Reklama
Reklama
  • WIADOMOŚCI
  • KOMENTARZ

Rakietowe dylematy Polski: PAC-3 MSE dla Ukrainy? [OPINIA]

PAC-3MSE
Model rakiety PAC-MSE prezentowany na targach MSPO 2026 w Kielcach przez koncern Lockheed Martin
Autor. M.Dura

Decyzja o przekazaniu kolejnych polskich rakiet PAC-3 MSE Ukrainie będzie uzasadniona tylko wtedy, gdy zostanie podjęta wspólnie z innymi państwami NATO i uzgodniona z Amerykanami.

Pojawiające się coraz częściej informacje medialne o możliwości przekazania Ukrainie przez Polskę kolejnych rakiet PAC-3 MSE wywołały od razu gwałtowne protesty, przede wszystkim ze strony opozycji politycznej. W protestach tych zwraca się przede wszystkim uwagę na małą liczbę tych pocisków w Polsce, która dopiero w kolejnych latach ma się zwiększyć po dostarczeniu nam następnych baterii Patriot.

Reklama

Argumentacja ta jest teoretycznie słuszna, jednak zupełnie nieprzystająca do obecnej sytuacji geopolitycznej. Trzeba mieć bowiem świadomość, że nawet nie przekazując rakiet PAC-3 MSE Ukrainie Polska nie jest obecnie w stanie się samodzielnie obronić przed atakiem rakiet balistycznych ze strony Federacji Rosyjskiej. Mówienie więc o osłabieniu naszej obrony przeciwrakietowej jest bez sensu, ponieważ takiej szczelnej polskiej obrony przeciwrakietowej po prostu nie ma. I winni tej sytuacji są również politycy opozycji, którzy w tej chwili tak głośno protestują.

Siła naszej obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej opiera się na Pakcie Północnoatlantyckim, który opiera się m.in. na zorganizowanym korzystaniu ze wspólnych zasobów. Są oczywiście domeny, w których niektóre państwa chcą zachować pełną autonomię w decydowaniu (jak np. odstraszanie nuklearne w przypadku Francji i Wielkiej Brytanii), ale są również dziedziny, w których przewagę nad Rosją daje tylko zbiorowe działanie. I tak jest właśnie w przypadku obrony przeciwlotniczej.

To właśnie dlatego tuż po wypadku w Przewodowie Niemcy zaproponowali nam przesłanie swoich baterii Patriot, by wspomóc naszą obronę przeciwlotniczą. Korzystając z takiej pomocy i licząc na nią w przyszłości, nie można jednak tylko żądać, ale trzeba również coś dołożyć od siebie. Takim wkładem są właśnie systemy przeciwlotnicze, które już wprowadziliśmy w Polsce i które zamierzamy jeszcze wprowadzić.

Jeżeli, biorąc pod uwagę te ogólne zasoby, na szczeblu NATO zapadnie decyzja, by część z rakiet do systemu Patriot przekazać Ukrainie, to takie zobowiązanie powinno również dotyczyć Polski. Chcąc liczyć na solidarną pomoc w przyszłości, musimy bowiem uczestniczyć w sojuszniczych działaniach teraz. Tym bardziej, że doposażenie ukraińskiej obrony przeciwlotniczej w odpowiednią ilość amunicji w pierwszej kolejności wpłynie na polskie bezpieczeństwo, a w o wiele mniejszym stopniu na bezpieczeństwo dalej położonych państw NATO.

Polscy politycy cały czas argumentują swoje zachowawcze działanie w odniesieniu do pomocy udzielanej Ukrainie naszym unikatowym położeniem geograficznym, w którym mamy bezpośrednią styczność z Białorusią i Federacją Rosyjską. Jednak to „unikatowe położenie” nie uzasadnia utrzymywania tylko pozycji roszczeniowej wobec NATO. Dodatkowo trzeba mieć świadomość, że praktycznie każda pomoc wojskowa, jaką przekazaliśmy Ukrainie, osłabiała nasz potencjał obronny. Godziliśmy się jednak na to, wiedząc, że dzięki temu jesteśmy bezpieczniejsi.

Im dłużej się bowiem Ukraina broni, tym Rosja jest słabsza, a my mamy więcej czasu na zwiększenie polskiego i natowskiego potencjału obronnego. Trzeba też pamiętać, że jeżeli Rosjanie przestaną wysyłać rakiety balistyczne i manewrujące na Ukrainę, to zaczną je magazynować, by niestety kiedyś wysłać je również nad Polskę. Polska ma obecnie około 200 rakiet PAC-3 MSE. Wyprodukowanie takiej liczby rakiet Iskander-M zajmie Rosji tylko trzy miesiące. Przez każde trzydzieści dni Rosjanie są bowiem w stanie wyprodukować 65 pocisków balistycznych Iskander-M oraz dodatkowo: co najmniej 3 pociski hipersoniczne Cirkon, 15 sztuk pocisków manewrujących Iskander-K, 29 pocisków manewrujących Kalibr oraz 87 lotniczych rakiet manewrujących Ch-101.

Mówienie więc w Polsce o konieczności osiągnięcia samowystarczalności w obronie przeciwlotniczej i przeciwrakietowej świadczy o całkowitym oderwaniu od rzeczywistości. Jeśli będziemy działać sami, bez pomocy sojuszniczej, nie będzie bowiem żadnej różnicy, czy przekażemy Ukrainie jeszcze 100 rakiet Patriot, czy też nic nie przekażemy. Przy zmasowanym rosyjskim ataku rakietowym polskie zapasy bowiem nie wystarczą i trzeba to sobie wreszcie uświadomić.

Reklama
Reklama
Polecane
czytaj więcej
Wojna na Ukrainie
Mogą Cię zainteresować