Geopolityka

USA stworzą morską koalicję obronną na Pacyfiku?

Fot. U.S. 3rd Fleet/Twitter

Wiceadmirał Michael Boyle dowódca 3 floty USA oznajmił podczas ćwiczeń Rim of the Pacific, że USA są bliżej konfliktu na Pacyfiku niż pokoju, dlatego powinna się zmienić struktura dowodzenia, aby zapobiec problemom jakim są Chiny czy Korea Północna – informuje Defense News.

Wojna na Ukrainie - raport specjalny Defence24.pl

W czasie ćwiczeń Rim of the Pacific, które trwały od 29 czerwca do 4 sierpnia wiceadmirał Michael Boyle dowódca 3 Floty USA wezwał stworzenia scentralizowanej struktury dowodzenia i kontroli, stałych sił morskich podobnych do tych działających w innych miejscach na świecie, które mogłyby szybko reagować na kryzysy w regionie Indo-Pacyfiku.

Zakonczone niedawno ćwiczenia Rim of the Paficic odbywają się co dwa lata, to już 28. edycja manewrów. W tych ćwiczeniach bierze udział 26 krajów: Australia, Brunei, Kanada, Chile, Kolumbia, Dania, Ekwador, Francja, Niemcy, Indie, Indonezja, Izrael, Japonia, Malezja, Meksyk, Holandia, Nowa Zelandia, Peru, Republika Korei, Filipiny, Singapur, Sri Lanka, Tajlandia, Tonga, Wielka Brytania i Stany Zjednoczone. Były one prowadzone rejonie Wysp Hawajskich i Południowej Kalifornii.

Czytaj też

Admirał zasugerował, że w rejonie Pacyfiku mogłyby powstać stałe zespoły okrętów, gotowe do reakcji na zagrożenie w każdym czasie i wspierane przez zdolności kosmiczne oraz cybernetyczne. Warto dodać, że stałymi zespołami okrętów (fregat i niszczycieli oraz okrętów przeciwminowych) dysponuje NATO, więc postulat admirała to swego rodzaju wezwanie do stworzenia "morskiego NATO na Pacyfiku". Sam admirał nawiązał jednak do innych formacji, a mianowicie do połączonych sił morskich z ponad 30 państw, działających w celu ochrony szlaków komunikacyjnych na Bliskim Wschodzie.

Pewne doświadczenia w sprawie bardziej długofalowych form współpracy międzynarodowej są również na Pacyfiku, ale dotyczą raczej egzekwowania sankcji czy bezpieczeństwa morskiego. Jednocześnie jak się wydaje na Pacyfiku potrzebne są zespoły okrętów zdolne nie tylko do operacji reagowania kryzysowego (które pozostają ważne), ale też do zadań bojowych. Współpraca międzynarodowa może być kluczowa do powstrzymania Chin, które zdaniem admirała nie będą eskalować go, dopóki nie będą przekonane o własnym zwycięstwie. A na Pacyfiku są również inne zagrożenia, chociażby ze strony Korei Północnej.

Czytaj też

Komentarze (1)

  1. easyrider

    Kiedyś był pakt SEATO. Antykomunistyczny. Teraz wyzwaniem są Chiny. Są zagrożeniem dla wielu państw azjatyckich ale powinniśmy skupić się na kilku: Korea Płd, Japonia, Tajwan, Wietnam, Australia, Nowa Zelandia. Wykluczyć islamskie bo te same w sobie są dla nas wrogie. Cztery pierwsze mają oczywiste złe doświadczenia historyczne. A Australia i Nowa Zelandia są po prostu częścią zachodniej cywilizacji. Bez USA wszystkie te państwa nie sprostają chińskiej dominacji.