Reklama
  • WIADOMOŚCI

„Cena, którą warto zapłacić”. MSZ Estonii o upadkach ukraińskich dronów

płonąca rafineria w dzielnicy Kapotnia
Płonąca rafineria w okolicach dzielnicy Kapotnia
Autor. Reuters

Minister spraw zagranicznych Estonii odniósł się do kwestii ukraińskich dronów rozbijających się na terytorium krajów bałtyckich. Jego zdaniem „jest to cena, którą warto zapłacić za zniszczenie rosyjskich rafinerii i baz wojskowych”.

Minister spraw zagranicznych Estonii Margus Tsahkna udzielił ostatnio wywiadu brytyjskiemu „Financial Times”. Podczas rozmowy stwierdził, że zabłąkane ukraińskie drony rozbijające się na terytorium NATO to cena, którą warto zapłacić za zniszczenie rosyjskich rafinerii i baz wojskowych. „Oczywiście nie jesteśmy zadowoleni (z takich incydentów)” – powiedział Tsahkna, zaznaczając jednocześnie, że ukraińskie drony uderzają w obiekty o strategicznym znaczeniu dla Rosji.

Reklama

Konsekwencje na Łotwie

W rozmowie szef estońskiej dyplomacji określił jako „śmieszne” rosyjskie oskarżenia, że państwa bałtyckie uczestniczą w nalotach i umożliwiają Ukrainie wykorzystywanie swojej przestrzeni powietrznej. Jego zdaniem zarzuty te świadczą o desperacji Kremla.

„FT” przypomniał, że w ubiegłym tygodniu na polu w Estonii znaleziono niewybuch ukraińskiego drona z pięciokilogramową głowicą bojową. W bieżącym roku ukraińskie bezzałogowce spadły także na Litwie i w Finlandii. Gazeta dodała, że na Łotwie polityczne kontrowersje wokół reakcji władz na incydenty z bezzałogowcami przyczyniły się w ubiegłym miesiącu do upadku rządu koalicyjnego. W maju ukraińskie drony, które nadleciały od strony Rosji, naruszyły łotewską przestrzeń powietrzną i uderzyły w zbiorniki paliwa w pobliżu wschodniej granicy kraju.

Oprócz konsekwencji natury politycznej nowe władze Łotwy zadecydowały o wzmocnieniu obrony antydronowej na granicy z Federacją Rosyjską i Białorusią. Jak pisaliśmy w tym tekście, plan władz w Rydze dotyczył rozmieszczenia czteroosobowych zespołów mających na celu neutralizację obcych bezzałogowych obiektów latających.

Operacja wpływu

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski poinformował 25 czerwca, że zatwierdził 40-dniową „operację wpływu”, której celem jest skłonienie Rosji do zakończenia wojny. Z kolei Władimir Putin przyznał w niedzielę podczas spotkania z ministrami i urzędnikami na Kremlu, że ukraińskie ataki spowodowały niedobory paliwa w różnych regionach Rosji. Dodał, że Ukraina zaproponowała wzajemne wstrzymanie ataków dalekiego zasięgu jako krok w kierunku pokoju.

Reklama
Reklama