Geopolityka

Rosyjski generał groził oficerowi pistoletem. Sowieckie metody wracają

Stare wyposażenie wojskowe poborowych powołanych w tzw. republikach ługańskiej i donieckiej.
Fot. Twitter

Generał Aleksander Łapin, dowódca Centralnego Okręgu Wojskowego oraz grupy armii Centrum miał osobiście zastraszyć pistoletem oficera ze zmobilizowanego oddziału, który wycofał się wraz z ludźmi z linii frontu. Jak twierdzi żołnierz oddziału i świadek zdarzenia wycofali się, by uzyskać nowe rozkazy.

Wojna na Ukrainie - raport specjalny Defence24.pl

W szeregach rosyjskiej armii robi się coraz bardziej nerwowo. Niezależny portal Meduza opisuję skargę jaką złożyła rodzina rosyjskiego żołnierza do prokuratury wojskowej. Żona wychowująca dwójkę dzieci skarży się w piśmie, że z powodu mobilizacji jej mąż trafił na front. To historia jakich wiele po dekrecie Putina, ale okazuje się iż jej mąż był świadkiem zdarzenia w którym generał Aleksander Łapin osobiście zastraszył pistoletem innego żołnierza. Łapin został wcześniej uhonorowany tytułem „Bohatera Rosji" za zajęcie Lisiczańska. To spowodowało m.in. protest czeczeńskiego namiestnika Ramzana Kadyrowa, który stwierdził, że Łapina tam nawet nie było. Kadyrow nazwał Łapina „pozbawionym talentu". Łapin, co ciekawe, miał odznaczyć własnego syna po kompromitacji wojsk rosyjskich pod Czernihowem.

Czytaj też

Mąż wspomnianej kobiety trafił do oddziału zmobilizowanych żołnierzy. Zostali wysłani na front ługański. Nie przeszedł żadnego przeszkolenia poza „jednym dniem ćwiczeń strzeleckich" i dostał zardzewiałą broń. Na froncie byli pod ostrzałem przez półtora dnia, w wyniku którego w jego oddziale zginęło 10 żołnierzy. Wycofali się – lub zdezerterowali jak określił to Łapin – na tyły. Ich wytłumaczeniem miało być uzyskanie nowych rozkazów. Co ciekawe, wielu „mobilków" po dostaniu się do ukraińskiej niewoli skarży się, że nie mieli łączności i nie znali rozkazów dowództwa. To kolejna z takich relacji.

„Ponieważ nie było nigdzie oficerów, nie widzieliśmy dowództwa, postawiliśmy sobie zadanie znalezienia kwatery głównej i zapytanie o dalsze działania. Staliśmy na stacji tankowania, kiedy podszedł do nas generał Łapin ze swoją osobistą ochroną. Kiedy dowiedział się o sytuacji z odwrotem, przyłożył pistolet do głowy porucznika V, dowódcy piątej kompanii i rozkazał nam wracać. Skierował też pod naszym adresem obelgi (zdrajcy, dezerterzy, oraz wiele obraźliwych słów)" – napisano w skardze.

Czytaj też

Żołnierze poprosili innego dowódcę o jedzenie i wodzę, ale zostali zbesztani. Ten drugi dowódca następnego dnia przyszedł pijany i odesłał żołnierzy na rosyjską granicę. Oddział obecnie ma przebywać w Biełgorodzie, gdzie żołnierze są zmuszani do powrotu na front.

Komentarze (2)

  1. DBA

    Jeszcze trochę to mobilki zaczna strzelać do swoich dowódców, a okolice linii frontu będą roic sie od wszelkiej maści band rabunkowych. I tak trzymać. Z drugiej strony nie przypuszczałem, że w dobie życia "online" mogło dochodzić do tak rażących przypadków jak wydawanie zardzewiałej broni, zachęcanie do zakupu we własnym zakresie wyposażenia , akceptacji pijaństwa....Ale Rosja to nie kraj, ale stan świadomości i pieczołowicie kultywuje sowieckie tradycje

  2. StaryGrzyb

    Wszystkie informacje typu ,,niepełnosprawni dostali powołanie,, - powinny być z odniesieniem skali. Czy 50% powołanych jest bez nóg ? Czy może są to pojedyncze przypadki ? Inaczej to upiknszamie historii.