Reklama
  • WIADOMOŚCI

Pszczel o rocznicy Polski w NATO: jest co świętować

Wstąpienie do NATO otworzyło przed Polską nowe perspektywy, a gwarancje bezpieczeństwa miały znaczenie także dla zagranicznych inwestorów – powiedział Defence24.pl analityk OSW Robert Pszczel, wieloletni dyplomata, wieloletni pracownik Kwatery Głównej NATO, a wcześniej członek zespołu negocjującego polską akcesję.

fot. mon.gov.pl
fot. mon.gov.pl

12 marca 1999 r. Polska, Czechy i Węgry jako pierwsze kraje byłego bloku wschodniego weszły do Organizacji Traktatu Północnoatlantyckiego. Tego dnia w Independence w stanie Missouri minister spraw zagranicznych Bronisław Geremek przekazał sekretarz stanu USA Madeleine Albright dokument ratyfikacyjny Traktatu Waszyngtońskiego. Akcesja zwieńczyła blisko dziesięcioletnie starania.

Reklama

„Jest co świętować. Wejście do NATO zakotwiczyło nas w strukturze, która bardzo nam pomogła, nie tylko z najbardziej oczywistego punktu widzenia gwarancji bezpieczeństwa ze strony wszystkich członków ze Stanami Zjednoczonymi na czele. Od czasu naszej akcesji Sojusz znacząco się powiększył – z chwilą wstąpienia Polski, Czech i Węgier liczył 19 członków, dziś jest ich 32” – powiedział Pszczel.

Ocenił, że „nie zmarnowaliśmy tych blisko 30 lat”. „Członkostwo pomogło nam rozwijać się gospodarczo, dając poczucie bezpieczeństwa, które wpłynęło także na inwestorów zagranicznych. Wstąpienie do NATO, wraz z wejściem do UE, otworzyło perspektywy, które zostały wykorzystane. Polska jest dzisiaj innym krajem, co zawdzięcza ciężkiej pracy Polek i Polaków, ale także członkostwu w tych organizacjach. Uważam, że to nadal powód do zadowolenia” – dodał.

Większe zagrożenie, silniejsi sojusznicy w Europie

„Zarazem od pewnego czasu mamy do czynienia z dość bezprecedensową sytuacją. Świat się zmienił, co przede wszystkim wiąże się z wojną, która się toczy przy naszej granicy. Mamy do czynienia z państwem drapieżnikiem, które atakuje swoich sąsiadów i robi to otwarcie; oprócz tego robi to w sposób quasi-potajemny, przez działania hybrydowe. To niemal otwarta agresja. Członkostwo w NATO wzmacnia tu nasze bezpieczeństwo, ale oczywiście stopień zagrożenia jest wyższy i zupełnie inny niż 30 lat temu czy nawet przed 10 czy 15 laty. Druga rzecz to zmiana podejścia u naszego największego sojusznika – w Stanach Zjednoczonych. Różne działania z ich strony – nie tylko zmieniająca się strategia, dokonujące się od pewnego czasu przesuwanie akcentów – powodują, że europejscy członkowie NATO muszą w znacznie większym stopniu odpowiadać za zapewnienie zdolności potrzebnych do skutecznego odstraszania i do obrony. To proces postępujący od wielu lat. Już obecnie ok. 65-70 proc. zdolności potrzebnych do realizacji planów obronnych zapewniają europejscy członkowie NATO” – podkreślił.

Według Pszczela „największy problem polega na tym, że w obliczu tych wielkich wyzwań stanowisko Stanów Zjednoczonych stało się chwiejne z punktu widzenia wiarygodności sojuszniczych gwarancji i skuteczności odstraszania”. Jak zauważył, „sojusznicy często są gorzej traktowani przez Waszyngton niż adwersarze, by przypomnieć kwestię Grenlandii, groźby wysuwane pod adresem Kanady czy w ogóle traktowanie państw europejskich jako mało bezwartościowych sojuszników, co nie jest prawdą z punktu widzenia Stanów Zjednoczonych, a widać to choćby na przykładzie wojny przeciw Iranowi, gdzie wsparcie sojuszników jest dla USA bardzo przydatne”.

Reklama

Utrzymać transatlantycką więź

„Wnioski może nie są odkrywcze, trudność leży w ich realizacji. Trzeba utrzymać mocne więzi transatlantyckie w sprawach bezpieczeństwa. W Polsce stacjonuje ok. 9 tys. żołnierzy amerykańskich – więcej niż z jakiegokolwiek państwa europejskiego: pewne zdolności USA – nie mówiąc o parasolu nuklearnym – pozostają unikatowe i bezcenne. Należy walczyć o to, by pozostały wiarygodne i mieć nadzieję, że obecna, dosyć chwiejna polityka amerykańska się zmieni. Z drugiej strony trzeba maksymalnie wzmacniać drugą nogę – europejską. Tu mamy do czynienia z daleko posuniętą zgodnością poglądów nie tylko państw frontowych, w tym nordyckich i bałtyckich, i nie tylko państw UE, ale np. Wielkiej Brytanii i Norwegii w sprawach zdolności obronnych i współpracy przemysłów zbrojeniowych. Jedno drugiego nie wyklucza, choć takie działanie równoległe jest trudne i niektórym wydaje się zbyt skomplikowane” – zauważył ekspert.

Nawiązał też do związanych z obronnością wewnętrznych wydarzeń w Polsce i do prezydenckiego weta do ustawy, która miała wprowadzić do polskiego prawa mechanizm unijnych pożyczek SAFE.  „Na marginesie – tylko smutkiem może napawać fakt, że dzień rocznicy wstąpienia Polski do NATO został zdominowany przez wewnętrzny spór polityczny o projekt finansowania modernizacji polskiego systemu bezpieczeństwa, w tym sił zbrojnych. Gdybyśmy w 1999 r. mieli do czynienia z takimi podziałami w sprawach obronności, to wątpię, czy przyjęto by nas wtedy do Sojuszu” – powiedział.

Reklama
WIDEO: F-35 vs. JAK-130 | Fregata tonie | Kuwejt strąca F-15 - Defence24Week #151
Reklama