- WIADOMOŚCI
- ANALIZA
USA i Nowa Zelandia budują port. Chiny grożą konsekwencjami
Stany Zjednoczone i Australia świętowały niedawno 75. rocznicę zawarcia Paktu Bezpieczeństwa Pacyfiku. Na odniesieniach do historii nie kończy się zaangażowanie amerykańskiej dyplomacji w tym rejonie świata. Świadczy o tym nowa inwestycja USA na Wyspach Cooka.
1 września 1951 roku w San Francisco Stany Zjednoczone, Australia oraz Nowa Zelandia zawarły porozumienie ANZUS, mające na celu wzmocnienie współpracy tych państw w rejonie Indo-Pacyfiku. Po 75 latach od tego momentu relacje pomiędzy rządami w Waszyngtonie i Canberze pozostają na dobrym poziomie, o czym świadczy niedawny wpis podsekretarza obrony USA Elbridge’a Colby’ego, w którym stwierdził, że oba kraje poczyniły w ciągu „ostatniego półtora roku ogromne postępy w umacnianiu zbiorowej obrony i odstraszania przez uniemożliwienie (deterrence by denial) na Zachodnim Pacyfiku”. Warto w tym kontekście wskazać na rozwój projektu AUKUS oraz powiązaną z nim decyzję, by od 2027 roku w bazie HMAS Stirling rotacyjnie stacjonowały amerykańskie okręty podwodne typuVirginia. Nie można też zapominać o Sojuszu Pięciu Oczu (Five Eyes), czyli sieci wywiadowczej składającej się nie tylko z przedstawicieli Stanów Zjednoczonych i Australii, ale także Nowej Zelandii, Wielkiej Brytanii oraz Kanady.
Wyspy Cooka wzmocnią obecność USA na Pacyfiku
Co prawda w przypadku Nowej Zelandii nie możemy mówić o tak głębokim zaangażowaniu w format ANZUS, ale Wellington wciąż upatruje w Stanach Zjednoczonych jednego z głównych gwarantów bezpieczeństwa w tym regionie. Świadczy o tym ostatnia umowa sygnowana przez przedstawicieli władz USA, Nowej Zelandii oraz Wysp Cooka.
Podczas corocznego Pacific Islands Forum w Palau Zastępca Sekretarza Stanu Christopher Landau, minister spraw zagranicznych Nowej Zelandii Winston Peters oraz premier Wysp Cooka Mark Brown podpisali umowę o rozbudowie portu, który w trakcie II wojny światowej pełnił funkcję portu wojennego. Inwestycja ma kosztować około 60 milionów dolarów, z czego zdecydowaną większość kosztów ponieść mają Stany Zjednoczone (50 milionów dolarów).
„Projekt ten podkreśla silne zaangażowanie Stanów Zjednoczonych na rzecz naszych partnerów w regionie Pacyfiku i opiera się na porozumieniu w sprawie minerałów o znaczeniu krytycznym, które Stany Zjednoczone i Wyspy Cooka podpisały na początku tego roku” – powiedział Landau.
Na ten moment trudno znaleźć oficjalne informacje mówiące o tym, żeby modernizacja portu miała zostać wykorzystana pod kątem realizacji zadań militarnych. W mediach pojawiają się raczej ogólne stwierdzenia, o czym świadczy wypowiedź przedstawiciela 15 wysp. „Zmodernizowany port będzie dla atolu prawdziwym ratunkiem, zapewniając bezpieczniejsze lądowania, lepszy dostęp do usług oraz silniejsze powiązania ze światem” – czytamy na Stars and Stripes.
W innym świetle przedstawia to cytowany przez ten portal amerykański analityk ds. bezpieczeństwa Paul Buchanan, który powiedział o możliwym powstaniu wysuniętej amerykańskiej bazy wojskowej. „Moje wrażenie jest takie, że USA chciałyby mieć bazę morską, stację śledzącą i małe lądowe obiekty w tej bardzo odległej części południowego Pacyfiku, aby mogły przeciwdziałać rosnącej obecności chińskiej marynarki w regionie” – powiedział.
Zobacz też 
Chiny reagują
Podpisanie trójstronnej umowy jest istotne z jeszcze jednego powodu. Jak wspomnieliśmy, sygnowanie porozumienia nastąpiło podczas Forum Wysp Pacyfiku (Pacific Islands Forum) w Palau. Jednym z podmiotów biorących udział w tym wydarzeniu był Tajwan, co nie uszło uwadze władz w Pekinie, które skrytykowały organizatorów przedsięwzięcia i zapowiedziały „konsekwencje”.
W tym miejscu warto również odnotować, że jako reakcję Chin (wymierzoną w USA) na umowę z Wyspami Cooka można odczytać ostatnią wizytę Xi Jinpinga w Egipcie, czyli kraju, który jest jednym z głównych beneficjentów amerykańskiej pomocy wojskowej (Foreign Military Financing).


Wybrane okazje dla Ciebie