Reklama
Reklama
  • WIADOMOŚCI

Sankcje USA to "strzał ostrzegawczy" dla Rosji. Cel: zapobiec inwazji

Fot: kremlin.ru
Fot: kremlin.ru

Wprowadzone w czwartek sankcje dotyczące rosyjskiego długu są tylko sygnałem, ale ich zaostrzenie oznaczałoby wojnę za pomocą środków politycznych – powiedział w rozmowie z PAP Maximilian Hess, ekspert Foreign Policy Research Institute w Filadelfii. Jak dodał, jest to ostrzeżenie przed nową inwazją na Ukrainę.

Według Hessa ogłoszony w czwartek pakiet nowych sankcji - choć największy od lat - nie stanowi znaczącej zmiany status quo. Jego zdaniem poszerzenie "czarnej listy" o 32 osoby i podmioty nie wpłynie na kalkulacje Rosji, podobnie jak wydalenie 10 dyplomatów, bo takie ruchy były stosowane wcześniej.

Największy nowy element: zakazanie amerykańskim firmom udziału w obrocie rosyjskim długiem na rynku pierwotnym to z kolei "poważny ruch", jednak na razie głównie symboliczny. "To sygnał, że USA bardzo poważnie podchodzą do dalszych sankcji dotyczących długu, ale dotychczasowe restrykcje same w sobie nie zmieniają zbytnio sytuacji" - mówi Hess. Jak tłumaczy, główną instytucją działającą przy emisji rosyjskich obligacji skarbowych jest rosyjski bank WTB, a amerykańskie banki uczestniczą w procesie bardzo rzadko. Dopiero rozszerzenie restrykcji na transakcje na rynku wtórnym zadałoby mocny cios. Co znaczące, w rozporządzeniu wprowadzającym sankcje Biały Dom wyraźnie zaznaczył, że w przypadku dalszych wrogich działań Kremla zostaną one rozszerzone.

"Sankcje dotyczące rynku pierwotnego są sygnałem; sankcje wtórne byłyby prowadzeniem wojny za pomocą środków politycznych" - ocenił Hess. Według analityka, nowe sankcje stanowią więc ostrzeżenie dla Rosji, że jeśli nie zrezygnuje z agresywnych działań, jej gospodarka może poważnie ucierpieć. W obecnym kontekście chodzi przede wszystkim o ostrzeżenie przed nową ofensywą Rosji na Ukrainie wobec koncentracji wojsk wokół granic i na Krymie.

Reklama
Reklama

"Zakazanie obrotu rosyjskim długiem na rynku wtórnym zawiesiłoby dużą część obligacji w rękach amerykańskich podmiotów. Rosja ma wystarczająco dużo środków w rezerwach, by odkupić je wszystkie, ale jeśli zostaną one zawieszone, doprowadziłoby to Rosję do technicznego bankructwa" - tłumaczy ekspert.

Jak dodaje, wyjście z tej sytuacji i powrót Rosji na międzynarodowe rynki byłby bardzo trudny. Gospodarczo, oznaczałoby to dla Moskwy przyszłe problemy finansowe, zwłaszcza w razie kolejnego kryzysu. Politycznie, byłby to krok, który zdominowałby relację z Rosją na długie lata.

"Innymi słowy, sankcje na rosyjski dług byłyby odpowiednikiem statku, który utknął w Kanale Sueskim. Inne sprawy nie mogłyby posuwać się do przodu z ich pominięciem" - uważa ekspert. Jak dodaje, w takim układzie zniesienie sankcji mogłoby okazać się politycznie niemożliwe tak długo, jak Władimir Putin będzie stał na czele Rosji. 

Reklama

Polecane

czytaj więcej

Wojna na Ukrainie

Zobacz także

Mogą Cię zainteresować