- sponsorowane
- WIADOMOŚCI
- ANALIZA
Konferencja Digital Baltic: Wybrzeże ważniejsze energetycznie od Śląska
Wspólny obraz sytuacyjny, współdziałanie i kompatybilność, to tylko niektóre elementy wzmacniające bezpieczeństwo Bałtyku według uczestników konferencji Digital Baltic.
W dniach 18-19 marca 2026 roku w Gdyni w Ośrodku Badawczo-Rozwojowym Centrum Techniki Morskiej w Gdyni odbyła się czwarta konferencja Digital Baltic, poświęcona szeroko pojętemu bezpieczeństwu Morza Bałtyckiego w „erze cyfrowej”. Była to konferencja technologiczna, w której jednak nie tylko mówiono o rozwiązaniach technicznych, ale w której można było również sprawdzać osobiście pewne rozwiązania na specjalnych warsztatach.
Wszystko to zorganizowano, by mogło dojść do wymiany doświadczeń i uwag, co pozwoli, tak jak zaznaczył to na wstępie Prezes Zarządu OBR CTM S.A. Marcin Wiśniewski: „przekuć tę wiedzę i wnioski na konkretne technologie”. W konferencji Digital Baltic wziął bowiem udział nie tylko OBR CTM, ale również jego partnerzy technologiczni, którzy będą później próbowali przetworzyć te uwagi na użyteczne narzędzia.
Współpraca w budowaniu odporności państwa i Bałtyk traktowany jako system
Ogólny zakres zadań w tym zakresie przedstawił Dyrektor Rządowego Centrum Bezpieczeństwa Zbigniew Muszyński w referacie „Współpraca w budowaniu odporności Państwa wobec zagrożeń infrastruktury krytycznej” (IK). Podkreślił on w nim, że czasy, w których oszczędzało się na bezpieczeństwie, definitywnie się skończyły. Nie można już bowiem dzielić tego, co się wokół dzieje, tylko na czas pokoju i czas wojny.
Zobacz też

Pojawiło się bowiem coś pośredniego, czyli zagrożenia hybrydowe, które wymagają już teraz: odpowiedniej ochrony, a nawet obrony. Obrony – ponieważ te zdarzenia dzieją się blisko granicy wojny. Dlatego firmy zmieniły swoje podejście do bezpieczeństwa, wiedząc, że straty wynikające z ataku hybrydowego są o wiele większe niż koszty wprowadzenia odpowiednich zabezpieczeń i systematycznie prowadzonych audytów.
Pomóc w tych działaniach ma nowelizacja ustawy o zarządzaniu kryzysowym, która m.in. wchłonie wcześniejsze ustalenia zwiększające bezpieczeństwo infrastruktury krytycznej i uwzględni Dyrektywę Unii Europejskiej w sprawie odporności podmiotów krytycznych. Oznacza to, że nastąpi przejście z podejścia bezpieczeństwa „obiektowego” na bezpieczeństwo „zachowania ciągłości usług”. Nie zmienia się jednak zasada, że za ochronę obiektu IK odpowiada operator tego obiektu.
Dyrektor Muszyński zwrócił też uwagę na zwiększające się znaczenie Morza Bałtyckiego, również ze względu na przeniesienie środka ciężkości, jeżeli chodzi o bezpieczeństwo energetyczne Polski, ze Śląska na wybrzeże. Wynika to z inwestycji już zrealizowanych (np. gazoport, Baltic Pipe, naftoport), jak i tych, które już zaczęto (elektrownia atomowa oraz morskie farmy wiatrowe). Dlatego ochrona powinna obejmować nie tylko to, co znajduje się na ziemi, ale również to, co znajduje się na morzu, w tym poza polskim terytorium (ale jest położone w polskiej wyłącznej strefie ekonomicznej).
Podobnego zdania był Jan Grabowski – wiceprezes Polskiej Grupy Zbrojeniowej, który w swoim referacie „Bałtyk jako system – bezpieczeństwo zaczyna się od interoperacyjności”, zwrócił szczególną uwagę na znaczenie współpracy i interoperacyjności. Podkreślił, że Morze Bałtyckie stało się zintegrowaną przestrzenią strategiczną, w której bardzo szybko zacierają się granice między światem wojskowym, cywilnym, gospodarczym i cyfrowym.
Z tego powodu w odniesieniu do Bałtyku trzeba zastosować podejście systemowe. Odporność tworzy się bowiem poprzez współpracę różnych sektorów, a nie tylko poprzez budowanie siły jednego z nich. Wiąże się to np. z koniecznością tworzenia wspólnego obrazu sytuacji. Obraz ten jednak nie powstanie, gdy każdy będzie go budował we własnym zakresie i we własnym standardzie. Potrzebne są więc m.in. wspólne formaty danych, kompatybilne interfejsy, wspólne procedury, wspólne standardy bezpieczeństwa i jasny łańcuch odpowiedzialności.
Widać to na przykładach projektów, które różnią się funkcją, ale są oparte na wspólnej filozofii architektury informacyjnej. Prezes Grabowski wymienił tutaj trzy programy z domeny morskiej: Miecznik (ze wspólną architekturą sensorów, efektorów i łączności), Ratownik (interoperacyjność cywilno – wojskowa polegająca na wykorzystaniu Ratownika zarówno we współpracy z portami cywilnymi, jak i wojskowymi, z administracją morską i operatorami infrastruktury, co oznacza wspólne procedury, dane i ćwiczenia) oraz przyszła Orka (przewaga podwodna to przede wszystkim przewaga informacyjna).
Według oceny PGZ, wspólnej pracy i pogłębionej dyskusji podczas konferencji Digital Baltic wymagają przede wszystkim trzy kluczowe obszary:
- architektura danych i wymiana informacji w regionie (z systemowym podejściem do integracji sensorów wojskowych i cywilnych);
- bezpieczeństwo dla infrastruktury podmorskiej i brzegowej;
- współpraca w zakresie innowacji, zdolności i kompetencji.
Jak wygląda współpraca międzyresortowa i międzysektorowa?
Zakres zadań, jakie stoją przed twórcami koncepcji Digital Baltic, można było dobrze poznać w panelach dyskusyjnych. Pierwszy z nich („współpraca międzyresortowa i międzysektorowa w aspekcie zarządzania świadomością sytuacyjną”) miał przedstawić działania tych podmiotów, które mogą wzmocnić ochronę i zapewnić obronę infrastruktury krytycznej.
Dlatego wzięli w nim udział: były Dowódca Operacyjny RSZ generał broni w rezerwie Tomasz Piotrowski, Dyrektor Rządowego Centrum Bezpieczeństwa Zbigniew Muszyński oraz przedstawiciele: Dowództwa Komponentu Wojsk Specjalnych (płk Michał Cymbalista), Dowództwa Komponentu Wojsk Obrony Cyberprzestrzeni (kmdr Andrzej Godecki), Centrum Operacji Morskich – Dowództwa Komponentu Morskiego (kmdr ppor. Michał Dembowski) i Departamentu Innowacyjności Ministerstwa Obrony Narodowej (płk Tomasz Zaremba).
Moderatorka panelu, którym była kierownik projektu Digital Baltic w OBR CTM, pani Annę Salomon, zwróciła uwagę na fakt, że dzisiejsze zagrożenia nie mają wyłącznie charakteru sektorowego. Dlatego incydenty obejmują wiele domen i zakresów: infrastrukturę krytyczną, cyberprzestrzeń, domeny: morską i informacyjną itd. To właśnie dlatego w dyskusji skupiono się nie tylko na aspektach formalnych i technologicznych, ale przede wszystkim na współpracy w ujęciu państwa i przedstawicieli różnych instytucji. Punktem wyjścia stało się pytanie: „Jak na przestrzeni ostatnich dziesięciu lat zmieniło się podejście, jeśli chodzi o świadomość sytuacyjną?”
Zobacz też
Cyfrowy Bałtyk wesprze morską obronę PolskiSponsorowany
Według pułkownika Zaremby z DIN MON naszym problemem rzeczywiście przestały być już technologie, ale fuzja danych pozwalająca na otrzymanie jednolitego obrazu dla wszystkich. Płk Zaremba przypomniał też o pojawieniu się piątej domeny operacyjnej w Polskim Wojsku, związanej z przestrzenią kosmiczną. To właśnie w tym celu m.in. powstała Agencja Rozpoznania Geoprzestrzennego i Usług Satelitarnych oraz otwarto w zeszłym tygodniu Centrum Operacji Satelitarnych. Oznacza to również, także w tej domenie, przejście od technologii do operacyjnego wykorzystania.
Dla interpretacji tak dużej ilości danych wojsko zamierza wykorzystać sztuczną inteligencję. To właśnie m.in. dlatego w 2025 roku opracowano nawet strategię implementacji sztucznej inteligencji w Siłach Zbrojnych, która została zatwierdzona przez ministra ON i będzie wdrażana. Celem tych działań ma być przejście z systemu reaktywnego (który reaguje na to, co się już zdarzyło) do systemu predykcyjnego (który potrafi z dużym prawdopodobieństwem prognozować przyszłe zdarzenia).
Sztuczna inteligencja ma jednak nie tylko pomagać w tworzeniu w czasie rzeczywistym obrazu sytuacyjnego (który później będzie dzielony pomiędzy użytkowników), ale również służyć do wspomagania procesu podejmowania decyzji. Ma to skrócić czas reagowania na pojawiające się zjawiska.
Kmdr Andrzej Godecki z DKWOC przypomniał, że cyberprzestrzeń jest domeną, w której dobrze widać, co się dzieje i co się będzie działo. Jest więc możliwość: identyfikowania zagrożeń z wyprzedzeniem czasowym i podjęcia działań mających zminimalizować ich skutki. Jednak ilość informacji jest tak duża, że do jej wykorzystania trzeba wykorzystywać sztuczną inteligencję.
Generał Piotrowski słusznie zauważył, że do słowa współdziałanie powinno się jeszcze dołożyć synergię i koordynację. To właśnie koordynacja działań jest bowiem tym, co trzeba szczególnie poprawić. Dodatkowo trzeba poprawić mentalne podejście do odpowiedzialności za bezpieczeństwo. Według generała Piotrowskiego często widoczna jest nawet niechęć do dzielenia się informacją, tłumaczona np. dbałością o ochronę informacji niejawnych. I ta niechęć jest widoczna również dzisiaj.
Płk Cymbalista z DKWS podkreślił, że dobrze, iż obecnie dostrzega się brak narzędzi wspólnych do użycia na poziomie państwa i instytucji odpowiadających za bezpieczeństwo oraz że są plany, by to naprawić (np. wprowadzając nowe technologie, systemy autonomiczne i AI). Podkreślił również znaczenie operacji informacyjnych przeciwnika, które mogą zakłócić nam ten przekaz informacyjny, tworząc nieprawdziwy obraz i spowodować niewłaściwą i niepotrzebną reakcję. Z kolei, gdy ta reakcja już będzie potrzebna, może zabraknąć decyzji, by podjąć jakieś działania.
Kmdr ppor. Dembowski z COM zwrócił uwagę na powolne odchodzenie od zdecentralizowanej świadomości sytuacyjnej. To właśnie dlatego Polska przystąpiła do inicjatywy NATO – Federated Mission Networking (FMN), w ramach której specjaliści z około 40 państw tworzą i budują zarówno procedury, jak i instrukcje techniczne, żeby zabezpieczyć interoperacyjność i budować świadomość sytuacyjną.
Dużą zmianą miało być uruchomienie w 2018 roku wojskowego systemu, który pozwala na wymianę informacji (rzetelnej i zabezpieczonej, bezpośrednio i w czasie rzeczywistym), pomiędzy różnymi domenami. Jednak jak na razie ta wymiana odbywa się w ramach Sił Zbrojnych i dopiero planuje się w niej uwzględnić inne podmioty – np. Straż Graniczną.
Z wypowiedzi poszczególnych panelistów wynikało więc, że świadomość sytuacyjna jest tworzona, jednak nie jest ona wspólna dla wszystkich zainteresowanych resortów i dostępna dla operatorów IK. Potwierdził to przede wszystkim dyrektor RCB Zbigniew Muszyński, stwierdzając, że Polska nadal jeszcze żyje w „sferze silosów” i poszczególne ministerstwa działają samodzielnie. Zmienić to może powstanie Centrum Bezpieczeństwa Morskiego, które z założenia ma pracować nie „silosowo” ale horyzontalnie. Poza służbami państwowymi będą więc tam również operatorzy infrastruktury krytycznej.
Co jest większym wyzwaniem dla świadomości sytuacyjnej?
Problem ten jeszcze bardziej uwypukliła dyskusja wobec drugiego pytania, zadanego przez moderatorkę: „Czy wspólna świadomość sytuacyjna jest bardziej wyzwaniem technologicznym, czy też organizacyjnym?” Według generała Piotrowskiego dobrym sygnałem jest to, że zaczynają być powoływane podmioty, które będą budowały świadomość sytuacyjną. Ale przypomniał, że będąc Dowódcą Operacyjnym, miał ogromne problemy z konsultowaniem swoich działań z powodu braku multidomenowego centrum kierowania JOC (Joint Operational Center) na poziomie państwa. Na trudność w lokalizacji „państwowego JOC” zwrócił też uwagę płk Cymbalista z DKWS.
Z brakiem państwowego JOC nie zgodził się natomiast dyrektor RCB Zbigniew Muszyński. Według niego system zbierania informacji od różnych instytucji w sytuacjach kryzysowych jest w Rządowym Centrum Bezpieczeństwa i on funkcjonuje. W resorcie Obrony Narodowej głównym partnerem dla RCB ma być Departament Strategii i Planowania. Natomiast problemem jest wielkość MON i ilość jednostek oraz podejście poszczególnych osób.
Z drugiej jednak strony przyznał, że przed rozpoczęciem budowy Centrum Bezpieczeństwa Morskiego (CBM) dokonano przeglądu obecnej sytuacji i systemów nadzoru morskiego. Po tym przeglądzie stwierdzono, że system ten jest rozproszony, nieefektywny i trudny w zarządzaniu. Nie ma np. jednego miejsca w Polsce, które mogłoby kompleksowo udzielić informacji w przypadku ewentualnego przecięcia kabla podwodnego.
Dlatego według niego rozproszony model opracowania danych jest nieefektywny. Bardziej efektywny miałby być „hub informacyjny”, który byłby w stanie zebrać i ocenić wszystkie, nawet szczątkowe informacje, potrzebne dla wypracowania odpowiedniej decyzji. Według dyrektora Muszyńskiego tylko w ten sposób będzie można osiągnąć efekt synergii, która jest istotna z punktu widzenia przepływu danych.
Podobnego zdania był generał Piotrowski. Według niego system zasilania w informację potrzebną do budowania świadomości sytuacyjnej – od najniższego ogniwa do najwyższego – musi być skoordynowany i wspólnie się zasilać. Nie może być natomiast sytuacji, w której obszarowo ktoś buduje swoją odrębną świadomość sytuacyjną. Inaczej może być jednak w przypadku podejmowania decyzji, ponieważ model zdecentralizowany ułatwia bardzo szybkie działanie.
Na konieczność integracji systemów zwrócił uwagę kmdr Godecki z DKWOC. Jest bowiem konieczność budowania wspólnej świadomości sytuacyjnej pomimo dużej liczby systemów: i to nie tylko narodowych, ale również zagranicznych. Według niego wyzwaniem dla PGZ i OBR CTM będzie zintegrowanie tego w taki sposób, by ta współpraca była jak najszersza i żeby rzeczywiście dostarczyć odpowiednio przygotowaną informację do systemów wsparcia decyzji, które ponadto mogą podpowiadać, co się będzie działo.
Dodatkowymi wytycznymi do dalszych działań w ramach inicjatywy Digital Baltic mogłyby być odpowiedzi panelistów na pytanie moderatorki: „jakie kompetencje, technologiczne, organizacyjne i mentalne będą kluczowe dla skutecznego zarządzania bezpieczeństwem państwa w perspektywie kolejnych 5-10 lat?” Wśród nich wymieniono m.in.:
- Sztuczną inteligencję, która może być zarówno pomocą, jak i zagrożeniem. Wszystko zależy od tego na ile tej inteligencji pozwolimy, na ile ją „wpuścimy" do poszczególnych systemów, na ile jej pozwolimy angażować się w procesy analityczne, wsparcia i planowania, a na ile w procesy decyzyjne;
- Zagrożenia pochodzące od technologii kwantowej. Na razie nie wiadomo bowiem, jak ta technologia wpłynie na nasze życie i to w każdym obszarze;
- Systemy autonomiczne i automatyzację pola walki. Ukraina pokazuje, że coraz częściej walczą maszyny a nie ludzie. Trzeba więc z tego korzystać, ale również się przed tym zabezpieczyć, np. rozbudowując systemy antydronowe;
- Wdrażanie technologii dual use, co pozwoli na przyspieszenie wdrażania nowych technologii;
- Posiadanie kadr odpowiednio wyedukowanych, doświadczonych i zdolnych do podejmowania decyzji znając ich ewentualne konsekwencje (mając świadomość wsparcia ze strony przełożonego);
- Polskość produktów, ponieważ tylko to daje gwarancję zachowania pełnej autonomii i suwerenności, bez skrytych rozwiązań, które w najgorszym przypadku pozwolą „komuś" na przejęcie kontroli nad naszymi systemami.
Artykuł sponsorowany


WIDEO: Offset czy „offset”? Miliony na Jelcza, miliardy na Apache | Defence24 Week #153