Rozejm czy wojna domowa w Strefie Gazy? Nowe odziały Palestyńczyków przeciw Hamasowi

Autor. x.com/Osint613
Internet obiegły materiały wideo z niezidentyfikowanymi nowymi grupami zbrojnymi, które pojawiły się w Strefie Gazy. 60-dniowe zawieszenie broni Hamas-Izrael, które poparł Donald Trump będzie kruche. Czy palestyńską enklawę czeka wewnętrzna wojna klanowa?
Choć w Polsce temat ten nie jest jeszcze zgłębiony, to może on nadać nową dynamikę w wojnie Hamas-Izrael. Co prawda, dużo mówi się o zawieszeniu broni, które poparł Donald Trump, ale pamiętajmy że poprzedni rozejm Izrael-Iran przetrwał zaledwie 4 godziny, a nawet dzisiaj w nocy doszło do niezidentyfikowanego ataku dronowego w Teheranie. Wszelako innym tematem są nowe formacje zbrojne, które pojawiły się w ruinach Strefy Gazy.
Analizowane oddziały zbrojne musimy podzielić na trzy grupy: islamistyczne, które są reprezentowane przez znany i zwalczany Hamas oraz Islamski Dżihad (wraz z mniejszymi oddziałami skonfederowanymi z powyższymi organizacjami), klanowe (wywodzące się z większych palestyńskich rodów w enklawie), oraz grupy przestępcze.
Czytaj też
Aby zrozumieć co obecnie dzieje się w Strefie Gazy musimy się cofnąć o dwie dekady, do 2006 roku. Wówczas doszło do ostrego sporu wewnątrzpalestyńskiego pomiędzy świeckim Fatahem oraz islamistycznym Hamasem. W 2007 r. w Strefie Gazy doszło do wojny domowej pomiędzy oboma ugrupowaniami, a starcie to wygrał Hamas rządząc enklawą dyktatorsko, od tego czasu. Przeciwnie na Zachodnim Brzegu Jordanu, gdzie ze wsparciem międzynarodowych instytucji, władzę utrzymał Fatah będący głównym rozgrywającym w administracji Autonomii Palestyńskiej.
W praktyce oznacza to, że w obu enklawach za służby policyjne odpowiadały: analogicznie Hamas (w Strefie Gazy) i Fatah (na Zachodnim Brzegu). Służby te, choć słabe względem formacji mundurowych Izraela były jednak pewnym atrybutem władzy, pilnowały porządku oraz dysponowały swoją autonomią. Siły Palestyńskiej Cywilnej Policji (PCP) zostały formalnie utworzone w 1994 r. w ramach porozumień z Oslo. Zostały one jednak podzielone. W wypadku Hamasu i Strefy Gazy realizowały program islamistyczny, a zatem wspierały prześladowania, ale odpowiadały także za walkę z kryminalistami.
Kryminalizacja wojny w Gazie
Każda wojna niesie ze sobą chaos i powstanie tzw. szarej strefy. Zwłaszcza, że Izrael w ramach operacji „Żelazne Miecze” na przełomie 2023 i 2024 roku rozpoczął wojnę przeciwko Hamasowi, uderzając w jego wszystkie struktury. I tak policja ze Strefy Gazy zasiliła szeregi terrorystycznej organizacji, zwłaszcza że jej funkcjonariusze byli w większym lub mniejszym stopniu przeszkoleni i zdyscyplinowani, więc byli ważnym ogniwem Hamasu. Doszło zatem do paradoksu, w którym organizacja terrorystyczna będąca jednocześnie legalną partią polityczną zarządzała służbą policyjną. W momencie wybuchu wojny policja Hamasu stała się jej formacją liniową i została stroną konfliktu zbrojnego.
Czytaj też
Zgodnie z konwencjami wojennymi (w tym: Konwencjami Genewskimi) za porządek prawny, czyli bezpieczeństwo ludzi przed przestępcami na terytoriach, gdzie toczą się walki, odpowiadają władze okupacyjne. Jakkolwiek niewiarygodnie to brzmi, takie zasady oficjalnie przyjmują strony wojen niebędące nawet sygnatariuszami konwencji. Następstwem przedłużających się walk i tego, że enklawa jest wyizolowana, w Strefie Gazy, galopująco skoczyła korupcja i czarny rynek (funkcjonujący przecież wcześniej). W 2024 roku „The Guardian” opisał proceder „brokerów”, którzy ułatwiają wydostanie się z enklawy. Za wyjście ze Strefy Gazy płaci się łapówkę o wartości 10 tys. USD. Przed październikiem 2023 roku wyjazd „na lewo” kosztował 500 USD. Za mur można się wydostać, ponieważ brokerzy współpracują z egipskimi służbami specjalnymi. Zauważmy, że obecnie 85 proc. mieszkańców Strefy Gazy jest formalnie wewnętrznie przesiedlona (utraciła swój dom lub pierwotne miejsce zamieszkania).
Jak pisze magazyn „Time” cena mąki w Gazie skoczyła o… 5 tys. procent, a olej zdrożał o 1200 procent. ONZ estymuje, że grupa 470 tys. mieszkańców Strefy Gazy znalazła się w stanie „katastrofy grożącej śmiercią głodową”. Sytuacja humanitarna spowodowała, że walki pomiędzy Hamasem, IDF, oraz innymi grupami zbrojnymi (o nich za chwilę) przeniosły się w okolice dystrybucji tej pomocy żywnościowej i to obecnie ona – ze względu na swoją wartość ekonomiczną, polityczną oraz militarną – jest główną osią walki. Kilka dni temu „Haaretz” raportował, że żołnierze IDF dostają rozkazy, aby „otwierać ogień do bezbronnego tłumu w pobliżu miejscu dystrybucji żywności”. Te wstrząsające relacje tylko potwierdzają, że ciężar wojny przeniósł się właśnie tam.
IDF, aby kontrolować to co dzieje się w Strefie Gazy, monitoruje dystrybucję pomocy i regularnie otwiera ogień. Hamas, atakuje IDF przy miejscach dystrybucji tej pomocy oraz także może próbować przejąć żywność aby odbudować swoje zapasy. Nie wiemy na ile tzw. Metro Gaza (tunele Hamasu) przygotowano względem aprowizacji, aczkolwiek wciąż jest to organizacja bogata z rozległą siatką współpracy za granicą, którą stać na zakupy na czarnym rynku. Grupy przestępcze starają się tę pomoc przejąć, aby ją sprzedawać. Przy czym nie mówimy tutaj o zjawisku indywidualnej kradzieży, ale rabowania całych ciężarówek z pomocą humanitarną.
W sytuacji, w której trzy zbrojne strony walki koncentrują się w jednym celu, bezpieczeństwo ludności zostało zdegradowane do tego stopnia, że w Strefie Gazy zaczęły się odradzać milicje klanowe. Część z nich jest uzbrojona zaledwie w pałki i kije, ale część – z uwagi na niekontrolowaną ilość broni palnej w strefie walk – przestaje odbiegać indywidualnym uzbrojeniem i wyposażeniem od Hamasu. Klany te zaczęły się organizować. W mediach organizację tą nazywa się „Zgromadzeniem Narodowym”, choć właściwiej należy ich określić „Grupą Mukhtarów” (czyli grupą sołtysów), a jest to doraźny taktyczny sojusz największych palestyńskich rodów, które postanowiły przejąć odpowiedzialność za konwojowanie pomocy humanitarnej. W Strefie Gazy nastąpił mechanizm, który obserwujemy na teatrach działań, gdzie prowadzone są długoletnie walki etniczne – miejscowi tworzą zbrojne samoobrony.
Musimy pamiętać, że dostarczanie pomocy humanitarnej do Gazy miało różne oblicza. Jednym ze smutniejszych epizodów było zrzucanie amerykańskie pomocy na spadochronach przez samoloty (przypomnijmy, że dla USA Izrael to strategiczny sojusznik). Obecnie to status ograniczonego wjazdu pomocy humanitarnej organizowanej pod szyldem GHF (Gaza Humanitarian Foundation) w amerykańsko-izraelskiej kooperacji. Nawet on jednak został wstrzymany przez IDF. Za powód podano ryzyko, że pomoc przejmie Hamas. To spowodowało przełom i palestyńskie klany ujawniły swoje oddziały zbrojne ogłaszając, że przejmą odpowiedzialność za ochronę konwojów, stąd w mediach pojawiły się nagrania przedstawiające grupy zbrojne ubrane lub umundurowane na czarno (z białymi opaskami).
Kto finansuje kogo?
Już w czerwcu 2025 roku premier Binjamin Netanjahu przyznał, że Izrael uzbraja jedną z klanowych milicji „w opozycji do Hamasu”. Jak informuje BBC, Izrael uzbraja grupą Jassera Abu Shababa, z południa enklawy. Klan Abu Shabab został przez opozycję w Knesecie określony mianem „powiązanego z ISIS” i „grupy przestępczej”. Rozkaz wydania im broni miał wydać osobiście Netanjahu i „nie przeszło to przez aprobatę jego gabinetu”. Klan nie przyznał się do brania broni od Izraela. Automaty Kałasznikowa, których używają mają pochodzić ze skonfiskowanych arsenałów Hamasu. W infosferze pojawił się także inny materiał wideo. Dotyczy innego klanu, określanego mianem „rodziny Abu Zayed” (aczkolwiek autentyczność materiału wideo jest potwierdzana). Członkowie tej milicji mają białe opaski na ramionach co by oznaczało, że działają z poparciem „Grupy Muhktarów”. Część członków klanu ma nawet hełmy i kamizelki taktyczne.
BREAKING 🔴
— Open Source Intel (@Osint613) June 26, 2025
The Abu Zayed family and other Gaza clans held a march today in Gaza, vowing revenge against Hamxs after the killing of one of their sons.
This is no small clan. pic.twitter.com/LqTnZAstSN
Być może IDF będzie próbował rozbić pozostałość Hamasu w oparciu o finansowanie klanów, ale nie ma pewności czy zgodzą się one na kolaborację. Do tego, tak spóźniona polityka wydaje się karkołomna. Strategiczny pomysł Netanjahu by uzbrajać opozycyjne wobec Hamasu grupy jest nawiązaniem do wieloletniej polityki Izraela, który szukał sojuszników w regionie (np. Falanga zwalczała palestyńskie ugrupowania w Libanie). Problem w tym, że pomysł ten odbywa się na zgliszczach i gruzach enklawy. Zabiera to legitymację władzy następcom Hamasu, którzy przez Palestyńczyków będą oskarżani o kolaborację z krajem, który zrównał ich domy z ziemią.
USA szukały alternatywy dla rządów Hamasu w Strefie Gazy od początku operacji „Żelazne Miecze”, ale wszystkie potencjalne strony – wiekowy Mahmud Abbas, prezydent Autonomii Palestyńskiej, czy prezydent Egiptu gen. Sisi odmówili. Rozmowy te także torpedował sam Netanjahu licząc, że ma wreszcie możliwość pokonania Hamasu i ujarzmienia Strefy Gazy. Ten plan jednak nie wypalił. Co prawda, Hamasowi wybito „zęby”, ale przy okazji wygenerowany jeden z największych kryzysów humanitarnych w historii. Obecnie to Netanjahu desperacko szuka alternatywy dla Hamasu, ponieważ okupacja Gazy jest kosztowna: ekonomicznie i geopolitycznie (spraw humanitarnych nie wliczam, ponieważ widać jak są one traktowane). Trump widzi pokój w Strefie Gazy jako część „Porozumień Abrahamowych”, a enklawą miałby zarządzać sojusz państw arabskich. Póki co mamy, na papierze, zawieszenie broni, ale trwałość takiego porozumienia jest wątpliwa.
Jan z Krakowa
Powstanie takiej >>milicji sołtysów<< to chyba pozytywna wiadomość? Palestynczycy zaczęli się bronić p-ko ekstremistom -- słyszałem o tym od dawna. Wg mnie, głównie na podstawie info z artykułu, widać następujące rzeczy. W obecnej sytuacji może to oni przejmą dystrybucję nad pomocą żywnościową. W ten sposób Hamas straci jedno ze źródeł swojego finansowania i jeden ze sposobów uzyskiwania wpływów wsród Palestyńczyków -- właśnie tę dystrybucję. Także zniknie powód dla nieprzyznawania możliwości powstania państwa palestyńskiego -- w samym Izraelu. Co jest zrozumiałe, bo dlaczego niby Izrael ma się godzić na powstanie państwa którego 1. celem będzie likwidacja Izraela. Widać również, że państwo palestyńskie powstanie właśnie ale raczej w "kolaboracji " z Izraelem. To lepsze niż nieustanna wojna i zagłada Palestyńczyków oraz ofiary w samym Izraelu. Nie głośne rezolucje, szaleństwa w Harvardzie, tylko taka praktyka.