Geopolityka

Seredyński: Konieczna dyskusja ws. prawa holdingowego. Regulacje nie tylko dla PGZ [Defence24.pl TV]

Fot. Defence24.pl.
Fot. Defence24.pl.

Propozycja nowelizacji prawa spółek handlowych w zakresie prawa holdingowego nie może uwzględniać interesów jedynie Polskiej Grupy Zbrojeniowej, gdyż będzie ono stosowane wobec kilkuset grup kapitałowych polskiego rynku - podkreśla w rozmowie z Defence24.pl Filip Seredyński, radca prawny i Członek Narodowej Rady Rozwoju. Stwierdza jednocześnie, że w Polsce konieczna jest dyskusja na ten temat, ponieważ istniejące uregulowania są bardzo nieprecyzyjne, a wiele grup spółek boryka się z problemami wewnętrznymi.

Prawo holdingowe będzie miało zastosowanie do kilkuset grup łączących podmioty rynku polskiego, nie tylko dla Polskiej Grupy Zbrojeniowej, z tego powodu przy jego tworzeniu nie można uwzględniać interesów wyłącznie jednej grupy kapitałowej. Konsekwencje jego wprowadzenia dla całej gospodarki będą daleko większe, niż gdyby przepisy prawa holdingowego miały odnosić się wyłącznie do grupy PGZ - wyjaśnia Filip Seredyński.

Prawo holdingowe to nie jest tylko prawo, które się będzie stosowało tylko do przemysłu obronnego. Polska Grupa Zbrojeniowa nie jest jedynym przedsiębiorstwem, można powiedzieć że jest jedną z kilkuset grup, do których stosowałoby się to prawo.

Filip Seredyński, radca prawny i Członek Narodowej Rady Rozwoju w rozmowie z Defence24.pl TV

W Polsce konieczna jest dyskusja na temat prawa holdingowego, ponieważ na obszarze naszego kraju działa bardzo duża liczba grup kapitałowych. Mają one wewnętrzne problemy niemożliwe do rozwiązania na gruncie obecnie obowiązujących przepisów - stwierdza członek Narodowej Rady Rozwoju. Obecnie obowiązuje zakaz wydawania wiążących poleceń przez walne zgromadzenie czy radę nadzorczą spółce kapitałowej. Istnieje wprawdzie pewne prawne uregulowanie, konkretnie art. 7 kodeksu spółek handlowych, pozwalające na zawieranie umów koncernowych, jednak jest ono bardzo nieprecyzyjne.

Mówiąc o prawie holdingowym, czy też koncernowym, Filip Seredyński ma na myśli dwa zagadnienia. Po pierwsze, ustawową regulację pozwalającą na podporządkowanie interesu spółki wchodzącej w skład grupy kapitałowej interesom grupy spółek - bywają bowiem sytuacje, gdy interes grupowy jest bardziej znaczący, a w obowiązującym stanie prawnym nie może przeważać. Prawo holdingowe mogłoby doprowadzić do sytuacji, w której działanie takie byłoby legalne i dopuszczalne.

Druga grupa zagadnień to wprowadzenie regulacji umów koncernowych. Istniejąca namiastka, w postaci wspomnianego artykułu kodeksu spółek handlowych, jest bardzo nieprecyzyjna.

Konieczne jest odpowiednie wyważenie czasem sprzecznych interesów spółek wchodzących w skład grup kapitałowych wobec interesów całej grupy. Zazwyczaj spółka tracąca jakieś aktywa w wyniku decyzji spółki zarządzającej otrzymuje rekompensatę. Kolejnym ważnym elementem prawa holdingowego powinno być uwzględnienie interesów akcjonariuszy mniejszościowych.

Z perspektywy krajowej regulacja dotycząca prawa holdingowego mogłaby doprowadzić do niekorzystnej alokacji aktywów. "Znaczna część polskich spółek jest kontrolowana przez spółkę zagraniczną. Mogłyby zostać one zmuszone przez te dominujące spółki zagraniczne do relokacji aktywów zagranicę, co miałoby całościowo niekorzystny wpływ na polską gospodarkę" - zwraca uwagę Filip Seredyński. Działanie takie mogłoby nastąpić np. w sytuacji ewentualnego kryzysu, kiedy następowałoby przenoszenie aktywów do ośrodków centralnych w celu ich ratowania, przy poświęceniu krajów peryferyjnych wobec ośrodków decyzyjnych danych grup kapitałowych.

Optymalnym rozwiązaniem byłoby wprowadzenie precyzyjnej regulacji umów koncernowych, podobnej do tej jaką od wielu już lat stosują Niemcy, pozwalając na stosowanie umów koncernowych pomiędzy poszczególnymi spółkami grupy - w ten sposób spółka kierująca uzyskuje instrument prawny pozwalający na zarządzanie całą grupą. Polska dysponuje obecnie bardzo nieprecyzyjnym uregulowaniem tego problemu, zamieszczonym w kodeksie spółek handlowych, praktycznie rzecz biorąc jednak z tego powodu niewykorzystywanym.

Nowa regulacja holdingowa musiałaby zawierać element obowiązkowego zawarcia w umowie koncernowej przepisu precyzującego wyrównanie wszelkich strat poniesionych przez spółkę zależną wskutek decyzji zarządu spółki dominującej. Jest to uregulowanie niezbędne ze względu na interesy zarówno spółki zależnej, jak i jej akcjonariuszy.

Sprawy regulowane prawem koncernowym dotyczą sytuacji nie tylko takich, w których spółki posiadają 100% pakietu akcji spółek podległych, bo wówczas sytuacja jest oczywista. Chodzi również, a może przede wszystkim, o przypadki, gdy akcjonariusz dominujący posiada pakiet 51% akcji spółki zależnej, czy też sprawuje nad nią kontrolę w inny sposób. Definicja grupy spółek pozwala bowiem zaliczyć do niej nie tylko spółki kontrolowane przez przejęcie 100% pakietu akcji, pozwala ona ocenić kontrolę między spółkami sprawowaną za pomocą różnych innych instrumentów.

Okazuje się, że jeden z akcjonariuszy, który dominuje nad spółką, może działać na niekorzyść tych akcjonariuszy mniejszościowych, korzystając ze swoich uprawnień. I to jest to najistotniejsze zagrożenie, które wiążę się z prawem holdingowym. Wprowadzenie prawa holdingowego wymaga równoczesnego wprowadzenia bezpieczników, czyli takich rozwiązań, które uniemożliwią działanie na niekorzyść akcjonariuszy mniejszościowych

Filip Seredyński, radca prawny i Członek Narodowej Rady Rozwoju w rozmowie z Defence24.pl TV

Filip Seredyński podaje przykładowo, kontrolę sprawowaną za pomocą składu organów spółki zależnej. Istnieją przypadki, gdy akcjonariusz dominujący nad spółką może działać na niekorzyść akcjonariuszy mniejszościowych, wykorzystując do tego swoje uprawniania. Jest to największe zagrożenie związane z prawem holdingowym, a wprowadzenie prawa koncernowego wymaga jednoczesnego wprowadzenia rozwiązań zabezpieczających interesy akcjonariuszy mniejszościowych.

Komentarze (1)

  1. yey

    Pokrętna logika. Jeśli chcesz mieć bezpośredni wpływ na spółkę powiązaną kapitałowo to dokonaj jej połączenia ze spółką-matką. No ale oni chcą "zjeść ciastko i je dalej mieć", czyli chcą mieć możliwość bezpośredniego sterowania spółkami zależnymi bez ponoszenia konswekencji czyli w przypadku bankructwa spółki-córki nie chcą aby spółka-matka odpowiadała za jej długi...