- WIADOMOŚCI
- OPINIA
- KOMENTARZ
Rząd Starmera upadnie? Partia Farage’a w drodze po zwycięstwo
Ledwie dwa lata po miażdżącym zwycięstwie wyborczym Partia Pracy Keira Starmera przeżywa jeden z najgorszych kryzysów w swojej powojennej historii. Druzgocące wyniki ostatnich wyborów lokalnych i regionalnych, połączone z rekordowo niskimi notowaniami sondażowymi nakazują zadać pytanie, czy obecny rząd dotrwa do końca swojej kadencji.
Autor. Keir Starmer/X
Obecny rząd brytyjski musi się mierzyć z szeregiem problemów - od rosnących kosztów życia, przez problemy socjalne, mieszkaniowe i podatkowe, po niedawną klęskę w wyborach lokalnych. To one stały się papierkiem lakmusowym, który pozwolił na ocenę siły Partii Pracy. Laburzyści stracili ponad 1400 mandatów, w tym nawet od lat sprzyjające im obszary, nierzadko na korzyść Reform UK Nigela Farage’a, która na ten moment wydaje się pewnie iść po zwycięstwo w wyborach krajowych.
Zmiana premiera czy wcześniejsze wybory?
Bezpośredni upadek rządu przez wotum nieufności jest w najbliższym czasie mało prawdopodobny. Laburzyści zachowują sporą większość parlamentarną z 2024 roku, a opozycja pozostaje podzielona. Jednak kryzys wewnętrzny jest głęboki. Starmer deklaruje, że chce rządzić przez 10 lat i „walczyć o zmianę”, ale jest to obecnie mało prawdopodobny scenariusz. Sam Keir Starmer nie cieszy się popularnością, a wręcz jest jednym z najgorzej ocenianych premierów w ostatnich latach - tylko 23% Brytyjczyków ma o nim pozytywne zdanie, a 69% negatywne. Nawet po lekkim odbiciu w ostatnich tygodniach sytuacja pozostaje dramatyczna.
Jedynym ratunkiem dla Partii Pracy mogłaby się okazać zmiana na stanowisku premiera lub, w znacznie bardziej skrajnym scenariuszu, konieczność rozpisania wcześniejszych wyborów. W pierwszym przypadku laburzyści mogliby liczyć na chwilową poprawę w sondażach i dotrwać w takim stanie do końca kadencji. Wyjście alternatywne, czyli przyspieszone wybory, mogłoby uratować część mandatów, choć tu sytuacja jest dla obecnego rządu niemożliwa do odratowania w dłuższej perspektywie. W ciągu dwóch lat poparcie dla Partii Pracy stopniało z 37,5% do zaledwie 18,5%, co pozwoliłoby na uzyskanie około 70-80 mandatów (w 2024 roku było to aż 412).
Jednak nawet przy uwzględnieniu obecnych sondaży trudno powiedzieć, że „antysystemowa” Reform UK byłaby w stanie rządzić samodzielnie. Nawet najbardziej optymistyczne sondaże nie dają jej takiego mandatu, choć niewątpliwie stałaby się najsilniejszym ugrupowaniem w Izbie Gmin. Alternatywą byłaby koalicja, potencjalnie z Torysami, lub stworzenie szerokiego frontu partii, które są przeciwne zmianom proponowanym przez Farage’a. Takie „kordony sanitarne” są jednak przeciwskuteczne w dłuższej perspektywie, co pokazał przykład niemieckiej AfD.
Partia Farage'a na czele, ale czy zdobędzie samodzielną większość?
Synkretyczne podejście do polityki Reform UK pozwala jej zarówno wchłaniać niezadowolony elektorat konserwatywny torysów, jak i zrezygnowanych wyborców laburzystów. Partia ta nie ma jednoznacznie prawicowego czy lewicowego podejścia, ponieważ z jednej strony opiera się na twardych hasłach dotyczących deportacji nielegalnych imigrantów i ochrony granic, a z drugiej na zwiększeniu skuteczności instytucji państwowych i socjalnych oraz wsparcia dla Brytyjczyków.
Jednocześnie partia opowiada się za zwiększeniem nakładów na siły zbrojne do 2,5% PKB w pierwszych latach i 3% w kolejnych. Dodatkowo zakłada zwiększenie liczebności sił zbrojnych o około 30 tys. żołnierzy, a za główne zagrożenia dla bezpieczeństwa narodowego uważa Federację Rosyjską oraz Chiny.
Co ważne, Farage stawia na bliskie relacje ze Stanami Zjednoczonymi i prezydentem Trumpem. Stąd też można się spodziewać, że jego polityka byłaby zbliżona do tego, co obecnie reprezentuje Waszyngton, przynajmniej w poszczególnych elementach takich jak migracja czy polityka wewnętrzna. Pod znakiem zapytania stoi jednak jego stosunek do Ukrainy i jej wojny z Rosją. To stanowisko może się jeszcze zmieniać w zależności od rozwoju sytuacji międzynarodowej. Oficjalnie potępia rosyjską inwazję, ale podkreśla błędy Zachodu, sceptycyzm wobec długoterminowego zaangażowania i priorytet interesów brytyjskich. Co jednak ciekawe, jego zdanie w tej kwestii zmieniało się na przestrzeni lat i obecnie twierdzi, że dołączenie Ukrainy do NATO byłoby jednym z elementów trwałego procesu pokojowego.




WIDEO: Trumpolog: blokada Ormuzu się nie uda | Premier Tusk w Korei Płd | Defence24Week #156