- KOMENTARZ
- WIADOMOŚCI
NATO zaatakuje cele wewnątrz Rosji? Ewolucja doktryny
Autor. 31 BLT kpt. Paweł KRZESZKIEWICZ
Kilka dni temu media obiegła wiadomość o nowej koncepcji działań lądowych NATO. Warto się jej przyjrzeć, choć część założeń znamy już od dłuższego czasu.
W tym tygodniu na stronie Defence24 pisaliśmy o przygotowywanej przez NATO koncepcji działań lądowych na wypadek rosyjskiej agresji na kraje bałtyckie i Polskę. W dokumencie „NATO Land Warfighting Concept” pojawia się idea wysuniętej obrony wschodniej flanki. Z ekspertem Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych Arturem Kacprzykiem rozmawialiśmy na temat tego, czy ujawniony przez niemieckiego „Bilda” plan jest nowością w stosunku do poprzednich dokumentów tego typu.
Stary plan – nowa forma komunikacji?
Zdaniem eksperta na omawiany tekst należy patrzeć jako na podsumowanie wielu lat działań NATO i on nie jest raczej czymś zupełnie nowym. Nowy jest za to sposób komunikowania, ponieważ tym razem Sojusz Północnoatlantycki zdecydował się poprzez media przedstawić swoje koncepcje szerszej publice. „Ostatnio mamy do czynienia z różnymi wypowiedziami i doniesieniami o rosnących obawach państw NATO przed tym, że Rosja może przetestować ich solidarność poprzez jakąś prowokację czy ograniczony atak. Nagłaśnianie przygotowań Sojuszu do ewentualnej obrony przed Rosją ma pomóc w jej odstraszeniu i uspokojeniu społeczeństw samego NATO” – stwierdził analityk PISM.
Wysunięta obrona wschodniej flanki NATO
Jak przypomina Artur Kacprzyk, koncepcja wysuniętej obrony wschodniej flanki NATO ma swoje źródła jeszcze w dokumentach przyjętych w latach 2019-2020 – strategii wojskowej NATO oraz koncepcji obrony odstraszania i obrony obszaru euroatlantyckiego. Całość dokumentów jest tajna, ale publicznie znane są główne założenia koncepcji. Najważniejsze z nich to powstrzymanie Rosji od zajęcia jakiejkolwiek części terytorium należącego do państw Sojuszu Północnoatlantyckiego. To istotna zmiana w sposobie myślenia, która zaszła dopiero po pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę w 2022 roku.
„Dopiero wtedy cywilne władze państw NATO skłoniły się do realnego budowania zdolności do wysuniętej obrony. Wskazywali na to publicznie m.in. poprzedni SACEUR gen. Cavoli czy szef Komitetu Wojskowego Sojuszu adm. Bauer. Wtedy zaczęto powszechnie mówić o potrzebie obrony „każdego centymetra” NATO, Sojusz przyjął bardziej szczegółowe plany obronne, a państwa członkowskie zobowiązały się do wystawienia znacznie większych sił o wysokiej gotowości. No i doszło do kolejnego zwiększenia obecności wojsk sojuszniczych na wschodniej flance” – przypomniał ekspert.
Rok 2022 był również przełomowy z jeszcze jednego powodu – to wtedy NATO przełamało polityczne tabu dotyczące przeciwuderzeń na terytorium Rosji środkami konwencjonalnymi. „Niemiecki „Bild” pisze o tym, że zgodnie z planami NATO takie kontrataki byłyby wymierzone w rosyjskie wojska i ich zaplecze logistyczne. Znowu, wojskowi w Sojuszu myśleli o tym już wcześniej, ale wielu polityków uważało te koncepcje za tak kontrowersyjne, że nie chciało o nich słyszeć. To wciąż wrażliwy temat, ale nie tak jak dawniej (…) ” – kontynuuje, przypominając m.in. wypowiedź adm. Roba Bauera sprzed dwóch lat, kiedy to przewodniczący Komitetu Wojskowego NATO stwierdził, że w razie wojny Sojusz nie będzie miał problemu z podjęciem decyzji o uderzeniu na zagrażające mu rosyjskie wyrzutnie rakietowe.
Co z dronami?
Ekspert PISM skomentował również przedstawione w artykule „Bilda” pomysły wskazujące na chęć masowego użycia bezzałogowców i stworzenie strefy autonomicznej na granicy NATO z Rosją i Białorusią.
„Wspomniana w artykule przygraniczna strefa „obrony autonomicznej” przy użyciu taktycznych dronów to nic innego jak budowana od 2025 r. EFDL, czyli tzw. linia odstraszania na wschodniej flance” – stwierdził Kacprzyk, dodając, że w ostatnich miesiącach widzimy też rosnące zainteresowanie dronami uderzeniowymi dalekiego zasięgu, zarówno na poziomie państw członkowskich, jak i struktur NATO.
„Obecny SACEUR, gen. Grynkiewicz, dał ostatnio do zrozumienia, że takie zdolności mogą zapełnić część luk w zdolnościach rakietowych europejskiej części Sojuszu” – dodał i na koniec dotknął jeszcze tematu ew. użycia wojsk specjalnych NATO na terytorium Federacji Rosyjskiej.
„Jeśli faktycznie Sojusz teraz dopuszcza taką możliwość, choćby na poziomie planowania wojskowego, to jest to przekraczanie kolejnych „tabu” w najnowszej historii NATO i podejściu do obrony przed Rosją” – podsumował ekspert.



Wybrane okazje dla Ciebie