Reklama
Reklama
  • ANALIZA
  • KOMENTARZ
  • OPINIA
  • WIADOMOŚCI

Putin i rakiety mają zastraszyć Japonię [KOMENTARZ]

Wariag
Rosyjski krążownik Wariag w 2002 r. odwiedził japoński port Yokosuka, a obecnie służy do pokazu siły wobec Japonii w rejonie Kuryli.
Autor. PhantomII.Rider - praca własna, licencja CC BY-SA 4.0, commons.wikimedia.org

Władimir Putin jeszcze niedawno wizytował Kuryle, a teraz rosyjskie ministerstwo obrony chwali się ćwiczeniami rakietowymi w regionie. Japonia potępia działania strony rosyjskiej, a jednocześnie prowadzi prace nad stworzeniem rekordowego budżetu obronnego. Władze w Tokio nie są skłonne, aby dać się zastraszyć zagraniom rosyjskiej propagandy.

Z okrętów nawodnych i podwodnych Putin dał sygnał do eskalacji napięć Ani strach, ani mocarstwowość

Rosjanie przeprowadzili ćwiczenia rakietowe w okolicy i na samych Wyspach Kurylskich. Według rosyjskiego ministerstwa obrony testowane były pociski przeciwokrętowe bazowania lądowego oraz te, które są na wyposażeniu okrętów floty. W tym pierwszym przypadku miała być aktywowana jednostka wyposażona w kompleks Bastion, bez podania dokładniejszych danych odnoszących się do kwestii liczby zastosowanych pocisków oraz czasu strzelań. Dla przypomnienia „w skład nadbrzeżnego dywizjonu rakietowego „Bastion” wchodzą standardowo cztery wyrzutnie na podwoziu MZKT-7930, z których każda może przenosić dwie rakiety P-800 „Oniks”. Jednorazowa salwa może więc liczyć maksymalnie osiem pocisków, które można jednorazowo uzupełnić na wyrzutniach z czterech pojazdów transportowo-załadowczych. W skład dywizjonu wchodzą dodatkowo dwa samochody dowodzenia oraz jeden samochód „zabezpieczenia dyżuru bojowego” (pozwalający m.in. na organizowanie ochrony, posiłków, a nawet odpoczynku personelu w terenie)” – za: Więcej „Bastionów” w „bastionie kaliningradzkim”, M. Dura.

Reklama

Z okrętów nawodnych i podwodnych

Jeśli chodzi o strzelania z okrętów, to wskazano w komunikacie, iż z krążownika Wariag (projektu 1164 typu Atłant) odpalono dwa pociski przeciwokrętowe P-1000 Wułkan/Vulkan (3M70). Mowa o naddźwiękowym, ciężkim przeciwokrętowym pocisku manewrującym dalekiego zasięgu. Stanowi on rozwinięcie i modernizację starszego systemu P-500 Bazalt. Z założenia radzieckich konstruktorów systemy P-1000 i wcześniejszy P-500 miały być stosowane do atakowania dużych okrętów nawodnych, w tym np. zespołów lotniskowcowych U.S. Navy. P-1000 mają mieć możliwość rażenia celów na ok. 700 km, przy prędkości maksymalnej oscylującej w granicach 2,5–2,8 Macha. Co ważne, w przypadku tych ćwiczeń mogą one przenosić zarówno głowicę konwencjonalną o masie ok. 500 kg materiału wybuchowego, jak i potencjalnie również głowicę termojądrową o mocy 350 kt.

Zaś z okrętu podwodnego Omsk (okręt podwodny o napędzie jądrowym, należący do klasy Oscar II, projekt 949A Antiej) odpalony miał być pocisk manewrujący P-700 Granit. Granity to ciężkie, naddźwiękowe przeciwokrętowe pociski manewrujące dalekiego zasięgu. Ich zastosowanie pozwala razić cele na dystansie 500–625 km. P-700 porusza się na dużej wysokości z prędkością 2,5 Macha, a przy niższych pułapach w fazie podejścia do celu już 1,5–1,6 Macha. Również i w tym przypadku mówimy o możliwej dualnej roli, przy zastosowaniu 750 kg głowicy konwencjonalnej i możliwej głowicy termojądrowej o mocy 500 kt.

Reklama

Putin dał sygnał do eskalacji napięć

Ćwiczenia nie stanowią w tym regionie nowości, ale obecnie są o wiele głośniejsze z innego powodu o charakterze politycznym. Zauważa się bowiem, że są one lokowane jako kolejne działanie w rejonie Wysp Kurylskich tuż po wizycie Władimira Putina. Prezydent Rosji w sierpniu 2026 r. miał pojawić się na wyspie Etorofu, znanej w Rosji jako Iturup. Wyspa należy do archipelagu Kuryli, który od zakończenia II wojny światowej stanowi punkt sporny z Japonią. Co więcej, Rosja w swojej propagandzie mocno akcentowała sferę militarną wizyty Putina i przeglądu sił należących do Floty Oceanu Spokojnego, pokazując spotkania z wojskowymi oraz wysyłając przekaz o zdolnościach do obrony interesów na tym kierunku strategicznym.

W kontekście wizyty W. Putina japońskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych złożyło stanowczy protest. Po obecnych strzelaniach władze w Tokio również wyraziły sprzeciw. Japoński minister spraw zagranicznych Toshimitsu Motegi podczas konferencji prasowej w Omanie miał stwierdzić, że „rozwój sił militarnych Rosji na Terytoriach Północnych — w tym ćwiczenia rakietowe — jest sprzeczny ze stanowiskiem Japonii w sprawie tych wysp i uważamy to za niedopuszczalne”.

Z obecnych działań strony rosyjskiej przebija strach przed własną słabością polityczno-gospodarczą i, nie ma co ukrywać, również wojskową. Zauważmy bowiem, że lata agresji na Ukrainę mocno uderzyły w zdolności Rosji do rywalizacji z państwami azjatyckimi, co już nawet wcześniej było problematyczne. Jednakże obecnie sama przestrzeń Kuryli kontrolowanych przez Rosjan dobitnie pokazuje zapóźnienia i słabości państwa. Co więcej, w wymiarze wojskowym Rosjanie starają się nadal akcentować swoje znaczenie przy licznych pytaniach o efektywność swoich sił zbrojnych i ich zapóźnienia w sferze modernizacyjnej. W dodatku w toku agresji z 2022 r. wielu wojskowych i znaczne zasoby z umownego Dalekiego Wschodu musiało zostać przerzuconych na Ukrainę.

Reklama

Ani strach, ani mocarstwowość

Zauważmy, że najprawdopodobniej dlatego poruszamy się w systemach podwójnego przeznaczenia, a więc pozwalających na zasygnalizowanie de facto ostatniego atutu współczesnej Rosji w postaci liczby operacyjnie dostępnych głowic jądrowych. Jednocześnie takie działania wzmacnia neoimperialna ideologia, wymagająca od władz rosyjskich ciągłego akcentowania własnych zdolności wojskowych na wszystkich kierunkach. Należy przy tym zauważyć, że wiele państw azjatyckich, w tym Japonia, w mniejszym stopniu obawia się już rosyjskiej mocarstwowości. Wręcz przeciwnie, są w stanie nawet wykonywać wysoce symboliczne działania w postaci chociażby przekazywania pomocy dla Ukrainy. Drażnienie Japonii przez Rosję może zwiększyć tego rodzaju aktywność, a nie zapominajmy, że obecnie trwa widoczne zrywanie ograniczeń dla japońskiego przemysłu zbrojeniowego.

Jednocześnie trzeba również zauważyć, że takie działania Rosji mogą być wysoce kontrproduktywne dla realizacji jej celów strategicznych w regionie. Sama Japonia zyskuje bowiem mocne wsparcie dla planów związanych ze zbrojeniami, które są w tym państwie prowadzone z całkiem nową jakością. Spójrzmy, że japońskie Ministerstwo Obrony ma w planach przeznaczenie ok. 8,9 biliona jenów (56 miliardów dolarów) na wydatki obronne, co już pojawiło się we wniosku budżetowym na kolejny rok fiskalny. Ta kwota może się tylko zwiększyć, gdyż Japończycy analizują także 150 wniosków dotyczących projektów zbrojeniowych, których finansowanie nie zostało jeszcze ustalone, ale może być podyktowane sytuacją międzynarodową.

Reklama

Za chwilę możemy obserwować historyczny budżet obronny Japonii eskalujący do nawet około 10 bilionów jenów. Rosjanie, zaangażowani w Europie, Arktyce, a także na kierunku azjatyckim, nie będą mieli możliwości ekonomicznych i technologicznych, aby sprostać takiemu wyścigowi zbrojeń. Szczególnie pod kątem modernizacyjnym, jeśli chodzi o zasoby zgromadzone chociażby na Kurylach. Ten fakt może wpłynąć na wymiar nie tylko operacyjny, ale na cały element planowania strategicznego, biorąc pod uwagę wagę i znaczenie chociażby zdolności do kontroli Morza Ochockiego dla odstraszania jądrowego. Prężenie muskułów na Kurylach może być więc dla Rosji i samego Putina efektywne jedynie w propagandzie wewnętrznej, ale wysoce problematyczne w myśleniu o długofalowych celach na arenie międzynarodowej.

Wybrane okazje dla Ciebie

Reklama
Reklama
Polecane
czytaj więcej
Wojna na Ukrainie
Mogą Cię zainteresować