- WIADOMOŚCI
Netanjahu chce kontynuować wojnę. „Nawet jeśli będzie porozumienie"
Jak donoszą tureckie media Binjamin Netanjahu, premier Izraela, na spotkaniu za zamkniętymi drzwiami powiedział amerykańskim urzędnikom, że bez względu na porozumienie USA-Iran nie zatrzyma wojny. Czy konflikt zbrojny da zwycięstwo parlamentarne Netanjahu?
Autor. The White House/Creative Commons Attribution 3.0.
Słowa Netanjahu dotyczą przede wszystkim otwartego frontu na południu Libanu i walk z Hezbollahem. W izraelskim rządzie otwarcie mówi się o okupacji południa Libanu, tzw. strefie buforowej do rzeki Litani. Z nieoficjalnych informacji wynika, że jako jeden z warunków porozumienia o zawieszeniu broni Iran wymienia Hezbollah, co oznacza że póki Izrael kontynuuje ofensywę w Libanie, nie będzie pokoju. Zresztą, rok 2026 stoi pod znakiem radykalizacji gabinetu Netanjahu, bo ten przegłosował ustawę o karze śmierci dla terrorystów, która dotyka przede wszystkim Palestyńczyków na Zachodnim Brzegu Jordanu. Okupacja części Libanu wpisuje się więc w radykalną politykę.
Co gorsze, konflikt zbrojny zaprogramowany przez gabinet Netanjahu ma poparcie izraelskiego społeczeństwa. Z sondaży opublikowanych przez „Haaretz” wynika, że ponad 40 proc. Izraelczyków popiera „kampanię kontynuowania walk do upadku irańskiego reżimu”, a 30 proc. oczekuje zawieszenia broni po „maksymalnych militarnych zniszczeniach”. 19 proc. chce natychmiastowego zawieszenia broni. „Haaretz” nazywa „scenariuszem koszmaru” sytuację, w której Netanjahu przegrywa wybory parlamentarne ale utrzymuje się przy władzy.
W teorii, do końca października 2026 roku powinny się odbyć izraelskie wybory parlamentarne. W praktyce gabinet Netanjahu może żonglować wyborczą datą (chyba że przedterminowo upadnie), ale operacja na południu Libanu i wizja poszerzania granic państwa z osadnictwem na wzór Zachodniego Brzegu Jordanu, wygląda na wyborczy krok, by zachować integralność większości parlamentarnej i by wygrać wybory. Z uwagi na mozaikę partii w Knesecie należy patrzeć nie na sondaże poszczególnych ugrupowań, ale ich bloków, które mogą tworzyć przyszły rząd – a nawet więcej, nie muszą do niego wchodzić, tylko zagłosują za jego utworzeniem i w kluczowych sesjach parlamentarnych. Tym samym Izrael ma partyjny węzeł gordyjski. Jedne sondaże wskazują na utrzymanie władzy Netanjahu, gdy drugie wieszczą jego upadek. Hebrajski „Kanał 14” podał, że wojna powoduje wzrost poparcia „bloku rządowego” do 66 mandatów w przyszłym Knesecie.
Mniejsze zło i większe niedobro
Za blok rządowy uznaje się sumaryczny wynik Likudu, Religijnego Syjonizmu, Otzma Jehudit, Szasu i UTJ. „Blok opozycyjny”, czyli „Bennett 2026” oraz Atid, Niebiesko-Biali, Izrael Beiteinu, Dems oraz Jaszar wygrywają w sondażu „Kanału 12” cytowanego przez „Haaretz”, ale otrzymują zaledwie 59 przy 51 mandatach „bloku rządowego”. Oznacza to parlamentarny pat, którego rozwiązaniem ma być rola izraelskich Arabów wchodzących do Knesetu.
Alternatywą dla Netanjahu ma być więc Naftali Bennett z poparciem Arabów – co jest wymarzonym układem sił dla ultra-radykałów koalicjantów „Bibiego”. Przypomnijmy, że rząd „wszystkich przeciwko Netanjahu” upadł z hukiem, a przetrwał od 2021 roku do 2022. Wówczas także większość parlamentarną sojuszu Bennetta z Jairem Lapidem, ratowała partia Raam – pierwsza w historii Izraela samodzielna partia arabska w rządzie.
Ponadto, Naftali Bennett, który jest głównym konkurentem politycznym Netanjahu, stara się być bardziej radykalny od „Bibiego”. Nazwał on Turcję „drugim Iranem”, sugerując że Izrael może toczyć z tym państwem wojnę. Turcja jest członkiem Sojuszu Północnoatlantyckiego i kluczowym partnerem USA w regionie (zwłaszcza za Donalda Trumpa). Bennett nie jest więc technokratyczną i spokojną alternatywą dla Netanjahu, ale ma podobne geopolitycznie „rozbójnicze” poglądy. Do tego Netanjahu jest zdolniejszym „władcą marionetek” w rozczłonkowanym izraelskim parlamencie, pomimo wielu różnic – „blok rządowy” łączy więcej niż „blok opozycji”. Ponadto, Netanjahu dał radykalnym koalicjantom to czego oczekiwali, czyli politykę przemocy wobec Palestyńczyków, Iranu, Libanu i Syrii. Netanjahu to teflonowy polityk i jest duża obawa, że pomimo narastających protestów społecznych utrzyma się on na urzędzie premiera. A gdy zmobilizuje się kolejne 400 tys. rezerwistów na wojnę w Libanie, to przecież nie pójdą oni protestować.

WIDEO: Offset czy „offset”? Miliony na Jelcza, miliardy na Apache | Defence24 Week #153