Obrona według Bidena. Jaki będzie budżet wojskowy USA? [ANALIZA]

13 kwietnia 2021, 07:11
1495px-Artist_rendering_of_a_Columbia-class_ballistic_missile_submarine,_2019_(190306-N-N0101-125)
Rysunek koncepcyjny okrętu podwodnego klasy Columbia, graf. US Navy/Wikimedia (domena publiczna)
Reklama

Jednym z pytań, które ciągle czeka na odpowiedź, jest to o kierunek szeroko pojętej polityki wojskowej Stanów Zjednoczonych pod kierownictwem administracji Joe Biden – Kamala Harris. Sprawą z tej perspektywy szczególnie istotną jest prezentacja budżetu obronnego, który ma dotyczyć wydatków na rok podatkowy 2022 (1 października 2021 – 30 września 2022). Dokument jest opóźniony i nie należy spodziewać się go w najbliższym czasie. Póki co Biały Dom zaprezentował wstępną propozycję, opiewającą na sumę 715 mld USD.

Co do zasady, projekt budżetu wojskowego pojawia się w lutym, ale w roku wyborczym przesunięcie na marzec lub kwiecień jest standardową procedurą. Daje się bowiem czas nowej administracji na zapoznanie się z wieloma dokumentami, analizami i potrzebami, aby na ich podstawie przedstawić założenia finansowe. Wiadomo jednak, że – jak zresztą zawsze – zapowiadają się polityczne batalie, bowiem Demokraci są co do zasady zwolennikami mniejszych wydatków na zbrojenia, podczas gdy Republikanie prezentują stanowisko przeciwne (ich stanowisko popiera jednak część Demokratów, zwracających uwagę na zagrożenie ze strony Chin).

W połowie marca grupa 50 demokratycznych deputowanych Izby Reprezentantów napisało list do Bidena, by ten ograniczył wydatki na zbrojenia. Jednocześnie grupa Republikanów z Komitetu Sił Zbrojnych Izby Reprezentantów wezwała Bidena do zwiększenia budżetu o 3-5%, aby dogonić inflację (to od 32 mld USD do 45 mld USD, co oznacza całościowy budżet podstawowy na poziomie 778-793 mld USD). „Kolejne cztery lata będą dla naszych sił zbrojnych i naszego narodu kluczowe” – stwierdził deputowany Mike Rogers (Alabama) – „jeśli teraz nie poczynimy stosownych inwestycji, to w przyszłości nie będziemy mogli obronić ani siebie, ani naszych sojuszników”.

W tej atmosferze 10 kwietnia Biały Dom przedstawił wstępne założenia podstawowego budżetu obronnego. Wynika z niego, iż administracja Bidena chciałaby na ten cel uzyskać 715 mld USD. Zrezygnowano z osobnego budżetu na zagraniczne operacje wojskowe (Overseas Contingency Operations), włączając te finanse w budżet podstawowy. Wartość ta oznacza wzrost o 1,7% względem budżetu z roku podatkowego 2021. Łącznie na obronę Biały Dom przewiduje 753 mld USD, bowiem w dział ten wpisują się również wydatki Departamentu Energetyki w zakresie broni jądrowej.

BWP Bradley w czasie strzelania. Fot. Sgt. Samuel Northrup/US Army
BWP Bradley w czasie strzelania. Fot. Sgt. Samuel Northrup/US Army

W krótkim komunikacie stwierdzono, że priorytetem jest przygotowanie Stanów Zjednoczonych do neutralizacji „narastającego zagrożenia” ze strony Chin – będącego „najważniejszym wyzwaniem dla Departamentu Obrony” jak i utworzenie efektywnego odstraszania Rosji, Iranu oraz Korei Północnej. Dodano, że priorytetem będzie stworzenie ofensywnych zdolności uderzeniowych dalekiego zasięgu, wzmocnienie ochrony sił strategicznych w razie ataku, a także promowanie polityki proekologicznej.

Zwraca się uwagę, że wzrost rzędu 1,7% jest i tak dużo mniejszy niż w przypadku innych wydatków federalnych. Średnio wydatki te – z wyłączeniem obrony – mają wzrosnąć o 16%. Niemniej jednak należy podkreślić, że dane te to jedynie wstępna deklaracja – mówi ona ile Biały Dom chciałby pieniędzy na każdy z departamentów. Do uzyskania funduszy daleka droga.

Nieuchronna batalia

Przedstawienie propozycji budżetu nie kończy sprawy, lecz wręcz przeciwnie – otwiera dyskusję, która będzie trwała wiele tygodni. O ile Biały Dom zapowiada, że szczegółowy dokument pojawi się w maju, to według nieoficjalnych źródeł może stać się to dopiero w czerwcu.

Nie sposób zignorować faktu, iż gospodarka Stanów Zjednoczonych zmaga się z problemami, co jest efektem licznych czynników, w tym pandemii koronawirusa SARS CoV-2. Nawet i bez niego Stany Zjednoczone mierzyć się muszą z postępującym deficytem, który wynosi około 28 bln USD. Do tego dochodzą inne priorytety – w marcu Biden podpisał American Rescue Plan, który za sumę 1,9 bln USD ma pobudzić amerykańską gospodarkę. Teraz przygotowywany jest wart 2 bln USD American Jobs Plan, który ma zmodernizować przestarzałą infrastrukturę państwa (samych tylko mostów, wymagających gruntownego remontu lub wymiany, jest w kraju 220 tysięcy). Podobne programy przygotowywane są w zakresie służby zdrowia i szeroko pojętych programów społecznych.

Wysokie wydatki na zbrojenia mają swoich zwolenników. Szacuje się, że amerykański przemysł zbrojeniowy bezpośrednio i pośrednio daje zatrudnienie nawet 3,5 milionom osób. Ograniczenia w budżecie mogłyby doprowadzić do utraty miejsc pracy, co szczególnie obecnie – w kryzysie gospodarczym – jest sprawą niezwykle delikatną. Nie brak głosów, że oszczędności należy szukać w wydatkach organizacyjnych. Przykładowo, według przywoływanej obecnie analizy „The Washington Post” z 2016 roku, odchudzenie wojskowej biurokracji dałoby 125 miliardów dolarów w ciągu 5 lat.

Przeciwnicy tak dużych wydatków podnoszą argument, że kluczową rolę odgrywa lobbing, a administracja Bidena przesiąknięta jest ludźmi przemysłu zbrojeniowego. Przykładowo, sekretarz obrony Lloyd Austin pracował dla Raytheon Technologies, podczas gdy zastępca obrony Kathleen Hicks, którą populistyczne środowiska lewicowe chwalą za bycie pierwszą kobietą na tym stanowisku, pracowała wcześniej w Center for Strategic and International Studies. Ten waszyngtoński ośrodek analityczny jest – jak pisze „The New York Times” – „finansowany między innymi przez firmy Northrop Grumman, Boeing oraz Lockheed Martin”. Prasa odwołuje się do raportu Project on Government Oversight, wedle którego kilkunastu członków administracji prezydenckiej, w tym sekretarz stanu Anthony Blinken, w mniejszym lub większym stopniu powiązana była z pieniędzmi przemysłu zbrojeniowego.

Możliwe cięcia

Większość amerykańskich ekspertów zdaje się być zgodna, że głębszych cięć – będących nie efektem presji politycznej, ale innej wizji co do priorytetów zbrojeniowych – należy spodziewać się dopiero w kolejnym budżecie. Na początku lutego sekretarz obrony Austin zapowiedział całościowy przegląd rozmieszczenia wszystkich amerykańskich sił i środków na świecie, a także zadań, jakie muszą wykonywać. Wysiłki są prowadzone w konsultacji z przewodniczącym Połączonych Szefów Sztabu raz sojusznikami. To łącznie kilkanaście dużych projektów przeglądowych.

Reklama
Reklama

Prowadzi się również prace nad nową Narodową Strategią Obronną (NDS, National Defense Strategy) oraz strategiami sektorowymi, w tym planami modernizacji technicznej, dla poszczególnych rodzajów sił zbrojnych. To jednak wymaga czasu, a zdrowy rozsądek podpowiada, by nie ograniczać sobie finansowania nie wiedząc wcześniej, na co pieniądze będą potrzebne. Radykalne zmiany na tym etapie byłyby tym trudniejsze, iż administracja Bidena ciągle nie uzyskała zatwierdzenia przez Senat osób na stanowiska sekretarzy departamentów sił zbrojnych.

W dokumencie z 10 kwietnia napisano, iż na liście priorytetów jest zmodernizowanie przemysłu stoczniowego oraz arsenału strategicznego, rozwój technologii hipersonicznych, sztucznej inteligencji, cyber-bezpieczeństwa, mikro-komputerów oraz technologii kwantowych. Mowa także o większym zaangażowaniu w autonomiczne platformy morskie oraz o kontynuacji programu nowych okrętów podwodnych.

Uważa się, że oszczędności finansowe mogłyby zostać poczynione w kwestii broni jądrowej, która w Stanach Zjednoczonych pochłania miliardy dolarów. Modernizacja arsenału ma pochłonąć dodatkowe środki. Jak pisaliśmy w styczniu[1], „w 2019 roku Amerykanie oszacowali, że trzy kluczowe programy – nowych okrętów podwodnych (typ Columbia), międzykontynentalnych rakiet balistycznych (GBSD) oraz bombowców strategicznych (B-21) pochłonie w obecnej dekadzie astronomiczną sumę 234 mld USD. Łącznie, według Kongresowego Biura Budżetowego (CBO), do 2046 roku programy związane z triadą strategiczną pochłonąć mają nawet 1,2 bln USD”. Coraz częściej mówi się, że Amerykanie powinni zrezygnować z jednej odnogi swojej triady strategicznej – naziemnych wyrzutni międzykontynentalnych rakiet balistycznych. Ta koncepcja może w pewnym momencie być dla administracji Bidena kusząca, podobnie jak zmniejszenie liczby wykorzystywanych przez US Navy okrętów podwodnych z bronią nuklearną. Program redukcji w broni strategicznej uchodzi za główny postulat cięć w zbrojeniach, jakie podnoszą skrajnie lewicowe środowiska Partii Demokratycznej.

Pod uwagę brane są redukcje liczby zakupów myśliwców F-35A. Fot. Staff Sgt. Marcy Copeland/USAF
Pod uwagę brane są redukcje liczby zakupów myśliwców F-35A. Fot. Staff Sgt. Marcy Copeland/USAF

Drugą możliwą „ofiarą” korekt w budżecie mogą być samoloty F-35. Cytowana przez prasę Mackenzie Eaglen z American Enterprise Institute spekuluje, że „zarówno US Navy jak i USMC mogą ograniczyć rozmiar dywizjonów F-35B z 16 samolotów do 12 lub 10”. W dłuższej perspektywie możliwe są redukcje w łącznej liczbie zakupionych maszyn F-35 dla US Air Force. Przewiduje się, że amerykańskie lotnictwo zredukuje liczbę samolotów we wszystkich dywizjonach, niezależnie od ich przeznaczenia.

Wymiar europejski

Naturalnym pytaniem w tym kontekście jest to o amerykańskie zaangażowanie w Europie, w tym na „wschodniej flance”. Jeszcze w przedwyborczej kampanii Biden zapowiadał powrót do bliskiej współpracy na forum NATO, ale jednocześnie zapowiedział odesłanie części oddziałów z powrotem do kraju, choć mowa była o siłach z Afganistanu oraz Iraku.

W kontekście Europy Środkowo-Wschodniej niepokojące mogą być stwierdzenia sekretarza obrony Austina oraz jego zastępcy Hicks, wedle których priorytetem sił zbrojnych będzie wodowanie nowych okrętów oraz gruntowna modernizacja przestarzałych stoczni (oba te elementy bezpośrednio wiążą się z Chinami). Nie brak głosów, że to US Navy ma otrzymać docelowo więcej pieniędzy, podczas gdy US Army ma na tym stracić. Mowa tutaj o wycofaniu najstarszych śmigłowców rodziny Apache oraz Chinook, a także wprowadzeniu redukcji stanu osobowego w wojskach lądowych.

W ostatniej fazie swych rządów prezydent Trump zapowiedział wycofanie części amerykańskich sił z Niemiec (12 tysięcy żołnierzy, a więc około 1/3), ale w lutym generał Tod Wolters – dowódca sił amerykańskich w Europie oraz naczelny dowódca sił sojuszniczych w Europie – stwierdził, że redukcje zostały wstrzymane, ale nie cofnięte, bowiem sprawa najpierw musi zostać zanalizowana przez sekretarza obrony Austina.

Podsumowując, wydaje się bardzo prawdopodobne, że po batalii w Kongresie budżet Pentagonu na nadchodzący rok podatkowy będzie mniej więcej na podobnym poziomie – nie należy spodziewać się drastycznych wahnięć w żadnym kierunku. Ku takiemu scenariuszu przemawia fakt, że przegłosowanie wymaga politycznego kompromisu. Chociaż to Demokraci kontrolują Kongres to przyjęcie budżetu wojskowego zależeć będzie od głosów środka – Demokratów i Republikanów – a nie tych, którzy w zeszłym roku walczyli o redukcję wydatków obronnych o 10%.

[1] Przyszłość amerykańskiej triady strategicznej. Decyzje w rękach Bidena [ANALIZA]

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 21
Reklama
raptor 22
wtorek, 20 kwietnia 2021, 11:32

A nie mozna raz na jakis czas wydac na biednych USA tych pieniedzy?Tylko wydawac kase na zabijanie

Rhotax
czwartek, 22 kwietnia 2021, 02:18

Biednych Amerykan należy deportować na socjal do Niemiec czy Szwecji . Oraz nielegałów do Mexyku .

.
środa, 21 kwietnia 2021, 16:32

Ruscy wydaja?

Sputnik interceptor
środa, 14 kwietnia 2021, 16:27

Proponowałbym powstrzymać się określeniami typu "skrajnie lewicowe", bo to co w USA jest "skrajnie lewicowe", w Polsce i Europie byłoby jedynie "centrowe". Co jest skrajnie lewicowe? Podniesienie stawki minimalnej pensji do poziomu pozwalającego na zapłacenie miesięcznego czynszu z pracy na pełny etat?

Monarchista
niedziela, 18 kwietnia 2021, 15:51

Dowiedz sie najpierw o jaka prace chodzi, bo chodzi o stanowiska ktore zwuczajowo byly obsadzane przez dzieciaki z liceow i koledży i byly traktowane jako dorobienie do stypendiow czy na wakacje. Naplyw imigrantow z krajow ameryki lacinskiej zmienil sytuacje i teraz dorosli z tych krajow i nawet AA traktuja to jako zyciowa kariere. Dzieciaki w tym czasie nie maja gdzie pracowac, musza brac kredyty na zycie w czasie nauki a potem 20-30 lat po ukonczeniu nauki dalej te kredyty splacaja

bbb
środa, 21 kwietnia 2021, 16:00

Praca na cały etat w magazynie Amazona to taki typowy przykład gdzie by sobie mogły dzieciaki w wolnej chwili na studia w USA zarobić!

Andrettoni
wtorek, 13 kwietnia 2021, 16:11

Wydatki na wojsko rosną mniej niż inflacja (w USA), co oznacza, że maleją, a przy tym mamy bardzo ambitne plany rozbudowy floty. To oznacza bardzo duże cięcia w siłach lądowych. Czy się mylę? Większość dodruku skierowano na plany socjalne i zdrowotne. Celowo napisałem - dodruku. Bezprecedensowy dodruk nie trafia do armii, a już na pewno nie do przemysłu stoczniowego. W morzu dodruku ukryto tak naprawdę regres armii. 753 mld to bardzo dużo, ale nie gdy z "helikoptera" spadają biliony. W takim kontekście dodatkowe 100 mld znaczyłoby niewiele, a mogłoby dać "kopa" marynarce. Niestety, ale my w dużej mierze opieramy swoją obronę na USA. Dlatego dla nas to bardzo zły budżet. Do tego mniej F-35 oznacza wzrost kosztów jednostkowych. Nawet jeśli nie zmieni się cena zakupu, to cena eksploatacji (części) już raczej tak.

Rhotax
czwartek, 22 kwietnia 2021, 02:20

Trafne i prawdziwe.

Ech
wtorek, 13 kwietnia 2021, 12:30

W przypadku USa budrzet "obronny" - to eufemizm. Wydaja wiecej niz 10 kolejnych panstw (lacznie z Chinami, Rosja, Arabia Saudtjska, Francja, UK itp) i glownie na armie expedycyjna zdolna do podboju innych krajow. Malutka czesc idzie na obrone. Tajwan dla Chin to troszke jak KUba dla USa - i tak nalezy traktowac. A co do spraw gospdarczytch - my mamy wizje USa jako idealnego kraju. Ma duzo plusow ale i wiele problemow.

Rhotax
czwartek, 22 kwietnia 2021, 02:21

Po prostu bronią się daaaleko od granic. Też bym tak chciał .

PW
wtorek, 13 kwietnia 2021, 11:45

USA SIE ZWIJA Biurokracja zjada wszystko. zle dla Polski. Nie maja na utrzymanie triady strategicznej ktora mieli w latach 60!!!

Rhotax
czwartek, 22 kwietnia 2021, 02:24

A po co ta triada ? Rakieta z USA leci strasznie długo . A jej baza jest nieruchoma i stanowi idealny cel dla nuka. Utrzymac bazy u sojusznikow z terenów jakich jest krótki lot do Rosji czy Chin a reszte zlikwidować .

biały
wtorek, 13 kwietnia 2021, 19:31

USA niszczy nie biurokracja tylko przeniesienie produkcji do Chin

Orange
wtorek, 13 kwietnia 2021, 11:26

Głównym problemem Ameryki i jej armii jest kupowanie absurdalnie drogiego sprzętu wojskowego, który wcale nie wyprzedza o lata świtlne konkurencji. Nikt w USA nawet nie porusza tego tematu. Jeżeli inni na świecie ( myślę tutaj o Francji, Szwecji, Norwegii czy Koreii Pł.) są w stanie zrobić podobny sprzęt za połowę wartości to wysokorozwinięty kraj jakim są USA powinni zrobić to taniej . Kiedyś w Ameryce było 15 głównych dostawców uzbrojenia ale pewne firmy zaczęły przejmować konkurencję lub się łączyć i teraz mamy 3 głównych dostawców uzbrojenia: Boeing, Northrop Grumman, Locheed Martin. Inne jak Uniteg Technologies, Honeywell itp. są ich podwykonawcami lub zostały wchłonięte jak McDonnell Douglas. Mniejsza konkurencja rozpasała przemysł zbrojeniowy, zaczęli mniejszym kosztem sprzedawać słabe uzbrojenie za abstrakcyjnie duże pieniądze. To tak do przemyślenia czy to dobrze aby w Polsce Orlen przejął cały rynek energetyczny.. A wracając do Ameryki to albo musi zacząć więcej wydawać na zbrojenie albo zmusić kontrachentów zbrojeniowych do tańszej produkcji. No i administracja wojskowa w dobie sztucznej inteligencji, logistyki itp. kosztuje rocznie 125 mld to dość dużo. Ameryka także powinna pilnie zmodernizować swoją infrastrukturę i to na poziomie tego co zrobili w latach 50tych za Prezydenta Dwighta Eisenhowera, wtedy rząd przekazał 23mld na budowę dróg i mostów co było odpowiednikiem dzisiejszych 4 bln. Kraje takie jak Polska powinny obserwować czy USA poradzą sobie z wyzwaniami, jak dotąd znakominie się adoptowali do wyzwań ale pamiętajmy, że były to pokolenia wychowane w duchu protestantyzmu gdzie praca i oszczędności to wartość. W dzisiejszej epoce poprawności politycznej mogą znaleźć się osoby które zamiast płacić na nowe drogi będą wolały dać każemu obywatelowi 500 do kieszeni. A wracając do broni to USA podczas II wojny wcale nie robiło najlepszej broni (no może poza samolotami) ale robili jej tak dużo, że zalali świat żelazem i stalą. Dla przykładu dla ZSRR przekazali 500 000 ciężarówek, miliony ton gumy i kauczuku, oleje, smary, kable, samoloty 30 000, paliwo, tory, lokomotywy itp. Wtedy zostali producentem na cały glob, czymś takim do czego aspirują Chiny.

chateaux
środa, 14 kwietnia 2021, 16:29

Na zakup i remonty sprzętu w USA przeznaczane jest jedynie 20-25% budżetu Pentagonu. 65% budżetu natomaist, to wydatki osobowe - pensje, szkolenia, emerytury, ubezpieczenia społeczne i zdrowotne.

Monkey
wtorek, 13 kwietnia 2021, 19:51

@Orange: Zgadzam się generalnie z twoją opinią. Tylko do największych producentów uzbrojenia dodałbym jeszcze Raytheon i trochę na zapas Bell Textron.

Paweł P.
wtorek, 13 kwietnia 2021, 16:53

Wyprodukować > Zaprojektować

Troll i to wredny
wtorek, 13 kwietnia 2021, 11:26

Amerykanie sporo namieszali odpuszczając traktat TTIP z UE. Gdyby w 2016 r . nie dali ciała, to UE nie zawarła by porozumienia CAI z Chinami, a Amerykanie mieli by pewnie z pół biliona więcej do wydania w swoim budżecie państwowym. Gdyby w 2016 r. wyszedł sygnał, że kierownictwo polityczne USA, jest zdolne do myślenia perspektywicznego, to zapewne sojusznicy Ameryki z Azji i rejonu Pacyfiku, nie zawarli by porozumienia RCEP z Chinami. Pozycja USA w tym regionie nie uległa by dramatycznemu pogorszeniu, a wręcz przeciwnie -podobnym traktatem można by ją było wzmocnić. Obecnie USA jest w głębokiej defensywie, podobnie jak ZSRR po utracie państw satelickich. Krok od katastrofy, którą widzą wszyscy, tylko nie wszyscy ją sobie uświadamiają... Nie czołgami wygrywa się wojny w XXI w. Gdyby Rosja teraz rozpoczęła eskalację działań na Ukrainie (względy polityczne, rozwiązanie zagrożenia militarnego ze strony NATO w Europie, wyłączenie USA z tego teatru działań, zdobycze terytorialne + przemysł + innowacyjne technologie itd.), to mamy dziesiątki mln uciekających z terenu konfliktu. W dwa tygodnie liczba osób mieszkających w Polsce ulega podwojeniu, a struktury państwa (w kilka dni) i struktury całej UE (do kilku tygodni) przestają istnieć. Później wchodzą Rosjanie w ramach sił stabilizacyjnych i...zaprowadzają ład i porządek...

Davien
wtorek, 13 kwietnia 2021, 13:58

To az tylu Rosjan będzie uciekac jak ich armia zostanie pogoniona z Ukrainy? Ale nie martw sie NATO da rade z misją stabilizacyjną na terenie Rosji:)

HeHe
wtorek, 13 kwietnia 2021, 15:47

NATO może faktycznie dać radę władzom ukraińskim jak taką misję stabilizacyjną mają same prowadzić. Nic poza tym :))

tr
wtorek, 13 kwietnia 2021, 10:40

"Podsumowując, wydaje się bardzo prawdopodobne, że po batalii w Kongresie budżet Pentagonu na nadchodzący rok podatkowy będzie mniej więcej na podobnym poziomie – nie należy spodziewać się drastycznych wahnięć w żadnym kierunku. Ku takiemu scenariuszu przemawia fakt, że przegłosowanie wymaga politycznego kompromisu. Chociaż to Demokraci kontrolują Kongres to przyjęcie budżetu wojskowego zależeć będzie od głosów środka – Demokratów i Republikanów – a nie tych, którzy w zeszłym roku walczyli o redukcję wydatków obronnych o 10%." - Chyba taki typowy bezwład upadającego imperium, liczy się tu i teraz zachować status posiadania, a na dalsze perspektywiczne działania brak politycznej woli, środków na realizację

Tweets Defence24