Geopolityka

Polscy dyplomaci odznaczeni przez USA [komentarz]

Ambasador USA i polscy dyplomaci podczas uroczystości w warszawskiej placówce amerykańskiej - fot. MSZ.
Ambasador USA i polscy dyplomaci podczas uroczystości w warszawskiej placówce amerykańskiej - fot. MSZ.

W czasie, gdy świecie muzułmańskim utrzymuje się presja na amerykańskie przedstawicielstwa dyplomatyczne, ambasador USA w Polsce wręczył odznaczenia byłym pracownikom MSZ w Syrii.



Odznaczenia za ochronę interesów amerykańskich

Ceremonia odbyła się 14 września br. w budynku Ambasady Stanów Zjednoczonych w Warszawie. Ambasador Lee Feinstein uhonorował polskich dyplomatów za zaangażowanie w tworzenie oraz funkcjonowanie Sekcji Interesów Amerykańskich w Ambasadzie RP w Syrii.

Sekcja Interesów USA działająca w ramach struktur Ambasady RP w Damaszku powstała na mocy porozumienia między Departamentem Stanu i polskim MSZ podpisanym przez ministra Sikorskiego 5 lutego br. Funkcjonowała ona od 6 lutego, gdy rząd USA zawiesił działalność swojej placówki do 27 lipca, gdy identyczną decyzję podjął polski rząd.

Porozumienie w tej sprawie zostało podpisane 5 lutego br. W jego wyniku powstała Sekcja Interesów Amerykańskich, działająca w ramach struktur Ambasady RP w Damaszku. Rząd Stanów Zjednoczonych podjął decyzję o zawieszeniu działalności swojej placówki 6 lutego br. Sekcja Interesów USA funkcjonowała do 27 lipca br., kiedy to decyzją Ministra Radosława Sikorskiego Ambasada RP w Damaszku czasowo zawiesiła działalność.

Pracownicy MSZ wykonywali działania w zakresie opieki konsularnej nad obywatelami amerykańskimi. Zajmowali się m.in. interwencjami ws. uwięzionych i kwestiami bezpieczeństwa. Prowadzili także całość spraw administracyjnych i finansowych dotyczących mienia ambasady USA.

Niefortunny zbieg terminów

Uroczystość, zapewne zaplanowana wiele miesięcy wcześniej, odbyła się zaledwie trzy dni po atakach na amerykański konsulat w libijskim Benghazi. Jej termin zbiegł się z gwałtownymi antyamerykańskimi protestami w Egipcie, Tunezji, Jemenie, Izraelu, Libanie, Indonezji, Malezji, Pakistanie, Bangladeszu i wreszcie w Sudanie, gdzie demonstranci zaatakowali placówki Niemiec i Wielkiej Brytanii, nie mogąc się dostać pod ambasadę Stanów Zjednoczonych w Chartumie.

Charakter antyzachodnich wystąpień nie był wszędzie jednolity. Przykładowo, w Egipcie i Sudanie agresorem było od kilkuset do kilku tysięcy rozwścieczonych antymuzułmańskim filmem "Niewinność muzułmanów", uzbrojonych w kamienie protestujących. Natomiast, ataki w Benghazi i Afganistanie (15 Talibów zinfilitrowało bazę Camp Bastion niszcząc 6 koalicyjnych samolotów AV-8B Harrier) nosiły znamiona zaplanowanych, zorganizowanych operacji. W obu ostatnich przypadkach, film obrażający proroka był jednak tylko pretekstem, dodatkową mobilizacją - nawet, bez niego, wcześniej czy później najprawdopodobniej do nich by doszło. Ekstremiści i nie tylko, znajdują wystarczająco wiele powodów, aby nienawidzić Amerykanów - inwazja na Afganistan i Irak, Guantanamo, Abu Ghraib, palenie Koranu itp.

Polskie przedstawicielstwa dyplomatyczne na szczęście nie są priorytetowym celem, ani dla protestujących (których gniew nie skupia się tylko na USA), ani dla Talibów i terrorystów. Odznaczenie polskich dyplomatów, będące wyrazem bardzo dobrych relacji polsko - amerykańskich następuje jednak w niefortunnym okresie. Choć samo wydarzenie nie jest szczególnie istotne, ewentualne ich nagłośnienie w mediach arabskojęzycznych, zwłaszcza internetowych serwisach dżihadystów, może zagrozić polskim dyplomatom za granicami naszego kraju w krótkiej perspektywie czasowej. Dżihadyści oczywiście są świadomi głębokich relacji polsko - amerykańskich. Czasem jednak z pozoru nieznaczące wydarzenie, może spowodować aktywizację ekstremistów.

Pod rozwagę należy wziąć w tym kontekście fakt, że zaledwie dzień po tym, jak 11 września Departament Stanu USA, złożył oficjalnie gratulacje dla nowowybranego prezydenta Somalii, Hassana Szejka Mohamuda, somalijski oddział Al-Kaidy Asz-Szabab podjął próbę jego zabicia detonując bomby przed hotelem, w którym przebywał. Być może nie istnieje związek przyczynowo - skutkowy między dwoma zdarzeniami, ale czy istniał jakikolwiek związek między autorem "Niewinności muzułmanów" i nieżyjącym już Chrisem Stevensem, amb. USA?

Marcin M. Toboła

Komentarze