Reklama

Poncyljusz: PGZ w Agencję Uzbrojenia – strategia czy chaos? [OPINIA]

25 listopada 2019, 09:53
Tarnow_SKW
Fot. Juliusz Sabak/Defence24.pl.

W ślad za powołaniem nowego składu rządu Mateusza Morawieckiego pojawiły się informacje o możliwym przekształceniu Polskiej Grupy Zbrojeniowej (PGZ) w Agencję Uzbrojenia (AU). Kolejnego dnia minister obrony Mariusz Błaszczak tajemniczo, poprzez media społecznościowe, nie zaprzeczył tym pogłoskom, a wręcz stwierdził że powołanie Agencji Uzbrojenia jest niezbędne dla zwiększenia bezpieczeństwa. Warto zastanowić się, ile w tej koncepcji jest systemowego, strategicznego działania, a ile chaosu i próby ratowania państwowej zbrojeniówki, której sytuacja finansowa jest tragiczna – komentuje dla Defence24.pl Paweł Poncyljusz, poseł Koalicji Obywatelskiej, członek Sejmowej Komisji Obrony Narodowej.

Oczywiście nie można abstrahować od sytuacji wewnątrz rządu, gdzie jasno widać, że MON nie chce rezygnować z wpływu na spółki zbrojeniowe pomimo powołania nowego Ministerstwa Aktywów Narodowych, gdzie mają się znaleźć wszystkie państwowe firmy. Od 2015 r. PGZ, jak również większość spółek produkcyjnych grupy notuje coraz większe straty, choć jej kreatywni księgowi robią co mogą, aby ukryć ten fakt. Co prawda w 2018 r. PGZ osiągnął zysk netto w wysokości 37,4 mln, przy obrotach około 5,5 mld, ale jednocześnie rząd przekazał dotację na konta spółki ponad 280 mln zł w ramach tzw. Planu Mobilizacji Gospodarki.

Warto przy tym nadmienić, że w ostatnich czterech latach zamówienia MON złożone w PGZ przekraczają kwotę ponad 10 mld zł., a mimo to trudno dostrzec poprawę kondycji finansowej w państwowej zbrojeniówce. Dodatkowym czynnikiem, który nie napawa optymizmem na przyszłość, jest fakt, że w ostatnich latach spora część pieniędzy na modernizację uzbrojenia jest przelewana na konta firm zagranicznych, a polska zbrojeniówka nawet nie ma szans na poważne programy offsetowe. To oznacza w przyszłości brak wpływów choćby z remontów i przeglądów obecnie kupowanego sprzętu wojskowego. W uproszczeniu można to opisać stwierdzeniem – pieniądze były, zostały zużyte, i więcej nie będzie, bo teraz kupujemy sprzęt od sojuszników za miliardy złotych w rewanżu za to, że ci wzmacniają wschodnią flankę NATO.

Koncepcja powołania Agencji Uzbrojenia błąka się po korytarzach MON co najmniej od 2008 roku, ale dotąd była rozpatrywana jako struktura ministerstwa skupiająca wszystkie kompetencje w zakresie analizy dostępnych technik uzbrojenia, definiowania potrzeb na przyszłość, zamawiania i finansowania prac badawczych nad bronią przyszłości czy bieżącego pozyskiwania uzbrojenia dla Sił Zbrojnych RP. 14 marca 2018 tchnięto, w tę koncepcję, kolejne życie, powołując pana Pawła Olejnika (40 lat, dr. prawa) na pełnomocnika MON do spraw powołania Agencji Uzbrojenia. Co prawda przez ostatnie 20 miesięcy słuch o panu pełnomocniku zaginął. Nie słychać było, aby wykonano jakieś analizy, symulacje, diagnozy co do braku funkcjonalności obecnego systemu pozyskiwania uzbrojenia dla wojska, nie przedstawiono żadnych rekomendacji co należy zmienić w ustawach i rozporządzeniach, aby system działał i był transparentny. To, że jest on całkowicie nieskuteczny świadczy fakt, że przez ostatnie cztery lata, wszystkie zakupy w MON dokonano bez przejrzystej procedury przetargowej na podstawie formalnych tricków.

Prawdopodobnie decydenci w MON już od kilku lat są świadomi, że system zamówień publicznych kompletnie się zblokował. Ściśle określone parametry sprzętu, jakiego oczekuje zamawiający, mogą być już nieaktualne w momencie podpisywania decyzji ministra (minimum 6-12 miesięcy analiz i przygotowań). Galopujący postęp technologiczny, i prawo zamówień publicznych źle znoszą takie gwałtowne zmiany w specyfikacji przetargowej, co generuje potrzebę stworzenia bardziej elastycznych przepisów. Drugą przeszkodą, o którą potykają się kolejne ekipy w wojsku odpowiedzialne za zaopatrzenie jest kuriozalny system koniecznej jednomyślności kilkunastu służb i instytucji wojskowych co do parametrów zamawianego sprzętu. Takie liberum veto przy zamówieniach na miliony złotych powoduje spowalnianie postępowania przetargowego i wkładanie do specyfikacji zamówienia coraz to nowych wymagań, tak, że powstaje zamówienie na sprzęt który w ogóle nie istnieje.

Utworzenie Agencji Uzbrojenia powinno być poprzedzone wnikliwym audytem barier, które obecnie blokują skuteczne, szybkie i efektywne zakupy potrzebnego sprzętu. Warto, aby wnioski z takiego przeglądu, zostały poddane pod dyskusję, tak wewnątrz struktur wojskowych i politycznych, jak również w dialogu z producentami uzbrojenia. Istotne byłoby również dokonanie przeglądu polskiego prawa, które powoduje, że obecny system jest kompletnie niefunkcjonalny. Wiele krajów NATO ma swoje agencje uzbrojenia, które nie dość, że są skuteczne w działaniu, to również potrafią, w obliczu europejskiej konkurencyjności, „zadbać” o dobre oferty rodzimych producentów, czego obecnie Polska kompletnie nie potrafi. W końcu pozostaje do rozwiązania problem odwagi w podejmowaniu decyzji zakupowych w MON, gdzie wszyscy zbierają stosy dokumentów i podkładek, aby w krytycznej sytuacji nie można było nikomu zarzucić, że podjął błędną decyzję. To powoduje, że minister ogląda się na szefa Inspektoratu, a ten na ministra i trwa to czasami miesiącami i latami bez żadnej decyzji.

Niezależnie od tego, jak będzie się nazywała instytucja odpowiedzialna za zakupy dla wojska, na jej czele musi stać osoba odważna, kompetentna, uczciwa, decyzyjna i w pewnym stopniu niezależna od polityków. Bez znaczenia jest czy będzie to departament, inspektorat czy agencja, ważniejsze jest otoczenie prawne, kompetencje ludzi opracowujących założenia taktyczno-techniczne i prowadzących przetargi oraz konsekwencja działania zgodnie z Planem Modernizacji Technicznej. Na razie doświadczenie pokazuje, że wiele osób nominalnie odpowiedzialnych za zakupy próbuje schować się w cieniu swoich przełożonych, aby na wszelki wypadek to nie do nich były pretensje za podjęte decyzje zakupowe.

Paweł Poncyljusz. Fot. Paweł Poncyljusz.
Paweł Poncyljusz. 

Koncepcja, aby centralę PGZ przemienić w Agencję Uzbrojenia jest bardzo złym i niebezpiecznym pomysłem. Zakładam, że w całościowym założeniu zmian poszczególne spółki produkcyjne (HSW, Mesko, itp.), dziś zależne od warszawskiej centrali, uzyskują niezależność i rządzą się same, co jeszcze bardziej może komplikować, już dziś niełatwą, sytuację w państwowej zbrojeniówce.

1. Po pierwsze, poprzez zmianę PGZ na AU nie da się uciec od obecnych problemów finansowych firmy, jednocześnie spółki produkcyjne zostaną pozbawione szans na doraźną pomoc finansową, choćby w postaci zabezpieczenia kredytów i pożyczek. Pieniądze z zaliczek przekazanych przez MON przy podpisywaniu umów na dostawę wyrobów kończą się bardzo szybko, ponieważ nimi pokrywa się powstałe wcześniej długi, a potem pozostaje czekać na kolejne pieniądze z MON czy NCBiR, aby mieć za co dokończyć zamówienie. Rozdzielenie PGZ od spółek produkcyjnych jeszcze bardziej pogorszy ich sytuację finansową, bo garb długów rośnie z roku na rok. Jednym z wyjątków jest HSW z dużym portfelem zamówień i realną perspektywą na własne produkty, co oznacza stabilność finansową spółki w perspektywie kilku lat pod warunkiem, że nie będzie się podbierać stamtąd pieniędzy tak jak robi to teraz PGZ.

2. Po drugie, rotacja pracowników centrali PGZ w ostatnich latach była tak duża, że próżno tam szukać osób z wieloletnim doświadczeniem na rynku uzbrojenia, To przecież ci ludzie mieliby być „wyroczniami” jeśli chodzi o zakupy typów uzbrojenia i technologii wojskowych. We Francji czy Szwecji w Agencjach Uzbrojenia pracują praktycy z przemysłu i wojska, a nie historycy i politolodzy z poczuciem misji usunięcia złogów komuny i służb ze zbrojeniówki.

3. Po trzecie, przez ostanie cztery lata PGZ nie potrafiła zapanować nad technologiami istniejącymi w państwowej zbrojeniówce. Ciągle mówiło się o wykorzystaniu synergii potencjału poszczególnych spółek, a kończyło się na ofertach dla wojska w cenach dużo ponad to, co oferowała zagraniczna konkurencja (patrz Homar, ciężarówki Jelcz itp.). Przy składaniu ofert do MON ulegano żądaniom finansowym spółek produkcyjnych zamiast próbować optymalizować koszty i szukać tańszego rozwiązania. W przypadku zakładów ze sprzętem pancernym dawano każdemu po trochu zamiast wskazać pojedynczy podmiot, który sam zdecyduje, kto będzie jego poddostawcą. Jeśli ludzie PGZ nie potrafili zmusić do niczego firmy im podległe w ramach nadzoru korporacyjnego, to tym bardziej będzie to trudne z pozycji urzędu, który nie ma realnych instrumentów zachęcających czy dyscyplinujących.

4. Po czwarte istnieje poważne ryzyko windowania cen za wyroby z polskich fabryk, bo jeśli MON zrezygnuje na dobre z jakikolwiek przetargów to będzie skazany na wyższe koszty w stosunku do innych ofert na rynku. Oczywiście takie kontrakty będą tłumaczone „polskością” sprzętu i bezpieczeństwem dostaw od lokalnego dostawcy, ale trzeba mieć świadomość, że Polska będzie przepłacać nie mając gwarancji, że w sytuacji nadzwyczajnej producent jest w stanie, w krótkim czasie, zwiększyć produkcję. Kumoterstwo przy zakupach, w relacjach Agencja Uzbrojenia i producent musi kosztować więcej, bez pewności otrzymania dobrego sprzętu.

5. Po piąte poziom fraternizacji pracowników PGZ z lobbystami zagranicznych firm nie gwarantuje niezależności w podejmowaniu decyzji zakupowych. Nawyk zachwytu nad każdą propozycją płynącą od zagranicznych dostawców, którzy jednocześnie zatrudniają emerytowanych generałów jako tzw. konsultantów, źle wróży efektywności Agencji Uzbrojenia. W takiej instytucji potrzeba ludzi niezależnych i nie ulegających pokusie udziału w konferencji czy wizycie studyjnej organizowanej przez producenta w atrakcyjnej lokalizacji (stolica dużego państwa NATO-wskiego czy egzotyczny kurort). Praktyka pokazuje, że tego typu wyjazdy cieszą się dużą popularnością, bo czemu nie? A potem pozostają relacje, kontakty i trudniej takiemu partnerowi odmówić szczególnej uwagi albo naliczyć kary za nieterminowe wykonanie umowy.

6. Po szóste, sposób doboru partnerów zagranicznych przez spółki państwowe już dziś budzi podejrzenia o korupcję i niejasne powiązania prezesów i kluczowych pracowników. Wielokrotnie zdarzało się w PGZ tak, że nagle dana spółka proponuje konkretne rozwiązanie w ramach postępowania zakupowego dla wojska. I nic nie wiadomo czy rozpatrywano inne oferty, jakie były różnice w ofercie cenowej, transferze technologii czy zakresie umowy licencyjnej. Często o wyborze partnera decydowały atrakcje podczas wizyty studyjnej polskich przedstawicieli polskiej zbrojeniówki. W przypadku zamawiania wyrobów w poszczególnych spółkach produkcyjnych bez przetargów, w ramach tzw. trybu ochrony bezpieczeństwa państwa, będziemy świadkami popisów lobbystów na najlepsze oferty dla zarządów państwowych przedsiębiorstw, co może stać w sprzeczności z interesem zakładu czy państwa.

Pomysł utworzenia Agencji Uzbrojenia nie jest złym założeniem, ale musi być poprzedzony głębokimi analizami, a decyzja o tym nie może być podejmowana pod presją czasu lub, jak obecnie, pod presją zbliżającej się katastrofy finansowej PGZ. Z roku na rok kolejne ekipy osadzane w zarządzie państwowego championa zbrojeniowego (w cztery lata – cztery zarządy) ogłaszają, że znalazły receptę na rozwiązanie problemów finansowych i organizacyjnych, ale zawsze kończy się to jeszcze słabszym wynikiem finansowym i większym bałaganem organizacyjnym. Po stronie MON mamy kompletnie niefunkcjonalny system zakupów, który pozwala na kupno sprzętu bez przetargu i transparentności. To może i musi rodzić podejrzenia o korupcję, bo kwoty kontraktów pozwalają dostawcom podzielić się zyskiem z kimś, kto pomoże po stronie państwa w decyzji o zakupie akurat tego wyposażenia. Dodatkową patologią jest to, że lobbyści zagranicznych firm, do których trzeba zaliczyć również dyplomatów, mają nieograniczony dostęp do decydentów w MON w odróżnieniu od prezesów polskich firm zbrojeniowych, tak państwowych jak i prywatnych.

Do tego dochodzi patologiczny system wydawania pieniędzy przez NCBiR, który rzekomo ma służyć opracowaniu nowego uzbrojenia, które powinno być innowacyjne. Wszystkie analizy jasno pokazują, że pomimo wydawania setek milionów złotych na prace rozwojowe w części wojskowej, jak na razie, wcale nie przełożyły się na wzrost konkurencyjności przemysłu obronnego. Oznacza to tyle, że NCBiR jest tylko źródłem łatwych pieniędzy, za które wystarczy stworzyć stos segregatorów z tzw. dokumentacją techniczną czegoś co nigdy nie zostanie wdrożone do produkcji. System zakupów wyposażenia dla wojska oraz organizacji polskiej zbrojeniówki wymaga zmian. Muszą one być przemyślane i systemowe, a nie chaotyczną i doraźnie klajstrujące przeciekającą łódkę.

Paweł Poncyljusz, poseł Koalicji Obywatelskiej, członek Sejmowej Komisji Obrony Narodowej.

Defence24
Defence24
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 99
Reklama
konsul
poniedziałek, 13 stycznia 2020, 00:29

Trzeźwy artykuł, ale na poprawę w zarządzaniu PGZ już chyba nie ma co liczyć. Częsta zmiana zarządów i priorytetów, wszechmogące związki zawodowe to recepta na tragedię. Polska nie ma zaplecza naukowego/szkolnego - dobrze jakby został opisany system szkolnictwa technicznego. ... wyjątkiem jest WB i Popiński - że można samodzielne i nawet coś eksportować ... tak EKSPORTOWAĆ. Takie firmy jak WB i Popiński powinny otrzymywać regularnie częściowe zlecenia na dostawców i poddostawców ponieważ: 1. Są prywatne i mają zdecydowanie inny (efektywny) system zarządzania niż państwowe molochy. Właściciel nie zmienia się co roku. 2. To są Polskie firmy i produkują na terytorium Polski. 3. Inwestują w badania w Polsce przez rodzimych inżynierów. 4. Tworzy się potencjał do dalszego rozwoju. 5. Tym firmą po prostu zalezży.

Po trzecie sankcje
czwartek, 26 grudnia 2019, 17:17

Gdybym miał władzę to zrobiłbym tak: 1 zamówił jakieś symulacje wojenne 2 wyciągnął wnioski 3 w oparciu o wnioski skoncentrował wysiłki na rzeczach dających duży efekt relatywnie małym kosztem 4 zaplanował tzw średni okres zmian i większe wydatki. Tymczasem nie widzę nawet myśli przewodniej do jakiej wojny się szykujemy i jakie mamy scenariusze. Polecam wykłady Bartosiaka na YT. Czasami otwierają oczy.

Foton
środa, 25 grudnia 2019, 23:13

Miejsca dla kolejnych "speców" od obronności, ale tylko w zakresie stanowisk dla kolesiów.

wujek
wtorek, 26 listopada 2019, 20:52

Co albo Kto najważniejszy?? - wiadomo - piękne , śliczne zdjęcie Poncyljusza. Na tych fotkach Defense'u Co jest taaakiee malutkie ,pikusie ,różne w realu , oczywiście maszyny maszynerie pod kątem militarnym. Jednak liczy się Kto , jest taki wymowny , rozważny itd.. myślę , To powala przeciwnika na łopatki - polityczne

Józek
wtorek, 26 listopada 2019, 20:06

Czyżby znowu jakiś mentor od uzbrojenia , a przecież sprzedano - doprowadzono do upadłości - newralgiczne zakłady dla zbrojenia wojska , oraz całe gałęzie - jak stalowy , stocznie , elektronika , materiały związane z prochem i tak można kolejno wymieniać w filozofi ...KAPITALIZMU ? Jak rozmontowywano wojsko - likwidacja jednostek i z tym związane trwałe budynki należące do wojska , czy rozdzielenie PKP na kilka czynników jako właściciele szlaków potrzebnych do przemieszczania wojska i sprzętu wojskowego ? Odnoszę wrażenie iż co obecnie nie zrobi minister obrony - krytykanctwo idzie w parze z ideologią ? Ciekawe skąd u nas taka krytyka - skoro nic nie zrobiono po 89r. dla polepszenia stanu wojska Polskiego - jedynie jego demontaż ?

Tomek pl
sobota, 30 listopada 2019, 15:27

Powiedz mi po co utrzymywać jednostki wojskowe skoro armi poborowej nie mamy od 10 lat. Wiesz ile tam ludzi siedzi w sztabach ile to kosztuje to samo wot 4000 wojskowych przeszło z wojsk operacyjnych osłabia się polską armię. W tej chwili nie będzie czasu na szkolenie rezerwy te jednostki które nie będą w 4 dywizjach oprócz 6 i 25 do likwidacji i przerzucanie wojskwych do tych 4 dywizji. To również tyczy się wot w tej konfiguracji nie będzie dla nich miejsca na polu bitwy powinni być uzupełnieniem wojsk operacyjnych np w zmechu artylerii ( dowódca, kierowca, operator uzbrojenia to żołnierze zawodowi żołnierze wot to drużyna piechoty w takim rosomaku czy borsuku). Chcemy mieć 4 dywizje do tego 6 i 25 brygada to jakieś 65000 ludzi nie zapomnij że każda dywizja powinna mieć eskadrę śmigłowców uderzeniowych( aw 129) i wsparcia pola walki przynajmniej 2 (s70i lub aw 149) na jedną dywizje przypada 48 śmigłowców. I do tego szczebel operacyjny pułk ( ah64 guardian ) i przynajmniej 3 skrzydła myśliwców bojowych ( czyli jakieś 9 eskadr ) to jest minimum w razie w. Na taką armię jak w tej chwili nie możemy sobie pozwolić nie można marnować środków finansowych na ciepłe posadki dla oficerów w jednostkach od 10 lat nie szkolących żołnierzy A szykowanych na czas wojny nie będzie na to czasu. Więc trzeba niestety niektóre jednostki rozwiązać czy to się komuś podoba czy nie, nie jesteśmy Arabią saudyjską że mamy pieniędzy jak lodu musimy mieć pieniądze na modernizację 4 dywizji i lotnictwa ( mw musi trochę poczekać powinniśmy dozbroić Ślązaka i wybudować 2 bliźniaki na razie by wystarczyło)

Edek
piątek, 27 grudnia 2019, 18:54

Sam wymyślasz takie bzdury? Co to za podanie nazw sprzętu? Aw149 ? Nikt tego cuda nie kupił dlaczego ma tym latać nasza armia i to wersji która nie istnieje? S70i? Naprawdę? Cywilne śmigłowce dla wspierania wojsk? Brednie i bzdury.

JPC
wtorek, 26 listopada 2019, 15:42

PP jako osoba blisko skojarzona z WB Electronics (poprzez liste plac) wyraza opinie swojego pracodawcy - swoich wlasnych raczej nie posiada.

robson
środa, 27 listopada 2019, 11:36

jednak chyba to nie jest tak, terminowanie w WB skłania PP do trzeźwego (nie ministerialnego) spojrzenia PPO (a złośliwości w tym przypadku są nie na miejscu)

Grredo
środa, 27 listopada 2019, 09:15

Od WB to idź na spacer... Zakład opracował systemowe rozpoznanie dla artylerii, które to utrącono. Do dzisiaj wszystkie jedostki i typy artylerii powinny być podpięte. Zrezygnowano z dronów WB, pomimo zachwytów nad naszymi rozwiązaniami jakie wyrażali żołnierze najlepszej armii świata.

GH
środa, 27 listopada 2019, 16:35

Nie wpadajcie zachwyt nad produktami WB. Do sterowania małymi jednostkami artylerii się nadają, ale do poważnego rozpoznania z pomocą bezzałogowców - absolutnie nie. Jeżeli jakiś pracowmik WB się nie zgadza, to proszę o link do filmu z lotem Manty na wysokości 3000 m.n.p.m. Albo Łosia:)

Co ty powiesz?
środa, 27 listopada 2019, 21:30

Powiesz to Amerykanom którzy kupili licencję od WB i trzaskają seryjnie dla swojej armii systemy łączności od WB? Faktycznie. Nie powinni wpadać w zachwyt? Po co więc kupili licencję ?

Ollo
piątek, 27 grudnia 2019, 18:55

Łączność wewnętrzna dla pojazdów a drony i zarządzanie polem walki to dwie różne rzeczy. Nie masz pojęcia o czym piszesz. Żenada.

M.
czwartek, 28 listopada 2019, 11:52

Bo łącznośc wewnątrz pojazdów nie musi być droga...

say69mat
środa, 27 listopada 2019, 12:14

Stąd WB realizuje projekty na rzecz zagranicznych kontrahentów, mając w głębokim poważaniu fanaberie polityków i ich biznesu na państwowym zasilaniu.

Aecjusz
środa, 27 listopada 2019, 14:28

I zdaje się te rozwiązania są wykorzystywane w realnych działaniach bojowych. WB to spółka, która wydaje się mieć całkiem trzeźwe podejście do biznesu i oferuje produkt całkiem zaawansowany technologicznie. Takich więcej.

Patry
wtorek, 26 listopada 2019, 11:49

wystarczy prześledzić sejmowe głosowania pana PP w kwestiach dotyczących spraw bezpieczeństwa państwa żeby zrozumieć jego krytyczną wobec obecnej polityki obronnej postawę ... tylko co zaproponować innego i lepszego ...??? czy powrót starych kadr decydenckich uprawiających tylko pijar ... a niewiele robiących dla rozwoju naszego przemysłu i praktycznie nie zamawiających w naszych zakładach to rozwiązanie ... ? teraz problemem numer jeden jest wyciśnięcie z zakupów zagranicznych ( takich ładnych bo amerykańskich ...) jak największego offsetu i kompetencji technologicznych ... i przekierowanie do naszego przemysłu zamówień ... tylko kto to ma zrobić ( widzę ciemność ...)

Extern
wtorek, 26 listopada 2019, 00:19

PGZ miałaby zostać przekształcona w Agencję Uzbrojenia? Nie ogarniam tego pomysłu. PGZ to spółka prawa handlowego, holding skupiający ponad 60 spółek z branży zbrojeniowej. I ten holding miałby przekształcić się w coś w rodzaju organu administracji? Bo rozumiem, że Agencja Uzbrojenia działałaby na podobnej zasadzie co na przykład ARMiR. W ten sposób zamawiający uzbrojenie dla armii stałby się jednocześnie jego producentem w zakresie uzbrojenia zamawianego w polskich fabrykach zbrojeniowych. W jaki więc sposób prezes tej agencji kontrolowałby jakość dostarczanego uzbrojenia skoro jednocześnie byłby jego producentem? Jako szefowi agencji zależałoby na tym aby kupić jak najlepszy sprzęt. Jako producentowi zależałoby mu na tym aby sprzedać wszystko, bez względu na jakość produktu. Patologia czystej wody. Konstrukcja stworzona wręcz do nadużyć, do korupcji. Do pływania w mętnej wodzie szemranych interesów prowadzonych przez ludzi o rozmytych zasadach odpowiedzialności. Kto w ogóle wpadł na taki pomysł?

sierżant rachuby
wtorek, 26 listopada 2019, 12:17

1. Bardziej pasuje porównanie do Agencji Mieni Woskowego, która na podstawie ustawy jest organem wykonawczym Skarbu Państwa. 2. Obecnie mamy taką sytuację, że MON wykonuje prawo głosu na WZA PGZ S.A. z akcji Skarbu Państwa czyli faktycznie jest zamawiającym w PGZ oraz jednocześnie nadzorującym PGZ (jako WZA)

Paranoid
wtorek, 26 listopada 2019, 17:37

Czy to aby nie jest patologia? Ciekaw jak takie WZA ocenia prace Zarządu i otoczenie "rynkowe" ...

sierżant rachuby
środa, 27 listopada 2019, 11:37

W sprawie oceny: WZA rozpatruje i zatwierdza sprawozdanie z działalność oraz sprawozdanie finansowe, udziela absolutorium organom (czł. zarządu i RN), powołuje i odwołuje RN oraz może powoływać czł. zarz. jeśli tak stanowi statut. (Inne kompetencje WZA dotyczą spr. majątkowych)

Kazimierz
poniedziałek, 25 listopada 2019, 21:59

Zapominacie moi drodzy, że od 2008-2009 roku mieliśmy wielki światowy kryzys w związku z załamaniem rynków finansowych i rząd Tuska po prostu nie miał pieniędzy, tnąc wszystkie nie niezbędne w danej sytuacji wydatki. Teraz natomiast mamy światową hossę na giełdach i mocny wzrost gospodarczy, tzn. rząd powinien mieć x razy więcej środków, ale woli je przeznaczać na socjal.

rafff
wtorek, 26 listopada 2019, 09:59

Nie jest prawdą to co piszesz. To w Polsce mamy hossę, a kryzys w czasach rządów Tuska był spowodowany m.in. nieszczelnością VAT. Teraz na świecie jednak też nie ma hossy, a sytuacja jest podobna, tylko trochę bardziej finanse państwa zostały uporządkowane. Polityka prorodzinna to nie socjal. To świadome inwestowanie w przyszłość. To raczej nie inwestowanie w politykę prorodzinną jest lekkomyślną formą marnotrastwa.

Feluś
wtorek, 26 listopada 2019, 14:29

To ani nie jest polityka prorodzinna ani socjal tylko zwykły support wyborczy

nic49
wtorek, 26 listopada 2019, 13:54

a efektów tegp "socialu" nie widać- inwestowanie w przyszłość to żłobki,przedszkola, świetnie wyposażone szkoły itp a nie rozdawanie kasy

Sobiepan
wtorek, 26 listopada 2019, 17:34

Brednie, kluczem są kadry. Wyposażenie żłobków, przedszkoli i szkół to nie jest problem. W szkołach jest selekcja negatywna ze względu na fatalne zarobki. Mierni nauczyciele, mierne wyniki. W szkolnictwie wyższym jest podobnie. Edukacja to podstawa. Tu jest pies pogrzebany, marnujemy czas młodzieży, a później musimy gonić. Polacy należą do najbardziej zapracowanych nacji w Europie.

mosze
wtorek, 26 listopada 2019, 12:06

Pan raczy się mylić. Kryzys w lata h 2008-2009 był pochodną międzynarodowego kryzysu, który rozpoczął się w 2007 r. upadkiem Lehman Brothers. A luka vatowska istnieje we wszystkich krajach, które mają taki podatek. Aktualnie w Polsce też.

Rex
wtorek, 26 listopada 2019, 23:25

Dochodząca do 25% luka VAT za czasów PO była największa w UE i nie było to coś normalnego. Świadomie tracono 20-30 mld PLN rocznie jednocześnie zwiększając podatki w tym VAT.

jjj
poniedziałek, 25 listopada 2019, 20:41

Niezależność jest kluczowym czynnikiem wpływającym na bezpieczeństow kraju ---------- sprzęt wojskowy z rodzimych krajowych fabryk to polska logistyka to uniezależnienie od dostaw części zamiennych dla sprzętu wojskowego to brak groźby nałożenia embarga przykład Turcja i konflikt z kurdami im mniejszy potęcjał rodzimego przemysłu zbrojeniowego tym mniejsze bezpieczeństwo państwa POLSKIEGO tym większa wrażliwość na czynniki zewnętrzne typu odmowa dostaw z zagranicy bądz wielkotrotne zwiększenie cen części zamiennych dla odbiorcy w trakcie konfliktu który w zaistniałej sytuacji i tak zmuszony będzie kupić jaka by cena nie była.

Nergal
poniedziałek, 25 listopada 2019, 18:54

Obserwując naszą armie, nie wiem czy wot nie jest lepsze od zawodowych żołnierzy, zawodowi nawet warty sami nie trzymają, ale opłacamy im ochrone, a wot bo, no właśnie bo co, bo na pewno nie dla kasy i wkładają w to serce.

Stefan
wtorek, 26 listopada 2019, 20:29

To proponuje, żeby operacje na sercu robił ci lekarz na stażu, a nie chirurg z 20 letnim doświadczeniem. To mniej więcej ten sam tok myślenia.

mlodzian
poniedziałek, 25 listopada 2019, 18:24

Najpierw trzeba dobrać odpowiednich ludzi. Wiedzących czym jest etyka w zarządzaniu. Dbających o wspólny interes, wiedzących dla kogo i po co pracują? Przez ostatnie 30 lat mało widziałem takich ludzi w Polskim przemyśle i rządzie. Najczęściej są obśmiewani i bardzo szybko kończą swoją karierę. Dlatego z miłym zdziwieniem zobaczyłem kupno Polskiego karabinu wyprodukowanego w Radomiu. Ale Polskiego samolotu już raczej nie zobaczymy. Mielec i Świdnik skutecznie zepchnięte przez Polskich decydentów zostały sprzedane za rządów PO zdaje się. Niestety moim zdaniem wszystkie te problemy są spowodowane marną jakością ludzi pchających się do polityki. Dobrze by było przywrócić obowiązkowe państwowe egzaminy dla ludzi chcących obejmować państwowe stanowiska. Obowiązek posługiwania się co najmniej trzema obcymi językami, egzamin z etyki , filozofii i przedmiotów koniecznych do piastowania danego stanowiska. Powinien z całkiem niezłą skutecznością odsiać cwaniactwo od ludzi nawykłych do ciężkiej i rzetelnej pracy. Myślę że żaden z naszych obecnych polityków nie zdał by takiego egzaminu.

M.
czwartek, 28 listopada 2019, 12:01

Młody jestes, ambitny i masz ideały. Z drugiej strony jest ciemnośc i ogólna bieda (umysłowa, ekonomiczna, decyzyjna, umysłowa) - tak więc na FSO jest strzelnica, którą sponsoruje Radom - strzelałem z ich produktów - żadna przestrzelina nie była prosto - pociski przebijają tarcze pod kątem. Wziąłem w ręce AK - i cud - wszystko jak w szwajcarskim zegarku...można?

Aecjusz
poniedziałek, 2 grudnia 2019, 06:48

Strzelałem z niejednego produktu FB Radom i jakoś nie miałem takich problemów. Może dostałeś jakiś zajechany egzemplarz?

kjhkjhkljk
wtorek, 26 listopada 2019, 14:42

Po co ci 3 języki obce? wystarczy angielski. Jak ktoś miał czas się nauczyć 3 języyków obcych to niemiał już czasu nauczyć się tego co ważne w zbrojeniówce. Języki obce to, w tym wypadku co najwyżej wymaganie dla handlowca, a nie dla szefa.

M.
czwartek, 28 listopada 2019, 12:02

ja znam 5 i jestem w zbrojeniówce od 15 lat. Języki na pewno pomagają, w tym nawiązać relacje lub przeczytac cos pomiędzy wierszami - w biznesie zbrojeniowym to atut. Oczywiście, Angielski na bardzo dobrym poziomie (w tym technicznym) to podstawa.

Krtek
wtorek, 26 listopada 2019, 09:18

Trzy języki obce? Naprawdę?!? ;))))) Ludzie, którzy ciężko i rzetelnie pracują, mają poukładane w głowie, robią to w prywatnym sektorze, gdzie są za to odpowiednio wynagradzani (nie tylko finansowo). Ja, zamiast od egzaminów, zacząłbym od nauki, kursów i szkolnictwa.;)))

Dociekliwy
wtorek, 26 listopada 2019, 02:34

Co po niektórzy parlamentarzyści mają problem z obsługą panelu do głosowania (a przed początkiem kadencji były szkolenia), do PE dostają się ludzie bez znajomości angielskiego (znajomość francuskiego w kuluarach właściwie drugiego języka to już prawdziwa rzadkość), także tego. Ciężko oczekiwać cudów skoro ludzie wybierają do takich gremiów polityków wedle kryterium "swojskości", a nie kompetencji i doświadczenia... To są braki w edukacji, których nie da się nadrobić w 4 lata. Takie egzaminy to do służby cywilnej bardziej by się nadawały (poziom oczywiście uzależniony od stanowiska), ale ten z natury apolityczny, a niezwykle ważny organ, został właściwie zarżnięty (likwidacja konkursów, nadania z politycznego klucza). Taki egzamin na politykach wyrżnął by ponad 90% składu Sejmu i Senatu (jak zaczynała się kadencja to dziennikarze zadawali jakieś podstawowe pytania typu co to jest Konwent Seniorów - nawet na tym co po niektórzy się wykładali). To, że w pewien sposób nie zmieniło się przyzwolenie na zorganizowane złodziejstwo (byleby się dzielili), a cwaniactwo jest hołubione wynika chyba z uwarunkowań historycznych i zakorzenionych w percepcji społecznej stereotypów. Tego inaczej jak edukacją obywatelską od wczesnej szkoły i czasem 1-2 pokoleń nie da się wyplenić.

Noro
poniedziałek, 25 listopada 2019, 22:36

Zakłady Lotnicze w Mielcu zostały sprzedane za rządu Jarosława Kaczyńskiego w 2007, z resztą się zgadzam.

CatalinaIsland
wtorek, 26 listopada 2019, 11:01

Sprzedawał.......... Paweł Poncyliusz ówczesny wiceminister gospodarki któremu podlegała ARP. Wystarczy?

Poncyljusz
środa, 27 listopada 2019, 15:17

Kłamstwo - ARP podlegało MSP!!!

M.
czwartek, 28 listopada 2019, 12:06

Dzień dobry Panie Pośle! Dziękujemy za artykuł - sugerujemy angażowanie wiekszej ilosci grup społecznych (w tym czytelników D24 do organizowania cykilcznych spotkań, gdzie ludzie majacy sporo w głowie mogliby dac świadectwo pewnych spraw lub dawać opinię. 15 lat w tym biznesie jestem, zaewne inni jeszcze dłużej, może warto nas posłuchac -- w końcu wspólne wydatki na Polskę powinny byc szerzej dyskutowane.

mc.
wtorek, 26 listopada 2019, 01:40

Gorzej, one nie zostały sprzedane. Za Mielec amerykanie teoretycznie mieli zapłacić 66 mln PLN. Biorąc pod uwagę różne rozliczenia, mieli do zapłaty niecałe 40 mln PLN. Ale na pasie startowym stały 3 maszyny - PZL-28 Skytruck, których wojsko nie chciało. Po sprzedaży zakładów, wojsko uznało że te maszyny są im niezbędne. Kupili je płacąc po 20 mln PLN za każdą.

CatalinaIsland
wtorek, 26 listopada 2019, 11:02

Amerykanie zapłacili 250 mln zł. Hwatit ?

mc.
wtorek, 26 listopada 2019, 11:42

Te 250 mln to miał być pakiet inwestycyjne - został zrealizowany w około 10 %. Ale ja też popełniłem błędy w mojej wypowiedzi. Prawda jest... jeszcze gorsza: W dniu 16.03.2007r. wytwórnia Sikorsky Aircraft Corporation nabyła 100 % udziałów spółki PZL Mielec od Rządu Polskiego z zamiarem rozpoczęcia produkcji śmigłowców. Przede wszystkim kadłubów maszyn Black Hawk, a w dalszej kolejności całych śmigłowców. Jednocześnie firma Sikorsky zobowiązał się do zachowania potencjału produkcji samolotów M-28, M-26 i M-18. Za PZL Mielec zapłacono kwotę 66 000 000 złotych, plus 36 677 527,91 złotych długu firmy PZL Mielec wobec Agencji Rozwoju Przemysłu. Sikorsky zobowiązał się także do poczynienia kolejnych inwestycji w wysokości około 45 000 000 dolarów USA w kolejnych 4 latach. Z tego 26 000 000 dolarów w środki trwałe. W 2006r. za 5 M-28 budżet Rzeczypospolitej zapłacił 136 milionów złotych ( 27,20 milionów złotych za sztukę ). W ciągu dwóch lat, po sprzedaży firmy PZL Mielec, cena M-28 wzrosła dwukrotnie; z 27,20 milionów złotych do 52,92 miliona złotych i tyle Wojsko Polskie płaciło za te samoloty. Rząd Premiera Donalda Tuska zamówił 12 maszyn, a potem tę liczbę zredukował do 8 sztuk. I cena za jeden samolot jeszcze bardziej wzrosła. W grudniu 2008 r. Ministerstwo Obrony Narodowej Rzeczypospolitej zamówiło w PZL Mielec 12 samolotów M-28 B/PT Bryza. Wartość kontraktu, obejmującego oprócz dostaw bogato wyposażonych samolotów również zakup symulatora, pakietu części zamiennych, urządzeń kontrolno-pomiarowych i szkolenie załóg, wyniosła 635 mln zł. Ostatni samolot ma być dostarczony w 2014 r. Decyzja o zakupie M-28 naraziła MON na falę krytyki i zarzutów, jednak wojskowa prokuratura odmówiła zajęcia się sprawą kontraktu, nie znajdując znamion przestępstwa bądź działania na szkodę interesu państwa. Bryzy będą wykorzystywane m.in. w procesie szkolenia lotniczego załóg samolotów transportowych. Ostatecznie liczbę zamówionych samolotów zmniejszono do 8 sztuk za kwotę około 500 milionów złotych.

zaq
poniedziałek, 25 listopada 2019, 17:38

PiR Radwar, HSW, Mesko, FB, WB Electronics, ZM Tarnów, PCO, to są firmy które oferują w miarę przyzwoity sprzęt, cała reszta to wydmuszki które trzeba stale podtrzymywać kroplówką z budżetu państwa teraz z będzie to z budżetu MONu, przykład Bumaru i umowa na remont T72 których armia nie chce bo nie wnoszą one żadnej wartości dodanej. Ten wrzód trzeba w końcu przeciąć a wygląda na to że rak PGZ zainfekuje cały MON.

mc.
poniedziałek, 25 listopada 2019, 21:15

Co proponujesz zamiast obecnie posiadanych T-72 ? Bo jakieś czołgi potrzebujemy. I proszę bez "bajek" o Abrams-ach stojących na pustyni, czy nieistniejących stojących w magazynach Leopardach.

mosze
wtorek, 26 listopada 2019, 00:07

Tak na szybko? A może lepszym rozwiązaniem byłoby zmodernizowanie do standardu "malajskiego" mniejszej liczby T72. Dałoby to czołgi pozwalające na nawiązanie jakiejś tam walki przynajmniej ze starszymi typami czołgów rosyjskich. A tymczasem remontuje się setki T72, których i tak nie ma kto obsługiwać, a które wyjeżdżając z fabryki, są niczym więcej, jak wyremontowanym zabytkiem. A równolegle trzeba działać z Koreańczykami tak, by w dłuższej perspektywie wdrożyć spolonizowane K2.

mc.
wtorek, 26 listopada 2019, 10:46

Takie mądre przysłowie: "Im dalej w las tym więcej drzew". Im bardziej zagłębiamy się w temat, tym widać więcej szczegółów. Malaj ? OK, ale pamiętaj że trzeba wymienić armatę. Wymieńmy też mechanizmy wieży. I jeszcze łożysko wieży. I... Q... nie mamy właściwej amunicji. Co byśmy nie zrobili, i tak niewiele zdziałamy. A co z amunicją ? MESKO wielokrotnie proponowało opracowanie nowej amunicji, ale... "Te czołgi są nieperspektywiczne, wojny nie będzie, nie kupujemy W OGÓLE amunicji do T-72". No i nie ma amunicji. Mamy tylko stare zapasy (ostatnio kupiono 2000 szt pocisków ale odłamkowych). Więc co robimy ? Przygotowujemy wozy tak, by mogły chociaż niszczyć transportery przeciwnika (łączność, "widzenie" przeciwnika, systemy mechaniczne). Jak będziemy mieli nową amunicję, trzeba się będzie zastanowić co dalej.

mosze
wtorek, 26 listopada 2019, 12:52

Te wozy nic nie zniszczą. Co my z nimi zrobimy? Okopiemy, zamaskujemy i poczekamy aż przejadą rosyjskie czołgi, by zapolować na posuwające się za nimi transportery? To chciał zrobić Saddam. Wiemy jak to się skończyło. Ten remont to wywalanie pieniędzy w błoto.

zagg
poniedziałek, 25 listopada 2019, 18:44

Kto powiedział ze niechce wojsko T-72 ? Wybór jest taki albo sprawne t-72 samobiezne dZiała kalibru 125 mm lub alternatywą nic bo na nic innego niema kasy - Lepszy rydz niż nic ----- wielu z wypowiadających się w mediach typu Internet pozamekalo by polskie firmy A pieniądze niezbędne na wyposażenie armi przekazywalo innym poza granice kraju podlanczajac w ramach logistyczno serwisowych działań stała kroplowke funduszy polskiego podatnika do zagranicznych serwisantow

lol
poniedziałek, 25 listopada 2019, 17:00

Ad. 4 - ryzyko windowania cen... Bez urazy, ale bzdura totalna. Wojskowi wiedzą jaki chcą sprzęt i te przetargi często ustawiano pod 1 produkt, wybrany przez specjalistów. Żaden kraj na świecie NIE pożałował tego, że zamawiał prawie wyłącznie u swojego przemysłu. Co więcej - opłaciło się bo firmy z pieniędzmi zaczęły rozwijać technikę. Na przykład Turcja czy Rosja - od niedawna dostawcy globalni sprzętu wojskowego high-tech. Bo rządy preferowały własną produkcję, nawet jeśli była na licencji.

Dociekliwy
wtorek, 26 listopada 2019, 03:00

Akurat ustawianie przetargów pod 1 produkt to zjawisko powszechnie znane wszędzie tam, gdzie zakupy podlegają pod prawo zamówień publicznych (przynajmniej tak to wygląda w tym kraju). Dobrze skrojona specyfikacja i uargumentowany wniosek i firmy od razu wiedzą o co chodzi zamawiającemu. Problem w tym, że żeby sklecić taką specyfikację trzeba mieć (a) człowieka z wiedzą techniczną i ogarnięciem w tym co jest na rynku dostępne i jakie są realne możliwości tego sprzętu (czyli eksperta technicznego), (b) specjalisty od sprawnego ogarniania papierów w postępowaniu, który nie wysypie się na przepisach (ekspert administracyjny), (c) finalnie jeśli (a) nie jest zarazem klientem końcowym - to klienta końcowego właśnie, który potrafił będzie wydusić z siebie czego właściwie chce. Wojsko czasem ma istotny problem wydusić z siebie czego potrzebuje (ile lat już trwa wybór efektora do Narwi, podczas gdy efektory do Os mają już pod 40 lat?), albo jak już coś wymyśli, to wychodzi z tego Gwiazda Śmierci. A to może świadczyć o braku osób pokroju (a) na stanie.

Wesolek
poniedziałek, 25 listopada 2019, 18:41

Wojskowi wiedzą? Ha ha ha!! Od 15 lat kupują nowe granatniki ! I wiedzą jakie terenówki kupić?? I jakie buty wojsku? To czemu NIE kupują ? Czemu wojskowi nie mając okrętów podwodnych... remontują torpedy?? A tos mnie ubawił!! Wojskowi coś wiedzą?? Jak grać kasę??

Peanutbutter
wtorek, 26 listopada 2019, 14:50

Co oni wiedzą? Czy oni coś wiedzą? Sprawdźmy to!

Czyżby ?
poniedziałek, 25 listopada 2019, 18:29

Jaka bzdura? Homara PGZ zaproponowało ponad 2 razy drożej niż USA! Łódź patrolowa z PGZ dla MSG dwa razy drozsza niż oferta z Estonii czy z polskiej prywatnej stoczni. W przypadku PGZ pomijasz twarde fakty i głosisz tezę nie mając bladego pojęcia o czym piszesz!

lotnik w s.sp
poniedziałek, 25 listopada 2019, 16:01

I znów mądrala z partii minionej czy jak kto woli z lat poprzednich --gdzie likwidowano ...jednostki wojskowe w ramach żołnierza zawodowego -- czy sprzedaż wrażliwych dla wojska -- przemysłu stalowego (huty ), czy przemysł elektroniczny czy maszynowego gdzie silniki montowało się dla własnych potrzeb , stocznie gdzie wypuszczało się jednostki pływające dla wojska i cywilów ...Lata minione to tylko demontaż całego przemysłu ale i wojska --sprzedawano co pod rękę im w padło w imię KAPITALIZMU i konkurencji a co nie szło sprzedać doprowadzono do likwidacji poprzez upadłość ( jak to ładnie brzmi UPADŁOŚĆ ???? Dziś co by minister nie zakupił czy wręcz dla wojska wykombinował -- to okazuje się ? Że tego jest mało i za drogo oraz bardzo długo to trwa .....? Opozycja nic nie wnosi jako konkret mimo szczerych chęci ze strony rządzących ???? Jesteśmy kolejny raz ( po sprzedaży zakładów PO 89r. ) zapłacić za ochronę naszego Państwa obcym ( tu mam na myśli obecność wojsk USA czy NATO ) - bo to kosztuje ! MIGI są najlepszym przykładem - latały i już nie polecą ...I tak można przytaczać te 30 lecie nie możności - a na wschodzie nadal mimo naszego śmiechu czy wręcz drwin z ich modernizacji wojska jako takiego - jako przykład modelowy ...jak można i trzeba modernizować wojsko ????

Jxjx
poniedziałek, 25 listopada 2019, 15:16

PO rowno cielo budzet wojska przez 8 lat. Teraz budzet jest zwiekszany a HSW czy Mesko ma pelne rece roboty. Co do innych zakladow, dostaja np. moderke t72 zaby utrzymac zatrudnienia. Takze jest o niebo lepiej niz bylo penie Poncyliev.

Taka prawda
poniedziałek, 25 listopada 2019, 18:43

Dokładnie. To za PO i decyzją ministra Klicha rozwój uzbrojenia miał się odbywać "bezkosztowo" czyli zatrzymano całkowicie inwestycje!!

mosze
wtorek, 26 listopada 2019, 00:09

Udział środków przeznaczonych na modernizację za PO był większy niż obecnie. Dzisiaj pieniądze się przejada, albo finansuje interwencyjne skupy węgla, pikniki i ławeczki patriotyczne, nie wspominając o inwestycji w WOT.

jkjhkjhlkjhl
wtorek, 26 listopada 2019, 14:50

Tu się nie liczy procentowo bo jeden dolar od jednego dolara to 100%, a 1% od miliona to dziesięć tysięcy, ale liczy się kwotę całkowitą wydaną na zakupy.

lsd
poniedziałek, 25 listopada 2019, 17:35

HSW i Mesko miało zawsze dużo roboty, bo to niepisowskie rządy doprowadziły do podpisania kontraktów na ppk i rosomaki. Rządy pisowskie to była zawsze obstrukcja, tak jak w przypadku kontraktu na helikoptery. Dzisiaj polskie wojsko miało by caracale, żołnierze byliby zadowoleni. A tak mamy OT, która kosztowała nas więcej niż śmigłowce i się nie nadaje do wojaczki. Dzisiaj mielibyśmy kolejny nowoczesny zakład lotniczy w Łodzi i nowoczesne helikoptery. A tak mamy grające ławeczki. A kto walczy jak nie dzisiejszy rząd niszczy poski przemysł, nie dość iż doprowadzili do upadku PGZ to i dobrali się do firm prywatnych.

xxc
poniedziałek, 25 listopada 2019, 22:55

Taa - mieliby kilka caracali a nie było by kontraktu na rzecz zdecydowanie wazniejszą - Patrioty bo niby z czego. Caracale miały kosztowac 11 mld więc niby skąd wyciągnąłeś tu koszt WOT-u - chyba kilkunastoletni.

Extern
wtorek, 26 listopada 2019, 09:38

Byłyby i Caracale i system Patriot. Ale nie byłoby 500+, miliardów na WOT czy różne państwowe fundację jak PFN, które dużo kosztują ale nic nie robią.

hjkhkjhljkljkh
wtorek, 26 listopada 2019, 14:54

Nie było by tego, bo PO nie poprawiła by ściągalności podatków, wewnętrzne układy by na to nie pozwoliły. PO to tylko pseudo PR, opakowanie, w którym w środku nic niema, poza róznymi układzikami. Żeby z tej partii jeszcze coś było trzeba by tam zmienić tam przywództwo, a na to się na razie nie zanosi.

Wiem co piszę
poniedziałek, 25 listopada 2019, 20:59

" Dzisiaj polskie wojsko miało by caracale, żołnierze byliby zadowoleni" "Dzisiaj mielibyśmy kolejny nowoczesny zakład lotniczy w Łodzi" To Żart? Francuzi na zbyt wiele grzebania przy ich sprzęcie nie pozwalają, a poza tym nam nie potrzebne były śmigłowce transportowe/wielozadaniowe w takiej ilości, a specjalistyczne, mniejsze i w mniejszych ilościach. Co do ławeczek i podobnych bzdur którymi MON zajmuje się to się zgadzam.

Tom
poniedziałek, 25 listopada 2019, 18:15

A ja tam nie wierze, ze PO by zamowilo raki czy homary. Kasa by poszla do Francji na caracale wlasnie.

xcvb
poniedziałek, 25 listopada 2019, 14:37

Ciekawe że w Polskich zakładach od 6 lat dopiero jest zamawiane wyposażenie w ilościach dużych jak i nowe kontrakty na sprzęt dodatkowo mają gwarancję zleceń na x lat do przodu ale niby szorują po dnie wcześniej przez 15 lat co oni produkowali? tylko serwisowali te same śmieci co dzisiaj

lsd
poniedziałek, 25 listopada 2019, 17:36

A czym był wcześniejszy kontrakt na rosomaki? Od sześciu lat nie ma żadnych dużych zamówień dla polskiego przemysłu. Nawet nie zamawia się remontów. Gdzie zamówienia na systemy swój-obcy geniuszu?

xxc
poniedziałek, 25 listopada 2019, 22:57

No kurde a największy kontrakt w historii polskiej zbrojeniówki to przespałeś pewnie.

mc.
poniedziałek, 25 listopada 2019, 21:30

Produkcja ostatnich 6 lat - KRABY, RAKI, MSBS, PIORUN - wszystkie te produkty gotowe były od wielu lat, tylko nikt ich wcześniej nie chciał kupować.

Extern
wtorek, 26 listopada 2019, 09:42

Projekty poprzedników. Zasługa PiS polega na tym, że ich nie anulował. Choć tempo wprowadzania MSBS na wyposażenie armii jest żółwie.

ryś
poniedziałek, 25 listopada 2019, 14:04

Pan Paweł Poncyljusz to bardzo sympatyczny poseł ale on nie ma wiedzy o przemyśle zbrojeniowym. Świadczą o tym jego wypowiedzi. We wszystkich wypowiedziach na temat organizacji PGZ nikt nie wypowiada się o rozwoju technicznym i technologicznym zakłdów produkcyjnych i ich wyrobów .

Piotr ze Szwecji
poniedziałek, 25 listopada 2019, 13:50

Zgadzam się tylko z częścią wywodów. AU potrzebuje mieć jasno określone osoby, które są w pełni odpowiedzialne za zakupy. Aczkolwiek nie zgadzam się absolutnie z nonsensem, że połączenie PGZ z AU jest "złym i niebezpiecznym pomysłem". Wiele cudów gospodarczych dokonały kraje (Japonia, Korea Południowa i etc) nie będące liberalnymi gospodarczo i jednym z ich motorów gospodarczych był właśnie rozwój przemysłowy rodzimego przemysłu zbrojeniowego. Dlatego połączenie PGZ z AU chciałbym określić "dobrym i bezpiecznym pomysłem". Czyli 100% na odwrót. Także w ramach tej ojej oceny rad bym był likwidację z misji PGZ "ograniczenia tylko do wojskowej produkcji przemysłowej" i na wzór gospodarek Japonii czy Korei Południowej widziałbym PGZ z siłą wsparcia inwestycji państwowych wchodzący w sektor produkcji cywilnej w Polsce. Sektor, który dziś jest niestety zdominowany przez kapitał nie noszący polskich barw narodowych.

MadMax
poniedziałek, 25 listopada 2019, 17:47

A jak niby MON ma zarządzać rozwojem produkcji cywilnej w PGZ? Albo rybka albo...

lol
poniedziałek, 25 listopada 2019, 17:03

Np: po opracowaniu terenówek wojskowych, wejście na rynek SUVów.

Piotr ze Szwecji
środa, 27 listopada 2019, 13:33

Czemu nie? Nie proponuje coś właśnie takiego Cegielski z Poznania dla WP ze swoją ofertą Husara 4x4 na podwoziu Tatry? Możliwości są, lecz woli w PGZ brak. Szczególnie w ramach przemysłu motoryzacyjnego. Od czasu do czasu Jakiegoś Jelcza wystawić na sprzedaż cywilną mogliby dla przykładu. Takie postępowanie na pewno by obniżyło cenę za sztukę, a MON by mógł kupić w przyszłości Jelcze taniej i szybciej. Ciężarówka Jelcz to nie tajna i niebezpieczna broń, która wymaga certyfikatów i pozwoleń na sprzedaż cywilną. Fabrykę mają, a zwiększenie możliwości produkcyjnych (czy zakup automatów do spawania) na pewno by się negatywnie w ilościach kupowanego sprzętu czy szybkości realizacji dostaw na wojsku nie odbiło. AU zaś w ramach PGZ mógłby pomóc z zakupami sprzętu jak roboty spawalnicze, które dramatycznie zwiększają jakość produkcji. Oprócz tego istnieje w Polsce rynek dla firmy produkującej luksusowe auta wyścigowe i projekty takich aut prezentowane są przez polskich inżynierów w polskiej prasie jako "stracona szansa". Z takiego zaangażowania zaś wynikać mogłaby możliwość produkcji krajowej naszych własnych polskich silników, które potem nie musielibyśmy w ramach offsetu kupować do polskich transporterów opancerzonych czy czołgów. A tak T72 skończono produkować i fabrykę silników zamknięto, a ile lat i ile pieniędzy kosztuje odbudowę takiego potencjału pod produkcję silników? Fabryka prochu w Pionkach jest dobrym przykładem, jakie koszty pociąga zamykanie fabryk, bo wojskowe zamówienia na jej produkcję się sezonowo skończyło. PGZ nie może zwalniać/zatrudniać inżynierów sezonowo i otwierać/zamykać fabryki sezonowo. To jest kosztowne szaleństwo kupowania technologii w ramach offsetu zamiast tworzenia tego dorobku intelektualnego w Polsce, naszym własnym potencjałem przemysłowym. Produkcja cywilna jest niezbędna dla fabryk wojskowych PGZ. PGZ musi stać jako korporacja na straży rozwoju produkcji cywilnej przez jej podmioty. Przemysł w Polsce musi być rozwijany, a nie zwijany i to nie ze względów dostaw sprzętu dla wojska, co stanu zdrowia całej gospodarki Polski.

Jacek
poniedziałek, 25 listopada 2019, 13:36

Dyskusja wokół tematu do złudzenia przypomina tekst piosenki Elektrycznych Gitar: "Już każdy powiedział to co wiedział. Trzy razy wysłuchał dobrze mnie. Wszyscy zgadzają się ze sobą. A będzie dalej tak jak jest." Wszak opcja Pana Poncyliusza rządziła osiem lat. A wcześniej rządziły inaczej nazywające się wcielenia tego samego. I co? Ponieważ nie ma sukcesu, zmienia się struktury, nazwy i pieczątki. Raz łączy, raz decentralizuje. Kolejna demolka maskuje poprzednią. Nikt nie ma wizji do czego to wszystko ma zmierzać.

mosze
wtorek, 26 listopada 2019, 00:14

<< A wcześniej rządziły inaczej nazywające się wcielenia tego samego. >> Czyli czego samego? PO? Wcześniej, przez 2 lata rządził PIS z przybudówkami. Jeszcze wcześniej reaktywacja dawnego PZPR, czyli SLD. Jeszcze wcześniej AWS, w którym znaleźć można było tych, którzy dzisiaj są zarówno w PIS, jak i w PO. Mit, jakoby przez 30 lat rządziła "postkomuna", a dopiero teraz rządzi "prawica", jest pijarowską papką medialną.

Brawo
poniedziałek, 25 listopada 2019, 18:44

Brawo! Krótko i na temat!

mc.
poniedziałek, 25 listopada 2019, 13:21

Rozumiejąc wątpliwości Pana Poncyliusza, ma uwagę - obecny stan (PGZ jako normalne spółki prawa handlowego) jest nie do utrzymania. Tego typu firmy potrzebują ogromnych pieniędzy na badania, wdrażanie produktu i utrzymywanie zdolności produkcyjnych. Dodatkowo ponoszą wyższe koszty np. podatku od nieruchomości - bo potrzebują dużej przestrzeni (lotniska, poligony). Tego typu zakłady powinny prowadzić też szkoły zawodowe by pozyskiwać specjalistów o odpowiednich kwalifikacjach. Szkoły wyższe powinny z nimi współpracować by szkolić inżynierów i projektantów o właściwych kwalifikacjach...................................................................................................................................................................OCZYWIŚCIE że Firmy te potrzebują odpowiednich "zarządzających", ale patrząc przez pryzmat ostatnich 30 lat, WSZYSTKIE ekipy polityczne wymieniały obsadę tych spółek - także... Na PLUS pomysłu włączenia PGZ do Agencji Uzbrojenia będzie to, że zniszczenie (likwidacja) i sprzedaż tych spółek będzie trudniejsza. Na kolejny plus - wojsko będzie traktowało te zakłady "jak swoje" - rozumiem to jako wymianę uwag i spostrzeżeń co do produkowanego sprzętu (jedna z ostatnich uwag którą słyszałem, to ilość i usytuowanie km na KRABIE - Wojsko mówi, ale czy producent słyszy ?)

Rain Harper
poniedziałek, 25 listopada 2019, 13:21

Ludzie firmujący Białą Księgę obronności z 2013 nie powinni się wypowiadać.

Julian
poniedziałek, 25 listopada 2019, 12:45

Jak przetrgi kiepsko idą same...analityczko koncepcyjne prace i dialogi...to sie zmiebia nazwy...pamiętacie marazm jednostek specjalnych policji...skupiano sie na zmianach nazw COAP...BOA...sroap....i obsadzanie na szzeblach nowych nienotów których trzeba ,,upchać,, a w razie W jak Magdalenka...to nie ma winnego...najniższy szcebel winny...nie ma pana do winy i niepowodzeń...za to do orderów wszysvy szeregiem nawet fotograf i rzecznik.

zainteresowany
poniedziałek, 25 listopada 2019, 12:40

Co do pieniędzy: Z pieniędzy, które trafiają do polskiej zbrojeniówki i tak duża część trafia do producentów zagranicznych jako koszty nowych technologii do produkcji polskich wyrobów.

Pjoter
poniedziałek, 25 listopada 2019, 11:42

Mam wrażenie jakby to bylo celowe rozbrojenie czolgi leo rozebrane bez amunicji 72 do malowania okrętów brak w powietrzu malo co zostało czy pakowanie az takiej kasy w wot zamiast w zawodowców to dobry pomysł? Czy ktos w mon mysli dalej niż od defilady do defilady czy ktoś podsumuje dzialania pis przez ostatnie 4 lata ? Przeciez to wyglada jak celowe działanie

lol
poniedziałek, 25 listopada 2019, 17:07

Nie celowe. Po prostu bałagan w stosach papierów. Pewnie ktoś pomyślał, 'ej będzie spoko jak dodamy konieczność przestrzelania dział na naszej amunicji ppanc'. Ale jako, że były tony papierów to nikt nie miał czasu zweryfikować tego. Gdyby NIE było przetargów tylko wąska grupa oficerów, inżynierów itp określała CO ma być kupione, a pracownicy biurowi jedynie mieli klepać umowy i przelewy - było by o niebo lepiej. A dziś to biurowi decydują co jest kupione, bo 'wygrało przetarg'.

Dociekliwy
wtorek, 26 listopada 2019, 03:10

Biurowi działają w ramach prawa, które zostało tak, a nie inaczej skonstruowane przez jaśnie panujących. Tu jest źródło problemu - marne prawo i marna organizacja struktur, która powoduje burdel. Jeśli jakiś badziew wygrywa przetarg, to należy się też zastanowić, czy to aby nie jest przypadkiem wina tego, co schrzanił specyfikację. W dobrze zorganizowanej firmie właśnie jest tak jak piszesz - techniczni decydują, administracyjni - realizują.

nic49
wtorek, 26 listopada 2019, 14:14

Jeżeli podstawowym kryterium wyboru jest CENA to nie ma się co dziwić- potrzebny wieloletni plan, uchwalony min 80% głosów parlamentu, Prezydent odpowiedzialny (każdy) za jego realizację, odejście od prawa ZP- specjalna ustawa "O zamawianiu wyrobów i usług na potrzeby SZ" - jednoosobowa ODPOWIEDZIALNOŚĆ (tak jak kiedyś Główny Inspektor Techniki WP)

obserwator
poniedziałek, 25 listopada 2019, 11:34

Strach sie bac.

w
poniedziałek, 25 listopada 2019, 11:24

skąd tego madrego wyciagneliscie ?? I po co ???

Stefan
poniedziałek, 25 listopada 2019, 13:07

A w którym miejscu mija się z prawdą. Masz jakieś przeciwne argumenty? Podpowiem ci, możesz zawsze napisać, ze źli imperialiści opluwają Twoją socjalistyczną ojczyznę.

khgkjhkghg
wtorek, 26 listopada 2019, 15:15

On nie mija, się z prawdą, tylko mówi tzw. mową trawą, wymieniając wyspowe argumenty w postaci truizmów, o których każdy wie. Ten Pan całkowicie się na tym niezna i całkowicie tego nie ogarnia, co widać po wypowiedzi. Rozwiązanie problemu modernizacji polskiej armi to typowy techniczno-zarządczy problem polegający na zbudowaniu tzw. łańcuchów dostaw (w tym wypadku łańcuchów dostaw sprzętu wojskowego). Od takich zadań są specjaliści. Zmiany prawne to wynik koncepcji funkcjonowania tych łańcuchów dostaw, a nie rzecz, od kótrej należy zacząć. Należy zacząć od tego, że obecny IU działa całkiem nieźle, tylko ma za małą moc przerobową i jak np.: negocjuje Wisłę, to już nie daje rady ogarniać Narwii. Niezbędne jest poprostu wzmocnienie IU, do tego trzeba dodać szereg mniejszych i większych usprawnień w zakresie, prawa, organizacji projektów, itd. itp. Reforma PGZ, to z kolei dość trudne zadanie, ale powinien tym się zając dobry menadżer, na pewno nie polityk.

Szczecinianin
poniedziałek, 25 listopada 2019, 17:48

W zasadzie większość tez oraz wniosków jest naciągana. Np. Stwierdzenie o złej sytuacji PGZ. Ma to wynikać z faktu, że pomimo kilkudziesięciu milionów zysku Państwo dodało prawie 300 mln. Błagam. To raczej świadczy o poziomie inwestycji w spółki i ich potencjał. Pieniądze wydawane poza polski przemysł? Mówi to ktoś kto chciał wydać calu budżet na nieptrzebne nieuzbrojone taksówki francuskie. Rozumiem ze Patriot noktowizory rakiety itd itp można kupić w Polsce. Ktoś się nie sprawdził bo poseł nie zna stanu tajnych opracowań? Itd itp każdy kto siedzi w branży wie jak wiele zmieniło się na PLUS. Żal tego czytać

M.
czwartek, 28 listopada 2019, 12:25

Nieuzbrojone? Własnie tylko francuskie były uzbrojone... PGZ UMIERA jakbyś nie wiedział - 5 milardów obrotu - zysk 30 pare milionów czy jakoś tak? SERIO???

nic49
wtorek, 26 listopada 2019, 14:19

Problem w tym że PGZ nie działa na rzecz Spółek tylko je doi (5% planowane 7% od każdego kontraktu, 30% dywidendy -pobierane bezdyskusyjnie , niezależnie czy Spółka potrzebuje na inwestycje , rozwój czy nie- masz odpowiedź dlaczego rosną ceny

mosze
wtorek, 26 listopada 2019, 00:17

<> Szanowny pan to albo siedzi w branży czytelników magazynów (papierowych i internetowych), albo w branży związkowej. Bo w branży wojskowej, to te plusy chyba ujemne są (trawestując klasyczną wypowiedź byłego związkowca).

lol
poniedziałek, 25 listopada 2019, 17:09

W punkcie 4. Każdy jeden kraj na świecie, który 'przepłacał' za własnej produkcji sprzęt w przeszłości - dzisiaj jest dużym graczem na rynku wojskowych wysokich technologii. Chyba lepiej przepłacić i mieć coś dobrego teraz a w przyszłości szansę na coś jeszcze lepszego, niż dopłacać za nic by ratować zakład?

Aecjusz
wtorek, 26 listopada 2019, 08:26

Tylko jest różnica pomiędzy inwestowaniem w rozwój technologiczny a przejadaniem pieniędzy. Obecnie duża część polskiego przemysłu zbrojeniowego to wydmuszki, które utraciły dawno już (niezależnie od powodów) zdolności inżynierskie i konstruktorskie. By to uzdrowić potrzebne są lata i ścisły nadzór nad tym jak wydawane są pieniądze. A z doświadczenia w polskich realiach taki nadzór to fikcja, a środki idą w większości w napęd gwizdka, wypłaty i socjal załóg. Wielu rodzajów zaawansowanego, bardzo potrzebnego uzbrojenia obecnie nie jesteśmy w stanie skonstruować czy masowo produkować. Tak chętnie przywoływana tu Turcja wykorzystała przerwę strategiczną i poświęciła ogromne ilości czasu, pieniędzy i zaangażowania w rozwój przemysłu obronnego. Ale przerwa strategiczna się skończyła i takiego czasu nie mamy, za to mamy wiele dziur w naszych siłach zbrojnych do załatania. I wielu z nich nie załatamy sprzętem produkowanym w Polsce. Całe szczęście, że mamy w Polsce kilka perełek, ale lepiej, by nas nie zaślepiały - nie jesteśmy państwem technologicznego środka. Budujmy przemysł obronny, ale patrząc przytomnie co się wokół dzieje. Nie popełnijmy błędów II RP, która środki na pilny zakup czołgów we Franci wydała na chwalebną budowę COPu, który już wystarczającej ilości własnych czołgów wytworzyć przed wojną nie zdołał...

asdas
poniedziałek, 25 listopada 2019, 17:08

No, Twój argument wystarczy w zupełności.

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama