Reklama
  • WYWIADY
  • WIADOMOŚCI

Czy PGZ udźwignie SAFE? Leszkiewicz: więcej Borsuków i Grotów, rosną moce [WYWIAD]

Program SAFE może być dla polskiej zbrojeniówki zarówno impulsem rozwojowym, jak i poważnym testem zdolności produkcyjnych. W rozmowie z Defence24.pl prezes PGZ Adam Leszkiewicz przekonuje, że grupa nie podejmuje zobowiązań bez pokrycia, a równolegle realizowane inwestycje mają zwiększyć moce w kluczowych obszarach – od amunicji 155 mm po wozy bojowe. W tle są plany zwiększania produkcji Borsuka, nowe zamówienia na karabinki Grot. Zapraszamy do lektury pierwszej części wywiadu.

Adam Leszkiewicz
Adam Leszkiewicz
Autor. PGZ

Jędrzej Graf, Defence24.pl: Panie prezesie, może zacznijmy od SAFE, bo to jest taki temat, który jest szansą, ale i wyzwaniem. Często, także z kręgów rządowych słychać, że PGZ nie ma mocy produkcyjnych na realizację już podpisanych kontraktów, a SAFE to przecież kolejne, duże umowy, z krótkim czasem realizacji i może to spowodować nawarstwienie się opóźnień. Jak Pan widzi te zagrożenia pod kątem inwestycji i równoległej realizacji kontraktów?

Adam Leszkiewicz, prezes zarządu PGZ: Jak wiemy, w SAFE będą różnego rodzaju zadania: nowe, ale też i takie, które już realizujemy, a ich źródło finansowania będzie zamienione. To ma znaczenie dla dyskusji o zdolnościach, bo nie zawsze SAFE oznacza tylko i wyłącznie zwiększoną liczbę zamówień, która warunkowana będzie zdolnościami.

Na bieżąco negocjujemy, podpisujemy i realizujemy nowe zobowiązania dotyczące określonych produktów czy usług świadczonych na rzecz Agencji Uzbrojenia. Oczywiście nie podpisujemy umów, co do których nie mielibyśmy zdolności wykonania, albo nie mielibyśmy perspektyw na te zdolności.

Reklama

W tym drugim przypadku dobrym przykładem jest amunicja 155 mm, bo w tym wypadku jasno komunikujemy, jakie mamy możliwości. Obecnie wytwarzamy 25 tysięcy korpusów rocznie w Kraśniku, które następnie po kolejnych operacjach produkcyjnych, zostają skompletowane w gotową amunicję 155 mm w Dezamecie w oparciu o dotychczasową umowę technologiczną i współpracę z ZVS-em. Natomiast realizujemy jednocześnie inwestycje mające na celu zwiększenie naszych mocy produkcyjnych amunicji 155 mm.

Drugi przykład to SAN. Jesteśmy liderem konsorcjum tego programu, w tym roku przekażemy pierwszy zestaw, rozbudowujemy nasze zdolności produkcyjne do realizacji tego kontraktu i główne dostawy będziemy realizować w 2027 roku.

Dodam, że są co najmniej dwa obszary, w których nasze zdolności wyprzedzają skalę zamówień. Weźmy Fabrykę Broni w Radomiu. Zdolności spółki, dzięki przeprowadzonym inwestycjom technologicznym i infrastrukturalnym, umożliwiają nie tylko realizację obecnych kontraktów obejmujących dostawy pistoletów VIS 100 do końca listopada 2026 r., zamówień na karabinki GROT i pistolety VIS 100 w latach 2027–2029 oraz granatników podwieszanych w okresie 2026–2029. Jesteśmy też gotowi do produkcji najnowszej wersji Grota.

Będzie więc w tym roku nowa umowa na Groty?

Mam nadzieję. Na finalnym etapie znajdują się uzgodnienia techniczne umożliwiające wprowadzenie na wyposażenie Sił Zbrojnych RP Grota w najnowszej wersji A3. Mamy nadzieję, że proces uzgodnień wkrótce zakończymy i dzięki temu będziemy mogli podpisać umowy na zamówienie dla polskiego wojska nowej, ulepszonej wersji Grota.

Drugim przykładem, gdzie zdolności są większe niż produkcja, jest nowy pływający BWP Borsuk.

A jakie konkretnie są te zdolności, plan produkcji na ten rok i kolejne lata?

W ubiegłym roku wykonaliśmy 15 egzemplarzy. W tym roku plan jest większy, produkcja będzie rosnąć w kolejnych latach.

Podkreślam, że wyliczamy nasze zdolności w tym zakresie dokładnie. Dziś są ulokowane w Hucie Stalowa Wola. Natomiast nas bardzo interesuje efekt synergii. Przypominam, że inwestujemy w Bumarze-Łabędy. Skarb Państwa przez Fundusz Inwestycji Kapitałowych przekazał do gliwickiej spółki 850 mln zł na zwiększenie zdolności produkcyjnych pojazdów opancerzonych, między innymi na czołgi K2. Ale inwestycje w Łabędach dotyczą również elementów związanych z liniami do innych pojazdów pancernych jeśli zajdzie taka potrzeba.

Autor. st. szer. Paulina Gibner / 15. Giżycka Brygada Zmechanizowana

I to samo dotyczy poznańskich Wojskowych Zakładów Motoryzacyjnych, które też widzielibyśmy jako ewentualne wsparcie dla innych spółek PGZ w sytuacji szybkiego uzyskania zwiększonych zamówień. Musimy widzieć nasze zdolności całościowo - czyli jest Borsuk, Krab, a wkrótce będzie ciężki bojowy wóz piechoty Ratel. Trzeba dobrze i elastycznie zaplanować możliwości produkcyjne tych pojazdów.

Do kwestii Bumaru i WZM jeszcze wrócimy, ale chciałbym zamknąć temat programu SAFE. Polska Amunicja wycofuje się z postępowania na naboje z pociskiem 155 mm. Są więc rozmowy między MON a PGZ, by zwiększyć zamówienie?

Jeśli chodzi o Polską Amunicję, to informacje o wycofaniu się Polskiej Amunicji są dla nas doniesieniami medialnymi. Nie jesteśmy stroną rozmów między tą spółką a Agencją Uzbrojenia.

Mogę natomiast powiedzieć, że rozpoczynamy rozmowy na temat pierwszego pakietu produkcji finansowanej z SAFE-u w ramach obszaru amunicji 155 mm. Zostaliśmy zaproszeni do tych negocjacji.

Na dzisiaj nie zamykacie sobie więc drogi do przejęcia większego zamówienia?

Nie wykluczamy żadnego scenariusza. Wiemy, jakimi zdolnościami będziemy dysponować w kolejnych latach. Natomiast na dzisiaj informacje medialne nie przekładają się automatycznie na negocjacje.

Chciałbym zapytać o K2PL i Bumar-Łabędy. Czy w kwietniu zostanie podpisana umowa regulująca kolejne warunki współpracy przemysłowej, czy może – już szczegółowo warunki produkcji w Bumarze? Kiedy ma być start produkcji czołgów i jak Pan ocenia współpracę ze stroną koreańską?

W tej chwili najważniejsze po naszej stronie jest przygotowanie infrastruktury. I to się dzieje, ponieważ Bumar-Łabędy otrzymał od Skarbu Państwa 850 mln zł i realizuje za te środki inwestycje, które są niezbędne dla montażu, a potem produkcji czołgu K2PL.

W ostatnich miesiącach trwało negocjowanie umowy podwykonawczej na produkcję czołgów i pojazdów wsparcia w Bumarze. Ale mogę dziś potwierdzić: umowa jest już wynegocjowana i będzie zawarta w ostatnich dniach kwietnia. Odbędzie się to zresztą w ciekawym kontekście, bo Bumar pod koniec kwietnia będzie obchodził swój jubileusz 75-lecia.

Dezamet, pgz, amunicja 155 mm
Autor. Jerzy Reszczyński/Defence24.pl
Autor. Grupa Niewiadów-PGM S.A.
Niewiadów Polska Grupa Militarna amunicja 155 mm
Autor. Niewiadów Polska Grupa Militarna

Umowa podwykonawcza była negocjowana w zasadzie od sierpnia 2025 roku, czyli po podpisaniu umowy wykonawczej między Agencją Uzbrojenia i HRC. Dosyć szybko wynegocjowaliśmy umowę związaną z przekazywaniem technologii, jej podpisanie odbyło się w październiku 2025 roku w centrali PGZ. Natomiast rozmowy dotyczące samej umowy podwykonawczej trwały dość długo, ponieważ składa się ona z wielu kluczowych elementów, m.in. finansowych i technologicznych. Ten okres negocjacji trochę się wydłużył, ale nie oznacza to żadnych opóźnień. Wszystkie szczegóły muszą być po prostu dopięte i doprecyzowane.

Na dzisiaj nasz kalendarz uzgodniony z HRC mówi o tym, że pierwsze czołgi powinny zacząć być montowane u nas w drugim kwartale 2028 roku. I tego się trzymamy.

Pan prezes wspomniał o WZM-ach, więc nie mogę nie zapytać. Kończy się pewna era polskiej zbrojeniówki. Pani prezes Elżbieta Wawrzynkiewicz już nie jest prezesem, ale ma zostać w firmie. Jak pan ocenia ten okres dla WZM-ów i połączenie z Cegielskim? Bo Cegielski ma problemy, pytanie jak utworzyć synergie. I czy WZM może stać się spółką produkcyjną?

Dla WZM szukamy roli i zadań na przyszłość także o charakterze produkcyjnym. Dlaczego? Generalnie dlatego, że WZM po tych 81 latach stały się bardzo dojrzałą firmą remontową. Pod tym hasłem rozumiemy kompetencje pozyskane do remontów, serwisu i modernizacji Leopardów, Abramsów oraz innych konstrukcji i stania się centrum pancernym. Natomiast w naszym najgłębszym przekonaniu, wspólnym także z WZM-em, to jest za mało. Zresztą Prezes Wawrzynkiewicz też to często podkreślała, chciała, żebyśmy znaleźli produkty, które będą charakterystyczne dla tego zakładu. Ze swojej strony bardzo dobrze przygotowała spółkę do nowych wyzwań. Osobiście nie zdecydowała się na start w konkursie do Zarządu nowej kadencji. Jestem jej bardzo wdzięczny za zaangażowanie i pracę.

A co z produkcją w WZM? Jak Pan zauważył, prezes Wawrzynkiewicz zawsze apelowała, by poznański ośrodek miał własny produkt, a nie zajmował się tylko wsparciem eksploatacji.

Właśnie o tym mówimy. Myślimy tu o kilku rzeczach. Mamy wozy towarzyszące dla Borsuka i tu jest dialog między Hutą Stalowa Wola i WZM. To jest pula kilkuset wozów w różnych odmianach. Ta produkcja mogłaby trafić do Poznania.

Są też bezzałogowce lądowe, których produkcję chcielibyśmy także lokować w Poznaniu, a w WZM ustanowić ich główne centrum produkcyjne. Wcześniej oczywiście musimy sfinalizować dialog z instytutami wojskowymi, rozstrzygnąć kwestie praw do tych rozwiązań oraz ich komercjalizacji. Dziś pojazdy są fazie prototypów, świetnie wypadły na naszym pokazie w lutym na poligonie w Zielonce. Są, jeżdżą, działają i co ważne, sprawnie współdziałają przy różnych funkcjonalnościach.

Mówimy o projektach Bluszcz i Kuna?

Tak, ale też o innych projektach. Jeżeli wdrożymy do produkcji ciężki bojowy wóz piechoty, to chcielibyśmy, żeby produkcja, w zależności od zamówień i popytu oraz realizacji innych zobowiązań, była dzielona między Hutę Stalowa Wola a WZM. To są właśnie przykłady perspektywicznych działań, które chcemy proponować dla WZM, żeby spółkę rozwinąć produktowo.

Wracając do pytania o Cegielskiego – Ceglorz nie ma być obciążeniem dla WZM-u. Najpierw zostanie poddany działaniom naprawczym. My proces fuzji obu spółek widzimy w taki sposób, że chcielibyśmy te potencjały w Poznaniu połączyć i nadać nowy wymiar idei Wielkopolskiego Centrum Pancernego. Wiemy jednak, w jakiej sytuacji jest dzisiaj Cegielski i nie jest naszym zamiarem obciążanie WZM-u bagażem starych obciążeń.

Jak więc ma wyglądać plan na współpracę, a może połączenie Cegielskiego i WZM, na wspomniane Wielkopolskie Centrum Pancerne?

Pierwszy krok, który wykonamy, prowadząc proces integracyjny, to będzie plan naprawczy Cegielskiego. Musimy rozwiązać problem zadłużenia, a także kwestię infrastruktury, która nie jest dzisiaj własnością Cegielskiego i już pewnie nie będzie.

Chcemy lokować część aktywności Cegielskiego już na terenie WZM. Chcemy również proponować dla obu tych podmiotów propozycje rozwojowe, czyli teren WZM-u musi być wzbogacony o nowe hale produkcyjne i inwestycje. Już dzisiaj zaplecze dla Cegielskiego jest przygotowane na poziomie kilku tysięcy metrów kwadratowych.

Jeżeli udałoby się pozyskać środki finansowe to budowalibyśmy halę tak, żeby zapewnić Cegielskiemu możliwość funkcjonowania i prowadzenia działalności. Miejsce, które Cegielski zajmuje obecnie, ważne z punktu widzenia tradycji, historii, osiągnięć produkcyjnych, wkładu w rozwój gospodarczy samego Poznania, wymaga ogromnych nakładów finansowych. Nawet gdyby założyć, że w jakiś sposób odzyskamy prawa do tej nieruchomości, należałoby taki proces sfinansować, czyli odkupić ją za sto kilkadziesiąt milionów złotych, ale także ponieść dodatkowe nakłady na poziomie kilkuset milionów, żeby cokolwiek zmienić. Kwoty są ogromne. Dlatego rozważamy warianty związane z rozwojem infrastruktury w WZM-ie i połączeniem potencjałów obu spółek.

Czyli tak: sanacja Cegielskiego, łączenie tych dwóch podmiotów, inwestycje i zamówienia. I chcemy wszystko tak połączyć, stworzyć Wielkopolskie Centrum Pancerne, żeby nikomu się krzywda nie stała, a żebyśmy wyszli do przodu i rozwinęli ośrodek poznański kompetencyjnie.

Mówił Pan wcześniej podczas naszej rozmowy, że produkcja części rozwiązań opracowanych właśnie przez Hutę ma być przeniesiona czy to do Bumaru, czy WZM i Cegielskiego. Nie jest tajemnicą, że Huta bardzo niechętnie rozmawia o tym, żeby coś oddać. Tworzy się nawet coś na kształt takiego frontu, który próbuje to blokować. Poprzednie kierownictwo MON i MAP chciało budować drugą linię dla Kraba, ale skończyło się to niczym.

Wyraźnie chcę powiedzieć, że nie chcę tworzyć nowych frontów, sporów. Sporo zadań jest ważniejszych niż to, żeby na siłę wprowadzać rozwiązania, które będą stwarzały ryzyka napięć społecznych. Nie jest to naszym celem. Nic nikomu nie chcemy odbierać, tylko widzimy, ile zadań ma teraz HSW i widzimy także te przyszłe wyzwania produkcyjne. Przecież nie jest już tajemnicą, że rozmawiamy o znacznym wzroście liczby Borsuków. Negocjujemy drugą umowę wykonawczą, a przypomnę przy okazji, że umowa ramowa z 2023 roku przewiduje, że Wojsko Polskie planuje pozyskać 1400 Borsuków, w tym ponad 1000 w wersji bojowej i ponad 300 wozów specjalistycznych. 

Zatem nie chcemy nikomu nic zabierać, tylko uzgadniać podział prac, w zależności od aktualnych mocy produkcyjnych, zamówień i wyzwań. Po to też budujemy strukturę domenową, żebyśmy gospodarowali w ramach poszczególnych obszarów domenowych, w tym wypadku domeny pancernej, posiadanymi zasobami do efektywnej realizacji umów obecnych lub przyszłych, zarówno dla polskiego wojska, ale i klientów eksportowych.

Mówił Pan o „wersji eksportowej” Borsuka, zatrzymam się na tym na chwilę. Zarówno jeżeli chodzi o Borsuka, jak i Rosomaka, chcecie rozmawiać na przykład ze Słowacją, mówi się o skorzystaniu z tamtejszej wieży Turra. Pojawiły się takie głosy, że jeżeli chodzi o ZSSW-30, to jest duża wartość polskiego przemysłu. Dlaczego zatem poszukiwane są inne rozwiązania na rynki eksportowe?

Wieża ZSSW-30 jest oczywiście wielką wartością polskiego przemysłu, bo została wypracowana w kraju, w dialogu z sektorem prywatnym i jest naszym wspólnym osiągnięciem, ale kierowanym na rynek polski i zamawianym przez polskie wojsko.

Jeśli mówimy o eksporcie, to wyobrażam sobie inne, elastyczne rozwiązania. Patrzymy na to, czego chcą rynki i potencjalni partnerzy. To samo zresztą się dzieje w programie Baobab, gdzie korzystamy z podwozia Tatry. Eksperymentujemy więc, wożąc taki nowy produkt na różnego rodzaju targi, zwłaszcza poza Europę, i proponując te rozwiązania wpasowując się tym samym w lokalne uwarunkowania, a jednocześnie współpracując z partnerem, który ma swoje relacje w różnych miejscach, na rynkach eksportowych. Czasem dzięki temu jest łatwiej.

W przypadku Borsuka, w dzisiejszej konfiguracji jest on ściśle związany z wieżą. Wieża ma zatem swoje atuty, ma też swoje uwarunkowania, chociażby kosztowe. Nie ma co tego ukrywać. W związku z tym być może będziemy szukać innych rozwiązań, które będą szły w kierunku zwiększenia atrakcyjności tego produktu dla rynków zewnętrznych.

Reklama

Koniec części pierwszej. Część druga wkrótce

WIDEO: Trumpolog: blokada Ormuzu się nie uda | Premier Tusk w Korei Płd | Defence24Week #156
Reklama