się odwidzi. I co? Tak w kółko Macieju bez efektu będziemy marnowali pieniądze podatnika?

  2. Kobalt

    Sam odpowiednik Homara robi wrażenie Serbka zbrojeniówka zaskakuję teraz ich a nasz potencjał

  3. MiP

    Wszędzie są odpowiedniki naszego Kryla z automatem ładowania a my nawet kabiny odpowiedniej zrobić nie potrafimy tylko jakaś szkaradę która żołnierzy przeciwnika śmiechem zabije gdy to zobaczą.Ale najważniejsze że nasz Kryl lata i bedzie latał gdzieś na pustynię gdzie nasi sojusznicy z USA rozpętają kolejną wojnę.

  4. jurgen

    Marek - ja się oczywiście zgadzam, że całe nieszczęście Kryla wynika z idiotycznego wymogu latania (w dodatku w jednym określonym samolocie) i zgadzam się, że idiotyczny wymóg wymyślili oficerowie naszej niezwyciężonej armii - no ale już wiemy, że się tego wymogu nie da spełnić. Więc już może pora, żeby się wodzowie od artylerii spotkali z HSW i ustalili, co w końcu wojsko chce i to wyraźnie wyartykułowało. Bo tak , to się będzie HSW kolejne lata wozić z tym Krylem po targach i nic z tego nie będzie. W tamtym roku , to nawet byłem zwolennikiem pomysłu, żeby kupić może 12 albo 24 takie Kryle na misje w bantustanach i ew. eksport do bantustanów ... ale dzis , jak widzę tego Alexandra albo słowacką Evę, to aż żal ... ściska

  5. Marek

    \&quot;Mam wrażenie, że dowództwu artylerzystów też właśnie o takie ustrojstwo z automatem chodzi. A nie o to, żeby 5 chłopa ślizgało się po błocku targając na rękach pociski. Być może dlatego Kryl się tak ślimaczy, że po prostu takiego go wojsko nie chce.\&quot; @jurgen Szkopuł polega jednak na tym, że Kryla zrobiono dokładnie tak, jak wojsko chciało. Miał latać i być tani. Nawiasem mówiąc, z taniości wyszło tak, że na wniosek panów oficerów pominięto system wspomagający ładowanie, mimo tego, że do tego działa jest dostępny. Więc może należy zacząć od tego, że panowie oficerowie powinni być konsekwentni. Od dawna już odnoszę wrażenie, że szanowne towarzystwo zapomniało o maksymie mówiącej o tym, że zła decyzja jest lepsza od braku decyzji. Ze szkodą dla armii no i gospodarki.

  6. Matr

    Panowie przecież my nawet nie umiemy wyprodukować samochodu terenowego tylko kupujem jakieś składanki jak wirus i dino!!!

  7. yugo

    Szacun dla Serbów.

  8. Tito

    Jedno słowo - BRAWO!

  9. Okręcik

    Budowanie uzbrojenia na bazie dwu \&quot;platform\&quot; z przeciwstawnych obozów nie jest chyba najmądrzejsze, chyba że ma się zdolności \&quot;produkcyjne\&quot; na miejscu?

  10. Szaraczek

    PGZ i MON mogą buty czyścić serbskiej zbrojeniówce !!;

  11. LS

    Do Wawiak: Kontrwywiad kreci biznesy w Polsce i na pierdoly nie ma zcasu i checi. Odsylam kolege do ksiazki W Sumlinskiego. Przeczytaj. Zrozumiesz...

  12. Wawiak

    Raczej: gdzie jest nasz kontrwywiad, bo nic nie dzieje się bez przyczyny. MOże warto więc znaleźć przyczynę, dla jakiej u nas nic się nie dzieje?

  13. Generau

    Cześć. Zbieram chętnych na dialog techniczny. Jest kilka koncepcji, które warto by rozważyć, potem rozpisać przetarg, a po anulowaniu znów wrócić do dialogu.

  14. Olek

    Wszyscy tylko Kryl i sryl ... a Serbia ma przecież Homara, którego my mamy tylko na papierze. Tu nas przegonili o parę długość.

  15. adki

    PGZ wypada słabo bo my nic nie produkujemy same składaki ogolnie PGZ wiele firm to manufaktory które maja male moce produkcyjne. CSG Group czyli przemysł zbrojeniowy czech i słowacji zarabia więcej niż my majac mniej firm i mniej ludiz jakies 8tys osob zatrudniają. nawet ukraina ma lepszy przemysł zbrojeniowy niż my my mamy nic na 60 spolek mak 10 jest cos wartych prywatny przemysl mamy i co 13 firm a kutno i honker robia klamoty OGOLNIE NASZ PRZEMYSL TO FIKCJA

  16. MenVis

    Ten egzotyczny kraj jest głównym spadkobiercą byłej Jugosławi. Kraj ten posiadał własny program kosmiczny, atomowy, lotniczy. Współpracował zarówno z zachodem jak i wschodem. Nawet jeśli ich program kosmiczny nie do końca się udał. A siedzieli tam cały czas amerykanie. To wiele rozwiązań i opracowań im zostało. Nie wspominając o kadrze inżynierskie. Ja osobiście nie jestem zdziwiony ich rozwiązaniami. I tym że są do przodu w stosunku do nas.

  17. Yugol

    Dlaczego podległe skrawki niegdyś niezależnego państwa niecale tysiąc km oddalone są egzotyczne? Niegrzeczny Wschód oraz grzeczny super hyper mega cool Zachód są dla was całym światem?

  18. Marek

    Serbowie najwyraźniej bardziej liczyli na siebie niż na \&quot;cudotwórców od gospodarki\&quot; i sojusze. Dlatego mają co mają. A jeśli zdecydują się wejść do jakiegoś sojuszu, to nie wejdą tam z pustymi rękami.

  19. Okręcik

    Jak w tym zestawieniu [wartość bojowa i eksport] wypada polska zbrojeniówka ze swoimi produktami po powstaniu z kolan?

  20. Kriss

    To tylko pokazuje jak nasz przemysł zbrojeniowy jest zacofany :( więc musimy kupować licencję i na jej podstawie uczyć się i tworzyć własne wyroby :) i zlikwidować ten PGZ bo oni tam biorą kasę za nic,nic nowego nie tworza

  21. Rotmistrz

    Serbia to bastion Rosji na bałkanach. Mimo sympatii do nich dą potencjalnym wrogiem

  22. qu

    Zamiast kupować coś od nie lojalnego syjonistycznego kraju można kupic licencje na produkcje od Serbów.

  23. men

    Panie, Panowie, patologia w MON ale i nie tylko polega na tym że wszelkie instytucje gdzie \&quot;przewala się\&quot; dużą kasę obudowane są tzw \&quot;przybudówkami\&quot;, zazwyczaj osobowo powiązane ze \&quot;świecznikiem \&quot;politycznym, związkowym,stąd te wszystkie analizy, fazy koncepcyjne i inne pierdolety - a kasa wypływa ciurkiem latami. I nikt w tym kraju nie jest zainteresowany aby to zmienić. Nie trzeba mieć na tą okoliczność żadnej wiedzy tajemnej, wystarczy zrobić zestawienie budżetów MON od 1998r i skonfrontować ze stanem posiadania, w porównaniu do innych krajów o podobnym budżecie - zachęcam do analizy.

  24. skipper

    czyli można

  25. JK

    Panowie narzekacie na przemysł, ale zadajcie sobie pytanie czy nasza generalicja zadała sobie trud zlecić i przez kilka lat podtrzymać finansowanie takiego projektu??? Pytanie czy wojsko wyraziło takie życzenie??? Bo ja nie znam takiego wariata, który zaryzykowałby setki milionów a może i miliardów na projekt, po czym jaśniegeneralicja zmieni wymagane parametry jak to było z Irydą. Moździerze kaliber 98mm. Beryl z kalibrem natowskim ale magazynkami do gniazda z AK, pływający bwp i tak dalej. Mało ? Niestety durni w mundurach nie brak...