- WIADOMOŚCI
- WYWIADY
Mundial w USA: między dyplomacją a wizerunkiem [WYWIAD]
Caśród niektórych państw kwestia bojkotu zbliżającego się mundialu w USA. Choć temat ten przycichł, to może powrócić na fali kontrowersji wokół działań ICE. Na temat sportu jako narzędzia politycznego rozmawiamy z Bartłomiejem Banasiewiczem z Polskiego Instytutu Dyplomacji Sportowej.
Wojciech Kozioł Defence24: Na ile realny byłby taki bojkot na raptem kilka miesięcy przed mistrzostwami świata? W końcu nie mówimy tu wyłącznie o motywie politycznym, ale szedłby za tym szereg konsekwencji również finansowych.
Bartłomiej Banasiewicz, Polski Instytut Dyplomacji Sportowej, Instytut Prawa Wschodniego: W mojej ocenie bojkot ze strony reprezentacji, które zakwalifikowały się na mundial, jest bardzo, bardzo mało prawdopodobny. Musiałaby się bowiem zdarzyć jakaś niespodziewana rzecz – czyli np. próba faktycznego przejęcia kontroli nad Grenlandią przez USA. Same deklaracje nie będą raczej pretekstem do wycofania się z imprezy. Ponadto sądzę, że przed samą imprezą Donald Trump i administracja Stanów Zjednoczonych raczej będą skupiali się na budowie jak najbardziej pozytywnego wizerunku. Dla nich jest bowiem bardzo istotne pokazanie Stanów jako świetnego organizatora imprezy, z którego Europa powinna brać przykład.
Nie zdziwi mnie natomiast bojkot ze strony wielu kibiców z Europy. Już teraz możemy przeczytać o wycofaniu wielu rezerwacji z hoteli, a przed samą imprezą będzie najpewniej tego więcej. Mimo to i tak spodziewam się dobrej frekwencji na trybunach i sprzedaży większości biletów na mecze.
Czy nie jest to w jakiś sposób hipokryzja lub podwójne standardy? W końcu mamy przykłady innych dyscyplin, gdzie Rosjanie, pomimo wojny na Ukrainie i wcześniejszych znacznie bardziej agresywnych zachowań, nadal biorą udział w sporcie, a w niektórych trwa dyskusja o ich przywróceniu, chociażby pod neutralną flagą.
O stosowaniu podwójnych standardów możemy usłyszeć coraz częściej. Na dobrą sprawę obecnie Rosjanie w sportach drużynowych startują jedynie w zawodach juniorskich, a głosy o ich przywróceniu pojawiają się w małej ilości – głównie wśród krajów Globalnego Południa. W Europie działaczy, którzy są za przywróceniem Rosjan, jest natomiast o wiele mniej. Odpowiadając na pytanie – nawet jeśli ktoś z Europy wycofałby się z mundialu w 2026 roku (co jest bardzo mało prawdopodobne), to byłyby również te same państwa, które w 2022 roku domagały się zawieszenia Rosjan.
Czy w historii moglibyśmy wskazać analogiczne przypadki tego typu „sportowej dyplomacji”?
Tak, w przeszłości mieliśmy przykłady nawoływań do bojkotu imprezy sportowej, a także całkowitej rezygnacji z udziału w niej.
Jeśli chodzi o faktyczny bojkot na dużą skalę, to musimy się cofnąć o ponad 40 lat. Wówczas Letnie Igrzyska Olimpijskie w Moskwie 1980 zostały zbojkotowane przez USA i wiele krajów zachodnich, a Letnie Igrzyska Olimpijskie w Los Angeles w 1984 roku przez Związek Radziecki i wiele państw bloku komunistycznego. To chyba najbardziej znany przykład bojkotu zawodów sportowych i ostatni na taką skalę. Ale pamiętajmy - były to zupełnie inne czasy i inna sytuacja międzynarodowa.
Każdy doskonale pamięta, że nawoływania do bojkotu pojawiały się podczas poprzednich edycji piłkarskich mistrzostw świata – czy to w Katarze, czy w Rosji. Jak wiemy, nikt, pomimo kontrowersji związanych z wyborem gospodarza, ostatecznie nie zrezygnował z udziału w imprezie, a oba wydarzenia okazały się sukcesem dla organizatorów. Dlatego sądzę, że podobnie będzie z mundialem organizowanym przez USA, Kanadę i Meksyk.
Podobną sytuację mieliśmy również podczas ostatniego mundialu w Katarze. Wtedy też pojawiało się sporo głosów krytycznych, odnośnie tego, jak był on przygotowany oraz w jaki sposób traktowano osoby pracujące wokół tych mistrzostw świata.
Jest spora odmiana w stosunku do tego, co widzieliśmy cztery lata temu. W Katarze przed mistrzostwami pojawiało się wiele kontrowersyjnych wątków – w tym m.in. niejasna procedura przyznania prawa do organizacji mundialu, nieprzestrzeganie praw pracowników itp. Ostatecznie jednak impreza przebiegła wręcz wzorcowo i dzięki organizacji mundialu Katar zyskał sporo wizerunkowo. Pokazali bowiem, że są w stanie sprawnie zorganizować imprezę, a sam kraj jest bezpieczny i otwarty na turystów.
W przypadku USA ciężko obecnie prognozować, co może wydarzyć się w ciągu kilku miesięcy. Przed bądź w trakcie mundialu będziemy sporo słyszeć o planach zajęcia Grenlandii przez Trumpa, problemach z wpuszczeniem kibiców do USA, protestach w związku z zachowaniem ICE czy w końcu kwestiach związanych z bezpieczeństwem w trakcie imprezy. Nie zdziwi mnie, jeśli ostatecznie Stany Zjednoczone więcej stracą na imprezie niż zyskają. Ale tak jak mówię – biorąc pod uwagę dynamikę tamtejszej polityki, ciężko cokolwiek przewidywać.
Dziękuję za rozmowę



WIDEO: Offset czy „offset”? Miliony na Jelcza, miliardy na Apache | Defence24 Week #153