Geopolityka

Szojgu: będziemy gotowi na „niekorzystny rozwój” ćwiczeń Defender-Europe 21. Walka informacyjna trwa [KOMENTARZ]

Fot. mil.ru
Fot. mil.ru

W rozmowie z rosyjskimi mediami minister obrony Siergiej Szojgu poinformował, że nakazał – „Kontynuować śledzenie sytuacji na obszarach objętych ćwiczeniami NATO Defender Europe. Być przygotowanym na natychmiastową reakcję w przypadku ich niekorzystnego rozwoju”. Podkreślił też, że ruchy sił sojuszu, szczególnie w rejonie zachodnich i południowych granic Federacji Rosyjskiej, są bacznie obserwowane.

Wypowiedzi była częścią szerszego wywiadu dla agencji RIA Novosti w którym minister Szojgu nakreślił wizję zagrożeń dla bezpieczeństwa kraju, wynikających z manewrów Defender Europe 2021. - „Uważnie monitorujemy transfer wojsk sojuszniczych w rejon zbliżających się ćwiczeń Defender Europe 2021. W Polsce, Słowacji, Węgrzech, Rumunii i Bułgarii utworzono centra koordynacyjne, aby zapewnić transport wojsk i zaopatrzenia NATO - Minister podkreślił, że rosyjskie siły zbrojne są gotowe szybko zareagować na „niekorzystny rozwój” Defender Europe 2021.

Według Siergieja Szojgu - „Obecnie do greckich portów przybywa broń, sprzęt wojskowy i specjalny” – natomiast - „jedno z głównych zgrupowań sił sojuszu jest rozmieszczone w regionie Morza Czarnego”. To jego zdaniem uzasadnia działania „obronne” jakie realizowane są w tym obszarze. Jednym z nich jest wzmocnienie obecności militarnej na Krymie, ale też zakończony właśnie sprawdzian gotowości operacyjnej sił Południowego Okręgu Wojskowego.

To o czym minister nie wspomniał, to fakt, że po tym „sprawdzianie”, który tak zaniepokoił nie tylko Ukrainę, ale też USA i wiele innych państw, w pobliżu granic Ukrainy i na Krymie pozostały ogromne zapasy przerzuconego tu paliwa, amunicji i innych materiałów, jak również polowe bazy wojskowe i magazyny, które znajdują się od kilkudziesięciu do 200 km od granic Ukrainy. Nie da się również ustalić jak wiele z czołgów, dział samobieżnych, żołnierzy i środków bojowych przemieszczonych na przełomie marca i kwietnia pozostanie jako wzmocnienie sił na granicy lub zasili walczących na wschodzie Ukrainy tzw. "separatystów".

Fot. mil.ru
Fot. mil.ru

Rosyjskie media cytujące ministra przypominają również, że w ćwiczeniach NATO weźmie udział około 30 tys. żołnierzy, którzy będą ćwiczyć w Europie Wschodniej i krajach bałtyckich. Do udziału w ćwiczeniach zaproszono też Gruzję, Mołdawię i Ukrainę. Pomijane są natomiast informacje o tym, że ćwiczenie rozciągnięte jest w czasie i podzielone na wiele mniejszych działań, w których łącznie weźmie udział 30 tys. żołnierzy sojuszu.

Tymczasem zakończone, przynajmniej oficjalnie, przemieszczenie rosyjskich wojsk jedynie na pogranicze z Ukrainą i Krym, obejmowało łącznie ponad 120 tys. żołnierzy skoncentrowanych jednocześnie w tym rejonie. Nie wspominając już o tym, że działania Rosji prowadzone były (i są) w ramach niezapowiedzianego sprawdzianu gotowości bojowej, co pozwala pomijać stosowanie instrumentów informowania o zakresie szkoleń i budzić niepewność/niepokój co do celów działań, podczas gdy manewry NATO zapowiadane są od dawna.

W ten sposób wykorzystując media minister Szojgu wpisuje się w szerszy plan straszenia obywateli rosyjskich NATO i wynikającym jakoby z ćwiczeń sojuszu zagrożeniem. Szczególnie zagrożeniem dla interesów Rosji nad Morzem Czarnym, które Moskwa stara się sukcesywnie zdominować. Liczne wypowiedzi takich znanych osób jak rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow, minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow czy sam Władimir Putin sugerują, że Rosja jest zagrożona i będzie reagować na to zagrożenie „jak uzna za stosowne”. Nie są to wypowiedzi ani koncyliacyjne, ani uspokajające, szczególnie dla mieszkańców Ukrainy czy Gruzji, którzy znają metody reagowania Kremla na zagrożenia. Prawdziwe czy wyimaginowane.

Nie podlega natomiast żadnej wątpliwości, że Rosja stara się wzmocnić swoją pozycję koncentrując zdecydowaną większość swoich sił lądowych i morskich na południu i w obszarze Morza Czarnego. Reakcja na inne ćwiczenia, których główna część ma odbyć się w Polsce i krajach bałtyckich ma mimo wszystko mniejszą skalę. Tymczasem nie tylko wojsko, ale też obecność najważniejszych figur rosyjskiej polityki koncentruje się na Krymie.

Jasno wskazuje to obecne priorytety i obszar największego zagrożenia. Dlatego nie należy specjalnie wierzyć w zapewnienia o zakończeniu koncentracji wojsk w tym rejonie. Ruch związany z ich wycofaniem równie skutecznie może skryć przygotowania do innych działań jak wcześniejsze kolumny pędzące w stronę Krymu i Rostowa nad Donem. Dlatego zarówno Ukraina jak i NATO bacznie obserwują rozwój sytuacji, podczas gdy minister Szojgu mówi o obserwowaniu działań Sojuszu Północnoatlantyckiego.

Reklama
Reklama

Komentarze (1)

  1. markus

    "IIWŚ, wojna koreańska, wietnamska, Afganistan 1979, wiekszość wojen na Bl Wschodzie to akurat robota Rosji która albo je bezposrednio wywołała albo wspierała z całych sił agresorów" tak twierdzi guru davien. Proszę o komentarze.