Nadchodzi czas NATO 360 stopni [KOMENTARZ]

16 czerwca 2021, 07:52
200610a-007
Fot. NATO.int
Reklama

Zakończony szczyt NATO stanowił wielkie wyzwanie polityczne oraz praktyczne dla sojuszu obronnego mierzącego się z gwałtownymi zmianami w architekturze bezpieczeństwa świata. Wymagane było bowiem pokazanie jedności, przy różnych obserwowanych turbulencjach między członkami we wcześniejszych miesiącach, a nawet dniach. Nie mówiąc o różnicach zdań, co do samych priorytetów Sojuszu. Szczyt jednak pokazał jedną prawidłowość - państwa rozumieją, że NATO to filar, na którym warto budować swoje bezpieczeństwo. 

Dawno przeminął już komfort twierdzenia, że można konsumować postzimnowojenne dywidendy pokoju czy też uznanie trwałej wyższości technologicznej państw natowskich. Obserwując tematykę szczytu NATO widać próbę wskazania na pewną hierarchię priorytetów. Szczególnie, gdy weźmie się pod uwagę wysoce rozbudowaną formę komunikatu z 14 czerwca. Stąd też akcentowanie problematyki Rosji, zauważanie wprowadzania w coraz bardziej znaczący sposób wątków chińskich, nie mówiąc o kwestii technologii przełomowych (EDTs) czy nawet klimatu. Jednakże, pogodzeniem tego poszukiwania kierunków strategicznych może stać się sformułowanie odnoszące się do polityki 360 stopni.

Co więcej, nie należy tego traktować czysto w kategoriach geopolitycznych, ograniczając się do rozważań czy tzw. flanka wschodnia jest istotniejsza od południowej i jak do tego wszystkiego ma się kwestia Arktyki lub Afryki. 360 stopni powinno stać się wyrazem obecnej rzeczywistości, w której transatlantycki sojusz obronny znalazł się za sprawą całościowej zmiany światowej, nie tylko regionalnej, architektury bezpieczeństwa. Obronność jest bowiem dziś, bez żadnych wątpliwości warunkowana zarówno czynnikami geopolitycznymi, ale też makrotrendami technologicznymi, społecznymi, a także środowiskowymi. Wobec tego, te umowne 360 stopni jest dla NATO nie tyle szansą pogodzenia różnych aspiracji poszczególnych państw członkowskich, a raczej naturalną pochodną dążenia do utrzymania niezbędnego poziomu bezpieczeństwa w XXI w. i zdolności działania sojuszu obronnego w swoistej "wersji 2.0".

Zwróćmy uwagę chociażby na pierwotne postrzeganie spraw geopolitycznych, znajdujące się w niejako podstawowej perspektywie pojęcia 360 stopni. W tym zakresie, rzeczywiście można zgodzić się z krytykami dalszego podchodzenia do definiowania pojęcia flanki wschodniej, itp. dalszych flank NATO. Przy czym, oczywiście, samo stwierdzenie flanka wschodnia NATO uczyniło wiele dobrego dla państw regionu w relacjach z innymi członkami Sojuszu Północnoatlantyckiego, w głównej mierze po 2014 r. Wówczas przypominając, że bezpieczeństwo kolektywne w ramach NATO to coś więcej niż tylko zapowiedzi dyplomatycznego wsparcia dla regionu bezpośrednio zagrożonego agresywnością współczesnej Rosji. Dając asumpt do uznania, że musi za tym iść szereg działań bezpośrednio odnoszących się do kwestii wojskowych.

Jednakże, pytanie czy w projektowanej perspektywie 2030 r. zbyt ścisłe trzymanie się ujęcia flanki wschodniej nie stało się większym wyzwaniem dla modernizacji NATO. Albowiem, chyba bardzo dokładnie zauważyliśmy już w ramach Sojuszu Północnoatlantyckiego, iż rosyjska polityka to wyzwanie dla naszego bezpieczeństwa. Tym samym, postępują działania mające na celu poprawę kolektywnych zdolności w obrębie odstraszania i obrony regionu. Zaś dalsze szerokie odnoszenie się do umownych potrzeb flanki wschodniej może stwarzać wrażenie regionalnego problemu. Czas powiedzieć, że jest to lub raczej są to wyzwania całego NATO.

Trzeba nadmienić, że chociażby w komunikacie z 14 czerwca widać to nad wyraz czytelnie. W całym spektrum, od postawy Rosji do swoich sił zbrojnych jako narzędzia agresji względem innych, poprzez uwypuklanie takich spraw jak gwałtowna modernizacja ofensywnych możliwości rosyjskich sił rakietowych czy nuklearnych. Nie wspominając o sprawach działań informacyjnych, agresywnych (powyżej pewnej akceptowalnej formuły) form prowadzenia działań wywiadowczych, itp. Teraz czas, także dla Polski, żeby przekuć efekty transformacji natowskiej, z okresu szczytów walijskiego i polskiego, na szerszą perspektywę, umownie nazwaną 360 stopni.

Właśnie tu i teraz na gruncie jaki powstał w zakresie niedawnego szczytu NATO wydaje się to być wysoce istotne dla naszej polityki. Widząc, że chociażby bez wskazania na kwestie aktywności chińskiej wobec NATO również i nasz region będzie chroniony tylko cząstkowo. Indo-Pacyfik chyba jeszcze nigdy nie był tak blisko Europy czy też przestrzeni transtlantyckiej jak właśnie w 2021 r. Szczególnie, że jeśli wskazujemy na sprawę silnej aktywności rosyjskich służb specjalnych nad Bałtykiem, nie możemy nie zauważyć tego samego po stronie chińskiej. Trzeba też pamiętać, że Pekin dysponuje szeregiem innych narzędzi do realizacji własnych celów strategicznych również w przestrzeni transatlantyckiej - inwestycje i presja ekonomiczna, soft power itd.

image
Fot. NATO

Analogicznie jest w przypadku sprawy bezpieczeństwa w Arktyce, która dość stereotypowo czesto wydaje się nam być może niejako odseparowana od naszego regionu. Trzeba jednak wskazać, że przecież nad samym Morzem Bałtyckim mamy dwóch kluczowych partnerów NATO, którzy zależą od dalszego rozwoju sytuacji w przestrzeni arktycznej – mowa o Szwecji i Finlandii. Co w prostej linii warunkuje również i nasze polskie bezpieczeństwo, nie wspominając nawet o naszych sojusznikach takich jak Litwa, Łotwa i Estonia. W przypadku Arktyki problemem może być właśnie na gruncie polskim pewna niechęć do podejmowania dyskusji przede wszystkim w związku z kontrowersjami wokół obecnego stanu Marynarki Wojennej i jej przyszłości. Czy jednak uciekniemy od tego problemu próbując go pominąć? W żadnym razie.

Musimy zdawać sobie sprawę z faktu, iż chociażby globalny transport morski w przyszłości z coraz większym (przewidywanym) udziałem przejścia północnego warunkuje także i naszą przestrzeń ekonomiczną. Analogicznie jak sprawy surowcowe, które też są elementem wzrostu znaczenia spraw odnoszących się do bezpieczeństwa Arktyki.

Oczywiście już dziś, to trzeba stanowczo zaznaczyć, wykonujemy pewne działania na rzecz sojuszniczych możliwości w przestrzeni arktycznej. Wbrew pozorom czyniąc to niejako pośrednio, poprzez inwestowanie we własny potencjał obronny, mówiąc obrazowo luzując niejako innych sojuszników od pewnych obowiązków w tej części Europy. Trzeba jednakże zastanowić się na ile w przyszłości niezbędnym stanie się dla nas większe zaangażowanie, ale odpowiednio skrojone do krajowych możliwości. Takie swego rodzaju polskie arktyczne „tailored Forward Presence”, być może bazujące np. na odpowiednio przygotowanym komponencie Wojsk Specjalnych, zdolnych do szybkiego i efektywnego wsparcia działań arktycznych Amerykanów, Norwegów, Duńczyków, Brytyjczyków, Kanadyjczyków, jak również partnerów nienatowskich Szwedów i Finów.

W tym kontekście, mówiąc o naszym państwie właśnie w obliczu geograficznego rozumienia formatu 360 stopni niezmiernie ważnym staje się wskazanie, iż już teraz wysyłamy względem całego NATO silny, pozytywny sygnał. Odnosi się on do naszej postawy względem Morza Czarnego i tamtejszych sojuszników oraz partnerów regionalnych. Daleko nie trzeba szukać takiego, wysoce prawdziwego zaangażowania, bo zaledwie w tym roku widzieliśmy nasze pociski rakietowe NSM i ich obsługę, ćwiczących w Rumunii w ramach manewrów Sea Shield-21.

image
Brytyjski czołg na ćwiczeniach w Estonii, fot. NATO

Dlatego też wprost trzeba nadal lobbować, żeby cała wspólnota NATO widziała rzeczywiście synergię bezpieczeństwa na różnych kierunkach, nie flankowych lecz natowskich. Obrona kolektywna to również zależność od siebie. Tak jak zostało wskazane powyżej, nie oznacza to porzucenia potrzeby budowania zdolności np. w rejonie polskich granic czy też państw nadbałtyckich, bowiem byłoby to ograniczenie założeń wynikających z art. 3 Traktatu Waszyngtońskiego. Lecz jest uznaniem oraz chociażby edukowaniem społeczeństw, że siła kolektywnej obrony i zapewnienia bezpieczeństwa niezbędnego do rozwoju leży zarówno nad Morzem Czarnym, Śródziemnym, jak i w odległych rejonach arktycznych. To w żadnym razie nie jest jedynie sprawa samego Przesmyku Suwalskiego.

W przypadku naszego państwa najtrudniejsze wydaje się być współcześnie zauważenie potrzeb bezpieczeństwa w regionie Morza Śródziemnego i Afryki jako istotnych dla NATO. Rzeczywiście lata zaniedbań NATO względem systemu realnych aktywności w naszym regionie i późniejsze bardzo reaktywne podchodzenie do działań Rosji (szczególnie, gdy boleśnie dostrzegliśmy wszelkie złudzenia wynikłe z tzw. resetu w relacjach z Moskwą) utrwaliły w nas mocne założenie, iż priorytetem winna być ta część Europy. Co więcej, gorzkie doświadczenia i nieprzepracowanie wewnątrz społeczeństwa lekcji z Afganistanu i Iraku stworzyły bardzo negatywne wrażenia względem wszelkich operacji reagowania kryzysowego.

Przy czym, tym właśnie mocniejsza jest potrzeba obecnej pracy nad kooperacją z państwami sojuszniczymi zaangażowanymi przede wszystkim na kierunkach innych niż nasz. Oczywiście, co naturalne pojawi się zarzut, że w taki sposób następuje wpisanie się w politykę np. Francji, nastawioną na zyski i ekspansję ekonomiczną w jej tradycyjnych tzw. strefach wpływów. Jednakże, można byłoby tą krytykę uznać za wysoce akceptowalną, gdyby takie zaangażowanie po stronie chociażby państw Europy Środkowej i Wschodniej (należących do NATO) odbywało się kosztem ich zdolności obronnych, uderzając generalnie w samo serce Traktatu Waszyngtońskiego. Dygresyjnie można uznać, że w XXI w. mamy w tym aspekcie niestety dość spore doświadczenia. Jeśli weźmiemy przede wszystkim utratę odpowiedniego zrównoważenia ekspedycyjności i zdolności obronnych kraju, w toku naszego najbardziej ekspansywnego udziału we wspomnianych konfliktach w Afganistanie i Iraku.

Lecz, gdy wyciągniemy niezbędną naukę z wcześniejszych lekcji, to przecież chyba potrafimy już zbilansować sprawę obronności terytorium/regionu i działań w ramach operacji reagowania kryzysowego. Szczególnie, że trzeba (odchodząc od kwestii czysto ideologicznych) zgodzić się z perspektywą Francji, iż chociażby w przypadku diagnozy, że nasze pominięcie jako NATO najbliższego południowego sąsiedztwa przypomni o sobie kluczowymi zagrożeniami. Począwszy od terroryzmu, który niestety coraz bardziej staje się elementem właśnie Afryki Północnej i Zachodniej, poprzez kolejne presje migracyjne, a skończywszy na otwieraniu swobodnych szlaków przerzutu mas narkotyków do Europy (Afryka coraz częściej jest traktowana w kategoriach hubu do transferu narkotyków chociażby z Ameryki Południowej).

Sensownym jest w tym kontekście inwestowanie w zdolności zarówno wystawiania sił szybkiego reagowania, zdolnych do prowadzenia działań kontrterrorystycznych (CT) oraz kontrpartyzanckich (COIN). Budując jednocześnie też niezbędne zasoby szkoleniowe i wsparcia (np. medycznego, materiałowego, humanitarnego) dla poszczególnych państw regionu lub choćby Afganistanu. Widząc przy tym wręcz synergię działań natowskich i unijnych, od zbilansowania których zależy coraz więcej w przestrzeni transatlantyckiej i w jej bliskości. 

image
Jeden z natowskich BSP należących do AGS, fot. NATO

 

360 stopni to oprócz wspomnianego formatu geograficznego, także uzyskanie pełnego obrazowania innych wyzwań dla NATO, będących pochodną licznych makrotrendów. Częstokroć o wiele trudniejszych, w przypadku przygotowania się na niezbędną reakcję w najbliższej przyszłości. Zauważmy chociażby sprawę samych technologii nowych i przełomowych (EDTs ang. emerging and disruptive technologies). Dla wielu to wręcz pewne zaklęcie, które może przysłaniać realne i niezbędne potrzeby w sferze modernizacji czołgów, samolotów bojowych czy też okrętów, potrzebnych już w tej chwili. Jednakże, wielodomenowe i nielinearne pole walki już teraz daje nam niezbędny ogląd na pozycję myślenia o dynamice rozwoju technologii oraz wpływie na efektywność. Tym bardziej, że część z nich już puka do myślenia o prowadzeniu działań zbrojnych i byciu decydującym od szczebla strategicznego i operacyjnego po taktyczny. Sztuczna Inteligencja, a także pochodne dynamicznego modelowania zasobów teleinformatycznych i analitycznych stanowią najlepszy tego przykład.

Stąd też należy cieszyć się, że przywódcy NATO dostrzegają wymóg świadomościowego i praktycznego przyspieszenia właśnie w tym aspekcie. Po obecnym szczycie NATO podkreślono np. sprawę budowania Akceleratora Innowacji Obronnych, co więcej przy kooperacji cywilno-wojskowej. Zauważane jest wprost znaczenie działań w domenach stricte technologicznych, na czele z cyber i kosmosem. Jak również nie odchodzi się od uznania, że 20 proc. wydatków na obronność, zawierających sprzęt i wyposażenie winno szerszej odnosić się do sprawy badań i rozwoju (R&D). Szczególnie, iż musimy dość szybko reagować np. w sferze systemów łączności oraz komunikacji, gdzie doszło do stwierdzenia pewnych wad względem innych państw oraz ich zasobów. Obrazowo świetnie oddaje to chociażby kwestia Walki Radioelektronicznej WRE.

W końcu trzeba też zauważyć, że format 360 stopni stanowi idealną wręcz konstrukcję do analizy potrzeb obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej całego NATO. Mowa bowiem o wielowarstwowym systemie, zdolnym do współdziałania ze sobą komponentów lecz także dostosowanego do przemian jakie zachodzą w sferze systemów napadu powietrznego i rakietowych. Trzeba bowiem powtarzać wprost, że coraz więcej uwagi musimy poświęcać rozważaniom z zakresu broni hipersonicznych lub już definiujących technologicznie wyścig zbrojeń platform bezzałogowych, w tym amunicji krążącej. Co najważniejsze, jest to sprawa obejmująca potrzeby okresu pokoju, kryzysu i wojny. 360-stopniowe spojrzenie jest tym samym kluczem także i w tym aspekcie.

Reklama
Link: https://sklep.defence24.pl/produkt/wojska-specjalne-federacji-rosyjskiej/
Reklama 

Na samej, niejako czystej technologii nie kończy się tego rodzaju 360-stopniowe pozycjonowanie innych potrzeb NATO. Albowiem cały czas pozostaje chociażby wątek dostosowania całościowej odporności państw do wyzwań chociażby niemilitarnych, jednak mogących zagrozić bezpieczeństwu sojuszników oraz naruszyć de facto również strukturę zdolności czysto odstraszania i obronności. Po obecnej walce stoczonej z COVID-19 tego rodzaju świadomość jest chyba najwyższa w historii. Na zwiększonej świadomości trzeba rozwijać rzeczywiste zdolności. Stąd też tak strategicznym działaniem jest stawianie na obronę cywilną, przygotowanie i edukację społeczeństw, ale również kooperacja z prywatnym sektorem, biznesem oraz innymi niepaństwowymi podmiotami. Budowanie centrów szkoleniowych w tej właśnie przestrzeni i stawianie na ułatwianie przekazywania dobrych praktyk pomiędzy sojusznikami.

Nie da się bowiem uciec od problematyki, ściśle wskazanej w komunikacie, takiej jak bezpieczeństwo infrastruktury krytycznej, zabezpieczenie łańcuchów dostaw niezbędnych dla działania przemysłu w warunkach pokoju i kryzysu. Nie mówiąc o wymogu obrony naszych wspólnych wartości jeśli chodzi o nowe formy wywierania masowego nacisku, które lokują się w przestrzeni działań informacyjnych, operacji psychologicznych, a nawet są ważnym składnikiem zróżnicowanych form agresji hybrydowej.

image
fot. NATO.int

Konkludując, można śmiało odnieść się do stwierdzenia, że 360 stopni, to jak podkreślono po szczycie, realna inwestycja w kształtowanie środowiska bezpieczeństwa, tworzenie stabilności wewnątrz naszej przestrzeni transatlantyckiej i realizacji celów politycznych oraz wojskowych NATO. Jednakże, być może należy promować 360 stopi jako szerszą koncepcję zmierzenia się z całym katalogiem wyzwań wojskowych, okołowojskowych oraz innych, definiujących natowską przestrzeń odstraszania i obrony.

Przed huraoptymizmem musi jednak nas chronić podstawowa sprawa czyli zdawanie sobie sprawy z ogromu wyzwań jakie stoją przed tak mocno zróżnicowanym katalogiem działań (od obrony przeciwlotniczej po kwestie klimatyczne, od Arktyki po Morze Śródziemne). Począwszy od kwestii finansowych, które przecież już teraz rodzą znaczne wątpliwości (słynna debata o 2 proc. PKB wydawanych na obronność), a skończywszy na świadomościowej transformacji społeczeństw i elit politycznych w poszczególnych państwach członkowskich. W tym ostatnim przypadku potrzeba jest bowiem refleksji strategicznej, odnoszącej się do zauważenia olbrzymiej roli jaką odgrywa NATO i jaką powinien odgrywać sojusz obronny w perspektywie kolejnych lat. Jest on bowiem filarem naszego wspólnego transatlantyckiego bezpieczeństwa, ale w żadnym razie nie możemy go uznawać za strukturę idealną, skończoną i nie wymagającą zmian.

Przy czym, jak pokazują praktyczne działania NATO oraz chociażby aktywność poszczególnych sił zbrojnych państw członkowskich, stosunkowo mniejsze obawy budzi już sama implementacja rozwiązań praktycznych. Musi być ona jednak podparta wspomnianą wolą polityczną, wyrażoną przede wszystkim na arenie Rady Północnoatlantyckiej i w poszczególnych państwach. Zaś w tych kategoriach obecny szczyt możemy uznać za, patrząc oczywiście subiektywnie, udany. Szczególnie, że wspólnota natowska nie bała się powiedzieć wprost o kwestiach, gdzie wymagane jest ciągłe pracowanie nad własnymi zdolnościami i możliwościami działania. Co więcej, nie bano się również wprost artykulacji stanowiska NATO względem kluczowych wyzwań, które, jak chociażby broń atomowa, były po zimnej wojnie pewnym tabu. Teraz czas na rzeczywistą pracę względem koncepcji strategicznej i wdrażania konkretnych założeń.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 28
Reklama
Andrzej Czechowski
sobota, 19 czerwca 2021, 00:35

czy autor rozumie, ze obrot o 360 deg jest rownowazny z obrotem o 0 deg?

Alfret
niedziela, 4 lipca 2021, 21:37

Walesa juz to kiedys powiedzial. Czyzby to znaczylo dokladnie to, ze stoimy w miejscu?!... Moze to lepsze stwierdzenie niz powiedzenie: "stoimy nad przepascia, ostatnio jednak zrobilismy duzy krok naprzod!"

mobilnyPL
wtorek, 29 czerwca 2021, 12:29

....Powiela oficjalny komunikat OTAN nie widząc w tym nic absurdalnego.....

Niebieski
piątek, 18 czerwca 2021, 12:03

My jako Naród powinniśmy uczyć się i wyciągać daleko posunięte wnioski z naszej bolesnej historii, zgodnie z łacińską maksymą "si vis, pacem parabellum" - chcesz pokoju szykuj się do wojny. Dobrze być w sojuszach, paktach i układach. Jednak rok 1939 pokazał ile były one warte dla II RP. Zapewnienia o gwarancjach bezpieczeństwie też są tylko czczą paplaniną - patrz przykład Ukrainy, która lekkomyślnie pozbyła się broni atomowej. Działania każdego obecnego rządu RP i kolejnych powinny zmierzać do tego, by atak na Polskę był nieopłacalny dla potencjalnego przeciwnika. I nie chodzi tu tylko o nasycenie sprzętem bojowym, kupionym na "grube dolary". Bo w obecnej dobie techniki, może okazać się, że sterujące kody źródłowe zostaną zablokowane przez wielkiego sojusznika, który nie będzie widział potrzeby użycia tego sprzętu z uwagi na swoje interesy. Musimy mieć swój wytworzony w RP sprzęt zarówno ofensywny jak i defensywny, z takim jego nasyceniem by potencjalny nieprzyjaciel wiedział, że "utraci zęby" i będzie bardzo bolało. W stosunku do naszego kraju, scenariusz wojny hybrydowej przynajmniej w znanym nam wymiarze raczej nie przejdzie. Będzie on znacząco zmodyfikowany, przy wykorzystaniu w tym swoich źródeł wpływu, których w RP nie brakuje. A skłóconym narodem bardzo łatwo manipulować. Nie wszyci są w stanie to zrozumieć.

tagore
piątek, 18 czerwca 2021, 08:09

Interwencja w Afganistanie kosztowała nas życie ok 45 żołnierzy i ok 900 rannych, rzeczywiście sojusznicy to niesamowicie doceniają. Natowska nowomowa jest czytelna ,ktoś ma zastąpić wycofane przez USA oddziały w Afryce.Gdy Moskwa zaatakowała Gruzję USA nie zapewniło transportu ok 6tyś najlepszych Gruzińskich żołnierzy z Iraku, czy na coś takiego można liczyć z strony Francji i Niemiec?

andys
piątek, 18 czerwca 2021, 01:41

Koncepcja 360 ma wadę. Otóż definiuje ona kierunki zainteresowania i te rzeczywisciwe powinny byc zawarte w pełnym kacie 360. Jednak pozostaje problem głebokosci (promienia ). Czy jego zakres powinien by 0 - nieskończonośc (tzn praktyczne maksymalny - pół obwodu Ziemi). Wydaje mi sie, że powinniśmy być zainteresowani sprawami terenów lezących w bezpośredniej bliskości Europy, napewno nie problemy np. Ameryki Południowe, czy Azji Pd-W. Gdyby tak jednak było znaczyłoby , że tworzona jest struktura militarna sojusznicza i równoległa w stosunku do USA, inaczej mówiac - sprawy USA byłyby naszymi sprawami.

Gryf
środa, 16 czerwca 2021, 22:20

Autor z jakiegoś powodu nie zwraca uwagi na Islandię (NATO) i Grenlandię (NATO?)

rozczochrany
środa, 16 czerwca 2021, 15:59

Polska armia ma bronić Polskiego terytorium. Żadnej wojny w Arktyce i Afryce, bo nam nikt nie pomoże. Nie ma co się pchać by robić za mięso armatnie jak w Iraku i Afganistanie. Możemy liczyć tylko na siebie. Żadnego wchodzenia do wojny jeśli polskie terytorium nie zostanie zaatakowane. Dlatego trzeba rozwijać polską armię, stworzyć polski wywiad i kontrwywiad z prawdziwego zdarzenia i polską dyplomację na poziomie. Nie warto liczyć na sojusze obronne, które nie raz zawiodły i szybko mogą się zmienić.

AXI
czwartek, 17 czerwca 2021, 14:39

Bądź tak uprzejmy i zechciej spojrzeć na mapę.Przyjmijmy scenariusz roboczo nazwany,, A". Rosja nie chce bezpośredniego starcia z USA (wyspy graniczne rozdzielające te dwa imperia są od siebie oddalone o jakieś 3,8 km), lecz odcięcia USA od Europy. W tym celu rozcina linię Grenlandia - Islandia -Wlk. Brytania, atakując Islandię (i tym samym praktycznie odcinając RP od wsparcia USA). Czy wg. ciebie taki atak godzi bezpośrednio w bezpieczeństwo militarne RP ?! Scenariusz , nazwijmy go sobie ,,B". Dzisiaj dzięki Bałtom i Ukrainie flankujemy siły i środki FR zlokalizowane ,lub w przyszłości wprowadzane na Białą Ruś (że tak sobie zażartuję). Wyobraź sobie, że Rosja intensyfikuje działania na Ukrainie. Miliony Ukraińców rzucają się w panice do ucieczki i w tydzień zadeptują RP. Czy wg. ciebie atak na Ukrainę będzie miał wpływ na militarne (i nie tylko) bezpieczeństwo RP ? Scenariusz ,,C" -Rosja samodzielnie, lub w porozumieniu z Chinami uruchamia finansowane przez siebie grupy terrorystyczne i z pomocą wywiadów tych mocarstw przeprowadza atak na USA (kolejne działanie poniżej progu otwartej wojny, znane z lat 70/80 ubiegłego wieku , gdy blok wschodni szkolił grupy terrorystyczne działające na Zachodzie na masową skalę). Znamy scenariusz z 11 września, czyli bazując na jego modyfikacji... Kilka samolotów ,tym razem lecących do USA, zostaje porwanych nad terytorium amerykańskim. Niszczą giełdy, bank narodowy (symbol i chaos decyzyjny ), oraz serwerownie głównych korporacji zarządzających bilionami USD... Czy wg. ciebie taki atak by miał skutki dla Polski ?! Jakie ?! Pamiętaj , ze np. BlackRock Inc. to 6,2 biliona USD aktywów, Vanguard Group ,to 6,2 biliona, Fidelity 4,9 biliona, State Street to 3 biliony aktywów. Oprócz aktywów mamy jeszcze kapitał w zarządzaniu (State Street podobno najbiedniejsza ma zarządzać 31,62 bilionem USD...). Czy po takim ataku reanimowano by pomysł waluty światowej forsowanej przez BRICS ?! Jakie by były tego skutki dla RP ?! W tydzień zaczynasz jeść trawę z głodu, a po tygodniu zjadasz własne dzieci ?! Pamiętasz wybuch statku/barki wypełnionego saletrą w Bejrucie ?! Wyobraź sobie taką eksplozję np. przy wale p-pow. chroniącym londyńskie CITY... Rozumiesz, że mogą dosięgnąć cię skutki działań podjętych przez innych setki ,albo tysiące km od Polski ? Może scenariusz ,,D" ?! Bałtowie zaczynają się bać, że NATO myśli tak jak ty, lub Polacy boją się pomysłu wsparcia NATO wg. scenariusza 1308 (armia Niemiec wchodzi na Śląsk, na Pomorze Szczecińskie, Wybrzeże Gdańskie, Warmię i Mazury i...zostaje tam na 600 lat). Nieznani sprawcy wysadzają np. bank narodowy Francji i wymuszają wybuch wojny domowej we Francji. Wojna toczy się o prymat w Europie, kolonie w Afryce i Bliski Wschód. Polska i Bałtowie zyskują z 10 lat. W Polsce dochodzi do zamachu stanu i bardzo brutalnych czystek związanych z przeorientowaniem polityki zagranicznej państwa... Chcę ci wytłumaczyć, że graczy aktywnych jest bardzo wielu. Nic nie musisz robić, a i tak kłopotów możesz mieć na kilka pokoleń... Rozumiesz prosty komunikat ?!

Piotr
piątek, 18 czerwca 2021, 17:24

Wątek finansowy który poruszyłeś jest w obecnej chwili bardzo istotny, BRICS chce powrotu złota, a może i srebra, tzw. parytet, natomiast FED i Bank of England, które z nazwy są niestety bankami centralnymi są w rękach bankierskich rodów RRM i są ściśle powiązane z Wall Street i City of London, które to City ma odrębny status, właśnie te dwa centra finansowe już kilka razy doprowadziły do kryzysów finansowych i nie tylko, to jest temat rzeka, który może doprowadzić do różnych zdarzeń.

dim
środa, 16 czerwca 2021, 20:04

@rozczochrany. I patrząc na obecne, czy poprzednie, czy każde po 1989 roku MON czy MSZ uważasz, że byłyby lepsze, niż tamte, sprzed 1 września 1939 ?

Chateaux
środa, 16 czerwca 2021, 19:05

Bo co, bo inni maja bronic Polski, ale Ty sam nosa nie wysciubisz aby bronić tych innych? To jakim cudem oczekujesz od innych aby bronili Ciebie?

andys
piątek, 18 czerwca 2021, 01:43

To ciekawe, jak chetnie uzywamy słowa "bronimy" (w domysle siebie). Słowo "atakujemy" uzywamy niechetnie, a przecież realnie atakujemy - np. Irak, Afganistan.

gosć
czwartek, 17 czerwca 2021, 01:17

Nie. My się bronić musimy sami.

Chateaux
czwartek, 17 czerwca 2021, 19:33

Sam to mozesz bronic sie przeciw Czechom.

Zawisza
środa, 16 czerwca 2021, 15:06

Ma to o tyle znaczenie że daje czas na rozwinięcie skrzydeł i nic więcej, na trudne czasy które mogą być o wiele gorsze - złudzeń nie powinien mieć nikt. Tego czasu nie wolno zmarnować. Nie ma co liczyć na kraje Europy Zachodniej, jesteśmy jak gruba kluska którą chętnie by nasi koledzy ze wschodu wciągnięli. Trzeba liczyć na siebie - oczywiście deklaracja współpracy i cała dystynkcja z ty związana jest niezbędna, jak również hamowanie zapędów. Utarczek nie zabraknie. Przecież można zauważyć choćby zakłamywanie historii, prawie we wszystkich krajach "sojuszniczych" jacy to my źli byliśmy - ma to służyć "dorobieniu gęby" łatwiej wtedy cokolwiek usankcjonować: ograniczyć, przehandlować, obciążyć karami, wyeliminować konkurencję. Dlatego jest rada wytrzyj gluta i się nie marz taka jest rywalizacja, pytanie co zrobimy z nadchodzącą historią.

tagen
środa, 16 czerwca 2021, 13:57

Przeciez to jest stanie w tym samym miejscu, żadnych zmian, więc o co się rozchodzigdyby to było czas nato 180 stopni, to jeszcze mozna dyskutować, a tak to kabaret.

Kasander
środa, 16 czerwca 2021, 12:50

Trzeba zadać sobie podstawowe pytanie: kto tak naprawdę potrzebuje wsparcia i pomocy w ramach NATO ? Bogate i nowoczesne choć teraz nieco okrojone armie państw Europy Zachodniej ? Te kraje są w stanie szybko nadrobić militarne zaległości , bo je na to stać. A my? A Rumunia ? Bułgaria ? Kogo więc ma chronić NATO ? Mamy być mięsem armatnim w Afryce czy Arktyce ? Przed naszymi politykami stoją bardzo poważne wyzwania i jeszcze poważniejsze decyzje, więc bardzo uważajcie na kogo głosujecie. Są tacy co chcieliby żeby wszystko za nas załatwiali Niemcy lub Amerykanie. W zamian oferują im całkowitą naszą uległość. O co im chodzi ? O polską armię walczącą w imię obcych interesów ? O Polaków harujących od świtu do nocy za grosze i płacących na taką armię podatki ? O wyzysk naszego narodu ? W zamian za co ?

easyrider
środa, 16 czerwca 2021, 12:34

Te rozważania o zdolnościach obronnych, planach działań, technologiach nie mają już żadnej wartości wobec niemocy decyzyjnej toczącej nasze społeczeństwa. To wszystko toczy się jeszcze siłą innercji. Ideologia nakazuje nam lubić, tolerować, afirmować wszystko, łącznie z tym co ewidentnie zagraża naszemu bezpieczeństwu. To sprzeczne z ludzką naturą. Nie ma fizycznej możliwości żeby konsekwentne wchłanianie obcej, najczęściej wrogo nastawionej ludności, nie zakończyło się eksplozją. Do przejęcia władzy przez mniejszość nie potrzeba większości. Władzę zawsze przejmowała zdeterminowana mniejszość. Tak było z jakobinami, bolszewikami czy narodowymi socjalistami. Teraz w imię tolerancji pozwolimy dojść do władzy islamowi a ci dostając raz w ręce instrumenty władzy już nie odpuszczą. Obłęd nie zostanie zastopowany takimi deklaracjami o NATO. Ostatni news z Niemiec, ogłosili kolejny etap postępu - kształcenie imamów w języku niemieckim. Zapewne zasymilują się...

Chyżwar dawnjej Marek
środa, 16 czerwca 2021, 14:35

Dobrze. Ja się zgadzam z dużą częścią twojej wypowiedzi. Z tymi, którzy już w Europie są muszą sobie radzić ci, którzy ich beztrosko zapraszali . My powinniśmy dążyć do tego, żeby towarzystwa nie przybywało więcej. Inaczej siłą rzeczy prędzej, czy później z zachodniej części Europy trafią do nas i wówczas my będziemy mieli tak sam problem. Zapobiegać najlepiej poza naszym kontynentem. Tyle, że wtedy jeden z drugim, tak samo jak niejaki "Kasander" zaraz by pisał, że jedziemy na wojenkę po to, żeby bronić cudzych kolonialnych interesów.

easyrider
środa, 16 czerwca 2021, 15:18

Trudno mi polemizować, bo nie napisałeś z czym się nie zgadzasz. Spróbuję w ciemno. Pytanie kto to jest "my"? Berlin i Paryż naiwnie dążą do budowy superpaństwa i dla nich nasze "my", jest nie do przyjęcia. Stąd straszenie pręgieżem TSUE i odebraniem środków unijnych, które nawiasem mówiąc oni wypracowują w dużej mierze u nas. Co do kwestii napływu do nas z "postępowej" części UE nadwyżek Afryki i Azji, to jest to absolutny priorytet Berlina i Paryża. Stąd próby zmuszenia nas do wyrównania zasiłków dla kolorowych, z tymi, które są innych krajach UE. Nie nasze pobory są ważne, tylko zasiłki dla "gości". A jeżeli my na to pójdziemy, to nic więcej nie trzeba robić. Kolorowi po prostu tu przyjdą, bo co za różnica czy dostaną taki sam socjal w Niemczech czy w Polsce. Co do zapobiegania poza Europą, to jak najbardziej tylko grając na miękko niczego nie osiągniemy. Trzeba jasno i wyraźnie wyemitować komunikat: nie jesteśmy niczego winni Afryce czy Azji, nie będziemy wam pomagać, nie przyjmiemy ani jednego imigranta a tych, którzy są odeślemy; tych, którzy się temu przeciwstawią, także Europejczyków pozbawimy obywatelstw i ekspediujemy do Afryki razem z "gośćmi", których tu wpuścili; koniec, kropka. Dopiero po takim komunikacie możemy zacząć bronić swoich interesów zewnętrznych. Nikt tego nie osiągnie, poza wojskiem, które musi dla dobra białych społeczeństw przejąć siłą władzę. Nie w jednym kraju, bo pozostałe zainterweniują. W całej UE.

Dr House
środa, 16 czerwca 2021, 12:16

360* to jest kręcenie się w kółko...pogoń za swoim ogonem. Idę kupić zapas konserw i mąki oraz artykułów pierwszej potrzeby.

Trzcinq
środa, 16 czerwca 2021, 12:07

Pogadali my, pojedli i popili i wyszło z tego 360 stopni - obrót do punktu wyjścia czyli udajemy C. D. pogadamy, zapewnimy i będzie git gitara.

werfg
środa, 16 czerwca 2021, 11:51

Najpierw dzialania potem slowa :)

Muminek
środa, 16 czerwca 2021, 11:45

360 stopni ?? czyli ruszą z miejsce i dojdą tam gdzie byli :-)))

Ass
środa, 16 czerwca 2021, 11:22

Obrona 360°, a zagrożenie tylko ze wschodu. Jednym słowem brońta sie same, a my idziem pisać noty protestacyjne.

Józek
środa, 16 czerwca 2021, 12:28

Jak masz takie podejście to nie licz na pomoc innych. I centralna/wschodnia Europa ma swoje problemy i zachodnia też. Albo będziemy współpracować w różnych kierunkach albo zostaniemy sami.

k230
środa, 16 czerwca 2021, 18:47

Wolę sam zająć się swoimi problemami niż zajmować się problemami innych. Inni mi nie pomogą w rozwiązaniu moich, a kto nie wierzy odsyłam do historii Polski.

Tweets Defence24