- ANALIZA
- WIADOMOŚCI
Rosjanie naciskają na Białorusinów, by wypełniali zobowiązania sojusznicze
Według władz rosyjskich, terytoria Rosji i Białorusi stały się jednolitą przestrzenią obronną, z czego wynika zobowiązanie do wspólnej obrony swoich granic.
Autonomia Białorusi jest zupełnie inaczej widziana w Mińsku niż na Kremlu. O ile bowiem Aleksandr Łukaszenka cały czas ogłasza, że ma pełną kontrolę nad białoruskimi siłami zbrojnymi, to Rosjanie wskazują wyraźnie na coś zupełnie innego. Dowodem na to jest wywiad ambasadora Federacji Rosyjskiej w Mińsku Borisa Gryzłowa dla agencji RIA Nowosti z 2 kwietnia 2026 roku, w którym Rosjanin wyraźnie wskazał na stworzenie z Białorusi i Rosji „jednolitej przestrzeni obronnej”.
Gryzłow przypomniał dodatkowo, że ta współpraca wojskowa, mająca zwiększyć możliwość wspólnej ochrony granic, jest obecnie poparta solidnymi ramami prawnymi. Wśród nich wymienia się m.in.
- doktrynę wojskową Państwa Związkowego
- umowę o gwarancjach bezpieczeństwa w obrębie Państwa Związkowego.
Według rosyjskiego ambasadora na Białorusi: „istotą tych dokumentów jest to, że terytorium Państwa Związkowego stanowi jednolitą przestrzeń obronną”. By to urzeczywistnić, Rosjanie wysłali na Białoruś „regionalną grupę wojskową” oraz swoje samoloty wojskowe, które mają regularnie patrolować „granice powietrzne Państwa Związkowego”. Teoretycznie powinno więc być tak, że jeżeli rosyjskie myśliwce latają nad Białorusią, to białoruskie powinny latać nad Rosją.
Zobacz też

Wielokrotnie proponowaliśmy Waszyngtonowi i państwom NATO różne opcje, aby zapobiec eskalacji, a w szczególności by zachować obowiązujące od dziesięcioleci reżimy kontroli zbrojeń. Niestety, Zachód zignorował to wszystko.
Boris Gryzłow - ambasador Federacji Rosyjskiej w Mińsku
Takie działanie ma być według Gryzłowa odpowiedzią na „otwarte przygotowywanie się państw zachodnich do konfliktu zbrojnego na dużą skalę” i na ignorowanie przez te państwa „propozycji mających zapobiec eskalacji”. Rosyjski ambasador wprost zarzuca krajom europejskim „otwarte przygotowywanie się do konfliktu zbrojnego na dużą skalę”, a dowodem na to mają być, brytyjsko-francuska decyzja o koordynowania sił jądrowych z lipca 2025 roku oraz wspólne działania w celu opracowanie nowych systemów rakietowych.
Nowoczesne rosyjskie systemy obronne niezawodnie chronią nasze wspólne zachodnie granice. Od 2024 roku na Białorusi rozmieszczono rosyjską taktyczną broń jądrową, a ostatnio najnowsze systemy rakietowe Oresznik, których możliwości bojowe są już powszechnie znane.
Boris Gryzłow - ambasador Federacji Rosyjskiej w Mińsku
Wszelkie działania mające na celu połączenie białoruskich i rosyjskich sił zbrojnych mają być więc odpowiedzią na to zagrożenie. Z kolei rozmieszczane na terenie Białorusi uzbrojenie ma być „proporcjonalną i konieczną odpowiedzią na rosnące zagrożenie dla naszych wspólnych zachodnich granic”.
Wypowiedź Gryzłowa, prawdopodobnie z okazji Dnia Jedności Narodów Białorusi i Rosji (obchodzony od 2 kwietnia 1997 r.), może być kolejną próbą wymuszenia na Łukaszence zgody na większe zaangażowanie się białoruskich sił zbrojnych w konflikt na Ukrainie. Rosjanie cierpią bowiem na permanentny brak wyszkolonych żołnierzy i wsparcie Białorusinów mogłoby rzeczywiście im pomóc, zmuszając Ukraińców do rozdzielenia sił.
Problem jest w tym, że żaden z kilku dokumentów podpisanych od 1995 roku w sprawie integracji Białorusi i Rosji (np.: „Traktat o utworzeniu Wspólnoty Białorusi i Rosji”, „Traktat o Związku Białorusi i Rosji” i „Traktat o utworzeniu Państwa Związkowego” z 1999 roku) nie jest traktowany w Mińsku jako zobowiązanie do wysłania wojsk do walki o Ukrainę. Wypowiedź Gryzłowa jest sygnałem, że naciski ze strony Moskwy stają się coraz silniejsze, korzystając z tego, że pozycja Łukaszenki staje się z roku na rok coraz słabsza.



WIDEO: Offset czy „offset”? Miliony na Jelcza, miliardy na Apache | Defence24 Week #153