Reklama
Reklama
  • WIADOMOŚCI

Prezes WB: Polsce brakuje struktur do uderzeń deep strike

Lanca. Propozycja pocisku manewrującego z napędem rakietowym. Zasięg: "ponad kilkaset km"
Lanca. Propozycja pocisku manewrującego z napędem rakietowym. Zasięg: "ponad kilkaset km"
Autor. Maciej Szopa/Defence24

Samo pozyskanie dronów i pocisków dalekiego zasięgu nie zapewni Polsce zdolności do prowadzenia głębokich uderzeń. Potrzebne są struktury odpowiedzialne za rozpoznanie, wybór celów, planowanie tras, logistykę i koordynację rażenia – ocenił Piotr Wojciechowski, prezes Grupy WB.

„W polskim wojsku nie ma obecnie struktur, które pozwalałyby wykonywać deep strike” – powiedział Wojciechowski podczas śniadania prasowego Grupy WB. Jak zaznaczył, zdolność do uderzeń na dystansie 1000 km i większym nie może być sprowadzona do zakupu samego efektora. Konieczne jest stworzenie całego systemu obejmującego rozpoznanie, identyfikację i wybór celów, planowanie misji, przygotowanie tras przelotu, dowodzenie oraz zabezpieczenie logistyczne.

Reklama

Systemy tej klasy powinny być przygotowane do wykonywania zadań bez dostępu do GPS, łączności satelitarnej lub komercyjnych usług takich jak Starlink. Zwiększa to znaczenie autonomicznej nawigacji, krajowego oprogramowania oraz algorytmów wspomagających realizację misji.

System rozpoznawczo-uderzeniowy GLADIUS
System rozpoznawczo-uderzeniowy GLADIUS
Autor. www.wbgroup.pl

W ocenie prezesa Grupy WB jedynym istniejącym obecnie rodzajem wojsk, który mógłby przejąć lądowe systemy dalekiego rażenia, jest artyleria. – Jedyną strukturą, która jest w tej chwili w stanie wchłonąć lądowy deep strike, jest artyleria. Jakie będą decyzje polityczne, tego nie wiem – stwierdził Wojciechowski.

F-35
Polski F-35A
Autor. kpr. Dawid Ograbek

Dotychczas polskie plany głębokich uderzeń opierały się przede wszystkim na działaniach sojuszniczych oraz wykorzystaniu lotnictwa, w tym samolotów F-16 i F-35. Wojna na Ukrainie pokazała jednak rosnące znaczenie systemów dalekiego zasięgu odpalanych z lądu. Wojciechowski podkreślił, że pojedyncze ataki nie wystarczą do istotnego osłabienia potencjału militarnego dużego państwa. Skuteczna zdolność odstraszania wymaga odpowiednio dużych zapasów efektorów i możliwości prowadzenia uderzeń na masową skalę.

Wieloprowadnicowa wyrzutnia rakiet Homar-K.
Wieloprowadnicowa wyrzutnia rakiet Homar-K.
Autor. Robert Suchy/Defence24.pl

Jednocześnie cele muszą być rażone precyzyjnie. Tanie systemy, które mogą jedynie dolecieć w rejon oddalony o kilkaset kilometrów, ale nie są w stanie trafić w konkretny obiekt, nie spełniają wymagań operacyjnych i rodzą problemy prawne oraz moralne. Prezes Grupy WB ocenił również, że uderzenia dalekiego zasięgu same w sobie nie wygrywają wojny. Mogą jednak niszczyć infrastrukturę, utrudniać zaopatrywanie sił zbrojnych oraz zwiększać polityczne i gospodarcze koszty prowadzenia konfliktu.

Reklama

Wybrane okazje dla Ciebie

Reklama
Reklama
Polecane
czytaj więcej
Wojna na Ukrainie
Mogą Cię zainteresować